Jazda konna

/ 5 odpowiedzi
Witam, mam problem z nauką jazdy konnej od kiedy spadłam z konia...Zaczęłam jeżdzić we wrześniu, na początku grudnia spadłam w galopie (koń mi się spłoszył). Miałam 4 miesięczną przerwę, ale znowu jeżdżę. Panicznie boję się galopu. Strach przed jazdą kłusem przeszedł mi dopiero tydzień temu. Mam bardzo upartego konia i cały czas boję się, że "wysadzi" mnie z siodła. Próbowałam jazdy na innych koniach w mojej stadninie, ale na nich mój strach tylko się nasilał. Gdy tylko koń zrobi gwałtowniejszy ruch cała się spinam i serce zaczyna mi walić... Bardzo nie chcę przestać jeździć, ale wiele osób twierdzi, że to bez sensu skoro tak bardzo się boję i w ogóle nie robię postępów. Co robić? :c
MalwinaL


Muszę przyznać, że też kiedyś panicznie bałam się jeździć. Było to już dość dawno temu, ale jeśli pamięć mnie nie myli, serce zaczynało mi walić gdy tylko koń wyciągał kłus. Taka to była ze mnie panikara :). Pocieszę Cię, bo jakoś dałam radę opanować strach, a wręcz pokochałam tę związaną z jeździectwem adrenalinę. No dobra, ale jak przestać się bać? Przede wszystkim trzeba zrozumieć psychikę konia. Bardzo wielu jeźdźców myśli, że jedynym, a wręcz głównym celem końskiej egzystencji jest zrobienie krzywdy człowiekowi. Tak na prawdę, zwierzęta zaczynają szaleć tylko w trzech przypadkach: jeśli się boją, jeśli czują dyskomfort lub jeśli ktoś "nauczył" je wierzgania (jeśli koń za każdym razem gdy zacznie wierzgać zrzuca jeźdźca = ma święty spokój, dochodzi do wniosku, że takie zachowanie jest opłacalne). Teorytycznie rzecz biorąc, jeśli koń jest dobrze osiodłany (nie odczuwa też żadnego innego dyskomfortu), a Ty masz dobrze obciążone strzemiona i kontrolujesz, czy zwierzę nie przejawia żadnych oznak strachu, a do tego eliminujesz przyczyny jego potencjalnego spłoszenia się, raczej nic się nie powinno stać. To tyle jeśli chodzi o teorię. W praktyce jest to dużo bardziej skomplikowane, a wszystko przez naszą psychikę. Nie jesteśmy w stanie (a przynajmniej nie jest to takie proste) zrozumieć, że nie mamy się czego bać. Musimy sami "to poczuć". Jeżdżąc, musimy stopniowo nabywać coraz to większe zaufanie do zwierzęcia. Daj sobie jeszcze czasu - tyle ile tylko potrzebujesz. Sama zauważyłaś, że dopiero tydzień temu przekonałaś się do kłusa. Może i do galopu będziesz potrzebowała kolejnych czterech miesięcy, może mniej. Cztery miesiące to nie jest - wbrew pozrom - tak strasznie dużo. Nie licz na to, że znajdzie się metoda, która sprawi że od zaraz zyskasz zaufanie do zwierzęcia, cuda się niestety nie zdażają. Ale niezależnie od wszystkiego, nie poddawaj się. Nie rezygnuj z jeździectwa. Zawsze znajdą się osoby, które będą mówiły, że Twoja pasja jest bez sensu. Z tego co rozumiem, wróciłaś do jeździectwa jakiś miesiąc temu. To że w ciągu tego czasu nie zrobiłaś żadnych postępów jest jak najbardziej normalne. Gdybyśmy co miesiąc robili gigantyczne postępy, po roku nauki bylibyśmy gotowi wybrać się na Olimpiadę :). Dlatego: głowa do góry. Jeśli będziesz potrzebowała, możesz zacząć od galopu na lonży. Trzymam za Ciebie kciuku, Malwina z bloga Jak lepiej jeździć konno? (www.jaklepiejjezdzickonno.blogspot.com) PS. Jeśli nadal masz jakieś wątpliwości - koniecznie pisz :). (2017/04/29 18:49)

mamuskajezdzikonno


Cześć, popróbuj technik Sally Swift "Harmonia jeźdźca i konia". Ja po upadku bardzo się bałam. Pomogła dobra instruktorka, która przywróciła mnie do galopu, ale usztywnienie pozostało na długo. Dopiero techniki panowania nad ciałem i uświadomienie sobie, że jeździectwo będzie bezpieczne dla mnie dopiero jak przestanę się stresować pomogło. Szczerze mówiąc przestałam się bać praktycznie z dnia na dzień. Teraz nawet ostatni wypadek nie zaburzył tego spokoju. Trochę pisałam o tym na blogu. Jak masz ochotę to zajrzyj. Tylko się nie poddawaj! https://mamuskajezdzikonno.wordpress.com/ http://mamuskajezdzikonno.blogspot.com/ (2017/05/03 20:36)

MalwinaL


To prawda, książki Sally Swift są bardzo pomocne! Gorąco polecam je wszystkim jeźdźcom - bez względu na wiek, czy umiejętności. Autorka używa wyoraźni, by przeciwstawić się problemom. Bo trzeba wiedzieć, że nie miała ona łatwo - od dzieciństwa posiadała spore problemy z kręgosłupem, które umożlwiały jej poprawną jazdę. Właśnie przy użyciu wyobraźni dała radę je pokonać :). (2017/05/04 18:05)

tomenicus


Tosiu, a spróbuj pojeździć sobie galopem na lonży. będziesz się trymała przedniego łęku, poćwiczysz, zobaczysz, że jak się zgrywasz z ruchem konia to nie ma szans tego nie wysiedzieć, a galop to super sprawa. Wyprostuj się, rozluźnij, poćwicz tak po 5 minut chociaż na każdej jeździe, a dasz radę. jak powalczysz ze strachem to w końcu wygrasz. Mój Jasiu od upadku w grudniu jeszcze nie wrócił do jazdy, i nie wiem jak go nakłonić. może popróbujemy rajdu na hucułach - rozmawiałem z organizatorem, głównie to konie wożą raczej jeźdźców, często początkujących, ale się nie płoszą i spokojnie można go zabrać. planuję taki wypad w wakacje, może się chłopak przełamie.
Ja też ostatnio zaliczyłem glebę. kość ogonowa wciąż boli, galop bywa bolesny. ale ostatnio też skakałem z galopu dwie przeszkody oddalone o jedno foule, i jakoś poszło. Też jeźdźę od września. pozdrawiam! (2017/05/04 19:23)

Toskapp


Dziękuję za wszystkie miłe odpowiedzi. :) Ostatnio bardzo pomogła mi zmiana stadniny, strach powoli mija i nabrałam nowego zapału. W nowej stadninie atmosfera jest cudowna. Mam zaufanie do koni, które są super <3 i przede wszystkim do instruktorów. Do nauki galopu raczej szybko nie wrócę, jednak pociesza mnie myśl, że mogę zacząć naukę na lonży (w starej stajni niestety nie było takiej możliwości). Jeszcze raz baardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi, bardzo mi pomogły! (2017/05/12 19:27)

Gorąca piątka