Kłus anglezowany?

/ 11 odpowiedzi
Mam pewien problem-mianowicie-od pewnego czasu trudno mi się anglezuje.Od kiedy zaczęłam więcej jeździć w pełnym siadzie,trudno mi się wstaje z siodła.Kiedy nie chcę sie podnosić "sama z siebie" tylko "wykorzystać wybijanie" to po prostu mnie nie wybija.I to w dodatku na każdym koniu.I na kucyku,i na olbrzymie,i na starym,i na mniej starym (bo na młodych nie jeździłam).Po prostu łatwiej mi jest usiąść w siodło i siedzieć niż starać się podnieść.Czy to źle?Jak sprawić żeby anglezować nie męcząc się?Bo miałam taki moment gdzie umiałam wykorzystać to wybijanie i się w siodle podnosić.A teraz mam tak,że po 5 min. anglezowania mam zadyszkę,mimo tego iż rzekomo "ładnie, nisko anglezuję".

Drugi problem:Stres.Od niedawna jestem bardzo spięta podczas jazdy.Gdy koń wyciąga kłus ja od razu panikuję.Nie że zaczynam piszczeć i płakać,ale zagryzam zęby z myślą "Boże,a co jak mi koń zagalopuje?".Na ostatniej jeździe znowu byłam spięta a koń pode mną zaczął wariować-bardzo przyspieszać,chodzić bokiem,rzucać głową.Ciągle musiałam go zwalniać i hamować bo by mi zaczął galopować.Widać było że boi się nawet instruktorki.Gdy miałam galopować na lonżowniku to instruktorka kazała mi zsiąść,zrobiła join-up a potem dopiero na niego wsiadłam.Aktualnie galopuję z trzymaniem się siodła na lonży.Gdy wróciłam na maneż on znowu mi zaczął strasznie wyciągać kłus a ja w panice zaczynam ciągnąć za wodze,a wtedy instruktorka mówi
-Nie zwalniaj go
-Ale jak to?On mi zagalopuje!
-No i co z tego?
No a on mi zagalopował a ja się chwyciałam grzywy i zrobiłam półsiad zupełnie nie wiedziałam co robię zamknęłam oczy,zacisnęłam zęby i myślę "tylko nie spaść,tylko nie spaść".W końcu zwolnił do kłusa a instr. mi kazała dać mu luźne wodze żeby miał głowę przy ziemi a ja ciągle byłam przestraszona i się bałam że zacznie galopować.Nie wiem co zrobić zeby się tak nie bać bo jak mi koń wyciąga kłus to się boję a jak już zagalopuje to już mniej.W terenie się nie boję,na lonży też.tylko na ujeżdżalni tak panikuję.Co mam zrobić?
Hrenna


Jakąś dziwną masz tą psychikę ;p, nie bać sie w terenie szybkiego tempa, a na zamkniętym terenie panikuje... Miałaś jakieś złe przeżycia w zwiazku z tym? Jeżeli nie, jesteś zwykłą panikarą, która by wypadało, żeby sie wzięła w garść i ogarnęła, to aż takie trudne nie jest, uwierz. Jak dalej bd tak robić, to nic nie zdziałasz, ciągle bd na tym samym poziomie jazdy, a nawet i spadniesz niżej. W jeździectwie nie ma zbytnio miejsca dla wielkich panikarzy, bo i każdy może mieć pewną blokadę. Jak koń Ci zagalopuje - co z tego? Raczej nie wpadnie w dziki cwał i nie wywiezie Cię do innego kraju pokonując po drodze nie wiadomo jakie przeszkody. Jeżeli znasz już trochę tego konia i wiesz, że Ci nie bd brykał czy coś, to po co się spinasz? Wyluzuj, seta przed jazdą i Ci przejdzie :DCo do anglezowania, no raczej sama musisz sobie poradzić z tym problemem, bo i co możemy Ci poradzić? Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, a to, że w wysiadywanym radzisz sobie bdb, to trzymaj tak dalej.  (2014/04/23 17:09)

SylwiaAmazonka


Jeśli się trzymasz dobrze w ćwiczebnym to wg. mojego byłego trenera: "Na każdym koniu pojeździsz", bo trzymasz równowagę, więc jeśli zagalopuje, to nie spadniesz. A jeśli przyspiesza, to znaczy, że po prostu słabo nad nim panujesz. Koń ma trzymać narzucone przez ciebie tempo. Jeśli jeździsz z bacikiem, to może spróbuj bez i sprawdź, czy w panice nie ściskasz konia łydkami. Jedna dziewczyna, którą znam zawsze tak robiła, gdy się spinała i koń zawsze jej przyspieszał źle interpretując taki "sygnał". A chwytanie się za grzywę - to wogóle zły pomysł. Konia to boli. Jeśli niepewnie się czujesz w kłusie - nie galopuj. Jeśli się niepewnie się czujesz w półsiadzie - zostań w dosiadzie, bo wtedy się lepiej trzymasz. No i przede wszystkim nie panikuj. Na ujeżdżalni jest właśnie bezpieczniej niż w terenie. Ujeżdżalnia jest ogrodzona i koń raczej nie przeskoczy płotu. Jeśli nawet zacznie galopować, to nigdzie cię nie poniesie. Pomyśl o tym w ten sposób.  (2014/04/24 19:48)

SylwiaAmazonka


Jeśli się trzymasz dobrze w ćwiczebnym to wg. mojego byłego trenera: "Na każdym koniu pojeździsz", bo trzymasz równowagę, więc jeśli zagalopuje, to nie spadniesz. A jeśli przyspiesza, to znaczy, że po prostu słabo nad nim panujesz. Koń ma trzymać narzucone przez ciebie tempo. Jeśli jeździsz z bacikiem, to może spróbuj bez i sprawdź, czy w panice nie ściskasz konia łydkami. Jedna dziewczyna, którą znam zawsze tak robiła, gdy się spinała i koń zawsze jej przyspieszał źle interpretując taki "sygnał". A chwytanie się za grzywę - to wogóle zły pomysł. Konia to boli. Jeśli niepewnie się czujesz w kłusie - nie galopuj. Jeśli się niepewnie się czujesz w półsiadzie - zostań w dosiadzie, bo wtedy się lepiej trzymasz. No i przede wszystkim nie panikuj. Na ujeżdżalni jest właśnie bezpieczniej niż w terenie. Ujeżdżalnia jest ogrodzona i koń raczej nie przeskoczy płotu. Jeśli nawet zacznie galopować, to nigdzie cię nie poniesie. Pomyśl o tym w ten sposób.  (2014/04/24 19:48)

SylwiaAmazonka


Przepraszam, nie wiem czemu się zdublowało. (2014/04/24 19:48)

Viktoria


SylwiaAmazonka. " A chwytanie się za grzywę - to wogóle zły pomysł. Konia to boli." Mi na ostatniej lekcji instruktor mówił ze spokojnie mogę zlapag za grzywe bo konia to nie boli.. (2014/04/27 12:14)

koniara444


Z tego co wiem, konia to nie boli... W każdym bądź razie nie cierpi z tego powodu... (2014/04/27 19:01)

Dollfy


Jeżdżę czasem z bacikiem,ale raczej bez.Z resztą nie jest mi potrzebny-jak widać koń sam rwie się do galopu.Staram się nad nim zapanować,pilnuję łydek itp.,ale on i tak wyrywa jak szalony.Kiedy próbuję go zatrzymać przyciągając wodze on jeszcze bardziej zaczyna lecieć do przodu.Nie powiem-Horn jest z natury nerwusem,ale pode mną jest jeszcze bardziej nerwowy.Podobno się spina kiedy zbieram wodze.Dodam że i ja nie czuję się jakaś specjalnie zrelaksowana na jego grzbiecie,miałam też nie tak dawno jeden traumatuczny wypadek-piąty lub szósty galop w życiu a pierwszy na Hornie-I bliskie spotkanie z podłożem.Więc do teraz za bardzo nie wiem jak sobię poradzić.W galopie na lonży, z premedytacją i zaplanowany,czuję się lekko przestraszona-ale jest ok.Instruktorzy mówią że mam dobry dosiad i że generalnie poradziła bym sobie bez trzymania siodła,ale się boję.Jest w stajni wiele dziewczyn która klepią tyłkiem w siodło a galopują same i nawet skaczą.A ja z moim-prawdopodobnie-w miarę dobrym dosiadem i równowagą-wciąż jestem na lonży i w dodatku trzymam się siodła.Czasem nawet trudno mi się odważyć na ten najwolniejszy galop na lonży,z trzymaniem siodła itd.
W dodatku za niedługo mam zdawać praktyczny na popularną i będę się musiała puścić siodła,zagalopować w terenie co jest dla mnię rzeczą mocno nierealną.Nie wiem jak sobię poradzę,czy nie zacznę łapać równowagi na wodzach albo coś jeszcze gorszego.Mam wrażenie że w galopie trzymam się tylko dzięki temu,że trzymam się siodła. (2014/04/28 17:30)

flou



"W dodatku za niedługo mam zdawać praktyczny na popularną"  - praktyczny na popularną? nie do końca rozumiem...

Myślałaś może o zmianie konia na spokojniejszego? Ważne jest abyś ufała swojemu koniowi.
(2014/04/30 15:40)

Dollfy


Egzamin teoretyczny zdałam w ferie-muszę jeszcze zdać praktyczny-czyli zagalopować w terenie i na ujeżdżalni,pojechać na jednodniową wycieczkę konną itp.

Niby myślałam,ale wszystkie inne konie są "zajęte"-czyli koleżanki mają swoją/swojego ulubieńca i jeżdżą tylko na nim...Zostaje jeszcze parę koni ale tylko tych młodych/narowistych/nie dla początkujących.Zmiana stajni nie wchodzi w grę bo są fajni instruktorzy a poza tym mam już swoje "stado" koleżanek z którymi tarzamy się w sianie/bawimy się z końmi/robimy "czarną robotę" czyli pomagamy w siodłaniu małym dzieciom itp. więc że tak powiem już zapuściłam korzenie i będzie mi szkoda to wszystko zostawić.

Horn jest koniem nerwowym.We większości przypadków kończy się ciągnięciem za wodze aż do zdarcia skóry na palcach mimo rękawiczek,a koń leci przed siebie jak opętany.Myślę że nie zagalopuje-ze względu na to że ciągnę za wodze,ale wyciąga kłus tak,że dziwię się że się mu nogi nie poplątały.Próbuję tego co wywnioskowałam z tego,co wyczytałam-przenieść ciężar ciała na zad konia itp.,ale to działa tylko na chwilę.Szkoda mi go,bo wiem że dostaje mocno wędzidłem po pyszczku,ale jednak nie znam innego sposobu na zatrzymanie konia-a przynajmniej tak mi powiedziano.Problem jest zwłaszcza wtedy kiedy mamy jeździć w dużych odległościach.Kiedy ma zad innego konia przed sobą to nie pędzi.Ostatnio więcej jeździliśmy w odległościach-w miarę się nie rwie.Przyspiesza,owszem,ale nie muszę już tak ciagnąć żeby go zatrzymać. (2014/05/05 17:38)

dayzis


 " A chwytanie się za grzywę - to wogóle zły pomysł. Konia to boli."Czują to tylko konie zimnokrwiste (2014/07/28 20:57)

Honeonna


Jakim cudem tylko zimnokrwiste? :)

U ludzi jak pociągniesz za jeden włos, to nieźle boli, a jak za więcej włosów bliżej siebie, to nie jest to przyjemne, ale do przeżycia. Zastanawiam się, czy były zrobione jakieś badania, jak to jest u koni, ale pewnie nie.

A jeszcze co do ciągnięcia, to sporo koni wręcz przyspiesza jeszcze bardziej, czując, ze ktoś im zaciąga hamulec w pysku. Wiadomo, że nie jeździ się na rzuconych wodzach, ale nie można zapominać o zasadzie "przytrzymaj-odpuść". Bardzo ważne jest "odpuść", inaczej koń może się z nami przeciągać, a przecież w tej kategorii na pewno wygra. Ale założycielka chyba już tego nie przeczyta. (2014/07/29 15:41)