Ile razy spadliście z konia i jaki był wasz najśmieszniejszy upadek?

/ 100 odpowiedzi / 2 zdjęć
patiQniara


Spadłam wiele wiele razy, ale jeśli chodzi o najśmieszniejszy upadek był w stępie dawno dawno temu. Pamiętam, że była to przełomowa jazda bo pierwszy raz od wielu wielu wcześniejszych jazd wychodziło. Pamiętam, że na tej samej jeździe było moje jedno z pierwszych poprawnych zagalopowań ze stój i stępa i wyższy skok niż zazwyczaj. Spadłam przy rozstępowaniu gdy "skonana" ale i zadowolona z siebie i konia, zarzuciłam obydwie nogi na przód siodła (tak jak do podciągania popręgu), a że jeździliśmy na łączce to koń szybko wykorzystał moje luźne wodze i całkowite rozluźnienie. Zatrzymał się i schylił do trawy, cóż skubnąć nie zdążył bo wylądowałam przed jego zdziwionym pycholkiem na swoje cztery litery :D (2011/10/20 16:35)

patiQniara


i odbiegając od tematu. Instruktorka, która widziała ten "wyczyn" podsumowała to śmiechem i wrzeszczeniem "czeekolaaada!" - i właśnie za to ją uwielbiam :D (2011/10/20 16:38)

sola


ja spadłam 9 razy a mój najsmieszniejszy upadek to upadek w galopie na małym kucyczku jak spadłam leżałam nieruchomo a kucyk chciał zjeść trawe więc mnie przeskoczył i poszedł jeść (2011/10/20 20:44)

JarekPMI


spadłem około 30razy a jeżdżę tylko rok ;d ale raz na koniu raz pod koniem jestem lekko ekstremalnym jeźdźcem mój najśmieszniejszy kiedy wpadłem w przeszkodę (2011/10/20 20:52)

Oczy Nocy


Kilka razy spadałam, ale czy było to śmieszne to nie wiem. Ale generalnie mam zawsze takie "szczęście" że w stadninach których jeżdżę gdy spadasz z konia podczas jazdy na której są sami dorośli to stawiasz wódkę, i za każdym razem spadałam przy dorosłych :) (też jestem pełnoletnia) I za każdym razem musiałam stawiać (już wolałabym to ciasto upiec ;/) A najśmieszniejszy to chyba jednak będzie jak się po prostu zsunęłam z kucyka wjeżdżając pod górkę bo maluch się psa wystraszył. (2011/10/21 20:25)

medziks1


Ja spadłam kilkanaście razy.
 Raz na mojej 1 jeździe konnej na lonży. Jest taki zwyczaj, ze się chipsy stawia za upadek. P. mówi : Daj Magdzie (mi) jakieś ćwiczenie,żeby spadła, bo się za dobrze trzyma. I miałam stanąc na siodle. Ok. Stoję, a nagle konik rusza, ja zostałam i bach! Na ziemi. :)
A raz przy moich pierwszych galopach na fajnej i szybkiej klaczy. Galopuje i nagle w narozniku zrobiłam fikolka bokiem przez siodlo. Wszyscy mysleli ze cos poważnego mi się stało a ja w śmiech. :) (2011/10/31 19:09)

podkowa96


Ja jeżdżę 4 lata i jeszcze ani razu nie spadłem ^^ (2011/11/01 20:18)

soczkowaty


soczkowaty, ciekawe te twoje upadki :)


A ja jeszcze nie spadłam... ale chyba wszystko przede mną bo na razie sie ucze galopowac i skakać...



nie ciekawe uwierz ale jeździłam w tedy w dziwacznej stadninie <lol> (2011/11/02 21:34)

koniarka5


no to tak jade sobie cwałem(jeżdże na folblutach) a tu nagle koń staje mi dęba utrzymałam się. Potem z cwału zatrzymał się do stój. I wyleciałam w powietrze jak niewiem co. Spadłam ok.2 razy od 1roku. Ale na szczęście nic się nie stało. (2011/11/07 20:42)

kochammkonie


Ja nie spadłam taak bardzo dużo razy ale niedawno......Jechałam sobie na przeszkodę koń najpierw się zatrzymał a później gwałtownie wyskoczył w górę ja wtedy przeleciałam nad szyją i wylądowałam głową w zaspie śnieżnej... To był ubaw..:) (2011/11/16 20:07)

Julia Koniara


Ja jeżdżę 4 lata i jeszcze ani razu nie spadłem ^^


No to się nieźle trzymasz! :) (2011/11/17 15:51)

izapyza


Ja miałam raz typowo  śmieszny upadek, w kazdym razie wszyscy sie rechotali, w instruktorem włacznie. Jechaliśmy w terenie spora grupą. Miałam folbluta, który po wypadku nie chciał za nic zblizyc sie do niczego co było chocby atrapą przeszkody... Na drodze lezał pień,  W zasadzie było to powalone drzewo,   mój koń nie chciał sie do niego nawet zblizyc mimo że wszyscy przeszli. A drogę mielismy odciętą.Pozostało mi tylko jedno rozwiązanie- przejechanie kilka metrów dalej pod zwalona gałęzią tegoż drzewa która tworzyła w tym miejscu cos w rodzaju odwróconej litery V. A więc wycelowałam w środek, schyliłam sie maksymalnie przytulając do szyi konia. Zabrakło chyba kilku centymetrów, rozległo się głośne BAM,  koń przeszedł wolnym stępem, a ja zostałam na drzewie... :(  (2011/11/18 20:03)

użytkownik19437


ja też nie zaliczyłam ani jednej gleby ... na hubertusie wymieniałam się z takim panem ,żeby przejechać rundę honorową ... 'Dasz radę nie spaść?" -zapytał.'Taak...'-powiedziałami tu instruktorka wtrąciła swoje 5 groszy :'Ona się w siodle utrzyma spokojnie ,tyle ,że jeszcze nie galopuje'Tak więc chyba dobrze się trzymam... co prawda było kilka prawie upadków ,ale ... PRAWIE XD (2011/11/18 20:47)

liluss


Ja spadłam 2 razy w 1.5 roku. 1 raz był na kochanej klaczce Borze (to dziś pierwszy raz na niej skakałam..było cudnie ! ) konie się wystraszyłe ruszył cwałem mój koń i potem zatrzymał nagle bo przed nim był czołowy i SIUP ! Nie ma mnie w siodle. To nie bolało. Potem (miesiąc później) dostałam "spokojnego" Hocusa. Przyznam że był wyskoki. Ponad 170. Miałam zagalopować a ten "baranka" strzelił. Nawet nie spróbowałam zagalopować na nim. ;( Wtedy miałam załamke bo wystraszyłam się. To bolało. Ale przełamałam się. Wtedy dostałam La Porte i znowu odważyłam się jeździć. A dziś skakaliśmy ja na Borze, cudowne uczucie... :)

liluss (2011/11/19 15:03)

lomu


A teraz powiem Wam jaki rekord pobiłam- trzy gleby na jenej jeździe. Wynik treningu na wyjątkowo wrednym koniku polskim, który z całej siły wyszarpywał mnie z siodła przy zagalopowaniu. Do tej pory jestem tak zdruzgotana, że nie wiem czy dalej kontynuować naukę, ale mam karnet do wyjeżdżenia, więc chyba muszę... Nie wiem jak się znowu zmobilizować. Podcięło mi to cholernie skrzydła, bo myślałam o jeździectwie poważnie i marzył mi się kurs instruktorski, a tu taka hańba... W ciągu jedenastu miesiecy jeżdżenia, ogólny bilans - pięć gleb :(

(2011/11/20 15:28)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

załóż konto zaloguj się

podkowa96


Ja jeżdżę 4 lata i jeszcze ani razu nie spadłem ^^


No to się nieźle trzymasz! :)

 Dzięki ^^ :P (2011/11/20 20:05)

EragoN277


Ja jeżdżę dopiero 3 miesiące i na szczęście jeszcze nie miałam okazji spaść, ale raz, kiedy pomagałam koleżance wyczyścić konia, to najpierw mnie ugryzł, a potem dostałam kopniaka ( na szczęście tylko w ramię) (2011/11/22 12:59)

Fanabella


A ja się pochwalę!
Mój genialny upadek (ale i piekielnie bolesny, i dość niebezpieczny) , spośród 29, był w lipcu.
Wsiadam na konia, trening, jak to trening. Instruktorka każe mi przyspieszyć galop, (na lonżowniku jakby co, z powodu deszczu) .
No i galop stał się troszkę szybszy.A tu nagle zza rogu wylatuje TRAKTOR. Konik przyspieszył jeszcze bardziej,  a ja  półsiadzie, tracę równowagę. Nogi. Chciałam jako tako złapać równowagę ( wiem że bez najmniejszego myślenia) i wstałam w strzemionach. A koń przyspieszył, a ja się zatrzymałam. Dosłownie. Koń se pobiegł dalej, a ja spadłam pionowo, dosłownie pod kątem prostym na ziemie.

A teraz ta mniej przyjemna część. Jak upadałam , koń w ostatniej chwili wykręcił, i docisnął zadem mój brzuch. Przez niezłe pięć minut, nie mogłam złapać powietrze w płuca. Jednak po chwili wstałam, i polazłam na Wengusia (bo tak zwał się ten koń).
I od razu powiem, ze pięć minut później pojechałam na drążki w galopie.

Bolało, a twarz miałam koloru czekolady, którą przyniosłam na następną jazdę ( ponieważ czekolada była w plamy, to i moja twarz, miała wielkie brudne placki. (2011/11/23 21:46)

Roxi


No więc jeździłam na oklep na małym kucyku i wsiadłam ledwo co (bo byłam jeszcze jakby, no na skos, przy wsiadaniu), a on pogalopował mi i strzelił barana, wodze były długie no i mi noga w jedną wpadła i zleciałam na nogi, a on się zatrzymał. xD (2011/11/24 20:27)

M-koniara-29


Ja jeżdżę 3 lata i 0 upadków na koncie... na razie :) (2011/11/25 16:07)

lomu


spadłem około 30razy a jeżdżę tylko rok ;d ale raz na koniu raz pod koniem jestem lekko ekstremalnym jeźdźcem mój najśmieszniejszy kiedy wpadłem w przeszkodę
  Jesteś The Best! Proszę daj mi choć połowę Twojej beztroski i pogody ducha! :* (2011/11/26 21:04)

koniara2000


a ja myślę, że instruktorzy dają ci spokojne konie (2011/11/26 21:39)

vanilla


Nie wiem ile razy już spadłam bo przestałam liczyć :P ale tego upadku nigdy nie zapomnę. Było to dawno temu podczas stępu w terenie. Miałam wtedy pożyczony toczek, bo swojego zapomniałam zabrać. Był trochę felerny bo miał odłamany kawałek tego "guziczka" na czubku. W terenie przejeżdżaliśmy pod drzewem z nisko zwieszonymi gałęziami i nagle do mojego toczka przyczepiła się gałązka. Chciałam ją odczepić ale mocno się zahaczyła o ten uszkodzony guziczek, nie było to jednak takie proste i nagle owa gałązka straciła swój zasięg (koń cały czas szedł w zastępie) i ściągnęła mnie z jego grzbietu :P wszyscy mieli niezły ubaw :D (2011/11/26 22:25)

Just in


Mój pierwszy i na razie jedyny upadek zdarzył się po czterech miesiącach nauki. Śmieszny to specjalnie nie był, ale głupi na pewno. Do tej pory widywałam tylko osoby spadające podczas galopu. A ja...
Jechałam sobie stępem na początku lekcji. Nagle mocniej zawiał wiatr i zaszeleściły liście w lesie za ogrodzeniem. Koń( jeden z najspokojniejszych w stadninie) wykonał gwałtowny skok w bok. A ja zostałam tam gdzie byłam. Efekt wiadomy. Na szczęście tylko się trochę poobijałam, ale ręka zaczęła mnie boleć dopiero godzinę później:)
No i teraz czeka mnie pierwsze przyniesienie czekolady ( u nas jest taki zwyczaj. Mówi się, że to przeprosiny za opuszczenie konia bez zgody instruktora) (2011/11/28 07:31)

lomu


U nas to flaszka :)

(2011/11/28 11:26)

Gorąca piątka