Gryzienie u roczniaka. Pomocy!!!

/ 4 odpowiedzi
 Jak oduczyć rocznego ogierka gryzienia? Wiem, że się spóźniłam z oduczaniem, ale może jeszcze się uda. Odpychanie łba, czy walnięcie go lekko po pysku nie działało od samego początku (od tego jak się urodził). Mam małe doświadczenie o źrebakach. Trochę większe jeśli chodzi o opiekę nad dorosłymi końmi, które są już nauczone tego że nie wolno gryźć, kopać, przepychać się itp. Ogierek gryzie nawet matkę. Mamy jeszcze 2 kuce (klaczki, matka i córka), które trzeba od niedawna puszczać w innych godzinach niż ogierka i jego matkę, ponieważ mogło by się to źle skończyć dla kuców. Więc roczniak nie ma kontaktu z innymi końmi ze "stada". Proszę o pomoc. Może da się coś zrobić?
Julia2205


Dodam jeszcze, że lubi przeżuwać rożne linki itp. (2015/06/13 14:52)

Ulungu


A jak ma się uczyć odizolowany od stada? Książkę savoir-vivre chcesz mu dać do przeczytania? Przecież konie uczą się takich rzeczy właśnie przebywając w stadzie, a podgryzanie u młodego konia jest całkowicie normalne. Zresztą, konie i czułosć okazują podgryzaniem, stąd się mówi "końskie zaloty", jako zachowanie dla nas niezrozumiałe, w naszym mniemaniu brutalne a dla koni fajne. Koń w końskim stadzie lubi okazywać w ten sposób zarówno czułość jak i frustrację, trzeba go nauczyć by nie okazywał tego człowiekowi. Ale skoro go odizolujesz od stada to tym bardziej będzie te zachowania przejawiał wobec ludzi... bo wobec kogo ma przejawiać? Mało tego, zbudujesz mu frustracje już za młodu. Dlatego np jest dużym problemem mieć samotnego konia, ze trudno konia oduczyć wtedy pogdryzania, kopania, przepychania się. Roczny koń raczej matki nie zabije.
Przez pogryzanie koń moze wykazywać wiele emocji, w tym chociażby upominać.
Spróbuj przedzielić pastwisko, wybieg, czy gdzie je tam puszczasz, i niech stoją przynajmniej obok siebie.

Jeśli aż tak potrzebujesz mieć samotnego znerwicowanego ogiera, spróbuj mu ZASTĄPIĆ te zachowania innymi. Koń nie rozumie że jesteśmy inni, trzeba mu to dopiero wytłumaczyć, a to wymaga cierpliwości. Jeśli masz konie, które są już ułożone, to nie dlatego że takie się urodziły, ale dlatego że zostały tego oduczone. W mniemaniu młodego konia wszyscy na pewno zachowują się jak konie, zakłada że człowiek będzie się z nim komunikował w jego języku.

W momencie gdy koń próbuje podgryźć, lekko skarcić i szybko zastąpić mu to zachowaniem pożądanym, np "całowaniem" ludzkiej ręki albo trącaniem nosem (końskim, nie twoim nosem). Nie należy sie zniechęcać bo nieraz przez całe miesiace koń "nie będzie nam wierzył że mozemy nie chcieć być gryzieni", ale roczny konik na pewno dorosłego ci nie skrzywdzi bo nawet nie ma tyle siły, i powinien mieć towarzystwo choćby przez płot.
Jest pewna metoda - w momencie gdy koń próbuje podgryźć, wyciagasz rękę do konia jak do podkarmiania, tylko że w pionie, otwartą, tak żeby pogłaskać konia palcami po chrapach. To może sprowokować go do polizania dłoni. Jeśli nauczy się okazywać "czułości" w ten sposób, nie będzie gryzł, ewentualnie czasem zapomni się i szczypnie przez rękaw.
Ale jednak roczny koń to niewiele ponad nemowlaka, zatem w najlepszym razie do drugiego roku życia jakoś ci się go uda ogarnąć na tyle, by nie byl niebezpieczny.

Natomiast wszelkie zachowania ewidentnie agresywne, czyli próby kopnięcia, barany, gryzienie w celu zrobienia krzywdy(ze złożonymi uszami i wyciągniętą szyja) trzeba natychmiast piętnować, krotko, nie za długo bo młodego konia bardzo łatwo znarowić. Jeśli pokażesz mu za dużo agresji, nauczy się że ta agresja jest metodą ekspresji samej w sobie. Zatem twoje zachowania ostrzejsze są jedynie metodą zaznaczenia że jesteś wyżej w stadzie, bo tak kon to rozumie. Nie po czasie, nie po minucie gdy ogarniesz co chcesz zrobić. Akcja - reakcja, zawsze proporcjonalna do przewiny. Dla konia nie będziesz przyjacielem, będziesz albo liderem albo popychadłem. Zwierzęta zawsze to ustalają, ale skoro masz konie to sama to doskonale wiesz. Ja ci życzę żeby się udało. Swoją drogą jeśli nie ma to być kryjący tylko kon do jazdy, może warto go zawczasu wykastrować, nie będzie obawy by go puścić między klacze? (2015/06/14 23:57)

Julia2205


Jak on nie jest silny to ja jestem ksiądz... Dużo lat nie mam i doświadczenia ogromnego też nie, ale nie chcę mieć później problemów. Ogierek był w stadzie do czasu jak był trochę młodszy no nie wiem 2 miesiące temu. Od dwóch miesięcy na pastwisko wychodzi z matką a swoje koleżanki ogląda z boksu naprzeciwko (niestety mamy 2 boksy co wiąże się z tym, że kuce w jednym, a konie w drugim). Prędzej by on płot przeskoczył lub go połamał niż by stał spokojnie na swojej połowie pastwiska gdy na drugiej ma dwie klacze. Jeśli chodzi o kastrację każdy mówi co innego, ale u roczniaka to chyba za wcześnie co nie?
                                                                                                          Pozdrawiam :) (2015/06/15 18:55)

Ulungu


Obecnie to już za późno na kastrację - lepiej robić to zimą/wiosną (owady). Kastruje się i kilkumiesięczne konie więc rok to nie jest za wcześnie.
Nie no, źle nie jest, a nawet całkiem dobrze, jemu towarzystwo "przez płot" i wychodzenie z matką całkowcie wystarczy.
Wykastrowany konik na pewno nie będzie czuł takich naporów i frustracji z powodu sąsiedztwa klaczy, a u roczniaka powoli te hormony się juz budzą i to może być przyczyną problemów i jego "pokazywania tobie jaki to jest silny". Te same hormony będą wpływać na większy przyrost masy mięśniowej i siły fizycznej.
ALE kastracja to tak naprawdę prezent dla konia jesli nie ma być w przyszłości ogierem kryjącym. Koń niczego nie zyskuje gdy nie może kryć a nie jest wykastrowany, to zawsze większy stres i poczucie bycia w trybie walki o samice. Po prostu będzie spokojniejszy i zadowolony z siebie po zabiegu. Zresztą, koń to nie człowiek i nie zastanawia się nad tym, że wczoraj pchało go do samic a dzisiaj woli pobiegać w kółko. Jeśli koń na skutek takiej a nie innej gospodarki hormonalnej nabierze złych nawyków, to te nawyki zostaną, dlatego im wcześniej tym lepiej. Szczególnie jeśli to nie jest źrebak po jakichś super rodzicach gdzie warto zachować geny - wtedy nawet nie masz się co zastanawiać, bo zawsze lepiej zamówić inseminację po dobrym ojcu niż dopuścić do rozrodu nn'a, choćby i pięknego. Jak nie masz pewości, popytaj znajomych hodowców i weterynarzy, na pewno powiedzą ci to samo :) Nie słuchaj wszystkich jak leci, lepiej zweryfikuj rady u specjalisty, choćby telefonicznie.

Nie martw się tak bardzo o jego kontakty z innymi końmi, w razie czego matka na pewno go upomni a prawdziwej krzywdy jej nie zrobi. Jego zachowanie jest typowe dla ogierka w tym wieku. A co do rady z lizaniem ręki, działa tylko trzeba nieco cierpliwości. I niech widzi jak najwięcej jak traktują cię jego starsze koleżanki i matka, koń czerpie z obserwacji. Staraj sie by miał okazję zobaczyć twoją pracę z nimi, pielęgnację itd,a w szczególności reakcję na polecenia.
Udowadniaj mu swoją władzę nad nim powoli, bez przemocy, krok po kroku, a w razie niepowodzenia z uporem osiołka powtarzaj swoje wymaganie jakby nigdy nic aż on ulegnie. Każdy sukces to wielki sukces. Pracuj z nim jak najwcześniej bo za rok będzie przynajmniej 2x silniejszy. Ewentualnie jeśli sie boisz że go popsujesz, odstaw po prostu na miesiac do jakiegoś dobrego trenera, albo do kogoś kto odchowuje młodziki (to byłaby chyba najlepsza opcja).

Pozostaje kwestia boksu. On moze walczyć o swoją przestrzeń życiową i z tego powodu podgryzać matkę i czlowieka(mam na myśli to agresywne podgryzanie, czyli kąsanie). Warto zapewnić mu osobny boks, miejsce w którym poczuje sie w pełni bezpiecznie i które uzna za własne. Ta tendencja do obrony "swojej prywatności" przejdzie mu, najpewniej sama, w ciągu jakiegoś roku, dwóch. Najlepiej byloby mieć boks sąsiadujacy z boksem konia, z którym stoi obecnie. Nie wchodź mu do boksu widząc że danego dnia ma swoje humory i gryzący/kopiący nastrój. Konie miewają nastroje "długoterminowo", bywa że cały dzień coś je będzie nosić. Zwróc uwagę że konie często mają zły lub zaczepny nastrój bądź bywają rozbrykane w deszcz i wichurę gdy nie mogą precyzyjnie określić pochodzenia słyszanych dźwięków, i to je niepokoi. Poza tym wiatr wpływa ogólnie na niepokój zwierzecia, jest wtedy zdolne do przepychanek, wyskokow, gonitw. Lepiej w takie dni nie brać go z pastwiska. Ten konik jest teraz jak nastolatek który rozbije talerz gdy zabroni mu się wyjścia w podartych spodniach, jego zachowania są naturalne i z czasem się uspokoją jeśli nie pozostawisz ich bez reakcji. Tak samo jak nie rozmawiamy z pijanym ani rozhisteryzowanym człowiekiem tylko czekamy aż mu przejdzie by przedstawić swoje argumenty, tak samo praca z koniem przerażonym swoim otoczeniem jest bezcelowa, lepiej uspokoić go wlasnym spokojem, dać marchewkę i pokazać, że na nas całe to huczące i trzeszczące otoczenie nie robi wrażenia a pracę lub zabawę odłozyć na dzień kolejny.
Na pewno sobie poradzisz, trochę już tych koni masz więc wiesz czego się spodziewć :) (2015/06/15 19:52)