klacz z Holandii, problemy z porozumiewaniem się

/ 2 odpowiedzi
Szukalam, szukalam i nie znalazlam watku ktory konkretnie poruszalby moj problem wiec zalozylam nowy.
A wiec. od jakiegos czasu jezdze do przydomowej stajni. Jest tam pewien kucyk- 3 letnia klacz Daisy. Nikt nie dawal jej szans na "wyrobienie sie", jednak wraz z kolezanka zaczelysmy nad nia pracowac. Dodam ze wczesniej nigdy nie byla zajezdzana. na samym poczatku byla okropna w zachowaniu. Kulila sie, uciekala, probowala kopac z kazdej strony. Jednak pod siodlem zloty kon! jedyny jej minus-nie chce dawac kopyt.
No ale przejde do sensu. chocdzi o to ze klaczka pochodzi z Holandii, nie wiemy jak byla traktowana, prawdopodbnie nikt sie nia nie interesowal bo byla strasznie zapuszczona.. I na pastwisku, stajni, padoku jesli nie ma na niej siodla jest okropna. Nie pomaga glaskanie, spokojne slowa. Ciagle sie kuli i nastawia jak tylko probuje sie do niej podejsc.. 
Moze macie jakies pomysly jak ja do siebie przekonac? Dodam ze, jest to klaczka typu kuc walijski i nieraz mam wrazenie jak by miala konkretnie w powazaniu ludzi rownych z nia lub nizszych.. 

Hrenna


Zazwyczaj konie w Holandii są hodowane, że to ujmę na wolności, czyli no w zasadzie nikt z nimi nic nie robi. Także tutaj, to po prostu czas, czas i jeszcze raz czas. Nie bądź nachalna. Ona musi mieć przestrzeń. Nie wystawiaj od razu do niej rąk, niech najpierw przyzwyczai sie do obecności człowieka. Mówić do niej, ale na początku najlepiej posiedzieć w ciszy np. przy jej boksie, poczyścić sobie w międzyczasie sprzęt, albo poczytać ksiażkę, ale być przy niej. Wszystko powoli, nie ma pośpiechu. Dać jej czas, sobie, oczywiście w miedzyczasie trzeba coś przy niej robić, nie dać sobie wejść na głowe, i nie pokazywać, że się boisz. Mam nadzieję, że jakoś pomogłam. Sytuacje jak zresztą każdą inną trzeba by zobaczyć z bliska, żeby coś bardziej konkretnego doradzić :).Pozdrawiam :). (2014/10/24 14:39)

Kilimka1


Pewnie ów chów był na zasadzie: łąki= hulaj dusza piekła nie ma, człowiek jak najdalej.. co najwyżej na horyzoncie pojawi się to COŚ i dowiezie karmę lub wodę, spędzi na czas pracy.. a potem znów puszczony koń wolno bez kontaktu codziennego.. i tak mamy konia z ambiwalentnym podejściem mentalnym wobec człowieka: pod siodłem posłuch, / do pracy wzięli więc na ten czas jestem grzeczny/ o dziwo.. złoty koń, jak piszesz, zaś w obejściu bez uprzęży bez,,kija nie podchodź" . Ale chętność pod siodłem do pracy i karność dobrze wróży, znaczy,że koń ma z natury dobry charakter tylko jest trochę dziki i nieokrzesany kiedy nie czuje się ,,powiązany" osprzętem. Powoli, jak pisze przedmówczyni. Ja na pocz. bym czyściła na dwóch uwiązach jeśli poluje też zębami i zero przysmaków z ręki ,jeśli już dawać np za konkretną uprzejmość ze str konia ..to położyć przysmak na ziemi, wg szkoły Monthy Robertsa w ten sposób wystrzegamy się ewentualnej nachalności konia, i jego dominacji co w jej przypadku bardzo łatwo by ją znarowiło , bo widać charakterek to ona ma :) (2014/10/28 18:49)

Gorąca piątka