Brak postępów w jeździe. W czym tkwi problem?

/ 9 odpowiedzi
Hej, chciałabym Was prosić o poradę. A mianowicie mam parę problemów. Po pierwsze: jeżdżę konno już 4 lata ( od marca 2011) tylko dość nieregularnie ( raz na tydzień, raz na dwa tygodnie) z przerwami. Nie dawno głębiej się zastanawiałam nad moją jazdą i doszłam do wniosku, że już od dłuuugiego czasu (pewnie z 1,5 roku) nie poczyniłam żadnych postępów! Na jeździe ciągle robię to samo, mam te same problemy, te same rzeczy sprawiają mi trudności. Co roku sobie myślę: "w tym roku już na pewno się uda, na pewno będę skakać, może uda się wystartować w zawodach" i nic z tego nie wychodzi. Nie wiem czy przyczyną braku moich postępów jest za rzadka jazda, czy źle prowadzona jazda przez instruktora- brak nowych ćwiczeń na jeździe, nowych wyzwań, praktycznie BRAK  obecności instruktora na jeździe, czasem tylko lakoniczne : "więcej łydek". Chociaż tak jest w większości jazd to czasami, rzadko zdarza się fajna jazda, wiem, że ta instruktorka ma dużą wiedzę, ale nie przykłada się do tego żeby zawsze dawać z siebie 100% na jeździe, żeby to przekazać i wszystko wytłumaczyć. Ale właśnie takie rzadkie jazdy jakoś trzymają mnie przy tej stajni. Dodam, że za bardzo nie mam możliwości zmiany stajni z powodu wysokich cen lekcji w innych stajniach no i niestety dojazdu :( Nie wiem czy ten brak postępów spowodowany jest tym, że może ja po prostu się nie nadaję do jazdy konnej? Kolejne moje problemy wynikają własnie z tego pierwszego: trudności z wysiedzeniem szybkiego kłusa, nieefektywne używanie łydek, "latające łydki", na wybijających koniach mam problem z wysiadywaniem galopu o czym przekonałam się na jeździe w innej stajni( tyłek metr nad siodłem, klepanie o siodło, jeszcze niesamowicie rozpędzający się koń, bez porównania do tego do czego byłam przyzwyczajona w mojej stajni- do leniwych " tuptaków") Ten problem z galopem może wynikać z tego, że na jazdach na placu galopujemy tak z pół koła, pół tego placu. Czemu? Teren jest nierówny i konie się tak przyzwyczaiły, że galopujemy po prostej i potem pod górkę i same z siebie tam galopują, więc nie bardzo się wtedy używa łydek,dosiadu, nie ma jak się nauczyć kontroli konia, po prostu same wiedzą jak mają iść i na kolejnej prostej przechodzą do kłusa, no a z górki nie galopujemy. Wiem, ze większość problemów jest winą jeźdźca dlatego nie powinnam zwalać winy za trudności na konie tylko szukac błędów w sobie, wiem,że dużo rzeczy robię źle, ale nie wiem jak się z tego wyrwać z tego braku postępów, z tego poziomu na którym jestem. Pomóżcie :)
izapyza


Jesli jezdzisz tak rzadko jak opisujesz, obojętnie  jakiego masz instruktora, nie ma w ogóle mozliwosci zebys zrobiła jakiekolwiek postepy jezdzac raz na dwa tygodnie. 

Mniej więcej wygląda to tak, żeby uzyskac postepy widoczne, trzeba jezdzic przynajmniej dwa razy w tygodniu, i tak twierdzi wiekszosc znanych mi ludzi. Raz w tygodniu- postepy sa słabe, zwłaszcza w pózniejszym okresie, ale pod warunkiem ze nie ma zadnych przerw. Kazda przerwa w jezdzzie ponad tydzien to juz cofanie sie wstecz. Ja ci się dziwię ze masz odwage wsiadac tak co dwa tygodnie, bo to nawet niebezpieczne nieco, dosiad zawsze bedzie słaby, jak koń sie spłoszy to ciezko wysiedziec...

Jedyne co moge poradzic to staranie sie jezdzic jak najczesciej

(2015/07/03 12:44)

emiliamrowiec


,,Jesli jezdzisz tak rzadko jak opisujesz, obojętnie  jakiego masz instruktora, nie ma w ogóle mozliwosci zebys zrobiła jakiekolwiek postepy jezdzac raz na dwa tygodnie. ,,
Ja też tak jeżdżę i postępy duże. Nie każdy ma kasę by jeździć tak często!  (2015/07/03 14:13)

EquestrianGirl


Tutaj ile razy w tygodniu jeździsz nie ma znaczenia. Ważne jest, aby mieć dobrego instruktora, który wie na ile cię stać i będzie rozwijał twoje umiejętności a nie żebyś jeździła w kółko Macieja kłusem galopem aż w końcu ci się to wszystko znudzi. Jeśli chcesz jeździć częściej to zapytaj czy istnieje możliwość pracy z końmi w zamian za jazdy (to dobry sposób na doskonalenie swoich umiejętności w pracy z końmi jak i w jeździe). Częstotliwość jazdy nie ma znaczenia - ja jeżdżę raz w tygodniu (lub dwa) i w przyszłym roku czeka mnie CSI juniorów w skokach przez przeszkody. Co do instruktora to radziłabym poszukać lepszej stajni (sportowej jeśli chcesz się kształcić w kierunku sportowym a nie rekreacyjnym) co za tym idzie lepszego instruktora.
Ps. Jeśli zdecydujesz się na wybór nowej stajni, to poszukaj najlepiej takiej z rekomendacją PZJ i popytaj w klubowiczów który instruktor jest najlepszy i którego polecają.

Pozdrawiam Julia. :) (2015/07/03 15:16)

EquestrianGirl


 

Kazda przerwa w jezdzzie ponad tydzien to juz cofanie sie wstecz.

Z tego co mi wiadomo i z moich doświadczeń wynika, że jazdy konnej i "siedzenia" na koniu się nie zapomina. Przykładem jest moja koleżanka - przeskoczyła 1 m od razu na pierwszej jeździe po 2 letniej przerwie.

(2015/07/03 15:18)

izapyza


"Częstotliwość jazdy nie ma znaczenia "

x

x

Nie wiem skąd się urwałyście , ze wypisujecie takie głupoty... Bo nie słyszałam większej jak zyje. LOL

Dziewczyna nie ma kasy zeby jezdzic nawet raz w tygodniu w tej taniej stajni, ze słabym instruktorem, a wy jej poleciacie wykupowanie treningów sportowych, w takim razie najlepiej wg was jakby jezdziła raz na kwartał albo miesiąc, bo przeciez czestotliwosc jazd nie ma znaczenia!Moze w ogóle nie jezdzic, najlepiej czytac tylko ksiązki.....

Jesli robicie postępy jezdzac raz na dwa tygodnie to znaczy, ze jestescie na samym poczatku nauki- wtedy istotnie jest to mozliwe, ale potem nie.

Jazdę konna sie zapomina b łatwo, zwłaszcza na poczatkowym etapie, wiele osób co jezdzi np tylko do czasu do czasu latem, nie jezdzi w ogóle zima,na kolejny rok znów zaczyna od lonzy. 

Ja miałam tez juz wiele róznych przerw, i po wielu latach jezdzenia jak zrobiłam roczna przerwę- wszystko pamietałam, choc miesnie bolały, po dwuletniej tez pojechałam od razu w teren, step, galop, ale czułam ze juz dosiad znacznie gorszy. Potem tez kiedys miałam 5 lat przerwy w jezdzie, zaczełam sie uczyc prawie od nowa po tym czasie, pamietałam anglezowanie, ale dosiad do bani, miesiacami trwało zanim zaczełam np. wysiadywac klus cwiczebny i siedziec w siodle w galopie....

Nie pisze tego, zeby dołowac autorkę, wrecz przeciwnie, po prostu ona jezdzi zdecydowanie za rzadko, i nie ma co sie obwiniac brakiem umiejetnosci. Jak dla mnie najlepszym nauczycielem jest koń, ale trzeba na nim jezdzic. 

(2015/07/03 16:54)

Ulungu


Wiesz co, postaraj się oglądać jak najwięcej materiałów, w tym również nagranych przez znajomych, i nagrywać własną jazdę. Ale, skoro konie "chodzą tak, jak się przyzwyczaiły i nie ma nad nimi kontroli" to trudno o postępy jeździeckie, bo jedyne twoje zadanie to nie spadać na tyłek w takim momencie. Przynajmniej wiemy już, dlaczego lekcje są takie tanie.
Lepiej wymień lekcje za pracę - bo przy koniach zawsze jest kupa pracy. Pogadaj tu i tam, jest duża szansa, że ktoś się zgodzi.
Sądzę że nawet ćwiczenie w czyjejś przydomowej stajni, pod okiem innego jeźdźca, obok obecnych lekcji oczywiście, może wiele dać, tylko NAGRYWAJ swoje postępy, nawet zwykłym telefonem, a najlepiej poproś kogoś by cię nagrywał, bo to co ty widzisz z końskiego grzbietu może się mijać z tym, co widzi obserwator. Masz wtedy szansę zaobserwować "surowym" okiem każdy moment paniki, każde odstępstwo od wskazówek instruktora, i każdy moment dezorientacji.

Nie zaszkodzi ci również potowarzyszyć komuś z przyjaciół w jego lekcjach. Tak już jesteśmy złożeni, by zawsze dostrzec drzazgę w oku swego brata, a belki w swoim oku nie zobaczyć ;) Toteż najwięcej wniosków płynie nam z obserwacji cudzych błędów, i nie raz właśnie dzięki temu zaczynamy rozumieć, gdzie sami je popełniamy. Poszperaj w sieci, wielu ludzi zamieszcza też takie relacje ze swoich lekcji, również w trakcie nauki.

Doprawdy, nie rozumiem czemu wsiadanie na konia co dwa tygodnie miałoby być bardziej niebezpieczne niż wsiadanie na konia co tydzień lub co pół. (2015/07/04 02:29)

EquestrianGirl


Pogódź się z tym , ze nie każdego stać na jazdę konną (która kosztuje min. 50 zł jak nie więcej) dwa lub trzy razy w tygodniu. Chyba lepiej mieć lepszą stajnię - jeździć raz w tygodniu i płacić za uczenie się nowych rzeczy i doskonalenie dosiadu, wdrażanie skoków i trudniejszych elementów a nie żeby chodzić w kółko i robić to samo. No sorry... (2015/07/04 12:15)

izapyza


Equestriangirl- nie zgodzę się z tobą. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej jezdzic np. dwa - trzy razy w tyg.w taniej stajni - chyba ze konie sa niebezpieczne, ale jak to tuptusie, to tym bardziej, szczególnie jesli ktos jest na etapie, ze ma problemy jeszcze z wysiadywaniem galopu, kłusem cwiczebnym. Klus cwiczebny mozna cwiczyc na kazdym koniu.. Kupa ludzi sie uczy praktycznie sama, ma konie w przydomowych stajniach, jezdza często, zerknijcie na forum re-volta, robia sobie zdjęcia z treningów, i jak wygląda ich dosiad, a jak wygląda dosiad przecietnego jezdzca co jezdzi pod okiem instruktora w "dobrej"stajni raz w tygodniu. Dodac tez trzeba ze nawet ci teoretycznie dobrzy instrukorzy, co mówia cały czas, czesto gadaja głupoty, bo są niedoszkoleni. Zeby cos osiagnac w jezdziectwie to przede wszystkim godziny, godziny i godziny, podobnie jak nauka gry na pianinie, słyszałam nawet ze w jezdziectwie zeby osiagnac poziom zblizony do mistrzowskiego- ok. 10 tys godzin. Dosiadu nie udoskonalisz przez płacenie, tylko niemal wyłacznie - siedzenie na koniu okreslona liczbe godzin. A fachowa pomoc wiadomo ze jest cenna, bo czasem trzeba ten dosiad korygowac,  tyle ze moim zdaniem lepiej jezdzic w taniej stajni ( jesli sie nie ma kasy), a najwyzej brac raz na jakis czas korepetycje indywidualne u np. jakiegos zawodnika, i wracac do swojej taniej stajni, pracowac nad swoim problemem, jak juz sie wie jakie sa błedy. B pomocne sa niektóre fora, na re-volcie mozna wstawiac zdjecia z jazd, i sie dostaje b dobre porady za free...

Ja  własnie po mojej 5 - letniej przerwie zaczełam jezdzic do nowa najpierw w stajni drozszej, co instuktor b sie przykładał, wtedy mnie było stac tylko raz w tygodniu 35 zł, potem 40... Zrobiło mi sie za drogo, przez rok jezdzenia przypomniałam sobie kłus cwiczebny, w galopie nie byłam w stanie usiedziec w pełnym siadzie w ogóle, inna rzecz ze galopu było mało, po trzy kólka w jedna strone, i w druga, bo kazdy jechał osobno. W kolejnej stajni co jezdze obecnie sa zajecia za 20-25 zł, i zaczełam tam jezdzic najpierw dwa razy w tyg, potem trzy. Znikneły problemy z równowaga, galop w pełny siadzei nie tylko wysiaduje, ale siedze jak przyklejona, miałam problemy z zadyszka po jednym kołku a teraz niedawno galopowałam - wprawdzie b wolnym tempem 10 minut, i nie czułam zadnego zmeczenia, ale to wynika b z lepszej równowagi niz kondycji w siodle. Galopu mamy b duzo, wprawdzie instruktor, mimo ze fachowy, uparł sie stac na placu jak mimoza i nie mówi nic...

Co moge napisac autorce na pocieszenie, to ze kiedy sie jezdzi rzadziej, jest z tego  większa frajda, bo przy wiekszej czestotliwosci treningów czesciej  człowieka dopada znudzenie...

(2015/07/04 13:43)

MalwinaL


Cały wpis poświęciłam o tym na blogu http://jaklepiejjezdzickonno.blogspot.com, jeśli będziesz więc chciała przeczytać więcej, zapraszam. 

"Żeby cokolwiek poprawić, musisz wiedzieć, co robisz źle. Jeśli chcesz "ruszyć z miejsca", musisz wiedzieć czemu ciągle w nim tkwisz. 
W jednym z ostatnich postów zacytowałam Einsteina: "jeśli cały czas robisz to samo, nie dziw się, że cały czas dochodzisz do tych samych rezultatów."

Jeśli robisz coś setki razy i ciągle Ci to nie wychodzi, znaczy że robisz to źle. Proste prawda? Tylko z pozoru. Tak naprawdę trudno zlikwidować złe nawyki, trudno zacząć patrzeć na sprawę inaczej. 

Wiem o tym bardzo dobrze, bo sama wiele razy "utknęłam w miejscu". I mimo, że moje metody pracy nic nie dawały, ja - o ironio - nadal je stosowałam. Dopiero zmiana sposobu myślenia pozwoliła mi zmienić rezultaty moich starań.

Dlatego moja rada jest taka - jeśli coś Ci nie idzie, zrób to kompletnie inaczej. Nie przejmuj się, jak Ci wyjdzie, ani co powiedzą inni. 
Możesz pójść "na całego", nikt Ci przecież nie zabrania. Odwagi! 
Ludzie lubią robić zawsze to samo, bo czują się pewnie przy tym, co znają. Boją się, że nowe metody wszystko zepsują. Ale prawda jest taka:
Nowe nawyki będą w najgorszym wypadku równie nieskuteczne co te stare."
Pozdrawiam, 
Malwina

  (2016/10/22 21:22)

Gorąca piątka