Angloaraby w skokach i ujeżdżeniu

/ 29 odpowiedzi
Honeonna


Nie mam i całe szczęście dla nas obojga. Nie zamierzam mieć konia, zanim nie będę chociaż mniej więcej pewna, że na niego zarobię i go utrzymam. Do angloarabów pałam póki co sympatią z daleka... lub mniej daleka, bo z siodła i stajni :) Na konia jeszcze przyjdzie czas.  (2013/04/19 15:42)

sarucha 10


Aha. Tyle o nich wiesz, wiec myślałam, że masz. (2013/04/22 16:40)

Honeonna


Ja tyle wiem? Nie, ja tylko czytam to, co piszą mądrzejsi ode mnie :) Nie uważam się za eksperta w żadnej dziedzinie, mam tylko nieśmiałą nadzieję, że może kiedyś, kiedyś...
Inna sprawa, że czasami można mieć konia i nie wiedzieć o rasie właściwie nic- nawet niekoniecznie dlatego, że się nie interesuje zupełnie własnym zwierzęciem, tylko dlatego, że to po prostu niepotrzebne. Jeśli koń nie pójdzie do hodowli ani większego sportu, to w sumie może być prawie po wszystkim, liczy się zdrowie, charakter, budowa, wyszkolenie. Oczywiście na to też trochę albo bardzo wpływają geny.
Ja z kolei jestem pasjonatką grzebania w rodowodach, hodowla interesuje mnie na równi z samą jazdą. Najchętniej bym się nauczyła wszystkiego o wszystkich rasach świata. Jakiś czas temu czytałam artykuł o fryzach i najbardziej mnie bolało, że ten koń taki piękny, a ja nie kojarzę nawet imienia jego ojca:) Na szczęście przynajmniej w arabach zaczynam się coraz bardziej orientować, co mnie bardzo cieszy.
Zgodnie z programem hodowlanym jest w księdze małopolskiej wydzielony dział dla angloarabów. Część hodowców chciałaby jego całkowitego oddzielenia, części podoba się tak, jak jest, część chciałaby do małopolaków zapisywać tylko i wyłącznie angloaraby. Mi się osobiście ostatnia wersja wydaje dziwna, przecież od początku w rasie obecnych było wiele innych koni, a trochę później choćby Shagya, przedświty, noniusy. Niech małopolak pozostanie małopolakiem, czyli w sumie półkrwi anglorabem, tylko co z xxoo? Znowu coś francuskiego przywiozą, kiedy nasze krajowe się skończą? Niby dobrze, na pewno się znają lepiej ode mnie, tylko że trochę słabo widać, żeby tak dużo dobrego nam te nasze importy dały.
Jestem z Wrocławia, u nas na torze biegała półkrew (to był już pewnie ostatni sezon), widziałam konie po "francuzach". Nie dość, że imię ojca trudno wymówić:), to jeszcze konie po nich czasem lepsze, czasem gorsze, ale ogólnie czołówka krajowa to chyba nie była. Może to też kwestia tego, że wyścigi to jednak nie jest coś, do czego półkrew jest stworzona i jeśli ma się naprawdę dobrego konia, to przygotowuje się go do sportu albo chociaż do ZT? Zastanawiam się, co w temacie sportowej przydatności konkretnie naszych krajowych xxoo... (2013/04/23 18:55)

Gorąca piątka