Jak zbić argument rodziców "Jazda konna jest niebezpieczna"?

/ 69 odpowiedzi

Zapewne część niepełnoletnich miłośników/miłośniczek jazdy konnej zwracając się do rodziców z pytaniem o możliwość jazdy konnej usłyszała w odpowiedzi coś w stylu: "Wykluczone! To jest niebezpieczne!". Jak przekonać rodziców?

Wygrzebałem przed chwilą z domowego archiwum artykuł z czasopisma "Focus" z 1997 r. pt. "Słodki smak ryzyka". Przytoczono tam ciekawe dane nt. wielu dyscyplin sportu, m.in. o jeździectwie. Otóż w Wielkiej Brytanii, gdzie jeździ konno 2,5 mln osób [przypominam - dane sprzed 17 lat!], zaledwie 2% kontuzji odniesionych we wszystkich dyscyplinach sportu zostało spowodowanych upadkiem z konia. Dla porównania - gra w piłkę nożną powoduje 29% wszystkich urazów! Prawdopodobieństwo kontuzji podczas jazdy konnej jest dużo mniejsze niż przy grze w tenisa, koszykówkę czy też podczas ćwiczeń wyszczuplających.

 

 

zorkana


no dobrze, ale nie słyszałam jeszcze, żeby podczas ćwiczeń wyszczuplających ktoś się zabił ;-Dilość kontuzji to jedna strona medalu, ich rodzaj - druga ....... (2014/01/26 21:31)

zorkana


no dobrze, ale nie słyszałam jeszcze, żeby podczas ćwiczeń wyszczuplających ktoś się zabił ;-Dilość kontuzji to jedna strona medalu, ich rodzaj - druga ....... (2014/01/26 21:31)

hanke


no dobrze, ale nie słyszałam jeszcze, żeby podczas ćwiczeń wyszczuplających ktoś się zabił ;-Dilość kontuzji to jedna strona medalu, ich rodzaj - druga .......
(2014/01/26 21:40)

hanke


Zorkana - podam za tym samym artykułem...

Więcej wypadków śmiertelnych niż jazda konna powoduje uprawianie żeglarstwa a nawet... wędkowanie (znane przypadki zarzucenia wędki na przewody elektryczne). Do poważnych uszkodzeń kręgosłupa dochodzi w jeździectwie niezwykle rzadko. Nie ma na ten temat globalnych danych ze świata, ale można przyjąć, że takie wypadki zdarzają się średnio cztery na rok. Częściej trafiają pod opiekę lekarzy ofiary nurkowania (że nie wspomnę o ofiarach wypadków drogowych). Oczywiście bardzo negatywną "reklamę" zyskało jeździectwo po poważnym wypadku amerykańskiego aktora Christophera Reeve'a. Dla przypomnienia: "27 maja 1995 roku na planie filmowym spłoszony koń zrzucił go z siodła. W wyniku upadku aktor skręcił kark i doznał paraliżu. W przebiegu ogólnoustrojowego zakażenia mającego źródło w odleżynach aktor zapadł w śpiączkę 9 października 2004 roku, a dzień później zmarł.


Z mniej odległego "podwórka", mianowicie z własnych doświadzeń. Jako nauczyciel miałem kiedyś nauczanie indywidualne u nastolatki, która spadła z konia i miała bardzo poważne problemy z kolanem (nie opiszę ich dokładnie, bo nie jestem chirurgiem, ortopedą ani nikim podobnym). Skończyło się na operacji i dość długiej rehabilitacji, ale uczennica wróciła do szkoły i chodziła bez kul (choć była zwolniona z zajęć wychowania fizycznego).  

(2014/01/26 21:49)

zorkana


cztery złamania kręgosłupa na rok, ale w skali przeciętnej szkółki jeździeckiej, hrabstwa, kraju czy kontynentu ? (2014/01/26 22:50)

zorkana


cztery złamania kręgosłupa na rok, ale w skali przeciętnej szkółki jeździeckiej, hrabstwa, kraju czy kontynentu ? (2014/01/26 22:50)

zorkana


jejku, przepraszam za te podwójne posty, coś mi chyba komp wariuje ;-)a z naszego podwórka to jeszcze dodam przypadek Henryka Machalicy, zmarł w wyniku obrażeń spowodowanych upadkiem z konia, czy Maciej Frankiewicz (wiceprezydent Poznania) tez zmarł w wyniku wielonarządowych obrażeń spowodowanych przewrotką z koniem, a to tylko znane osoby, to ilu musi być jeszcze takich niesławnych co się zabili na koniu ? (2014/01/26 22:56)

Aneczka80


Ale jak tak bysmy patrzyli, to nawet na spacerze na chodniku nie znamy dnia i godziny kiedy wjedzie w nas pijany kierowca..... Kazdy sport jest ryzykiem urazow, z tym sie trzeba liczyc, albo zamknijmy sie w domu bo kazde wyjscie nam czyms grozi..   Myslcie pozytywnie z frajdy ze sportu i zyjcie ta chwila :) inaczej strach was pokona ;) (2014/01/27 12:38)

hanke


cztery złamania kręgosłupa na rok, ale w skali przeciętnej szkółki jeździeckiej, hrabstwa, kraju czy kontynentu ?
(2014/01/27 13:30)

hanke


Świata (2014/01/27 13:30)

hanke


jejku, przepraszam za te podwójne posty, coś mi chyba komp wariuje ;-)a z naszego podwórka to jeszcze dodam przypadek Henryka Machalicy, zmarł w wyniku obrażeń spowodowanych upadkiem z konia, czy Maciej Frankiewicz (wiceprezydent Poznania) tez zmarł w wyniku wielonarządowych obrażeń spowodowanych przewrotką z koniem, a to tylko znane osoby, to ilu musi być jeszcze takich niesławnych co się zabili na koniu ?
(2014/01/27 13:31)

hanke


Nie ma za co :)

 

Kilka lat temu był przypadek kobiety, któr spadła z konia w Polsce na plaży (Sopot? Gdynia? Gdańsk?) i wskutek obrażeń zmarła. Dość makabrycznym przykładem jest też wizja filmowców, którzy w filmie "Łowcy skór" (na bazie wydarzeń w łódzkim pogorowiu, pavulonu etc. - starsi wiedzą, o co chodzi) jako pierwszą ofiarę "anioła śmierci" uczynił osobę, która miała powązny wypadek jeździecki.

(2014/01/27 13:33)

hanke


Ale jak tak bysmy patrzyli, to nawet na spacerze na chodniku nie znamy dnia i godziny kiedy wjedzie w nas pijany kierowca..... Kazdy sport jest ryzykiem urazow, z tym sie trzeba liczyc, albo zamknijmy sie w domu bo kazde wyjscie nam czyms grozi..   Myslcie pozytywnie z frajdy ze sportu i zyjcie ta chwila :) inaczej strach was pokona ;)
(2014/01/27 13:33)

hanke


Ja tam mam nadzieję, że we mnie nie wjedzie żaden samochód, a że szczęściu trzeba pomóc, w miejskiej dżungli jestem bardzo ostrożny i uważnie obserwuję otoczenie ;)

 

Generalnie motywem przewodnim tego wątku, o czym świadczy zresztą jego tytuł, nie jest zniechęcenie kogokolwiek do uprawiania jeździectwa, ale zbicie argumentu "to niebezpieczne!". Kurde - życie jest niezdrowe, bo się umiera :P

(2014/01/27 13:35)

Czapraczek


To jest argument nie do zbicia. Jazda konna to, jakby nie patrzeć, sport ekstremalny. Jest niebezpieczna, rodzice mają rację. :( (2014/01/27 16:49)

zorkana


a tak na poważnie : myślę, że stopień urazowości jeździectwa można porównać do narciarstwa zjazdowego, jak jeździsz w kasku, po wyznaczonych trasach, z rozwagą, bez szarżowania, z niezbędną dozą pokory, to minimalizujesz szanse na kontuzję,jednakże, od czasu do czasu głośno jest o jakimś wyjątkowo pechowym, dramatycznym w skutkach wypadku, często śmiertelnym .... i nie ma się co oszukiwać, chociaż ryzyko kontuzji w ogóle jest na pewno w przypadku jeździctwa jest mniejsze niż przy siatkówce, to jednak ryzyko poważnego urazu powodującego kalectwo czy śmierci, w przypadku jeździectwa jest większe :-(no chyba, że ktoś dysponuje jakimiś aktualnymi , wiarygodnymi danymi statystycznymi, z których wynika cos innego, to chętnie zmienię zdanie :-D (2014/01/27 17:23)

hanke


a tak na poważnie : myślę, że stopień urazowości jeździectwa można porównać do narciarstwa zjazdowego, jak jeździsz w kasku, po wyznaczonych trasach, z rozwagą, bez szarżowania, z niezbędną dozą pokory, to minimalizujesz szanse na kontuzję,jednakże, od czasu do czasu głośno jest o jakimś wyjątkowo pechowym, dramatycznym w skutkach wypadku, często śmiertelnym .... i nie ma się co oszukiwać, chociaż ryzyko kontuzji w ogóle jest na pewno w przypadku jeździctwa jest mniejsze niż przy siatkówce, to jednak ryzyko poważnego urazu powodującego kalectwo czy śmierci, w przypadku jeździectwa jest większe :-(no chyba, że ktoś dysponuje jakimiś aktualnymi , wiarygodnymi danymi statystycznymi, z których wynika cos innego, to chętnie zmienię zdanie :-D
(2014/01/27 19:16)

hanke


Zorkana - z jeździectwem jest jak z wieloma (wszystkimi?) dziedzinami życia. Mój tato mawia, że jak masz pecha, to dostaniesz cegłą w drewnianym kościele ;) Jak masz pecha, to nawet superspokojny koń, który nie ma w kłębie 1,8 m, toczek, kamizelka etc. nie zapewni pełnego bezpieczeństwa. Nikt chyba na siłę nie próbuje doznać kontuzji podczas jazdy konno (no, chyba że jakiś cwany Polak stwierdzi, że to lepszy sposób na wyciągnięcie kasy z firmy ubezpieczeniowej niż kolejna pozorowana stłuczka...), ale czasem im bardziej się staramy, tym czasem mniej na coś wychodzi :)

 

"ktoś dysponuje jakimiś aktualnymi , wiarygodnymi danymi statystycznymi, z których wynika cos innego, to chętnie zmienię zdanie"

Jutro się przejdę do Urzędu Statystycznego i spytam, czy gromadzą dane o wypadkach w czasie jazdy konnej. A może od razu mail do GUS-u w tej sprawie (dane zbiorcze z całego kraju, a nie jednego województwa)? :D

 

Na zakończenie - dowcip dotyczący II wojny światowej, ale powiązany z tematyką tego wątku.

Londyn. Na słupie ogłoszeniowym wisi plakat z tekstem: "Zaciągnij się do wojsk spadochronowych. Teraz bezpiecznej jest skoczyć ze spadochronem, niż przejść na drugą stronę ulicy." Pod spodem ktoś dopisał: "Chętnie bym się zaciągnął, ale biuro werbunkowe jest po drugiej stronie ulicy" ;) 

 

 

 

(2014/01/27 19:23)

jestemzlasu


hanke - jakieś źródła poza Fokusem? Bo w cztery złamania kręgosłupa na rok na całym świecie nie uwierzę za Chiny Ludowe (podkreślam - złamania kręgosłupa, wszystkie).
I zlituj się - nie kopiuj każdego postu w tym wątku, w dodatku w osobnym poście... (2014/01/27 19:38)

zorkana


taaak, cztery złamane kręgosłupy rocznie po upadku z konia na całym świecie - to niemożliwe ! zresztą kto prowadziłby taki statystyki chociażby w krajach trzeciego świata, spadł, zabił się czy złamał kręgosłup to leży w grobie albo przykuty do wózka i tyle, nikt nie słyszał, nikt nic nie wie ,może chodzi o cztery złamane kręgosłupy rocznie w czasie zawodów jeździeckich ? (2014/01/27 21:12)

hanke


Drogie panie!

 

Rozwiązania techniczne na niniejszym forum nie ja projektowałem, lecz gdybym mógł to zrobić, zastosowałbym "cytowanie" i "cytowanie selektywne" w jednym poście, a nie cytowałbym w trzech osobnych, po każdym dodając jeszcze własny komentarz. Proszę napisać do administracji w tej sprawie. Przyłączę się do apelu ;)

 

jestemzlasu - nie, brak innych źródeł. Artykuł wykopałem z teczki, do której chyba z 5 lat nie zaglądałem. Nie zbieram tego typu tekstów, bo to daleko poza moimi zainteresowaniami. Nie wiem, może w PZJ mają jakąś komórkę od wypadków jeździckich i ich analizy statystycznej (podobnie jak np. TOPR analizuje wypadki w Tatrach)? Ja tylko wrzuciłem jeden skromny kamyczek do dużego ogródka ;)

 

Zorkana - w artykule wyraźnie podkreślono (i ja to wyżej też zaakcentowałem), że globalnych statystyk nie ma. Jest to więc opinia autora artykułu (a zwie się on Marcin Raffa). Czy wysnuł tą liczbę z komina, internetu czy skądinąd, nie jest mi wiadome. Ja tam proponuję nie rozmawiać tutaj o złamanych kręgosłupach, bo ten wątek miał być w idei przełamywaniem stereotypów o zagrożeniu, a tymczasem zgłębiamy coraz mroczniejsze klimaty :P  

 

 

(2014/01/27 22:14)

jestemzlasu


Szkoda w takim razie, ponieważ Focus nie jest dla mnie źródłem w jakimkolwiek stopniu wiarygodnym. PZJ nie ma komórki od wypadków, obawiam się, że nikt takiej statystyki nie prowadzi.
Zgłębiamy klimaty, ponieważ jazda konna jest sportem potencjalnie urazowym i według mnie nie należy tego bagatelizować. Wręcz przeciwnie, trzeba ludziom tłuc do głowy, żeby uważali, nie szarżowali, nosili kaski i tak dalej...Naprawdę byłam świadkiem wielu wypadków podczas jazdy konnej, sama miałam wypadki, kask uratował mi życie (a przynajmniej całość czaszki i zapewne mózgu). Trzeba pamiętać, że nawet jeśli istnieją statystyki dotyczące sportu jeździeckiego, to na 100% (jestem tego pewna) nie ma statystyk dotyczących rekreacji. A to przecież o nią chodzi.
Cytowanie może nie jest najszczęśliwiej rozwiązane, ale skoro ja jestem w stanie to zrobić, to chyba nie jest to szczyt hakerskich umiejętności. I nadal nie rozumiem po co kopiować cały post, tym bardziej bezpośrednio pod oryginalnym. Jeśli się odpowiada na post od razu pod nim, to się go nie cytuje. A jak już ktoś musi, zawsze można tak:
"Rozwiązania techniczne na niniejszym forum nie ja projektowałem, lecz gdybym mógł to zrobić, zastosowałbym "cytowanie" i "cytowanie selektywne" w jednym poście, a nie cytowałbym w trzech osobnych, po każdym dodając jeszcze własny komentarz." (2014/01/27 23:54)

rumel


Nasza świadomość, że zarówno jazda konna jak i samo "obchodzenie się" z koniem w potocznym tego słowa /szerokim/ znaczeniu  czyni nas bardziej bezpiecznymi. Nie tłumacz więc rodzicom, ze to jest bezpieczne, ale staraj się spokojnie i konsekwentnie kazdego dnia udawadniac czynem, a nie słowem, ze masz pełną świadomość tegoż niebezpieczeństwa. Nie chodzi wszak o radę przysłowiowej "matki pilota" - Synku lataj tylko nisko i powoli, ale o to by zmniejszać ryzyko, mając pełną świadomość, że je tylko możemy minimalizować, a nie całkowicie wykluczyć. (2014/01/28 01:40)

becia


Oczywiście jeździectwo jest niebezpieczne jak większość sportów. Praktycznie chyba w każdej dziedzinie można nabawić się jakieś poważnej kontuzji, zostać kaleką albo stracić życie. Ale nikt świadomie nie wsiada na konia żeby się zabić (mam nadzieję). Nikt nie trenuje narciarstwa, skoków, snowboardu, saneczkarstwa, kolarstwa górskiego żeby sprawdzić jak wiele zdoła przeżyć. Po to są toczki, kaski, kamizelki, sztylpy, ochraniacze itp. żeby zminimalizować ryzyko urazów. Może dziwnie to zabrzmi, ale koń również ponosi ryzyko. Ile było przypadków na torach wyścigowych, że trzeba było uśpić konia, bo doznał kontuzji. Albo złamanie kręgosłupa konia przy potędze skoku na pokazie Kraśko. Oby dwie strony ryzykują, ale to od nas zależy na ile zaufamy koniowi, sobie, naszym umiejętnościom i nauce. Zawsze i wszędzie istnieje ryzyko, ale czy to znaczy, że należy zabronić jazdy konnej? (2014/01/28 08:36)

dodka89


hanke - wracając do Twego postu. Widzisz jeździectwo może i jest niebezpiecznym sportem wystarczy obejrzeć sobie parę filmików na youtubie z wypadkami koni, trzeba mieć tą świadomość że jest to dalej zwierzę i w każdej chwili może coś się stać, może się spłoszyć może się potknąć z Tobą na grzbiecie, dlatego trzeba o tym pamiętać i nie szarżować na tych zwierzętach.
   Przykład mojego narzeczonego, który był pierwszy raz na koniu pojechaliśmy do stadniny gdzie właściciel nie patrzył czy ktoś pierwszy raz na koniu czy nie. Pojechaliśmy w teren. Ja ogólnie trochę już jeździłam i miałam świadomość że konie są płochliwe, a w terenie może wydarzyć się wszystko. Za to mój narzeczony mimo mojego wcześniejszego uprzedzania co może się wydarzyć, próbował udowodnić że też potrafi i koń będzie się go słuchał.Byliśmy ustawieni w odpowiedniej kolejności i tego mieliśmy się tylko trzymać. Konie naprawdę spokojne jak pierwszy się zatrzymywał tak i wszystkie stały grzecznie. Jechałam ostatnia przed mną mój narzeczony. Jednak postanowił, że to on będzie jechał ostatni aby tak jak ja sobie móc podjechać kłusem, doganiając resztę. Fakt, tutaj też był mój błąd bo gdy ten robił koślawe kółko z koniem aby zając ostatnie miejsce ja za kłusowałam aby dogonić resztę, i w tym momencie jego koń wyrwał galopem. Kontem oka tylko widziałam jak się trzyma szyi konia aby nie spaść. Na szczęście nic się nie stało, ale nauczyło go to że z końmi nie ma żartów.
   Więc jeśli jeździsz " z głową" to możesz uniknąć wypadków z głupoty. A reszta to tak jak w każdym sporcie i w życiu wszystko może się zdarzyć. Powiedz rodzicom, że oprócz ryzyka które występuje tak naprawdę przy każdym sporcie konie idealnie uspakajają i lepiej mieć jakieś hobby niż bezsensownie siedzieć przy komputerze. A jak dalej nie będą za ,to możesz zaproponować skoki na bungee :) Myślę, że konie wtedy będą bardzo bezpiecznym sportem :) (2014/01/28 09:33)

Gorąca piątka