jazda w stylu western

/ 5 odpowiedzi
Witam Wszystkich :)Napiszcie mi proszę co myślicie o jeździe w stylu western, przymierzam się do niej ale najpierw chciałabym poznać wszystkie za i przeciw.
Honeonna


Miejmy nadzieję, że nie wetknęłaś kija w mrowisko! ;) A chcesz zmienić styl z klasyki na western, po prostu spróbować westernu równolegle z klasyką czy w ogóle zacząć westernowo bez znajomości klasyki? Bo wtedy niektóre z poniższych kwestii mogą być bardziej lub mniej problematyczne.
Przeciw:-jest dużo mniej popularny
-z tego powodu często bardziej wymyślny sprzęt, np. konkretny rodzaj siodła, trzeba sprowadzać z daleka, czasami z samych Stanów, i najczęściej jest on droższy niż klasyczny-jest mniej ośrodków, w których jeździ się tym stylem, więc możesz być skazana na ośrodek, który nie do końca Ci pasuje albo jest dosyć daleko-ZDECYDOWANA większość koni w kraju nie do końca będzie wiedzieć, o co Ci chodzi; jeśli choćby będziesz chciała pojechać sobie w teren nad morzem, to stanowczo lepiej jest mieć podstawy klasyki na tyle, żeby koń rozumiał, co ma robić -jest dużo mniej szkoleń i dobrych trenerów w porównaniu z klasyką-jest bardzo mało osób potrafiących dopasować westernowe siodło, a wtedy kłopoty z plecami u konia gotowe, tak samo z resztą sprzętu, także dla jeźdźca-jest mniej zawodów i daleko od siebie, jeśli Cię to interesuje, żeby chociaż popatrzeć, nawet niekoniecznie startować-jeśli lubisz skakać, to w westernie się tego praktycznie w ogóle nie robi-ogólnie western wciąż u nas stoi na niskim poziomie, wiadomo, są osoby naprawdę dobre, ale tak generalnie to często jest słabo i czasami nie ma od kogo czerpać wiedzy tak na co dzień, jeśli jedyni westowcy w okolicy są bardziej z tych kowbojskich oszołomów niż prawdziwych westowców -niewtajemniczonym w western trudno jest ocenić poziom instruktorów i rozpoznać patologię-na niższym poziomie da sobie radę choćby taki "zwykły" koń gorącokrwisty, arab czy nawet i prymityw, ale na wyższym, szczególnie w pewnych konkurencjach, może się okazać, że potrzebny jest koń jednej z ras typowo westernowych, które są drogie, rozproszone na dużej przestrzeni i najczęściej daleko od domu, wymagają kogoś obeznanego akurat w tematyce westernowej, żeby je trafnie ocenić przed kupnem i generalnie mają małe uzdolnienia do konkurencji klasycznych, gdybyś jednak chciała zmienić styl-spora część tych takich sobie jeźdźców prezentuje "kowbojskie" poglądy w stylu "jeździć w kasku to obciach, ziemia jest z gumy, wystarczy mi kapelusz"; "jestę kowboję, władcą dzielnicy, szarżuję na dzikim mustangu"; "nie umiałem jeździć klasycznie, to przesiadłem się na western i udaję, że jest dobrze, chociaż siedzę jak łamaga", ale wiadomo, patologia jest wszędzie, to już jest zarzut nie do porządnych westowców -nie odpowiada mi stylistyka westernu i nie widzę powodu, żeby naśladować amerykańskich pastuchów, ale to już zależy od gustu, rozumiem, że to może być tylko moja opinia i nie chcę się o to kłócić 
Za:-oryginalne, jeśli komuś na tym zależy-zawsze to trochę więcej wiedzy-można się łatwo bawić w Dziki Zachód ;)-siodła wygodne, ale z drugiej strony ciężkie
Wszystkie inne "za i przeciw" tak naprawdę sprowadzają się do tego, co po prostu Ci się podoba i co Cię przekonuje. O wskazaniach weterynaryjnych albo lekarskich na korzyść dobrego westu w porównaniu z dobrą klasyką nie słyszałam. W weście regularnie pojawiają się rzeczy czasami niepożądane w klasyce, np. jog, czyli kłusik nóżka za nóżką w tempie ślimaka, lope, czyli wolniutki galop, inna sylwetka konia, głowa opuszczona na wysokość kłębu, inne zastosowanie pomocy. Western wywodzi się z pragnienia, żeby było użytecznie i praktycznie, w klasyce często chodzi bardziej o rozwijanie konia i trening dla treningu. Na co komu lotne zmiany nogi co tempo? No, w sumie na nic. W klasyce jest, a w weście nogi się zmienia głównie podczas zmiany kierunku w galopie. Western też ma takie momenty "nieużyteczne" w stylu całej serii spinów, ale generalnie jakoś mniej. Do mnie trafia klasyka, może do kogoś innego west. Pooglądaj prawdziwą jazdę, a nie tą z filmów, poczytaj, jakie są konkurencje i figury i podejmij decyzję. Ważne tylko, żeby w tym wszystkim na pierwszym miejscu było dobro konia i własna chęć nauki.  (2015/05/30 22:23)

magia24


chciałabym nauczyć się jeździć w tym stylu, bardzo fajnie piszesz - ogólnie jeżdżę w stylu klasycznym (2015/06/02 22:36)

magia24


bardzo chętnie poznam opinie innych użytkowników - chciałabym mieć jak największe porównanie (2015/06/02 22:37)

Angelue


Hmm, to może wypowiem się także ja, jako osoba jeżdżąca w stylu western. :)
Od razu uprzedzam, nie uczestniczę w żadnych zawodach, jeżdżę konno prywatnie, dla rekreacji.

Jakie są argumenty za dla jazdy west? Sama długo nad nimi myślałam i postanowiłam podjąć się ich od strony dobra konia.
Przede wszystkim mam wrażenie, że siodło western jest dla konia po prostu zdrowsze. Jest ono co prawda cięższe, ale z racji tego, że jego powierzchnia na grzbiecie konia jest duża, rozkłada on ten ciężar o wiele lepiej niż siodło klasyczne i nie uciska pojedynczych partii grzbietu. Ogólnie, uważa się, że pod względem jak najmniejszej szkody wyrządzanej końskim grzbietom, na najwyższym miejscu plasują się kulbaki, później siodła west, a dopiero potem klasyki. Tu powtarzam tylko opinie innych osób, ale biorąc na logikę, wydaje mi się to prawdziwe.
Dalej, mam wrażenie, że w weście jest o wiele mniejsze ryzyko zapoprężenia konia. Siodła west na tyle dobrze się układają na końskim grzbiecie, że nie trzeba zapinać popręgu tak mocno jak w klasyku. Może to tylko moje osobiste doświadczenia, ale pamiętam, że jeżdżąc klasycznie, zawsze musiałam zapinać popręg mocniej, żeby siodło było stabilne.
Ostatnia rzecz, jeżdżąc westernowo, nie trzymasz konia na takim kontakcie, jak w klasyku. Nie mówię, że kontakt w jeździe klasycznej jest zły, ale faktem jest, że w westernowej jeździe wodze są trzymane luźno (kierujesz koniem tylko przez ich ciężar, a tak właściwie to dosiadem - tak jak w klasyku), tak więc jest mniejsza szansa na zaciągnięcie konia w pysku i jednocześnie zrobienie mu krzywdy. Prawda, że westernowe kiełzna wyglądają przerażająco. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by używać wędzideł. Pelhamy używa się raczej na zawodach, zarówno klasycznych, jak i westernowych.
Ogólnie jazda western w dużej mierze opiera się na porozumieniu z koniem, w sumie, tak jak i w klasyku. To nieprawda, że w weście nie robi się lotnych zmian nóg. Od koni w obu stylach wymaga się prawie tych samych rzeczy, ale dociera się do nich różnymi drogami.

Piszę to ja, jeżdżąca klasycznie od 10 lat, a westernowo od 2. :) Kiedyś byłam wielką przeciwniczką tego stylu, głównie z uwagi na "hamerykańskich kołbojów" w stylu "jestę kołboję, szarżuję na dzikim mustangu", jak to ładnie określiła Honneonna :)

Jeśli chodzi o argumenty przeciw, na pewno stoi za tym cena takiej zabawy. Rząd jeździecki jest o wiele droższy, lekcje jazdy w stylu western są droższe, konie polecane do tej jazdy są droższe (chociaż spokojnie mogą to być inne rasy!) i oczywiście to wszystko jest trudniej dostępne w Polsce.

Jeśli jednak chodzi o moją subiektywną ocenę, w stylu western odnajduję się o wiele bardziej i raczej nie dlatego, że mogę sobie wsiąść na konia i udawać, że jeżdżę świetnie, ale inni się nie znają na weście :) (2015/06/20 03:03)

Honeonna


O, fajnie poznać kogoś westowego. :) 
Co do popręgu, to niestety przeważająca większość klasyków zapina go za mocno. Klasyczne siodło, kiedy jest dobrze dopasowane, powinno potrzebować popręgu głownie po to, żeby go nie podrzuciło do góry. Jeśli siodło podczas normalnej jazdy przekręca się na boki, przesuwa przód-tył, to jest niedopasowane, ale to niestety wiedza tajemna. :/ 
Zapoprężenie, jak się okazuje, nie jest spowodowane schylaniem się konia z normalnie zapiętym popręgiem, tylko raczej poderwaniem nagle głowy i gwałtownym ruchem uciśniętych mięśni na klatce piersiowej. Czyli jeśli ktoś chce uratować konika i szarpnie mu głowę do góry przy mocno zapiętym popręgu, to może wręcz spowodować problemy. 
Z lotnymi zmianami napisałam, że w klasyce są zmiany co jedno tempo trochę jako "sztuka dla sztuki", a w westernie raczej się używa pojedynczych zmian po coś, np. podczas zmiany kierunku na kołach. Nie że nie ma w ogóle, tylko że nie ma w takich seriach np. co dwa tempa jako osobne ćwiczenie. :) 
Ktoś pojeździ westowo, ktoś klasycznie, ktoś doma vaquera i wszystko fajnie. :) Miejmy nadzieję, że autorka tematu jeszcze zajrzy i przeczyta, zawsze to lepiej od kogoś, kto ma z tym więcej do czynienia. (2015/06/20 19:18)