Kłusowanie ... pierwszy raz

/ 3 odpowiedzi
Witam,
    Mam 36 lat i chyba ... kryzys wieku średniego, który objawił się chęcią nauki jazdy na koniu :)
Zacząłem jeździć na koniu. Mam za sobą 4 lekcje. Jestem na etapie nauki anglezowania w kłusie. Chciałbym Was poprosić o porady w tym temacie, jak sobie pomóc ... wejść w rytm kłusowania konia. Nie wierzę sam że to piszę, jestem muzykiem, a w ogóle nie czuję "konia" w kłusie .. i stąd to pytanie.
Ostatnim razem jeździłem pełną godzinę. Uczono mnie aby: 
1) Przycisnąć (nie mocno) kolana do siodła, 
2) Opuścić pięty na dół,3) Chwycić konia "w kontakcie", wyprostować się, ręce wyprostowane, 
4) Podczas kłusa opuścić ręce na dół, nawet położyć na koniu i ... wyluzować się ....
Teoria jest piękna, ale ...
Problemy (dylematy mam następujące): 
1) Zauważyłem, że jeźdzcy opuszczając pięte w dół, ich nogi lekko idą do przodu i na zewnątrz.
Natomiast jak mam ruszyć w kłusie lekko dotykam konia łydkami piętami i skracam wodze. W tym "trybie startowym" nie jestem w pozycji pięt w dół i nogi mi później lecą jak koń załapie rytm,
2) Czy powinienem cały czas w kłusie dotykac konia łydkami / pietami, aby pozostał w kłusie?Jak już udawało mi się wejść w rytm to koń zwalniał ... do stępu...
3) No i tym problemem jest wyczucie kiedy się podnieść kiedy opaść. Wiem, że koń chodzi w rytmie 4 taktowym, a ja co 2. powinienem się podnieść i opaść, ale jak wyczuć kiedy to zrobić ...?
4) Podczas kłusa, tracę stabilność w siodle, czego skutkiem jest to, że pociągam wodze za mocno i ze 4 razy poszedłem w galop ..... :| Za 5. razem, myślałem, zę już się wypieprz...., ale za wszelką cenę przycisnąłem nogi do siodła i to mnie uratowało ....
5) Liże rany po ostatnich zajęciach. Zdarta skóra na rękach od paska (muszę chyba wziąć kolarki na kolejne spotkanie ... ), zakwasy w udach, ból tyłka i w ogóle ...
Za jakąkolwiek pomoc z góry dziękuję!

jestemzlasu


Prawdopodobnie najlepszą poradą będzie zmiana miejsca gdzie jeździsz.

Czy w ogóle jeździsz na lonży? Bo z opisu wydaje się, że nie.

Powinieneś w tym momencie jeździć na lonży, o tempo poruszania się konia powinien się troszczyć instruktor. Nie powinieneś mieć wodzy w rękach, a już na pewno nie "na kontakcie". Na twoje pytania odpowiedzi również powinien udzielić instruktor. A nawet nie czekać aż zapytasz, tylko wytłumaczyć wcześniej.
Najpierw powinieneś nauczyć się utrzymywać równowagę w siodle i skupić się na rytmie anglezowania, dopiero potem dostać wodze do ręki, a jeszcze później zacząć samemu powodować koniem. Wszystkiego naraz się nie da, może w końcu się jakoś nauczysz, ale niepoprawnie, a po drodze zrobisz krzywdę koniowi (nieświadomie, to nie twoja wina, że zawisasz na wodzach, do tego absolutnie nie powinien dopuścić instruktor).

O jakości miejsca w którym jeździsz świadczy parę innych rzeczy - nie powinno się przyciskać kolan do siodła, pięty w dół to nie jest kluczowa rzecz, ważniejsza jest pozycja całej nogi (co zdajesz się dobrze zauważać), ręce leżące na koniu to też nie jest ich dobra pozycja, a już całkiem niedopuszczalne jest, żeby osoba siedząca 4 razy na koniu musiała się zmagać z tym, że koń co chwilę galopuje. No i jak ucząc się anglezować można sobie zedrzeć skórę na rękach?

Podsumowując - jeśli chcesz się uczyć dobrze, bezpiecznie i efektywnie - to gdzie indziej. Życzę powodzenia.

PS. Kłus jest dwutaktowy :) (2018/08/18 14:26)

xor2


Dzięki wielkie. Twoja odpowiedź trochę dała mi do myślenia. Jeździłem na lonży, spokojnie ... Po tej jeździe jeździłem za jeźdzcem "w pociągu" jako wagonik :D Koń utrzymywał tempo konia z przodu, ale że miałem młodego konia, to czasem kłusował szybciej i często wyprzedzałem pierwszego konia. No nic, tak czy owak poproszę ponownie o jazdę na lonży dużo dłuższą. Natomiast czy mógłbym prosić o parę słów na moje pytania w punktach wyżej. Dziękuję z góry. (2018/08/22 09:46)

jestemzlasu


Czyli na lonży jeździłeś raz. To, jak widać, o wiele za mało. Na lonży jeździ się do skutku, czyli aż opanujesz kłus w równowadze - anglezowany i ćwiczebny, trzymanie wodzy i podstawowe oddziaływanie na konia. Dla niektórych będzie to kilka godzin, częściej kilkanaście. Dopiero wtedy można pozwolić na samodzielną jazdę bezpieczną dla ciebie i w miarę komfortową dla konia.
Wsadzenie osoby po jednej lonży na młodego konia, który nie "trzyma się ogona", wyprzedza i galopuje, również źle świadczy o miejscu, w którym się uczysz.

Co do twoich problemów:
1) O ile rozumiem nie kontrolujesz pozycji swoich nóg. To normalne na początku (i trochę później też). Właśnie dlatego jeździ się na lonży, żeby móc się skupić na ułożeniu całego ciała nie martwiąc się sterowaniem koniem, bo nie da się uczyć tylu rzeczy naraz. Ułożenie łydek jest zależne od ułożenia miednicy, bioder, ud, siodło może w tym wszystkim pomagać albo przeszkadzać. Nie widząc cię trudno radzić coś konkretnego, może to zrobić twój instruktor.
2) Piętami nie działa się na konia. Dobrze wyszkolony koń powinien działać w ten sposób, że po sygnale przejścia do kłusa będzie kłusował aż jeździec nie da następnego sygnału. Czyli nie ciśniesz cały czas łydkami, łydki leżą luźno na bokach konia. Gorzej jeśli to jest koń słabiej ujeżdżony, znieczulony rekreant albo gdy jeździec daje sprzeczne sygnały (w twoim przypadku obstawiam wszystkie trzy). Dobry jeździec poradzi sobie dając w odpowiednim momencie sygnał "podtrzymujący" łydką i użyje bata. Ale do tego trzeba pewnego wyczucia i przede wszystkim trzeba siedzieć w równowadze, a nie walczyć o złapanie rytmu anglezowania.
3) Rozluźnić się, ale nie przesadnie, umieścić swój środek ciężkości nad środkiem ciężkości konia i dać się wybić, po czym zaraz miękko opaść w siodło. Jeśli takich podstaw nie wytłumaczył ci instruktor to co on tam w ogóle robi?
4) Rozwiązaniem problemu jest nie jeżdżenie kłusem bez lonży dopóki będziesz tracił równowagę.
5) Im bardziej regularnie będziesz jeździć tym mniej będzie boleć. Rękawiczki się przydają, ale zdarta skóra na rękach to zdecydowanie nie jest zwykła dolegliwość początkującego, tylko oznaka, że coś jest nie tak. (2018/08/22 17:37)

Gorąca piątka