Ciężki Join-up

/ 15 odpowiedzi
Chcę przeprowadzić join up z moim koniem, ale mam pewien problem. Przy jakim kolwiek  ćwiczeniu w rond penie, mój koń próbuje wbiec na mnie, tak jakby chciał mnie zdeptać. Wiem, że muszę rozwiązać ten problem, zanim przejdę do join-up, tylko jak? Wpadłem na taki pomysł żeby jutro polążowac go bez liny. Gdy będzie biegł w moim kierunku strzelę batem w ziemię (złamie zasadę Montego, ale nie mam innego wyjścia). On zniechęci się po kilku powtórzeniach i będę mógł wkrótce przeprowadzić join-up. Co o tym sądzicie? 
Christinka


Ewidentnie koń chce zyskać nad Tobą przywództwo zastraszając Cię. Ja w podobnej sytuacji również użyłam bata. Generalnie musisz baaardzo stanowczo pokazać że to Ty tu rządzisz. Nawet jeżeli będzie to konieczność użycia bata. Musisz być szybszy i grać zasadami konia. Gdy klacz którą lonżowałam na chama zmieniała mi kierunek któregoś razu właśnie użyłam bata (przed nią) i błyskawicznie przeskoczyłam na tę stronę po której miałam stać lonżując ją i znów pokazując jej batem w którą stronę ma biec (za nią). Koń był bardzo zdziwiony taką taktyką i przyjął moje przywództwo pierwszy raz opuszczając łeb podczas lonżowania. Powodzenia! (2014/12/09 12:26)

Lukaszsz


hhmm czytam Was o tym bacie. Jasne niejednokrotnie jest w moich rękach ale na pewno nie w takim celu. Zacznij na początek od nastawienia psychicznego. Zamiast bata użyj najpierw rąk, użyj swojego głosu i stanowczości. Zacznij wierzyć w to, że nie będzie wywijał Ci numerów i zobaczysz że to działa. Generalnie gdzies kiedyś raz popełniłeś błąd i koń cały czas wie że moze sobie na to pozwolić. Najpierw zrób to sobą :) potem dopiero batem :) (2014/12/09 14:57)

Hrenna


Kiedyś miałam podobną sytuację, tylko może nie było to aż w takim stopniu, no ale koń wbiegał mi do środka, nastawiał sie jakby chciał zaatakować. Trzeba wyczuc moment, w którym koń chce to zrobić. Jeżeli wyczujesz poprzez obserwację jego ciała, to popędź go. Ja tak robiłam. I nie wiem co Wy macie za problem z tym batem. Konia lonżujesz, to jeżeli nie jest to, że tak ujmę wyszkolony koń, to masz tego bata do lonżowania, żeby go nauczyć, pomóc sobie, (tym bardziej, jeżeli koń robi takie wybryki.). Ogólnie no jak wspomniałam ja tak robiłam, wiedziałam, że koń już się do tego zabiera, no to popędzałam go, nie dałam mu myśleć o tym, że może coś takiego zrobić, i podziałało, koń chodzi na lonży normalnie i nie ma już ochoty zniszczyć człowieka. (i od razu zaznaczając, bo zaraz znajdą się takie mózgi, że kon nie był katowany niewiadomo jakimi galopami, tylko nawet jeżeli szedł stępem to po prostu chociażby strzeliłam batem, lub delikatnie go popędziłam, ale tak, żeby nadal szedł tym samym chodem). Trzeba po prostu wyczuć, jak sobie mogę z tym poradzić, czy to jest totalna dzicz, czy jestem w stanie zmienić swoje nastawienie, swoją postawę i umysł podczas pracy z koniem. Jak Ty się będziesz bał, nie będziesz zdecydowany, to kon stwierdzi, kurde, ten ktoś ma być moim przywódcą? A w życiu!Także powodzenia w nastawieniu, mądrych decyzjach, itd :) (2014/12/09 16:29)

jestemzlasu


W konia, nie w ziemię. Jeśli chce cię zdeptać, to nie ma się co szczypać. Raz a dobrze i powinno być po problemie. A w ogóle czytając twoje posty pojawiające się co jakiś czas od momentu, kiedy kupiłeś konia, nasuwa się tylko jedno: znajdź kogoś, kto go przywoła do porządku i nauczy cię jak sobie z nim radzić, bo niedługo ten koń będzie taki join-up urządzał, że ci w pięty pójdzie. Już zaczyna. (2014/12/09 20:35)

Honeonna


Może to nie będzie do końca to, co chcesz usłyszeć, ale dokładnie pamiętam, co pomyślałam, kiedy przeczytałam Twój pierwszy post na forum:"Chłopak będzie miał problem, szkoda go." Doszło już do tego, że koń prawie Cię tratuje. To może być ostatni dzwonek, żeby uzyskać pomoc, zanim zacznie się dziać coś naprawdę złego. Na Twoim miejscu postarałabym się poprosić kogoś choćby o popatrzenie z boku, ocenienie sytuacji, a najlepiej konkretną pomoc. Jeśli nie wiesz do końca, co zrobić, to nie bierz się za join-up, serio. Jeśli musisz odejść od metody, bo nie umiesz dobrze nią pracować, to weź coś, z czym sobie poradzisz.

Jeśli to się powtórzy, to strzelenie konia raz a dobrze w odpowiednim momencie może naprawdę być jedynym wyjściem. Chodzi o to, żeby koń przestał robić coś niebezpiecznego. Jeśli Cię ignoruje, to zrób coś takiego, żeby wziął to na poważnie. Nie więcej niż potrzeba, ale tyle, żeby posłuchał. Próbujesz najpierw uprzejmie "Oddal się, proszę", ale jeśli trzeba, to potem jest "Co ty tu jeszcze robisz?! Natychmiast odejdź!!!". Może być nawet i uderzenie  batem, ale MUSI zadziałać i zostawić konia z postanowieniem, że nigdy więcej tego nie zrobi. To jest moment na DZIAŁANIE takie, żeby koń PRZESTAŁ stwarzać ZAGROŻENIE. Jeśli dostał wyraźny sygnał wcześniej i miał szansę zrobić wszystko na spokojnie, ale zdecydował inaczej, to będzie miał problem. Jeśli zrobi wszystko po dobroci, to będzie miło i przyjemnie, ale najpierw musisz postawić sprawę jasno, powiedzieć "Nie dam się tratować, koniec, chcę, żebyś zrobił to i to i ty to zrobisz, żadnych negocjacji." (2014/12/10 21:06)

amazonka ada


Ja miałam taką samą sytuację. Po prostu koń przejął nad Tobą kontrolę. Wiem, że łatwo mówić,a gorzej zrobić, ale musisz być bardziej stanowcy. Przyjmij 'groźną' postawę, patrz koniowi w oczy i jak zauważysz, że on zaraz będzie próbował swoich sztuczek to popędź go trochę głosem i wymachuj rękoma. Jeśli nie wejdzie do środka to po skończonych ćwiczeniach pochwa go :)  (2014/12/13 11:53)

fryzka112


Tak już inni wspomnieli koń nad tobą dominuje bo na to pozwalałaś nawet nieświadomie. Nie próbuj sama czegoś robić bo możesz jeszcze bardziej namieszać! Najlepiej popracuj z trenerem (instruktorem). Ona na pewno coś zaradzi bo jeśli jest trenerem to musi dobrze się znać na koniach.  (2014/12/22 18:02)

milena3338


Też miałam podobną sytuację, spędzając lato w stajni western-natural. Może zachowanie konia nie wynika ze złośliwości? może jest otumaniony nowym sposobem pracy i "nie podoba mu się" to zamieszanie? Za pierwszym razem daj mu podejść i się obwąchać, nie pozwól jednak na smakołyki za nic. Jeżeli jednak jego zachowanie wynika z czystej złośliwości (cóż, tak bywa) to faktycznie, musisz mu pokazać kto rządzi. Nie obawiaj się, uderz zdecydowanie batem w ziemię, i popędzaj go wokół round-pena aż do wyczerpania. Kiedy się zmęczy być może odpuści sobie i przestanie postrzegać Cię jak wroga. Ja zastosowałam tę metodę i teraz z tym koniem jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i regularnie go odwiedzam. Pamiętaj, że nie wszystko może się udać od razu, trening czyni mistrza. Mam nadzieję, że pomogłam i powodzenia w pracy! (2014/12/22 19:44)

jestemzlasu


Skąd wy bierzecie takie rzeczy?"Z czystej złośliwości"? Konie ani inne zwierzęta nie są złośliwe. Mogą być agresywne, próbować dominować, nie mieć szacunku dla człowieka, ignorować go, ale nie da się określić żadnego zachowania mianem złośliwości. Takie uczłowieczanie konia prowadzi tylko do nieporozumień i błędnego oceniania zachowań."Popędzaj aż do wyczerpania"? Tego uczyli w stajni "western-natural"? Gonienie konia do wyczerpania to podejście westernowe czy naturalne? Czy może twoje autorskie?Czym się objawia bycie najlepszymi przyjaciółmi z koniem? Przybijacie sobie piątkę na powitanie, wymieniacie najnowsze ploteczki, zwierzacie z sekretów? (2014/12/22 20:26)

Honeonna


Jak przegonisz konia wokół siebie aż do wyczerpania, przestanie Cię postrzegać jako wroga?Chyba jeśli będzie tak zmęczony, że już wszystko przestanie postrzegać w jakikolwiek sposób. Ale tako rzecze Internet, więc baty w dłoń (no chyba że jesteście naturalsami, wtedy liny) i hajda zawierać przyjaźnie. Trzeba jakoś wyplenić czystą złośliwość u zwierzęcia, któremu złośliwość jakakolwiek jest kompletnie nieznana. 
Przykre, że ktoś na pewno w to wierzy i że potem mnóstwo bardziej przytomnych naturalsów będzie musiało walczyć z opinią, jaką im wyrabiają takie porady, a najprzykrzejsze jest to, że jak zwykle najbardziej cierpią konie. (2014/12/22 23:58)

milena3338


Skąd wy bierzecie takie rzeczy?"Z czystej złośliwości"? Konie ani inne zwierzęta nie są złośliwe. Mogą być agresywne, próbować dominować, nie mieć szacunku dla człowieka, ignorować go, ale nie da się określić żadnego zachowania mianem złośliwości. Takie uczłowieczanie konia prowadzi tylko do nieporozumień i błędnego oceniania zachowań."Popędzaj aż do wyczerpania"? Tego uczyli w stajni "western-natural"? Gonienie konia do wyczerpania to podejście westernowe czy naturalne? Czy może twoje autorskie?Czym się objawia bycie najlepszymi przyjaciółmi z koniem? Przybijacie sobie piątkę na powitanie, wymieniacie najnowsze ploteczki, zwierzacie z sekretów?
No cóż, instruktor mówił: "Popędzaj go tak długo aż się zmęczy" Niech się nauczy" Pisząc tego nie miałam złych intencji. A bycie przyjacielem z koniem wcale nie polega na wymienionych wyżej. (2014/12/23 10:17)

jestemzlasu


Ciekawe czego się miał nauczyć. Skąd wytrzasnęłaś takiego "instruktora"?Oczywiście, że nie miałaś złych intencji. Tylko oprócz dobrych intencji trzeba jeszcze czasem włączyć myślenie.
Właśnie tak mi się wydaje, że nie polega, ale ja nie mam przyjaciela konia i chciałabym się dowiedzieć na czym w takim razie? (2014/12/23 22:28)

misio


Jeżeli tak zrobisz jak chcesz to się przestraszy lepiej wo gule nie robić takiego join-up. (2014/12/28 18:53)

misio


O i będzie czasem naprawdę bał się bata. (2014/12/28 18:54)

misio


A uczył cię jakiś ekspert geniuszu wogule zaczyna się na spokojnych koniach i to nie jest tak że od razu każdy na świecie to potrafi tylko tego się uczy.matole. (2015/01/12 17:18)

Gorąca piątka