Jak przyuczyć konia do zaprzęgu ?

/ 1 odpowiedzi
Mój konio chodzi kiedyś w zaprzegu u poprzedniego właściciela. Ale teraz jakoś odkąd jest u mnie . Nie zaprzęgam jej .. : )I teraz sobie tak myślę, że warto by było jej przypomniec jak to byłoo .. I skoro jest zima fajne by byłoz robic jakiś mini kulig ..Od czego zacząć ? :DZ góry dziękuję !
Shango


Poczekaj z takimi pomysłami, aż koń się wyźrebi.

Woźnica powinien być doświadczony, by w razie czego umiał opanować konia.

Kiedy przystąpisz już do nauki powinnaś zacząć od lonży z założoną uprzężą treningową.

Potem zacznij wywierać nacisk na uprząż, co za tym idzie i konia (jakby uwiesić się na pasach ciągłych), na chwilę obciążyć konia i sprawdzić jak zareaguje -konieczne są do tego 2 osoby, jedna musi cały czas mieć konia na lonży.

Można zacząć próbować obciążyć konia czymś  "stałym", może to być opona (z odpowiednio zaczepionymi łańcuchami, zaczepami), niewielka szyna. Ważne, by element ten spełniał wymogi bezpieczeństwa, nie był zbyt duży, ostry, ani żeby nie mógł się nigdzie zaczepić. Prowadzi się wówczas konia dalej na lonży. Fajnie było by zrobić to na piaszczystej ujeżdżalni, aby zwiększyć troszeczkę opór, który koń musi przezwyciężyć.

Jeżeli koń zaakceptuje/ dobrze zareaguje na oponę (szynę, ...) można próbować go zaprząc do bryczki. Dalej jednak powinien ktoś go kontrolować z ziemi- mieć zapiętego na lonży, potrzebne są więc co najmniej 2 osoby. Dobrze, by bryczka była dość mała, jeżeli masz do wyboru dwie opcje to wybierz tę mniejszą. Jeśli koń będzie spokojny możacie wyruszyć na mały, niedaleki spacer.

Po pewnym czasie można spróbować chwilę zakłusować, początkowo także z "zabezpieczeniem" z ziemi.

Jeżeli wszystko pójdzie dobrze można odczepić lonże.

Koń, który chodził już w zaprzęgu powinien szybko sobie wszystko przypomnieć i elementy z lonżowaniem w szorach i ciągnięciem opony można by pominąć, ale dla bezpieczeństwa warto je zastosować przez choćby kilka minut.

Nie wolno oczywiście konia, który długo  nie chodził w bryczce zabrać od razu na kilkugodzinny rajd, lub kłusować nim przez godzinę.
 
Zacznij od krótkich przejażdżek po okolicy, kłusuj niedużo.

Początkowo nie urozmaicaj zbytnio terenu, po którym powozisz -niech będzie w miarę równy, bez stromych podjazdów i zjazdów, górki jak najbardziej są wskazane, ale łagodne, od czasu do czasu jakaś bardziej stroma, ale początkowo nie za dużo, by konia nie przeciążyć, trzeba dać mu czas się wyrobił.

Stopniowo można wydłużać czas i zwiększać intensywność przejażdżek.

Koniecznie monitoruj stan kopyt.

Ważne jest, by przy takim "przypominaniu" był ktoś doświadczony [ nie koleżanka jeżdżąca całeee pięć lat], osoba dorosła (stajenny, instruktor czy rodzic). Koń w zaprzęgu jest tak samo, a nawet bardziej niebezpieczny, jak koń na jeździe. Konie pociągowe są często wieksze i dużo silniejsze, niż konie wierzchowe, do tego bryczka w przypadku paniki konia doprowadzi do jego większego strachu i rozpaczliwszych= bardziej niebezpiecznych sposobów ucieczki/obrony.

Pamiętaj, by robić wszystko spokojnie i cierpliwie, z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Konie raczej nie zapominają takich umiejętności więc Twoja klacz nie powinna sprawiać większych problemów.

Pozdrawiam. (2012/12/13 22:26)

Gorąca piątka