Galop-mały problem

/ 15 odpowiedzi
Ostatnio kiedy byłam na jeździe instruktorka kazała mi galopować na ujeżdżalni a ja jeszcze nigdy się nie puściłam siodła,nawet na lonży.I w końcu po długiej negocjacjii się zgodziła że mogę na lonży ale że to będzie już ostatnia lonża jeżeli chodzi o galop.No i galopowałam akurat na takim w miarę miękkim koniu i puściłam się siodła ale zauważyłam że cały czas mam przyłożone łydki i pięty,nie że naciskam czy coś,ale po prostu dotykały konia.I jak próbowałam je trzymać normalnie to musiałam napiąć nogi a przez to nie mogłam ich rozluźnić.Kiedy je rozluźniałam to przylegały do boków konia (pięty też).I miałam też mały problem z wewnętrzną nogą bo trochę przesuwało mi się po niej strzemię i raz mi wypadła noga.Niby nic mi się nie stało,złapałam strzemię i jechałam dalej ale na następnej lekcjii instruktorka każe mi galopować na ujeżdżalni bo stwierdziła że "dobrze siedzę i nie odrywam się od siodła" a już nie wybłagam kolejnej lonży.Teoretycznie nic się nie stanie bo puściłam się siodła,umiem więc już się nie podtrzymywać i mam zamiar wziąć miękkiego konia,ale boję się,że te błędy "wyjdą na jaw" na ujeżdżalni bo to ja będę kierować koniem a nie instruktor.Proszę o sensowne rady bo galopować będę za tydzień a jak już mówiłam nie wybłagam kolejnej lonży a parę razy zdarzyło się,że jak ktoś nie chciał galopować a był już "gotowy" to instr. podchodziła z batem do konia i ni stąd ni zowąd z okrzykiem "uwaga!Galop!" poganiała konia do galopu.Więc:czy z tymi moimi błędami poradzę sobię na ujeżdżalni?Dodam że galopowałam już 10 razy.

Mam jeszcze jedno małe pytanie:jak chcę zagalopować to którą nogę daję na popręg a która za popręg?Ciągle zapominam...
SrokatyArab


Dollfy, kto ci powiedział że masz odstawić łydki? Co to znaczy "trzymać normalnie"? Łydki MUSZĄ być przyłożone cały czas. Jak inaczej chcesz utrzymać konia w danym chodzie/tempie? Na samodzielnej jeździe raczej nikt już nie będzie  (nie powinien, bo to głupota) stał z batem i pilnował żeby koń galopował.
Wypadające nogi ze strzemion to bardzo częsty przypadek u początkujących. Najwidoczniej brakuje ci oparcia w strzemieniu. Możesz trochę skrócić strzemiona, żeby było ci łatwiej, ale przede wszystkim myśl o ciągnięciu nogi w dół, kieruj ciężar całej nogi w piętę.
Przy zagalopowaniu wewnętrzna noga na popręg, zewnętrzna lekko za, nie rozumiem tylko dlaczego instruktorka ci tego wszystkiego nie wytłumaczyła...

" to instr. podchodziła z batem do konia i ni stąd ni zowąd z okrzykiem "uwaga!Galop!" poganiała konia do galopu." Chyba zastanowiłabym się nad zmianą instruktorki. (2014/06/01 12:18)

Dollfy


Czyli mam mieć przyłożone łydki?Jej,myślałam że coś robię źle.Instruktorka mi wytłumaczyła ale to było już dawno a był taki czas gdzie nie mogłam tego wykorzystać w praktyce (nie galopowałam) więc po prostu zapomniałam.Instruktorka jest ok,ale jak ktoś się "mazgai" no to robi coś w tym stylu. (2014/06/01 13:32)

jestemzlasu


A w kłusie co robisz z łydkami? Albo w stępie? W galopie siedzi się jak w stępie, jedynie cofa się lekko zewnętrzną łydkę. (2014/06/01 14:00)

Dollfy


W stępie i w kłusie mam łydki b.blisko konia ale nie dotykają go,tylko w galopie tak mi się układają nogi. (2014/06/01 21:47)

jestemzlasu


Nie bardzo wiem jak to robisz, ale to nieprawidłowo. Nogi powinny luźno leżeć na bokach konia, nie ściskać, ale zachowywać kontakt. Wtedy działanie łydki nie następuje "z powietrza" i można je precyzyjnie stopniować. (2014/06/01 22:18)

Dollfy


Aaaaaaaa!!!Ahaaa!!!Dobra,ok,tego akurat mi nikt nie wytłumaczył.Czyli łydki mają tak jakby leżeć na koniu?Aaa i czytałam gdzieś w internecie że są różne rodzaje (aktywizująca,reszty zapomniałam) i to jaka jest łydka to zależy od położenia?A mógłby ktoś podać przykłady?Bo chciałabym to wykorzystać w praktyce... (2014/06/02 07:36)

rumel


/.../ ,tego akurat mi nikt nie wytłumaczył.Czyli łydki mają tak jakby leżeć na koniu?Aaa i czytałam gdzieś w internecie że są różne rodzaje (aktywizująca,reszty zapomniałam) i to jaka jest łydka to zależy od położenia?A mógłby ktoś podać przykłady?Bo chciałabym to wykorzystać w praktyce...


A kto tłumaczył, że masz jeździć z takim "odstawionymi" od konia nogami??
Wprawiłaś nas w niezłe zaskoczenie pozycją nóg, nie wiem też w takiej pozycji byłaś w stanie się rozluźnić.

Co do instruktora... nie wiem... nie pokazał jak wygląda prawidłowy dosiad, pozycja poszczególnych partii ciała? Jak powodujesz koniem w poszczególnych chodach? To po co była ta nauka na lonży, chyba, że instruktorkę tak pochłonęło poganianie konia batem do galopu,  ze kompletnie straciła Cię z pola uwagi!
Inna sprawa - gdzie jest twój język w czasie lekcji instruktażowej? Przecież nauka nie polega tyko i wyłącznie na robieniu czegoś tam, co nam się wydaje, czego nie jesteśmy pewni, ale na pytaniu i korekcie tego, co nas wprawia w ten stan niepewności. Oczywiście pytaj na forum, to także uczy, ale przede wszystkim rozmawiaj o tych problemach z instruktorem.
Ty boisz się tego galopu bez lonży - i słusznie, bo przede wszystkim nie bardzo wiesz jak powodować koniem - historia z nogami to potwierdza, aż się boje pytać o tym co zrobisz, gdy dostaniesz wodze do ręki, ale kto wie - może akurat tu jest wszystko ok, to tylko taka moja dygresja.
Nie rób tak w kwestii galopu czy czegokolwiek innego, do czego nie czujesz się gotowa - bądź asertywna - trzeba umieć powiedzieć nie i poprosić o jasne i zrozumiałe określenie, czy przypomnienie reguł jazdy. Inaczej - same problemy - Ty będziesz sfrustrowana brakiem postępów, koń zdezorientowany twoimi nieprawidłowościami... nie warto! Pomyśl instruktor bierze kasę nie po to, aby narzucać Ci co masz robić, ale dostosować się do twoich możliwości i wymagaj - Ty natomiast masz wymagać od instruktora pomocy, bo jest konieczna.  (2014/06/02 10:35)

rumel


oczywiście- miało być - "pytać o to" a nie "o tym" :) (2014/06/02 10:38)

Dollfy


Generalnie w mojej stajni różne osoby na tym samym poziomie są traktowane inaczej-koleżanka która puściła się siodła jedną lekcję wcześniej jest uczona zbierania konia i działania dosiadem-a ja nie-inna koleżanka która jeździ już długo galopem nie może zdawać na odznakę-a ja mogę-inne dziewczyny z podobnymi umiejętnościami jeżdżą przez drągi-a ja tylko raz i to dawno.I nie wiem od czego to zależy,może od talentu,potencjału?Bo możliwości są-drągi stoją,instruktor ma język w buzi,tylko czemu,pytam,czemu nikt nam nie wytłumaczy?Nie każe najeżdżać na drągi ani próbować kierować koniem samym dosiadem?Jednym tłumaczą że żeby przyspieszyć konia to łyda i czasem palcat a drugim użądzają wywody na temat położenia łydki i sposobu jej dociśnięcia.Ja niestety jestem w grupie pierwszej-może brak mi talentu?Zaangażowania?Ja to jeszcze pół biedy,jak nie wytłumaczą to albo kupię książkę o tym,albo w internecie przeczytam albo się domyślę.Ale moje koleżanki nie mają poczucia że trzeba ciągle doskonalić swoją wiedzę,a zapytane czy wiedzą co to join-up czy co to znaczy wyjeżdżać narożniki odpowiadały mi przeciągłym "yyyy". (2014/06/02 19:25)

Kilimka1


Dodam iż trzymane łydki ,,w powietrzu" a dokładane do boków od czasu do czasu konsternują konia :) obrazowo: brak kontaktu i nagle kontakt, często w tym momencie jest mało przyjemny odebrany jako nagły bodziec, a tu chodzi o płynność kontaktu. Dodam : uda-kolana-łydki mają przylegać, jeśli ktoś ci powie: ściskaj mocno kolanami tybinki, jest to prosta droga do nawyku kurczowego  trzymania się siodła, a podstawą dobrej jazdy wygodnej tobie i koniowi jest rozluźnienie pozwalające jak to mawiał pewien trener : przylgnąć siedzeniem ,,jak naleśnik" :) (2014/06/02 20:35)

Kilimka1


Dollfy
[Generalnie w mojej stajni różne osoby na tym samym poziomie są traktowane inaczej-koleżanka która puściła się siodła jedną lekcję wcześniej jest uczona zbierania konia]


Usiadłam sobie czytając twój post ...koleżanka która puściła się dopiero siodła.. jest już uczona zbierania go o.Ozbieranie konia to jeden z wyższych poziomów do którego koń i jeździec dochodzą miesiącami żmudnych ćwiczeń ! Nie będę opisywać poszczeg. etapów ujeżdżania , bo nie ten temat tutaj.. Boże kochany..czego ci instruktorzy dzisiejszej daty mniemam ?  Uczą...Chyba że ty nazwałaś jazdę na kontakcie już zebraniem ? (2014/06/02 20:45)

Dollfy


Nie,słyszałam jak jej tłumaczono o tym zbieraniu że są jakieś poziomy (wcześniej już czytałam o tym) rytm rozluźnienie impuls kontakt itd.Nie wiem czy próbowała zbierać ale wiem że tłumaczyli jej to. (2014/06/02 21:13)

Kilimka1


Chodzi o to, że za wcześnie na uczenie- tłumaczenie osobie która dopiero co puściła się siodła, czyli jest mocno początkująca, która mimo wielkiej chęci i zaangażowania,  nawet bardzo zdolna.. po prostu na tym etapie nie jest w stanie ogarnąć tych wszystkich niuansów, które prowadzą do zebrania konia.. to jest uważam..mieszanie młodym w głowach. Na dobry początek wielomiesięczne proste ćwiczenia na równowagę, rytm, rozluźnienie na utrzymywanie odpowiedniego kontaktu z pyskiem konia.. zupełne ale fundamentalne podstawy > Potem widuje się konie uwalone na przodzie niby rollkur , ciągnące zadem, a jeźdźcy dumni: jaki zabrany idzie..! Owszem idzie: ale uwalony na pysku, zaciągnięty, zgaszony, poddany ręce aby uciec od bólu albo ciągnący jak lokomotywa..czy o to chodzi? czy to jest piękne? ,,fachowcy" też tak jeżdżą żeby nie było..
(2014/06/02 22:01)

rumel


Ja pier... Dolfi - uciekaj z tego miejsca jak najdalej, gdzie się zbiera konie zamiast jeździć w zebraniu - choć wątpię, że TO ma miejsce. Tam, gdzie Ty chcesz się uczyć jazdy zasadą jest brak zasad - tak wynika z twoich postów. Powiedz instruktorce, że zbierać to ona może konia tylko wtedy gdy się rozpadnie. jednak Ty na razie nie zaprzątaj sobie tym głowy - choć pamiętaj, że jest zebranie a nie zbieranie, jeżeli chodzi o pożądaną pozycję konia. Na razie to Ty zabieraj się stamtąd jak najdalej - bo to jakieś... chore miejsce, a przynajmniej z twoich opisów taki obraz się wyłania :( (2014/06/02 22:17)

flou


Łydki powinny być przez cały czas lekko przyłożone do boku konia, ale tylko lekko dotykając go. Jeżeli poczujesz, ze koń chce przejść do kłusa dajesz mu lekki sygnał przyciskając mocniej łydkę. :) (2014/06/04 21:50)