Arymoterapia

/ 1 odpowiedzi
Cześć jestem Beata i od niedawna jestem na tej stronie.Chce się spytać o alternatywne terapie takie jak terapia join-up lub T-touch.Czytałam o tym w książce HEARTLAND i uważam to za dobry sposób LECZENIA koni,zamiast wymuszania posłuszeństwa.Prosze jeśli coś o tym wiecie napiszcie mi prosze!

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

załóż konto zaloguj się

Honeonna


Join-up nie jest koniecznie metodą leczenia, tylko techniką, sposobem postępowania. T-Touch uważa się za jakąś terapię, ale krąg wokół Lindy Tellington-Jones ma w sobie sporą dozę szarlataństwa i bzdur w stylu określania charakteru konia po profilu głowy i liczbie wicherków. Heartland z kolei to powieść młodzieżowa, a nie poradnik postępowania z końmi, zwłaszcza że jest tam wiele źle przetłumaczonych fragmentów z podstawowymi pojęciami. Lepiej się z tego za dużo nie uczyć. Tak, przeczytałam parę części i rzuciłam, bo nie mogłam na to patrzeć, chociaż było to ładnych kilka lat temu. Najbardziej rozwalił mnie rozdział, w którym bohaterka dochodzi do wniosku, że klacz nie daje ze sobą nic zrobić i w sumie jest trochę niebezpieczna, bo ludzie nie szanują jej dumy. Potem podchodzi do niej z siodłem, pyta "Mogę?" i klacz mało nie wystawia się pod siodło jak Mustang w filmie, chociaż nie rozumie ani słowa. To tak żeby zobrazować poziom realizmu tej serii i dać do myślenia. Przesłanie ładne, tylko że to nie jest i nie miał być poradnik.

Jeśli chodzi Ci o to, że w join-up konik jest szczęśliwy, ponieważ zawiera porozumienie z człowiekiem, to nie wiem, czy czytałaś uważnie, ale chyba nawet w Heartlandzie jest opisane mniej więcej, jak to wygląda. Join-up opiera się na sprawieniu, żeby koń ruszał się tam, gdzie chcesz-jeśli trzeba, to zmusza się go do tego, machając rękami, rzucając liną, odstraszając, totalnie dominując i kontrolując przestrzeń na zasadzie "Co ty tu jeszcze robisz?! Natychmiast odejdź! Teraz w lewo! Tutaj nie wejdziesz, JA tu jestem!". W join-up z koniem potrzebującym, jak to określiłaś, "LECZENIA" nie ma szczęśliwego konia z radością dającego się przesunąć i szukającego okazji do poddania się, tylko są kwiki, galopy, białka oczu i śmigające kopyta. I tak, join-up też WYMUSZA posłuszeństwo. Czy ktoś zleje konia batem, czy przegoni po round-penie, tak samo wymusi na nim posłuszeństwo, tylko nieco inną drogą i efekty mogą być różnej trwałości.

Podsumowując, to samo, co join-upem, da się osiągnąć i bez join-upu. A branie się za jakąś technikę bez jej znajomości (w stylu próbowania ze szkółkowym koniem) grozi poważnymi konsekwencjami i robi więcej złego niż dobrego. A jeśli chodzi o samo pytanie, to polecam poszukać w necie czegoś o Montym Robertsie, bo odpowiedź byłaby trochę za obszerna na forum.

Przepraszam za dość emocjonalny ton posta, nie bierz tego do siebie, to moja ogólna złość na świat, na Heartland jako książkę instruktażową, na ludzi koszących kasę z czyjejś pracy i na oszołomstwo w stylu "pokaż mi swój wicherek, a powiem ci, kim jesteś" albo "join-up nie krzywdzi konika i każdy, kto coś robi inaczej, jest okrutny". Także nie czuj się w szczególności urażona, proszę. :)

PS Po wpisaniu w googla arymoterapii wyników jest zero, chodziło o to czy może jednak o aromaterapię? Też coś tam było w Heartlandzie. (2015/04/24 20:12)

Gorąca piątka