Gryzący koń

/ 16 odpowiedzi
Co robić gdy koń gryzie ? Konkretnie w moim przypadku wygląda to tak że na początku trochę podgryza.. Gdy stoję obok niego ciągle mnie próbuje ugryźć. Nie chcę go bić. Pstrykam mu palcem w nos, ale to nie pomaga. Ogólnie zawsze to co "wpadnie" mu pod pysk zaczyna gryźć. Gdy zakładam mu kantar robi to samo i nie da się mu go założyć.. ;/ Znacie jakieś dobre metody które powinny poskutkować ? 
Ramzes15


Jest taka jedna metoda, przeczytałam kiedyś o niej w książce Roberta Millera, a mianowicie: gdy koń próbuje ugryźć lekko kopiemy go w pęcinę. Nie chodzi o jakieś mocne uderzenie... W tej metodzie chodzi o małe zdziwienie konia. Zwierzę z zaskoczenia zapomina co chciało zrobić. I to może go trochę zdezorientować, myślę, że może też podziałać w Twoim przypadku. Jest to sposób sprawdzony przez autora książki, mam nadzieję, że sprawdzi się. :) (2013/10/18 23:58)

Kasia172


Co to oznacza, że koń nas gryzie/podgryza? To znaczy, że albo są to przyjacielskie podszczypywania, bo koń chce nam się odwdzięczyć za czyszczenie, lubi nas (w twoim przypadku jakieś 4% szans), albo ma taki narów (wątpię) , albo po prostu jest wyżej w hierarchii od ciebie i ma cię po prostu w du... Sądzę, że to ten ostatni przypadek. Co zrobić? Przypatrzeć się jak koń reaguje w stosunku z innymi ludźmi. Też ich gryzie? Nie daje sobie założyć kantara, ogłowia? Pewnie nie... Myślę, że powinnaś jasno i wyraźnie pokazać mu kto jest jego panią. Podgryzanie? Krzyki i pacnięcie dłonią. "Nie chcę go bić". A kto tu mówi o biciu? Chodzi tylko o utrzymanie wyższej pozycji w hierarchii, nie ma rady trzeba użyć siły, ale nie musi to być jakieś brutalne nie wiadomo co. Małym dzieciom rodzice też dają klapsy w tyłek, jak są niegrzeczne. (2013/10/20 22:15)

Agniecha100


Ogłowie założyć sobie daje. Gorzej z kantarem bo je zaczyna gryźć ;//  Dzięki za rady, na pewno będę stanowcza i nie pozwolę sobie na takie traktowanie! :) (2013/10/20 22:24)

lavenda


O taaaak pewnie zacznij go "pacać" dłonią i krzyczeć... Krzyki i pacnięcie dłonią? W nos może jeszcze? Gratuluję pomysłu. Koń bardzo szybko nauczy się przedewszystkim tego, że gdy gryzie dostanie w pysk, ugryzie jeszcze mocniej, zacznie się bać ludzkich dłoni - i tak się już ich boi bo po prostu koń tak ma... Echhh., szkoda słów...
Przede wszystkim, musisz "zlokalizować" źródło nawyku podgryzania? Czy przypadkiem nie karmiłaś konia z ręki? I proponuję poczytać trochę o sposobach Monty Robertsa (to z kopniakiem w nadpęcie to właśnie jego sposób). Tu proszę link do strony, jest tam dokładnie opisany problem podgryzania, jest też opisanie czym grozi "pacanie" konia w pysk...

http://www.pdmpromocja.pl/jnbt/portal/artykul/70,podgryzanie---lepiej-zapobiegac-niz-leczyc.html

Życzę powodzenia w pracy z konisiem. (2013/10/21 11:34)

lavenda


I nie daję klapsów dzieciom w tyłek ... ani małym ani dużym... ani końskim ani ludzkim... (2013/10/21 11:39)

Kasia172


Lavenda- czy ja powiedziałam z dzikim wrzaskiem uderz konia z całej siły w pysk? Nie. Ostre słowo i uderzenie konia w łopatkę. Jakbyś nie wiedziała konie ustalają hierarchię między sobą na zasadzie jeśli się nie podporządkujesz to cię ugryzę, kopnę. Faktycznie przepraszam moja wina, zrozumiałam, że koń cię gryzie, nie podszczypuje ... więc może trochę się zapędziłam, ale jeżeli tak się znasz na naturalu lavenda to chyba wiesz jaki stosunek jest tam do "uderzenia" konia więc to przemyśl: jest to wykluczone, ale nie skrytykowane ostrymi słowami i powiedziane, że nikt nie może nic zrobić z koniem, bo to go wykończy psychicznie i fizycznie, a jeśli uderzenie konia wydaje ci się zamachem na życie koffanego konika to bardzo przepraszam. (2013/10/21 14:37)

Kasia172


Dodam, że sytuację można porównać do zatrzymania konia. Dobre rady Lavendy można porównać do tego, że każe komuś siąść w siodło i zatrzymywać konia dosiadem, moje do tego, że każę oddziaływać głownie wodzami (oczywiście dosiadem też). I co? Czy to znaczy, że każę Agnieszce zszarpać koniowi pysk i znieczulić go na wędzidło? Nie...Więc zastanówcie się zanim na kogoś najedziecie :( (2013/10/21 19:33)

lavenda


Dziecko drogie! Ja nie wiem wszystkiego o naturalu i wiedzieć nie będę nigdy! Całe życie będę się uczyć i głupia umrę!  Rady nie są moje, lecz ludzi, którzy o wiele więcej czasu spędzili z końmi niż Ty po świecie chodzisz!

Nie napisałaś w co koń ma być "pacnięty" , ktoś już Agnieszce dobrze doradził, żeby konia pstrykała... Co sugeruje, że Twoje "pacnięcie" miałoby również wylądować na pysku! A "pacanie"  konia w pysk w opisanej sytuacji nie jest bynajmniej zamachem na życie koffanego konika lecz wręcz przeciwnie! Zamachem na bezpieczeństwo osoby która "paca"! Zamachem na ich przyszłe relacje! Nie będę tu robiła wykładu z naturalnych metod postępowania z końmi, czy nawet z klasycznych metod... Jeżeli mówisz o łopatce to już inna sprawa, i inna rozmowa! Jedna z naturalnych szkół mówi nawet o wystawieniu łokcia, żeby się gryzący artysta na niego nadział, i zdziwił!  Z wszelkich PNH, SNH czy szkół klasycznych trzeba umieć wybrać  to co najlepsze, kierując się rozsądkiem, sumieniem itd...   Tu mamy konkretną sytuację i konkretny pomysł na jej rozwiązanie! I nie jest ono bynajmniej związane z niepacaniem konia wogóle, raczej chodzi o niepacanie konia w pysk... ale Ty najwyraźniej nie pokusiłaś się o przeczytanie tego co załączyłam a krytykujesz...
Generalnie powiem, że akurat jeżeli chodzi  o "pacanie" konia konkretnie w pysk to równie wielu klasyków co naturalsów ma do tego ten sam krytyczny stosunek!

A tak przy okazji, wiem doskonale, w jaki sposób konie ustalają hierarchię w stadzie, człowiek jako taki koniem nie jest i daleko mu do jego fizycznych możliwości,  nie jesteśmy w stanie wejść na pozycję alfa dzięki sile bo jej zwyczajnie nie mamy! W relacji koń człowiek człowiek wygrywa na poziomie mózgu i to mózgiem powinien się kierować! Przy użyciu pacania i krzyku nie uzyskasz szacunku konia , nie  uzna on twojego przywództwa. Będzie się bał, to prawda ale nigdy szanował! Nie uzna Cię za alfę! Zawsze będziesz tylko zagrożeniem!

"Chodzi tylko o utrzymanie wyższej pozycji w hierarchii, nie ma rady trzeba użyć siły...." Nie kop się z koniem Kasiu, gwarantuję Ci, że Ciebie bardziej zaboli :) (2013/10/22 09:45)

M-koniara-29


A próbowałaś nasmarować kantar pieprzem albo cebulą?

Wędzidła niekiedy smaruje się miodem, żeby koniowi smakowały więc możesz ten sposób wykorzystać w nieco zmienionej formie. Konie nie lubią cebuli, więc powinno pomóc. Jeżeli konisko chce również ugryźć Ciebie, możesz wziąć jakąś starą bluzę której nie lubisz i ją wysmarować cebulą.
Nikt nie mówi tutaj, żeby takie zachowanie kompletnie olać i jedynie nasiąkać zapachem tego warzywa czekając, aż problem rozwiąże się sam. Jeżeli jesteś niżej w hierarchii to fakt, że koniowi nie smakujesz tego nie zmieni.
Nie będę się tutaj wypowiadać bo każda metoda, zarówno pacnięcie w nos, wystawianie łokci jak i kopniak w pęcinę ma swoje plusy i minusy, więc podrzucam Ci tylko pomysł z cebulą jako gratis do tego, co przeczytałaś wyżej :)
Powodzenia! (2014/08/30 18:22)

patrycja64


Nie wiem ... Hmm , może na początek pokarz że to ty jesteś przywódcą w jego stadzie ! Jak każdy koń ustala sobie hierarchie . Kiedy zauważy że nie masz nad nim przewagi on przyjmie że to on tu dowodzi i będzie robił co chciał . Pokarz że nie ! stanowczo ale łagodnie :D . Na sam początek naucz go słowa które będzie oznaczało że robi coś źle np. " Zły koń! " i podnoszonym tonem bo w tedy koń zrozumie że coś zrobił źle. Pamiętaj używaj cały czas jednej komendy . (2014/10/13 17:49)

misio


Niedawaj mu marchewki z ręki zbyt często a jak będzie chciał cię ugryść to odepchnij mu pysk. (2015/01/02 11:18)

Katarzyna Werkowacz


Nie  jestem za biciem ani koni, ani dzieci.. ale na koniach sie tu skupmy...
Wg mnie jest to typowy przypadek braku szacunku do czlowieka. Przyczyn, miliony.. albo jedna- czlowiek... Nieistotne..
Jako ciekawostke opowiem jedna historie. Przyszlam raz do sedziwej klaczy, ktora podobno sie nie dala wywerkowac zadnemu kowalowi od jakichs 2-och lat. Zatem kopyta koszmar. Zachowanie konia- koszmar. Zachowanie wlascicielki- totalny bezwlad i rezygnacja.
Klacz kopala, wyrywala sie, probowala ugryzc. Zazwyczaj w takim wypadku zaprzestaje werkowania i zaczyna sie praca z koskim mozgiem... roznie od 10 do 30 minut mi to zajmuje i konie stoja ok. Ta sie  uwziela, ze mnie jednak ugryzie tego dnia i jej sie to pare razy nie udalo... ale za tym jednym udalo- wczepila zeby w czaszke tak szybko,ze zadna z nas nie zauwazyla nawet tego ruchu jaki wykonala a ja mialam jej zeby na mozgoczaszce. Uwierzcie- potworne uczucie. W tej samej sekundzie odwinelam sie I JEJ TAK PRZYPIEPRZYLAM PIESCIA W PYSK AZ JEJ LEB ODSKOCZYL. Rece szybsze niz umysl w tym wypadku. Instykt obronny zadzialal i dostala w ryj. Zwinela "wargi", bolalo... ja sie trzeslam jak galareta. Odlozylam pilnik... stanelam obok lopatki... wyrownalysmy oddechy. spokoj, cisza, bez wyrywania i od tamtej pory stoi jak aniol.
wg mnie z konmi jak z ludzmi, kazdy potrzebuje innego bodzca zeby zrozumiec. Byl to szczegolny przypadek. NIGDY NIE BIJE KONI. ale ewidentnie lansko pomoglo :P
To prawda, ze konie maja czlowieka w dupie o ile ten nie potrafi udowodnic ze jest silniejszy... wszyscy wiemy,ze tu nie o miesnie chodzi. najlepszym sposobem na tego typu zachowania jest umiejetny trening oparty na rozumieniu konskiej psychiki.

Jakby na to nie patrzyl, wina wszelkich narowow jest ... czlowiek... brak wiedzy jest bardzo niebezpieczny! (2015/01/03 21:45)

Katarzyna Werkowacz


Chcialam tylko dodac, ze nie pochwalam tego typu metod, jaka opisalam w poprzednim poscie. Celem przytoczenia historii bylo uswiadomienie, jak rozne sa zachowania koni w niektorych sytuacjach. Po owym wywerkowaniu umowilam sie z wlascicielka i przetrenowalam z klacza niektore zasady savoir-vivre'u i to bylo przede wszystkim powodem i przyczyna ze nasza dalsze wspolpraca wygladala nieporownywalnie lepiej... Piesc byla tymczasoym srodkiem "odpalonym" jak z procy instynktownie...

Nie zachecam w zaden sposob do bicia koni!!! (2015/01/03 21:53)

M-koniara-29


Chciałabym tylko dodać, że konie ustalają hierarchię gryząc i kopiąc. Dla wszystkich obrońców zwierząt, którzy nie rozumieją ich zachowań stadnych: konie w ten sposób rozmawiają, to ich język, brutalny, ale zabójczo skuteczny. Żaden człowiek nie będzie mieć takiej siły jak koń. Nie przesadzajmy więc z tym "o boże nie bij konika jesteś okropna znęcasz się nad zwierzętami". Konie nie są ludźmi, żeby być dyplomatami, nie mierzmy zwierząt własną miarą.
Należy rozróżniać znęcanie się a zwyczajną korektę zachowania. Nikt tutaj nie mówi o laniu konia pasem jak jakiś psychopata. Prosty przykład. Zsiadłam z konia, a klacz zaczęła się o mnie wycierać. Bardzo tego nie lubię, nie dość, że ogłowie potrafi narobić otarć, to umówmy się, nie lubię służyć kopytnemu za ręcznik. Jak tylko zaczęła plasnęłam ją w pysk. Raz. Nie za mocno, ale był to bardzo szybki i bardzo krótki komunikat. Wiecie co koń zrobił? Zdziwił się, spojrzał na mnie, po czym odwrócił się do dziewczyny obok i zaczął wycierać się w nią, a że ta z marnym skutkiem odpychała jego głowę "ojeju no nie wycieraj się", to konisko nic sobie z tego nie robiło.

Bicie koni i znęcanie się nad nimi to okrucieństwo i ten kto to robi powinien być kastrowany maczetą. Jednak to nie to samo, co korekta zachowania.
Nie zmienia to faktu, że za taką "korektę" mogą się brać osoby doświadczone, które wiedzą co robią i znają się nieco na języku koni. W innym wypadku można narobić więcej szkód niż korzyści. (2015/11/15 22:16)

Kurkowa


Zgadzam się z Tobą. Nie mówimy tu o znęcaniu się lecz jak to świetnie określiłaś leczo korekcie postawy zwierzęcia. Wiadomo, że do konia, który waży ponad tonę trzeba się inaczej odnosić niż na przykład do psa. Psa pacnięcei dłonią by mogło zaboleć, natomiast koń się zdziwi i zrozumie, że źle zrobił. (2015/11/16 15:02)

Ulungu


@Ramzes15 broń cię Boże z takimi radami. Porada kopania się z koniem? Dajesz koniowi jasny sygnał że może traktować cię jak drugiego konia, że jesteś jak drugi koń i że kopanie jest dozwolone. Czyli podtrzymujesz w koniu dokładnie to przeświadczenie które spowodowało problem. To samo z pstrykaniem w nos. Szybko takie wychowanie zmienia się w zabawę kto pierwszy ten lepszy. Człowiek pstryka albo klepie, koń podgryza i tak się to toczy, obydwoje co najwyżej stają się coraz szybsi w reakcjach. Koń to nie dziecko, to nie człowiek. Konie w stadzie nie ustalają hierarchi przy okrąglym stole, ale kopytami, zębami i masą ciała. I refleksem. Życie weryfikuje że bezstresowe wychowanie nie dziala nawet na ludzi a co dopiero na konie. Jeśli ktoś swoje zwierzę kocha i szanuje jak człowieka, to tym bardziej powinien dbać by koń nie trafił kiedyś na kiełbasę a dobra metoda to metoda skuteczna, a nie ładnie wyglądająca na yt. Wystarczy poobserwować swojego konia gdy jest na padoku z innymi by zauważyć że szacunek ma ten który przewidzi zamiar drugiego i skarci właśnie za ten zamiar. Żeby zareagować trzeba przewidzieć że koń chce ugryźć i być szybszym. Konie, w ogóle wszystkie zwierzęta, zresztą ludzie też, uczą się na dwa sposoby. Poprzez powtarzalność zjawisk oraz poprzez nagłe zdarzenia mocno zapadające w pamięć. Takie nagłe "odgryzienie się" koniowi czy to w sposób bolesny czy budzący nagły lęk jest dobrą metodą. Druga, to uświadamianie koniowi że czego nie zrobi, zawsze jesteśmy szybsi i zwyczajnie nie zdoła nas ugryźć. A jeśli zdoła - od razu w pysk, bez namysłu. Każda chwila zwłoki w reakcji, nawet jednosekundowa, to nasza niekorzyść i utrwalenie w koniu przekonania naszej bezradności. Uwielbiam konie ale jak trzeba to trzeba. Po prostu. (2015/12/14 13:03)

Gorąca piątka