galop - problem

/ 6 odpowiedzi
Uczę się jeździć konno od ok. pół roku. Jestem po kilku galopach na lonży na różnych koniach i po 2 galopach bez lonży na padoku. Mój problem polega na tym, że potrafię co prawda zagalopować, ale ze stępa lub nawet ze stania. Koń przebiega kilka kroków galopem, a potem zaczyna biec bardzo szybkim kłusem. Nie potrafię wtedy sprawić żeby z tego kłusa zagalopował. To znaczy ustawiam odpowiednio łydki, ale przy przejściu z galopu w kłus, ja gubię równowagę, nogi zaczynają mi wpadać w strzemiona i nie mogę już wtedy nic zrobić, zatrzymuję konia i rozpoczynam galop ze stępa od nowa, po kilku krokach galopu sytuacja się powtarza - on znów przechodzi do kłusa. Może ktoś podpowie, jak sprawić, żeby koń po zagalopowaniu nadal jechał galopem (a nie przeszedł w kłus), jakie waszym zdaniem mogę popełniać błędy? Dzięki z góry 
izapyza


Jak jedziesz tym galopem, to zawsze przy kazdym fulee dajesz impuls łydka, tzn musisz konia podtrzymywac w tym galopie, zeby nie przeszedł do kłusa. Tyle ze zeby to robic sprawnie, to tez jest potrzebny dobry dosiad w tym galopie....  nie wiem jak w nim siedzisz, ale jesli wysiedzenie go ci sprawia trudnosc, i np. powodujesz dyskomfort u zwierzaka  to on z reguły na te niewygode odpowiada w ten sposób, ze zwalnia, czyli przechodzi do nizszego chodu... Mozna spróbowac jazy na poczatek galopem w półsiadzie. A same zagalopowania faktycznie najlepiej ze stepa jesli koni potrafi, jakbys musiała z kłusa to najlepiej przysiasc w tym cwiczebnym dosłownie na jeden takt, i od razu dac sygnał do galopu (2014/08/23 22:36)

aniasg


Dzięki za odp. Samo siedzenie zarówno w kłusie ćwiczebnym, jak i w galopie (tzn. praca biodrami) nie sprawia mi problemu, ale łydki, to mój wielki problem. Nie wypadają ani nie wpadaja mi już w kłusie, ale za to wpadają jeszcze przy przejściu z galopu do kłusa i ogólnie w samym galopie też trochę jeszcze latają. Poza tym przy dawaniu impulsu w kłusie, czy w galopie instruktorka krzyczy - łydka, ja naciskam łydkami mocno, jak mi się wydaje (nie mam problemów z kondycją), a instruktorka na to, że nie było łydki, przecież nie będę jej dawać z powietrza. Moje następne pytanie brzmi - czy dawanie łydki oznacza oprócz nacisku lekkie jej przemieszczenie? Bo zauważyłam, że kiedyś przy dawaniu impulsu podczas momentu siadania w kłusie anglezowanym łydka poszła mi odrobinę w górę, instruktorka powiedziała, że wreszcie dałam łydkę, a ja ją przecież zawsze daję (2014/08/24 09:26)

izapyza


 Wg mnie ucza was tam nienajlepiej, ale to norma w wiekszosci osrodków. Jak kaza zeby koniecznie za kazdym krokiem konia w kłusie, dawac łydke, to jest to bład, i to powazny, bo prowadzi do znieczulenia konia na te łydki. Łydka powinna byc przylozona do boku konia, i gotowa do dania impulsu, ale dziabanie go na siłe z kazdym krokiem powoduje tylko ze kon coraz bardziej sie na to działanie znieczula. Moze dlatego bylo tak, ze ty dawałas łydke, a intruktorka nie widziała zadnej reakcji u konia, i stad myslala, ze tej łydki nie ma., dopiero jak zobaczyła b wyrazny ruch nóg to uznała to za danie lydki

Ja kiedys juz miałam tez sytuacje, a jezdziłam wtedy ponad 8 lat, wiec nie bylam poczatkujacym jezdzcem, siedziałam na koniu tak juz znieczulonym, ze zakłusowanie było cudem, co trzeciemu to wychodziło, i tez wduszałam łydki koniowi juz z całej siły, po przejechaniu jednego małego kółka na ujezdzalni z wysiłku mi pot zaczał leciec po czole, i pamietam instuktorke co stała i skandowała : łyda, łyda.... A jak chciałam uzyc bata, który powinien zostac uzyty od razu jak koń niereaguje na łydke, to dostałam opieprz... lol Straszne, jak niektórzy sie biora za rzeczy o których ni emaja pojecia. Potem jezdzialm z kilku ambitniejszych osrodkach, i tam mi odradzali takie mocne dawanie łydki,  trzeba działac w okreslonych momentach, a nie z automatu 

(2014/08/24 15:22)

aniasg


ten koń bardzo dobrze reaguje na moją łydkę ze stępa do kłusa, reaguje na łydkę ze stępa do galopu, czyli nie jest znieczulony. Problem mam z utrzymaniem galopu - on przechodzi do tak szybkiego kłusa (tempo kłusa jest dużo szybsze niż wcześniejszego galopu), że wybija mnie z rytmu, wpadają mi nogi i pewnie dlatego mam problem z prawidłowym daniem łydki, żeby ten galop utrzymać. Cóż, będę ćwiczyć, zwrócę uwagę, uwagę na łydkę podczas następnej jazdy. Albo też poproszę o innego konia i zobaczę, czy też bedzie przechodził od razu do kłusa. (2014/08/24 17:24)

Annuszka


Dopiero zaczynasz się uczyć, więc musisz sobie dać trochę czasu i jeszcze poćwiczyć swój dosiad w kłusie, skoro szybki kłus wybija Cię z równowagi.
Problem z łydką tkwi w tym, że brakuje Ci jeszcze wyczucia i nie potrafisz tak zadziałać łydką (w odpowiednim momencie), żeby zapobiec przejściu konia do niższego chodu. Przy czym, izapyza ma rację, nie chodzi o dawanie sygnału co każdy krok.
Poza łydką, przechodzenie konia do kłusa może być spowodowane złym działaniem wodzami. Twoja ręka najprawdopodobniej nie jest jeszcze delikatna i być może sama, bezwiednie, szarpiesz konia za pysk w galopie, przez co on przechodzi do kłusa. Albo, nieco inaczej, nie trzymasz kontaktu. Jeżeli jeździsz na kontakcie, to przy przejściu do wyższego chodu skraca się wodze, ponieważ koń trzyma głowę wyżej w wyższym chodzie. Jeśli koń jeżdżony jest na kontakcie, to nie utrzymanie go może wpływać na przejście konia do niższego chodu. Przy czym ten kontakt powinien być delikatny, z czym możesz mieć jeszcze problem.
Nie znajdziesz gotowej recepty, rady, która pomoże Ci od razu. Cierpliwości, bo wiele rzeczy przychodzi z czasem. (2014/08/27 12:54)

mrsalex


Bo przy zagalopowaniu zawsze przesuwa się lekko zewnętrzną łydkę do tyłu, a wewnętrzną odrobinę do przodu.. no i przyciska.. może i źle tłumaczę, bo nie potrafie tłumaczyć, ale tak to łopatologicznie wytłumaczył mi mój instruktor ;)
Mam rozumieć, że koń Ci się rozpędza do szybkiego kłusa i nie potrafisz z takiego żywszego kłusa zagalopować? U mojego instruktora dostałabym za takiego coś manto i skrzyczałby mnie, że żeby zagalopować powinnam go zwolnić, uspokoić, przygotować i z wolniutkiego kłusa odpowiednio zagalopować i potem przy każdym foule "trzymać" konia w obu łydkach, tzn. nie ciskać ani kopać z całej siły, ale odpowiednio delikatnie trzymać, żeby nie zapomniał koń, że nadal chcemy galopować :D
I pewnie jak pędzisz tym kłusem to dajesz koniu znać łydkami, że ma iść jeszcze szybciej i jeszcze szybciej, a ich nie przesuwasz do zagalopowania.. chociaż dla mnie przyjemniejsze jest zwolnienie lub całkowite zatrzymanie i ruszenie znów do kłusa.. tym razem spokojniejszego, dać sygnał i jedziemy ;) tak jest o wiele łatwiej, bo im wolniej tym większe prawdopodobieństwo, że wysiedzisz niż jakbyś miała latać jak worek ziemniaków w szybkim kłusie i obić sobie tyłek xD

Ja akurat mam taki problem z łydkami, że w pełnym siadzie, pięty mi uciekają w górę, zwłaszcza z zewnętrznej strony >,< Dlatego w półsiadzie jest mi o wiele łatwiej, bo pięty i cała stopa jest na swoim miejscu, ale pełnego siadu też w końcu trzeba się porządnie nauczyć, nie ma że "boli" ;D (2014/08/28 12:51)