Bryczesy z lumpeksu a sklepu jeździeckiego

Więc tak: do jazdy służą nam spodnie, tak zwane bryczesy. Nawet początkujący po niedługim czasie zaopatrują się w nie. Ale to ciuchy. A z ciuchami często są dylematy. Profesjonalne markowe bryczesy mają zwykle ceny przekraczające 3 stówy. Ok. Ale po co wydawać tyle kasy? Naprawdę rozumiem, źe są śliczne i piękne, ale praca z koniem to nie tylko jazda w lśniącym, czarnym siodełku. Większość koniarzy aż za dobrze zna ból związany z praniem bryczesów, kiedy to konik miałminne zdanie co do przeszkody, chodu czy tempa. Po prostu, spadli akurat kiedy była np. w terenie kałuźa. Wtedy brud trzeba sprać, no a na przykład glina ciężko schodzi. Więc spadamy i mamy drogie bryczesy, całe ślicznie uwalone gliną. No a 9-letnie dziewczynki w drogich bryczesach mogą znudzić się całym tym koniowaniem i kasa wydana w błoto. Nie obrażam tu małych jeźdźców, ale nawet każdy początkujący moźe zrezygnować. A wracając do brudu, na treningi raczej powinno się zakładać to, co uważam za złoty środek : tanie albo niedrogie, bryczesy z lumpeksu albo małego sklepu, odkupione od koleżanki. Oczywiście, to tylko moje zdanie. Nie ma nic złego w drogich bryczesach, ale zakładanie ich nie na zawody czy naprawdę ważne uroczystości, tylko na zwykłe treningi i pracę w stajni czy z końmi, uważam za bezsensowne . Piszcie, co myślicie. P.S. Jeśli kogoś stać na takie coś nawet na zzykłe treningi nie czepiam się - to już jego sprawa. ;)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

załóż konto zaloguj się

Gorąca piątka