Adopcja konia problem

/ 49 odpowiedzi
jestemzlasu


Skoro nie dotrzymywałaś warunków umowy, to mieli takie prawo. Cóż, trzeba czytać to co się podpisuje. (2012/09/16 20:15)

Andaluz123


To  wasze zdanie, co o tym sadzicie, ale moja koleżnaka tam była, i fakt, może na pastwisku błoto, ale w stajni to one maja bardzo grubą i czystą sciółkę, pozatym oni wszystko wydają na pomoc koniom. np. jest tam klacz, którą uratowano z rzeźni, albo taka, którejś jakiś idiota wydłubał oko, bo walił ją widlami i oni właśnie wydaja wszystk na takie konie, aby znaleźdż im szczęśliwy dom,  a nie na jakięś perfekcyjne warunki

(2012/11/22 20:00)

karolina-natali


Fundacja zgodziła się na wyjątkową adopcje i umowa miała mnie nie obowiązywać . To jest tylko i wyłaćznie ich nie słowność .  A oni może zajmują się dobrze tymi końmi ale oni na nich też sporo zarabiają . Bo tam ludzie nie są wolontariuszami tylko pracownikami więc jak dla mnie to żadna fundacja .  (2012/11/26 10:41)

użytkownik29149


Co? Ludzie wpłacają pieniądze, a  oni co? To chyba bez sensu, brać ich od dręczących ludzi i dręczyć ich bardziej. Myślałam że to dobre schronisko i oni tylko zdecydowali się pomagać tym pięknym zwierzętom. Sama chciałam tam kiedyś pojechać. (2012/11/30 14:21)

użytkownik29149


Wyślijcie maila ze zdjęciami [email protected]
P.S. Wydawało mi się po stronie internetowej Centaurusa gdzie były zdjęcia, że koniki są zadbane, chyba  że robili je bardzo dawno bo nie ma dat (2012/11/30 14:28)

deHerblay


Witam.
Zawsze, niezależnie od tego kto zaniedbuje konie, przypadki zaniedbania można zgłaszać do Inspekcji Weterynaryjnej z danego powiatu. Żeby znaleźć kontakt do inspekcji wystarczy wpisać w google "Inspektorat Weterynarii" i powiat, w którym znajduje się dana stajnia. Istnieje też coś takiego jak Straż dla Zwierząt, ale z tego co wiem, nie wszędzie dociera.
To czy stajnia należy do fundacji, firmy czy osoby prywatnej - nie ma znaczenia. Wszystkie podlegają pod ustawę o ochronie zwierząt. (2012/11/30 19:03)

malgorzata-kosz


Odwiedziłam ośrodek Fundacji (pod Warszawą) ponad rok temu. Zapraszam na moją stronę na Facebooku, gdzie można obejrzeć zdjęcia z tej wizyty i samodzielnie ocenić kondycję koni.

http://www.facebook.com/media/set/?set=a.2092110150427.134003.1475465582&type=3 (2013/01/05 03:36)

paula04


malgorzata-kosz na twoich zdjęcich konie mają super warunki i podtrzymuję w pełni wypowiedzi osób, które uważają, że liczy się życie a nie mniejszy poziom warunków utrzymania.

karolina-natali jestem z lasu czyta się co się podpisuje

(2013/01/05 17:51)

Amanda666


0.0 nie wierze! Sama chcialam konia z tej fundacji, ale w tej chwili nie jestem w stanie zrobic zdjec. Na ich stronie czytalam, ze adopcja jest darmowa! Tylko transport na wlasna kieszen. To jak jest w koncu? Piszcie, co wiecie o fundacjach. Z gory dzieki :) (2013/01/26 14:18)

Honeonna


Centaurus to nie jest nazwa wzbudzająca zaufanie. Delikatnie mówiąc, mają nie najlepszą opinię. Niedelikatnie: większość stwierdza, że nigdy więcej nie da im ani grosza. Mają reputację naciągaczy, krętaczy, wręcz oszustów. 
Niektóre z ich wyczynów:
-ratowanie koni przed ich hodowcami. Branie zdjęcie normalnego konia z hodowli (czasem z całkiem niezłym papierem), ogłaszanie "Pomóżcie, bo zły hodowca pośle go do rzeźni" i czekanie na wpłaty. Hodowca o swoich planach dowiadywał się z gazety albo od znajomych.
-zbieranie na wykup albo leczenie koni, które już wcześniej kupili, zbiórki na tego samego konia po kilka razy, na konie dawno zmarłe, nieistniejące, żyjące szczęśliwie u nowych właścicieli albo w innych fundacjach
-niekupowanie konia, na którego zbierali. Bez powodu, bez powiadomienia, że np. się nie udało, po prostu nie i już, kto się interesował, ten widział, jak sprawa się skończyła. Pieniądze oczywiście zostawały u nich.
-zawyżanie cen za konie, czyli po prostu zbieranie więcej kasy, niż było potrzeba nawet po uwzględnieniu transportu
-ubarwianie albo po prostu kłamanie w relacjach. Zdarzało się, że konie mieszkające w warunkach może nie idealnych, ale całkiem w porządku, dostające jeść itd. przedstawiali jako zagłodzone, drżące z zimna szkielety bite i zaniedbywane przez właścicieli. Któregoś razu napisali nawet, że jeden z współwłaścicieli ma wyrok za znęcanie się nad zwierzętami, co było całkowitą nieprawdą. Ogólnie niektórzy mogliby ich pozwać o zniesławienie i spokojnie wygrać.
-niepublikowanie żadnych sprawozdań finansowych, niczego, co mogłoby pokazać, na co idą pieniądze
-osoba, która pisze, że poznała osobiście kierowniczkę fundacji, twierdzi, że pożyczała ona od znajomych konie do zdjęć, zaczynała akcję ratowania przed rzeźnią, czekała na pieniądze i ogłaszała sukces, a po jakimś czasie "wykupione" konie wracały do właścicieli.
-kierowniczka wymyślała koniom nowe imiona i wzruszającą przeszłość, żeby łatwiej zebrać pieniądze
-słynna sprawa Everesta/Wentyla/Vento
Nie twierdzę, że nigdy nie zrobili niczego dobrego, tylko po prostu te akcje toną w morzu wątpliwości, niejasnych tłumaczeń i ogólnego mataczenia. Nie mam zamiaru na nich wściekle, bez namysłu najeżdżać, jednak po szeregu podobnych, negatywnych opinii naprawdę mam wielkie wątpliwości, czy im ufać. Dotyczy to zresztą wielu fundacji, mogę wymienić chyba z dwie, trzy, które znam i którym bez dużego wahania wpłaciłabym pieniądze. Jeśli ktoś ma od nich konia, a poczuł się urażony, to nie było to moim zamiarem. Życzę oczywiście powodzenia i wszystkiego najlepszego dla konia i właściciela. (2013/01/27 16:39)

nancy


Honeonna - do jakich fundacji masz zaufanie? W niedalekiej przyszłości planuję wirtualną adopcję konia i zbieram informacje odnośnie różnych organizacji.

A tak na marginesie, to nie widzę problemu, żeby przyjąć konia do "niepewnej fundacji". To co innego niż wpłacanie pieniedzy, które idą na niewiadomy cel.

(2013/01/27 17:48)

Honeonna


Napisałam moje wypracowanie w odniesieniu do pierwszego posta i pytania, czy ktoś zna Centaurusa, nie popatrzyłam, ile czasu minęło...Adopcja konia z fundacji to oczywiście coś innego, jak się już widzi konia i wie, na czym się stoi, to czemu nie. Trzeba przeczytać umowę i zdecydować. 
Do których mam zaufanie? Na pewno Nasza Szkapa. Działają skutecznie, na jasnych zasadach, jeszcze się nie zdarzyło, żeby zbierali w jakimś niewiadomym celu. Biorą też chętnie np. siano, słomę, elementy ogrodzeń- po prostu widać, że rzeczywiście potrzebują czegoś dla zwierząt, a nie tylko chcą pieniędzy. Oprócz tego Przystań Ocalenie. Może jeszcze Tara, chociaż z nimi ostatnio też były jakieś niejasności, ale ogólnie zawsze byli raczej na plus. 
Nie znam wszystkich fundacji i nie twierdzę, że nie ma porządnych poza tymi, ale zwłaszcza na dwie pierwsze wpłaciłabym bez stresów, na co moje pieniądze naprawdę pójdą.
Z mniej lub bardziej podejrzanych jest jeszcze Pro Equo. (2013/01/27 20:07)

użytkownik29299


Po przeczytaniu kilku artykulow wydaje mi sie, ze Centaurus i Nasza Szkapa to jedna i ta sam firma.... wypozyczaja sobie zwierzeta... chcialam adoptowac konia od nich ....i nadal chce, ale juz nie od nich (2013/04/18 16:43)

Honeonna


Artykułów zamieszczonych gdzie, przez kogo napisanych? Zdarzało się, że Centaurus pisał łzawą historię i błagał o pieniądze na wykup koni, którymi już zajęła się inna fundacja, a nawet poważne gazety to podchwytywały. Czy jesteś pewna, że to nie tego rodzaju sytuacja? Szczerze mówiąc, Centaurus jest dla mnie kompletnie spalony, w przeciwieństwie do Szkapy. (2013/04/18 20:53)

koniara33333


MAM PYTANIECZY WARTO WZIĄŚĆ Z TEJ FUNDACJI KONIAOD 5 MIESIĘCY CHCIAŁAM WZIĄŚĆ ALE WOLE SIĘ PORADZIĆ (2014/03/20 18:00)

SrokatyArab


Ale z jakiej fundacji? Która fundacja tak po prostu rozdaje konie? I w jakim celu chcesz WZIĄĆ (nie wziąść) tego konia? (2014/03/20 20:49)

misio


Nie zgodzę się z karmelkom gdybym była koniem i bym miała być w złych warunkach to ja chce trafić do rześni bo jeśli ratujemy konie to zapewniamy im jak najlepsze warunki a nie. (2015/02/18 21:12)

Ulungu


Chciałam adoptowac konia z fundacji Centaurus niestety to co zobaczyłam na miejscu ... zamurowało mnie. Konie trzymane byly w okropnych warunkach. Co wiecie o tej fundacji? Na co ida pieniadze, ktore wpłaca tyle osob? ;/

Na zestaw kina domowego, wakacje w Egipcie i ckliwe ogłoszenia mające zapewnić dopływ gotówki od naiwnych dziewczynek chcących ratować świat.

karolina-natali współczuję ale to fundacyjna norma. Jak ktoś chce pomagać ludziom albo zwierzętom to pomaga i odchodzi, a nie trąbi o tym w tv i wysyła łzy wyciskajace maile spamowe.
(2015/02/20 11:06)

toke8009


Witam. Miałam niemal identyczną sprawę z centaurusem co karolina. Mianowicie wziełam dwa konie w adopcję od nich ok 4lat temu -kuc i źrebak. Muszę potwierdzić też wcześniejsze doniesienia,że konie te w stajni pod tarczynem były trzymane w skandalicznych warunkach! Do tego oba konie były ,, chore,, o czym mnie nie powiadomiono (kuc miał grzybicę - koszt leczenia to 600zł, źrebak miał zrosty puzdra-koszt operacji naprawczej to ok1500zł), koszta te pokryłam, gdyż te problemy okazały się jak już konie były u mnie (przewiezione oczywiście na mój koszt i ewentualny powrót również na mój koszt). Dobra, pal to licho,konie zostały u mnie  przez ten czas konie wypiękniały, źrebak dorósł i nauczyłam go pracy pod siodłem (zresztą wszystkiego , bo jako 2latek nawet nóg do czyszczenia nie umiał podać). Tak się złożyło że 2lata temu miałam wypadek samochodowy i uszkodzony kręgosłup uniemożliwił mi jazdę konną.Natomiast niedawno też odebrano mi konie z adopcji dosłownie z dnia na dzień(zostałam o tym powiadomiona na tydz przed wigilją, że mam im w ciągu tyg konie odwieźć i to nie do stajni z której je brałam, ale mam je odwieźć do stajni we wrocławi - ok 1000km w obie strony! )- Powodem było mętne tłumaczenie o utracie zaufania, bo użyczam konia komuś do jazdy(fakt, przy czym kilka mieś. Wcześniej już tłumaczyłam przez tel. Że ponieważ sama nie jeżdżę to czasami płacę komuś za ,,przejechanie,, moich koni )- ale to też nie ma znaczenia dla tej fundacji - boks ok 30m2, łąka do dyspozycji z automatycznymi poidłami i wszelkie inne luksusy, nie mają znaczenia dla nich bo koń chodzi pod siodłem nie podemną(ok 10 godz/rok! I to pod moim okiem!). Dla nich konie to rzeczy do zarabiania pieniędzy! - Ja będę za nimi tęskniła nie jak za kolejnym towarem, ale jak za członkami rodziny... Moja stara klacz(22lata), która była ogromnie zżyta z tym młodym do tej pory nie może pogodzić się z wyjazdem tamtego konia ze stajni... A ja cóż, obecnie z mężem mamy ok 1500zł na utrzymanie się miesięcznie(ja nadal nie mogę pracować), żeby móc zapłacić za ten piep... transport musiałam sprzedać jednego z moich koni(a i tak na wyprawienie świąt i jedzenie do końca grudnia zostało nam 150zł). Takie ,,wielkie serce,, ma ta fundacja! (2016/12/16 16:13)

bakamoka


Właśnie dlatego boję się podjąć adopcji. Jak się konia odchowa to zabierają i sprzedają. A po drugie takie konie często mają problem z psychiką i chyba bałabym się jeździć i pewnie szkoda by mi było dosiąść takie zabiedzone zwierzę.
  (2017/10/21 21:43)

bakamoka


Myślałam kiedyś o adopcji, ale znajomi mi szczerze odradzają. Słyszałam też, że czasem dopłacają do koni fundacyjnych tyko żeby była stajnia i opieka na co dzień. Mowa oczywiście o małych fundacjach i ludziach, którzy mają serce. (2017/10/21 21:48)

Gorąca piątka