Ile mieliście lonży?

/ 65 odpowiedzi
kochamkonie123


Ja miałam 3 lonże i pół. Po tych trzech godzinach instruktorka odpięła konia z lonży. Konik był strasznie leniwy, i trzeba było do niego mieć bata. Ja nie miałam, więc instruktorka mnie znów przypięła. Tydzień później jeździłam na innym koniu w zastępie i bardzo dobrze mi szło. Po tylko 3 miesiącach od pierwszej lonży samodzielnie galopowałam. To było fajne uczucie. (2013/02/07 09:12)

koniowataa


a ja nie miałam lonży. chyba, że liczyć 1 która była na moje żądanie, ale to jak już umiałam jeździć :) (2013/02/12 13:58)

Wiki123


Ja miałam 2 lonże,a moja przyjaciółka tylko jedną ! (2013/02/12 21:53)

Zuzolek


ja mialam jedna lonze ;) (2013/02/14 18:39)

jazda-konna


Boże, tego nawet nie da się zliczyć :P
Lonży miałem bardzo dużo i powiem szczerze że się z tego cieszę.
Dlaczego?
Na początku miałem jedną lonżę a potem normalnie jeździłem, nawet galopowałem.
Potem wmówiłem sobie, że umiem jeździć konno, nagle chcieli bym wrócił na lonżę, ja stwierdziłem "dlaczego? przecież nawet galopować potrafię" lonża jednak bardzo dużo mi dobrego dała i jestem wdzięczny za to, że mnie jednak cofnęli.
Co później? Nawet jak zszedłem z lonży mimo że trochę ich było, byłem pewien że umiem jeździć konno. Pewnego dnia pewien konik o imieniu Abołs powiedział mi "Chłopie, Ty gówno umiesz i taka jest prawda" wtedy się dowiedziałem że wcale nie umiem jeździć konno.
Pewnie się zastanawiacie jak to jest teraz? Co teraz o swoich umiejętnościach myślę?
Jeździectwo jest tak złożonym sportem, że całe życie się jego uczymy. Teraz mimo, że trenowałem konie, oswajałem konie, pracowałem z młodymi końmi, zajeżdżałem młode konie, posiadam sporą wiedzę porównując się do tamtych czasów, nadal twierdzę że NIE UMIEM JEŹDZIĆ KONNO, cały czas się uczę, zawsze znajdzie się jakiś koń który mnie zaskoczy. Nawet taki człowiek jak Monty Roberts powiedział niegdyś, że on i tak nie posiadł całej wiedzy na temat koni i pracy z nimi oraz nigdy jej nie posiądzie. Najlepszymi nauczycielami są konie i dlatego uważam że w życiu każdego jeźdźca są trzy etapy rozwoju jeździectwa. A mianowicie, każdy jeździec na początku nie umie jeździć konno, potem umie jeździć konno, a kolejno nie umie jeździć konno.
Bo gdyby ktoś mi powiedział że umie jeździć konno, to bym dał mu konia takiego jak Abołs, który pokaże że tak na prawdę nie umie jeździć konno.
Przemyślcie to :)
Przykład?
Kiedyś pracowałem na Mazurach w takiej małej stajni. Przyjechali ludzie którzy chcieli pojechać w teren, chciałem ich sprawdzać, ale mówili, że jeden jeździ konno 9 lat a drugi 10 lat, nie były to dzieci tylko dorośli faceci co mieli coś koło 30 lat może wiecej, konie miałem spokojne więc się zgodziłem.
Z tymi końmi nigdy nie miałem problemów, a jaki był efekt? Nawet z palcatem nie potrafili wyjechać spod stajni. Wówczas wziąłem ich na pastwiska by tam pojeździli sobie, na pocieszenie dodając im te 10 min które stracili na na nieudolną próbę wyjechania spod stajni i nie były to konie oporne, lecz zwykły brak umiejętności. (2013/02/14 18:54)

wkonskimsiodle


Ja miałam najpierw 3 lonże w jednej stajni. Potem przeniosłam się do drugiej w której miałam dwie lonże i pod koniec tej drugiej jeździłam sama..następną lekcje miałam znów na lonży bo dużo osób jeździło w zastępie ale 'instruktorka' stwierdziła że mogę już jeździć samodzielnie więc kolejną lekcje miałam samodzielną ale na bardzo małej hali. Później znów zmieniłam stajnie i miałam w niej dwie lekcje. Pod koniec tej pierwszej jeździłam 5 minut na lonzy żeby instruktor sprawdził co umiem, i puścił mnie na ujeżdżalnie. ;) (2013/03/19 12:39)

sarucha 10


Je przez 6 miesięcy jeździłam na lonzy. Po pierwsze nie umiałam jeździć a po drugie jest to bardzo bezpieczne gdy się zaczyna. (2013/03/19 14:10)

saphira09


Odpięcie od lonży nie świadczy o tym że się umie jeździć. Uczymy się całe życie. Każdy koń jest inny i na nim się uczymy.  Na lonży zazwyczaj są leniwe i spokojne konie i młodzi jeźdźcy się cieszą jak zostają po 2 czy 3 lonży odpięci i przychodzą do innej stadniny i mówią że potrafią jeździć bo jeżdżą sami i potem bywają same problemy. Znam wiele takich przypadków jakie przytoczył jazda-konna. Dlatego jak ktoś nowy przychodzi to wpierw go dobrze sprawdzam na wybiegu. Nie chce mieć nieprzyjemności, a ludzie bywają jednak upierdliwi i kłamcami. Koń to zwierze które potrafi zrobić wszystko i bardzo dobrze wyczuwa nie doświadczonych lub kompletnie nie umiejących jeździć. Nie raz można się nawet pośmiać co ludzie wyprawiają na koniach, a konie z nimi :)  (2013/03/20 14:28)

dunia798260


Ja nie liczyłam. Wiem że było ich dużo, ale to zależy na jakim koniu. Na koniu, na którym aktualnie jeżdżę było to bardzo potrzebne, ponieważ koń jest bardzo płochliwy i delikatny. Czasami jak zaczyna się buntować to staje dęba... Więc chyba rozumiecie ^^ (2013/03/20 20:21)

Saphira15


Lonży powinno być jak najwięcej zanim zacznie się samemu jeździć konno. Na lonży przecież dopiero poznajemy podstawy w jeździe konnej i uczymy się poprawnego dosiadu, co więcej jest to indywidualna jazda i instruktor skupia uwagę tylko na tym, kogo lonżuje itd. itd. dużo by tu pisać plusów..

Ja jeżdżę już na lonży jakieś 4 miesiące (ale mam wszystko od podstaw). Czyli nie powinnam się martwić, że tak długo z niej nie schodzę? (2013/04/30 19:03)

Saphira15


ja chyba najwięcej z was wszystkich , bo 1,5 roku . byłam mała i nogi za tybinki mi nie wychodziły,  więc miałam problem z łydką nawet na hucule . : p

Nie byłabym tego taka pewna. Ja mam 16 lat, a jeżdżę na lonży już od 4 miesięcy (bez dłuższych przerw) po 2 razy w tygodniu  i jestem na takim poziomie, że nie zapowiada się, żebym kiedykolwiek z niej zeszła. Sam ćwiczebny do poziomu ,,rewelacji nie ma, ale ujdzie" ćwiczyłam przez ponad 2 miesiące. :/ (2013/04/30 19:07)

KoniaraZuza


Ja miałam 2 lonże :) (2013/11/03 22:05)

Jussy


Ja miałam z tego co pamiętam tylko 3 lonże :) (2014/01/14 20:02)

zorkana


jak długo i czy w ogóle ktoś jeździ na lonży to nie tylko kwestia jego predyspozycji ale przez wszystkim metody, którą stosuje instruktor, ja jeździłam i w szkółce, w której miesiącami ludzie nie schodzili z lonży i w takiej, w której w ogóle lonży nie praktykowano, od razu na głęboką wodę, ale pierwsze jazdy były zawsze indywidualne,osobiście jestem zwolennikiem "złotego środka", czyli z umiarem tą lonże stosować, tak, żeby jeździec się nie zdążył zniechęcić ale i nie popadł w samouwielbienie a koń nie miał zszarpanego pyska i nerwów ;-) i żeby nikomu się krzywda nie stała, indywidualnie trzeba oceniać gotowość do zejścia z lonży, niektórzy czują się pewniej na lonży i robią większe postępy,indywidualnie, czyli także brać pod uwagę konia, niektóre lepiej znoszą lonżę , inne gorzej ....ale jak powiedział jeden z poprzedników, zejście z lonży nie czyni jeźdźca ! nauka trwa całe życie,jak jeździłam klika miesięcy to myślałam, że całkiem dobrze jeżdżę i że mogę wsiąść na każdego konia ;-), teraz podchodzę do tego zupełnie inaczej, zawsze sobie przypominam anegdotę :
Pewien młody człowiek chciał zostać uczniem Beethovena. Gdy odegrał przed mistrzem wybrany utwór fortepianowy, ten orzekł:
- Musi pan jeszcze długo grać na fortepianie, zanim pan zauważy, że nic nie umie. (2014/01/14 21:32)

Agacza


Ja miałam 1, ale potem przeniosłam się do innej stajni i miałam pół xD (2014/01/19 14:56)

Gorąca piątka