Dzierżawa a kupno, bądź koń szkółkowy

/ 2 odpowiedzi
Mam pytanko: Jestem osobą na (mniej więcej) poziomie średniozaawansowanym. Samodzielnie galopuje, skacze do 40 cm. Wiele już jeździłam na koniach klubowych. Nwm czy jestem w stanie się czegoś jeszcze nauczyć na koniach które napewno zdążyły już się znieczulić na bata i łydkę. I czy dobrym rozwiązaniem by było kupno / dzierżawa jakiegoś konia "profesora" bądź w wieku 6-10 lat? Nie chciałabym jak większość "koniareczek" jarać się tym, że mam swojego konika ale czegoś się jeszcze nauczyć. Co byście doradzili? Nie patrząc na wszelkie koszty! Jeżdżę już ok. 4-5 lat, czy to dobry czas, żeby zacząć nowy "etap" "rozwoju" jeździeckiego? Czy się jeszcze trochu pomęczyć?
Ulungu


Trudno cokolwiek powiedzieć skoro nie widzisz różnicy między własnym koniem a szkółkowym po 4 latach jazdy i uważasz to za jaranie się. Może pocieszy cię fakt że posiadacze własnych koni niejednokrotnie właśnie jeźdźców szkółkowych nazywają jarającymi się qniareczkami bo najlepszy szkółkowy koń nie zastąpi ci szkapy z którą możesz pracować kiedy dusza zapragnie. Bo nie przyjdzie ktoś kto paroma gestami sprawi że to co wypracowałaś z koniem pojdzie psu w poślady. Jeśli dzierżawa to nie na miesiąc, nie na tydzień ale na parę lat, inaczej nie ma to większego sensu niż zmiana szkółki. Jak nie masz czasu albo nie jesteś zdecydowana weź z kimś współdzierżawę. Z kimś o kim wiesz że nie zmieni ci konia w osła. (2015/10/14 19:59)

Honeonna


Jeśli czujesz, że w szkółce już więcej się nie nauczysz i możesz sobie czasowo i finansowo pozwolić na dzierżawę/współdzierżawę konia, który razem z porządnym trenerem rzeczywiście pomoże Ci się rozwijać, to pewnie warto przemyśleć taką opcję. Ja na początek radziłabym raczej współdzierżawę, żeby a) nie ściągnąć na siebie nagle całkowitej odpowiedzialności za konia, jeśli jeszcze będziesz się uczyć, jak o niego dbać, b) ograniczyć koszty za samo utrzymanie konia i móc częściej jeździć z trenerem, c) nie musieć nagle, choćby nie wiem co, dzień w dzień znajdować około trzech godzin, żeby wyprawić się do stajni i ruszyć konia. Jeśli rodzice będą musieli Cię podwozić, to trzeba pomyśleć, ile razy w tygodniu są gotowi to robić. 
Możesz też pomyśleć o braniu indywidualnych lekcji, jeśli jest w okolicy taka możliwość. Nie będzie to może to samo, co praca na jednym koniu praktycznie na wyłączność, ale na pewno lepsze niż tuptanie w dużym zastępie. 
Jeśli chodzi o kupno, to ja bym odradzała, bo raczej nie wiesz jeszcze do końca, co byś chciała z koniem robić i jaki on powinien być, skoro nie miałaś okazji spróbować wielu rzeczy. Poza tym-Twoi rodzice własnymi podpisami wezmą na siebie odpowiedzialność za zwierzę, o którym chyba nie mają dużego pojęcia, więc wcale bym się nie dziwiła, gdyby chcieli poza Tobą mieć jeszcze kogoś kontrolującego sytuację (np. właściciela dzierżawionego konia) i opcję wycofania się bez problemu,gdyby Was to przerosło, dlatego pewnie dużo łatwiej by się zgodzili na (współ)dzierżawę. I wcale nie jest to złe, bo ewentualne kupno konia, którego się wcześniej przez dłuższy czas z przyjemnością dzierżawiło to chyba najmniej stresujący, najpewniejszy sposób na własne cztery kopyta.  (2015/10/15 18:14)