Klacz ma problemy z zebraniem

/ 15 odpowiedzi
Dostałam nową klacz do jazdy. Chodzi bardzo wyciągnięta, ma problemy z zebraniem. Nie można nawet jeździć na kontakcie! Poprzedni właściciel nauczył ją jazdy na luźnej wodzy... Ma wiecznie wyciągniętą szyję. W galopie rozciąga się jeszcze bardziej:( nie daje sobie skrócić wodzy. Staram się je cały czas podbierać ale ona zaczyna się szarpać. z tego co wiem była zajeżdżana przez kompletnego amatora... Na początek chciałabym jej skrócić łepek i zyskać więcej kontroli. Zastanawiam się nad wypinaczami. Dobry pomysł?
pomóżcie!

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

załóż konto zaloguj się

dudusiakowa


Jeśli rzeczywiście była zajeżdżana przez amatora to ja na pierwszym miejscu proponuję prace z ziemi na dwóch lonżach. Wypinacze skrócą głowę konia na siłę a to trzeba robić stopniowo, skoro konik tak reaguje. Dwie lonże działają jak wodze, będziesz mogła z ziemi powoli próbować konia skracać. Dopiero kiedy na lonży konik będzie całkowicie rozluźniony wtedy próbuj zbierać podczas jazdy. To wymaga dużo cierpliwości i czasu, no ale cóż. (2012/09/10 21:07)

jestemzlasu


Skrócić łepek? Chyba tylko operacyjnie...

Ale nie. To nie jest problem z zebraniem. Raczej z akceptacją kontaktu, być może z twoją ręką i całą resztą pomocy. A na pewno z "próbami zebrania".
I nie. Wypinacze nie są dobrym pomysłem, prawdopodobnie tylko pogłębią problem. (2012/09/11 15:59)

DonnaJustyna


Skrócić łepek? Chyba tylko operacyjnie...

Ale nie. To nie jest problem z zebraniem. Raczej z akceptacją kontaktu, być może z twoją ręką i całą resztą pomocy. A na pewno z "próbami zebrania".
I nie. Wypinacze nie są dobrym pomysłem, prawdopodobnie tylko pogłębią problem.

W takim razie co proponujesz? (2012/09/12 14:56)

Elbus


Najlepiej byłoby pojeździć z instruktorem bądź trenerem znającym się na rzeczy, i na koniu, też znającym się na rzeczy ;)
Przede wszystkim zapomnij o czymś takim jak "zebranie" - w tym przypadku to jakaś zupełna abstrakcja. Nie chcę tutaj tłumaczyć co to jest zebranie, bo od tego są książki i ludzie mądrzejsi ode mnie. Nie zaprzątaj sobie żadnym zebraniem głowy!
Za to pilnuj, żeby kobyła szła w jednym, równym rytmie. Żeby nie zaiwaniała do przodu jak głupia. Nieważne jak trzyma łeb, ważne, żeby rytm był jednostajny a koń pod kontrolą. Możesz próbować wyliczać sobie w myślach rytm: raz-dwa, raz-dwa i choćby nie wiem co się działo anglezować i "jechać sobą" w tym jednym rytmie. Może z jakąś odpowiednią muzyką byłoby Ci łatwej?
A nade wszystko - zapłacić sobie za jazdę z doświadczonym instruktorem. (2012/09/12 18:20)

EmilyKochaKonie


Praca z ziemi! Zaczynajcie od początku! (2012/09/13 07:48)

amazonka91


Racja. Żadnych wypinaczy, bo koń zniechęci się do kontaktu jeszcze bardziej. Praca z ziemi, jazdy pod siodłem, ale bez patentów - równe rytmiczne tempo jazdy, zmiany kierunków, itp. Musicie zacząć od początku, choć początki jakieś koń ma, bo pod siodłem chodzi. Nie możesz niczego robić na siłę, bo przyniesie to odwrotny skutek. Powolutku i pomysłowo, na zebranie przyjdzie czas. (2012/09/13 14:57)

xHeroinax


Podejrzewam, że jeśli jeździł ją amator to i jego ręka nie była zbyt stabilna stąd niechęć do kontaktu.
Tak jak poprzedniczki proponuje prace od podstaw. Lonża, rozluźnienie, wygięcie, praca nad tempem i najpierw radzę podstawić zad, koń wtedy sam "przyjdzie" do ręki. (2012/09/13 20:16)

Elbus


xHeroinax, obawiam się, że tutaj brak podstaw nie tylko kobyle, ale i amazonce - rada z podstawianiem zadu jest zasadniczo dobra, ale w tym przypadku, może być zbyt trudna. (2012/09/13 20:28)

xHeroinax


Jeżeli amazonka jest, aż takim laikiem to przede wszystkim nie ma się co brać za "zbieranie" konia. (2012/09/13 20:45)

Elbus


To też napisałam w pierwszym moim poście :)
DonnaJustyna - instruktor i podszkolić samą siebie, to raz. Jak nie ma możliwości wziąć lekcji - poczytać literaturę (tutaj polecam "Akademię Jeździecką" i "Zasady jazdy konnej t.1"), to dwa.Samemu - pilnować równego rytmu. I przede wszystkim dużo cierpliwości :) (2012/09/13 21:52)

dressage


DonnaJustyna

Kilka prostych rad:

1. trener trener i jeszcze raz trener. DOŚWIADCZONY trener (nie koleżanka bez żadnych uprawnień)

2. Absolutnie żadnych patentów bez nadzoru trenera

3. Jeśli sama nie jeździsz najlepiej (nie wiem jak jeździsz ale czytając twój pierwszy post stwierdzam , że braki masz przeogromne) to nie bierz się za ,,naprawianie" konia. iej dla niej litość. Oddaj ją komus kto posiada w pracy z takimi konmi jakieś doświadczenie. Albo jeździj pod czujnym okiem trenera.

4. Proponowałabym jeszcze podszkolić się  z teorii jździctwa. na pewno zas poświęcony na ich lekturę nie będzie czasem zmarnowanym. Zrób to - dladobra swojego jak i konia. Bo z twoich wypowiedzi wnioskuję że nie spotkałaś się ze ,,świętą" dla jeźdźców piramidą ujeżdżeniową , co skutkuje zupełnym brakiem zrozumienia określenia ,,zebranie". A to nie jest dobry znak...

Życzę sukcesów. :-)

(2012/09/14 20:15)

sroczka


Według mnie wypinacze mogłyby pomóc, ale jeśli dana osoba używałaby ich umiejętnie. Koń albo boi się kontaktu i szarpiąc próbuje się przed nim bronić albo wie, że jeździec od niego nic nie wymaga więc nie musi nic robić. Wypinacze pokazałyby jej, że ten kontakt jest cały czas i większej krzywdy nie robi. Poważny problem by się zaczął, gdyby koń po akceptacji kontaktu na lonży i wypinaczach dostał pod siodłem parę razy po zębach. Także radzę skonsultować się z kimś 'na żywo', kto by konia zobaczył i ocenił, o co kobyle właściwie chodzi. (2012/09/16 15:44)

AliceHorses


Według mnie wypinacze mogłyby pomóc, ale jeśli dana osoba używałaby ich umiejętnie. Koń albo boi się kontaktu i szarpiąc próbuje się przed nim bronić albo wie, że jeździec od niego nic nie wymaga więc nie musi nic robić. Wypinacze pokazałyby jej, że ten kontakt jest cały czas i większej krzywdy nie robi. Poważny problem by się zaczął, gdyby koń po akceptacji kontaktu na lonży i wypinaczach dostał pod siodłem parę razy po zębach. Także radzę skonsultować się z kimś 'na żywo', kto by konia zobaczył i ocenił, o co kobyle właściwie chodzi.

Moim zdaniem wypinacze niczego nie rozwiążą, co znaczy że dana osoba będzie się nimi posługiwała umiejętnie, umiejętnie przy wpinaczach znaczy umieć dobrze dopasować. Koń który zraził się do kontaktu, nie chce go, to na siłę nic się nie da. Jeszcze bardziej się zrazi i potem dopiero będzie tragedia. Jak powyżej piszą nie myśl o zebraniu skoro nie ma kontaktu. Mam teraz podobną klacz pod opiekę tyle że ma 5 lat. Dziewczyny proponowały mi żeby zacząć jeździć na na luźnej wodzy i powoli podbierać wodzy na każdej jeździe coraz więcej ( o ile koń akceptuję kontakt, jeżeli przestaje akceptować zaczyna się bronić wyciąga łepek do przodu to odpuść.. Po trochu i myślę że dojedziecie do współpracy. Mam nadzieję że mi też się uda ; )

Pozdrawiam

(2012/10/25 18:33)

matrixx


Jakieś dwa lata temu miałam przyjemność pracować z koniem, takim pięciolatkiem. Potrzebował jednej ręki, jednego jeźdzca, który pozwoli mu zaufać drugiej osobie. Problemów nie miał z zagalopowaniami, tylko z tym kontaktem właśnie, potrafił dębować nawet. Pracowaliśmy od początku. Koń po 1.5 roku...? Nie do poznania. Nie dość, że nabrał masy, szuka ładnie oparcia na wędzidle, zero problemów.
Tak jak napisała koleżanka powyżej: zacząć jeździć na luźniejszej wodzy, po czasie powoli podbierać, jak sie nie da - odpuścić, bo nie ma sensu tu się szarpać. Ale i też być konsekwentnym w różnych kwestiach. I BARDZO DUŻO PRACY Z ZIEMI, najlepiej od podstaw.
Praca praca i jeszcze raz praca. Tu trzeba dużo cierpliwości. Jak go wypniesz na wypinacze to zrazisz go jeszcze bardziej, będzie większy bunt.


Trzymam kciuki, i zyczę dużo cierpliwości  !!!!!
(2012/10/26 18:01)

Gorąca piątka