Heartlanad - części

/ 37 odpowiedzi
igulek


Ja mam do 17 części oprócz 2 i 16.\

<3 Heartland (2011/12/25 18:40)

Nika101


Już jest tyle odpowiedzi że już nie pisz tytułów :D napiszę tylko że mam do 20 części w domu :D ta seria jest naprawdę super !!! Można się z niej wieeele nauczyć :P (2013/01/22 20:08)

EquestrianDressage


Już jest tyle odpowiedzi że już nie pisz tytułów :D napiszę tylko że mam do 20 części w domu :D ta seria jest naprawdę super !!! Można się z niej wieeele nauczyć :P

Jak dla mnie ta książka potrafi tylko zepsuć. Potem nastolatki chodzą zafascynowane tą serią i mówią, że jakieś proszki czy join-up to rozwiązania na wszystko. Poza tym można wyszukać w niej masę błędów. Na przykład był taki wers "Upadła na kolana [...]" - kurczę, niby jak koń może upaść na kolana? To raczej nie możliwe. Było jeszcze kilka takich np. "zawody w ujeżdżaniu" - zawody w zajeżdżaniu koni? Dobrze zrozumiałam? (2013/01/23 14:24)

buba


Z tego co słyszałam, dwadzieścia z dwudziestu pięciu przetłumaczone jest na język polski.Osobiście lubię poczytać "Heartland", co nie znaczy, że naśladuję Amy i innych bohaterów.Jest to po prostu przyjemność i rozrywka. (2013/01/23 18:15)

EquestrianDressage


buba - no niby przyjemność i rozrywka, ale... Ponawiam pytanie: Co to zawody w ujeżdżaniu? Jak koń może upaść na kolana? :D Co do tego drugiego to bardzo proszę o zdjęcia :)) (2013/01/24 12:07)

Nika101


Jak dla mnie ta książka potrafi tylko zepsuć. Potem nastolatki chodzą zafascynowane tą serią i mówią, że jakieś proszki czy join-up to rozwiązania na wszystko. Poza tym można wyszukać w niej masę błędów.Nie mówię że od razu trzeba robić to samo co bohaterowie, chodziło mi o to, że możemy się nauczyć z tej ksiażki szacunku i wyrozumienia dla koni :)  (2013/01/29 15:54)

buba


To, to samo co z filmami, są tłumaczone i czasami trafiają się pomyłki.Myślę, że po przeczytaniu "Heartlandu" nic groźnego się nie stanie;) (2013/02/03 16:10)

Koniara - Adzia


Powiem szczerze, ze pomimo mojej jeździeckiej pasji, a nawet pewnego zainteresowania naturalem to "heartland" jakoś specjalnie mnie nie rusza. Przeczytałam dwie pierwsze części i nie "wczułam się" w żadną z nich. Miłość do koni swoją drogą, ale książka sama w sobie moim zdaniem słaba i niestety nie wszystkie książki, czy filmy jeździeckie oceniłabym pozytywnie.

Pozdrawiam ;) (2013/02/03 17:09)

horse23


Fajna jest ta książka *.* (2013/04/28 16:50)

koniarka13


Pierwsza powroty a druga po burzy ja też czytam ale radzę ci kupować po dwa tomy w jednej książce to link:http://www.matras.pl/powroty-po-burzy-heartland-1-i-2.html (2013/09/02 14:16)

sloniecko


podoba mi się ta seria i tez zauważyłam błąd z "ujeżdżAniem". Jednak nie uważam, że wszystko można zdziałac stosując ziółka i masaże, choć faktycznie, książka potrafi rozwiać wiele wątpliwości. (2013/09/02 16:44)

Honeonna


Odnosząc się do wcześniejszych wpisów odpowiem, że błąd z upadaniem na kolana wziął się pewnie stąd, że po angielsku "knee" może oznaczać i normalne kolano, i koński nadgarstek. Tłumacz pewnie nie był do końca obeznany z końskim słownictwem i wyszły kwiatki w stylu tych kolan i "ujeżdżania". 
Co do samej serii- przeczytałam chyba z sześć części parę lat temu i... stanowczo, stanowczo nie dla mnie. Literacko i "ideologicznie". Wszystkie tomy, jakie czytałam, opierały się na jednym schemacie i zawierały niestrawne dla mnie ilości melodramatyzmu. Żeby nie spoilerować za mocno zainteresowanym, napiszę tylko- matka dogaduje się z koniem, a Amy już ma łzy w oczach. Kiedy trzeba, usłużnie nadciąga burza. W innym tomie bohaterka zalicza jakąś dziwną podroż do Fontanny Wiedzy Przodków- motyw tak wysłużony, że jeśli się go nie poprowadzi dobrze, jest naprawdę wkurzający, zwłaszcza gdy jest jeszcze syndrom Różdżki Oświecenia- bohater zrobił parę nieistotnych rzeczy, porozczulał się, a potem doznał iluminacji. Budynki się palą, ludzie i konie umierają, są rodzinne tragedie, są Ci Źli, Których Musimy Pokonać. Brzmi jak holywoodzki film, problem jest taki, że mnie taka estetyka nie pociąga. Pomijam szamańską wiarę w join up i dziwne proszki oraz totalne szaleństwo w wykonaniu Amy (niektóre jej zagrywki mógłby naśladować tylko samobójca albo idiota). 
Nie chcę zjeżdżać tej serii po całości- nie jest tak szkodliwa, jak mogłaby być, tylko mam wrażenie, że nie jestem przez autora traktowana poważnie. Jeśli ktoś lubi- nie mam z tym problemu, każdy ma swój gust, a "de gustibus..." i tak dalej. "Zmierzch" podobno też ma fanów. Dla mnie- mało wymagające czytadła na odstresowanie, jeśli kogoś nie rażą wymienione wcześniej rzeczy.  (2013/09/02 21:00)

Gorąca piątka