Koń chodzi tylko w lonżowniku

/ 15 odpowiedzi
WitamMam taki mały problem ze swoją klaczą. Koń przyjechała do nas dwa miesiące temu klaczka ma 6 lat i jest podobno dobrze ujeżdżona (ja na własne oczy nie widziałam ale właściciel stajni widział) Ostatnio zaczęłam z nią pracować żeby pomału wróciła do formy. chodził na lonzy w lonżowniku i tam też pierwszy raz na nią wsiadłam Klaczka chodziła super delikatna na pomoce stęp kłus zatrzymania wszystko super. na następny dzień wzięłam ja już na otwartą łąkę ( nie mamy ujeżdżalni -to mała stajnia i mamy tylko 4 konie) Diana pochodziła na lonży po czym na nią wsiadłam i tu szok... koń ani w jedną str ani w drugą ani nic ;/ byłam w szoku ja łydka ona dęb i tak w kółko ;/ nie zrobiła ani kruku do przodu dopóki nie zobaczyła stada wystrzeliła jak torpeda niestety gubiąc nie po drodze ;/ na drugi dzień wsiadłam na nią w lonżowniku i znowu koń super chodził koleżanka wzieła mnie na tamtą łąkę na lożę niestety kiedy tylko miała iść na koło znowy były dęby ;/ nie mam możliwości jazdy z trenerem. Co możecie poradzić na taki zachowanie przypuszczam że jest to spowodowane tym że chce do stada ale jak to u niej wyeliminować ?
Kilimka1


Hmm :) u koni tak ,,bywa" kiedy nie są za dobrze ułożone na posłuszeństwo, tzw pozornie ujeżdżone..słuchają komend i odczytują je dobrze na lonżowniku, na ujeżdżalni , w terenie ale zawsze w towarzystwie innego konia lub koni .. do czasu kiedy nie zostaną ,,same" i to jest chwila prawdy, egzamin dla obojga, gdzie koń jak naprawdę się uprze będzie górą...zrobi wszystko aby się wyrwać i pognać do stada..domyślam się iż te jazdy na łące odbywają się w otoczeniu pasących się koni? Tylko dobrze ułożony koń TO wytrzyma: być posłusznym mimo tylu pokus zboku :-D Jest kilka metod przygotowania sobie konia do indywidualnych wypadów:- spacery w ręku z każdym dniem dalej od innych koni, wsiąść, postępować trochę i zsiąść, nie wymagać siłowo posłuszeństwa czyli nie prowokować z góry przegranej bitwy..poklepać za grzeczne przystanięcie.. to nie jest przegrana człowieka tylko mądre pozorne ustąpienie w czas i koń nie ma świadomości, że ustąpiłaś :) jeździć na pocz. w towarzystwie innego konia, bardziej spacerowo, nie ambitnie ;) jeżdżąc, z czasem odjeżdżać od koni i wracać, robić coraz większe odległości od nich.. starać się omijać czasowo zapalne miejsca prowokujące do buntu, jeśli jest jakiś inny zamknięty teren niż mały lonżownik. Nie zdziw się, jeśli ugruntowanie posłuszeństwa u konia potrawa dobre pół roku ;) zakładając konsekwencję w podejściu i pracy .
(2014/05/30 18:52)

rumel


Hmmm... nie do końca taka demonstracja może być wyłącznie przyczyną pozostawania bez towarzystwa innych koni. Jeżeli jest taka możliwość - warto pogadać z poprzednim właścicielem lub kimś kto zna tego konia, jak bywało w terenie. Bo jak tylko na strach przed brakiem towarzystwa, to dość osobliwe zachowanie. Moim zdaniem jest coś jeszcze o czym nie wiesz... warto delikatnie zasięgnąć języka. (2014/05/30 23:47)

lotna110


Sama już nie wiem ostatnim razem jak na nia wsiadłam to ciagneła do koni ale z koleżanką chciałam wsiąść na nią na pastwisku żeby mnie poprowadzała niestety było to samo nawet wsród koni ;/ poprzednia właścicielka mówiła że 10 letnie dzieci na niej jeździły ale szczerze w to wątpię bo koń boi się siodła ;/ znaczy jak widzi że podchodzi sie do niej z siodłem to zaczyna sie wiercić i zadem ucieka teraz jest już ok ale na początku był spory problem (2014/05/31 08:31)

jestemzlasu


lotna110 jak rozumiem to ten sam koń, co w tym wątku - http://www.forum.galopuje.pl/f,pusty-paszport-blagam-o-pomoc,107751,0.html ?


W takim razie gdzieś konfabulujesz. To w końcu twój koń czy nie? Chyba go nie kupiłaś? Tam piszesz, że sprowadzony z Niemiec, a tu o poprzedniej właścicielce, która na nim dzieci woziła. Tam, że ujeżdżona "jak marzenie", a tu trochę co innego. Tam znowu "moja trenerka mówi", a tutaj, że nie masz możliwości jazdy z trenerem.


Jeśli to nie twój koń, to zostaw problem właścicielowi, bo takie zachowania - stawanie dęba, odmowa ruchu do przodu - są bardzo niebezpieczne i trudne do przewalczenia i nie ma sensu, żebyś się narażała. Za to się powinien zabrać fachowiec, bo koń w końcu zrobi komuś poważną krzywdę. (2014/05/31 09:57)

lotna110


nie rozumiem to nie jest ten sam koń więc nie bardzo wiem o co chodzi :D ale nie ważne tamta klacz chodzi super i nie ma z nią problemu.
A ta klacz nie jest moja ale ja się nią opiekuję i to chyba logiczne że chcę zrobić coś w tym kierunku żeby ten koń chodził ;/ najlepiej jest zostawić konia i niech się kto inny martwi. napisałam tutaj bo może ktoś z forumowiczów miał podobny problem i jakoś zna sposób aby go rozwiązać. Naperwno konia nie zostawię od tak sobie żeby stał ;/ (2014/05/31 13:08)

jestemzlasu


I też ma na imię Diana? Wysypało wam tym imieniem, nie ma co. No a jak z tym trenerem czy trenerką w takim razie?
A czemu koń nie miał by sobie stać? Jakaś krzywda mu się stanie? Może się stać tobie, bo zachowanie, które opisujesz jest naprawdę niebezpieczne. Jak musisz, to ją lonżuj, jeździj w tym lonżowniku, ale o rozwiązanie problemu zachowania na otwartym terenie powinien zatroszczyć się właściciel, bo do tego trzeba fachowca z doświadczeniem, a za takie usługi się po prostu płaci.
Chcesz na forum porady jak pracować z trudnym, niebezpiecznym koniem, oczekujesz gotowych recept, prostej instrukcji? Odpowiedzialna, doświadczona osoba, zwłaszcza taka, która miała podobny problem, może dać tylko jedną radę: nie pracuj. (2014/05/31 22:01)

Kilimka1


jestemzlasu napisał/a :
[Chcesz na forum porady jak pracować z trudnym, niebezpiecznym koniem, oczekujesz gotowych recept, prostej instrukcji? Odpowiedzialna, doświadczona osoba, zwłaszcza taka, która miała podobny problem, może dać tylko jedną radę: nie pracuj.]
Recepty można dla zaspokojenia ciekawości ,,podać" podprowadzić, po to jest forum, ale ma swoje granice..z myślą, że jeśli kiedyś spotka właściwą osobę, która potrafi rozpracować konia ów wątek przypomni się zainteresowanej :) ale faktycznie.. jeśli ktoś wcześniej nie nabył doświadczenia z racji ,,przerobienia" choć paru koni z sukcesem wychowawczym czy nie miał okazji obserwować osoby która tego konia ,,prowadzi" to sucha recepta, a która zasadniczo jest tylko suchym opisem i to mega po krótce.. nie zdziała cudów.. może tylko pozwoli ustrzec się fundamentalnych błędów?.. jest tyle niuansów w zachowaniu i układaniu koni ,że ów ,,recepta" to za mało, praca wcale nie będzie szła po sznurku, a efekt będzie wręcz odwrotny i to nie z winy instruktarzu ;) 
(2014/06/01 12:49)

jestemzlasu


Nie, nie. Tu nie należy podawać żadnych instrukcji.

Po pierwsze i najważniejsze - zachowanie tego konia jest niebezpieczne. Próby jego "naprawiania" takoż. Autorce należy je odradzać, nie doradzać. Będę może demagogiczna, ale jak się poczujecie, jeśli następny post pojawi się za kilka miesięcy i będzie o tym, że lotna110 właśnie wychodzi ze szpitala, bo zaliczyła z koniem wywrotkę na plecy i się połamała? Nikomu tego nie życzę, ale takie rzeczy się dzieją, nawet doświadczonym osobom.


Po drugie - jaką instrukcję, jaką receptę można tu podać? Ten koń potrzebuje po pierwsze diagnozy, czyli dojścia do tego dlaczego tak się zachowuje, a to trudne i nie zawsze się udaje, a praktycznie nigdy przez internet. Potem gruntownej pracy i modyfikowania stosowanych metod w zależności od efektów. Czyli nie można powiedzieć "rób to i to do skutku", bo w praktyce wygląda to tak, że się różnych rzeczy próbuje, zmienia metody, działa łagodniej lub bardziej zdecydowanie w zależności od tego jak koń reaguje i czy są jakieś wyniki. A do tego trzeba dużego wyczucia i doświadczenia.


I błagam, "ów" się odmienia. Owa recepta. (2014/06/01 13:59)

Kilimka1


Co do sedna sprawy, kiedy kończy się granica samodzielnej pracy z końmi, a zaczyna rosyjska ruletka, każdy rozumny i z wyobraźnią człowiek się zgodzi, ale ÓW pogląd na które wątki-tematy odpowiadać zostawmy sobie indywidualnie, nigdy nie wiemy czy jednak nie pomogą komuś , bo demagogia nie gra z ideą forum.  Przemilczanie /nieodpowiadanie/pogonienie delikwenta :) nie oznacza, że zrezygnuje ze swych planów, wręcz przeciwnie ,będzie do nich dążył na ślepo..  jak pewna posłanka uważa, że nie uświadamiając młodzieży o antykoncepcji bo za młoda bo za .. itp równa się wstrzemięźliwości..to tak nie działa :) Nie błagajmy się i zostawmy wolność wyboru . Mam nadzieję, że ten wątek nie stanie się wątkiem rywalizacji kto ma większą rację pisząc czy nie pisząc. Dominacja w podejściu jakie treści zamieszczać a jakie nie..zostawmy moderatorom, i nie oznacza zwycięstwa racji mimo jej ,,posiadania" ;)   (2014/06/01 23:18)

jestemzlasu


Niektórzy będą działać niezależnie od tego co im się powie, ale czy to oznacza, że mamy im podrzucać instrukcje jak sobie połamać tylko nogi, a nie kręgosłup? Ja wolę powiedzieć "nie rób, to niebezpieczne" i mieć nadzieję, że trafi. Może do co dziesiątej osoby, może co do setnej. Ale nie mam zamiaru przykładać ręki do czyjegoś potencjalnego kalectwa, również poprzez akceptowanie tego, że inni beztrosko te instrukcje będą dawać.
Porównywanie tego wątku do nieuświadamiania seksualnego młodzieży to jest dopiero demagogia pierwszej wody, daruj sobie.
Nie musisz tak od razu pojednawczo wszystkiego uładzać. To jest forum, a jakże. Na forum się dyskutuje. W dyskusji nie chodzi o "większą rację" dla samej racji, chodzi o meritum. Jeśli masz inne zdanie, to dyskutuj, a nie wzywaj moderacji. Wolność wyboru czego? Czy ktoś tu komuś czegoś zabrania? Jak ktoś chce coś napisać, to niech pisze, a jak komuś się to nie spodoba, to napisze, że mu się nie podoba. O to chodzi w forum. (2014/06/01 23:43)

Kilimka1


Niczego nie wygładzam :) Piszesz, że to forum, cóż dla kNie musisz tak od razu pojednawczo wszystkiego uładzać. To jest forum, a jakże. Na forum się dyskutuje. W dyskusji nie chodzi o "większą rację" dla samej racji, chodzi o meritum. Jeśli masz inne zdanie, to dyskutuj, a nie wzywaj moderacji. Wolność wyboru czego? Czy ktoś tu komuś czegoś zabrania? Jak ktoś chce coś napisać, to niech pisze, a jak komuś się to nie spodoba, to napisze, że mu się nie podoba. O to chodzi w forum.

 I trzymaj się tego tekstu: jak ktoś chce napisać ,niech pisze.. tak jak ty napisałaś ,że nie zgadzasz się z instrukcją, i ,,twojsza" racja, podobnie inny nie uważa tego za instrukcje, tylko jedną z wielu dyskusji.. Nie zgadzasz się z kimś i tyle, akurat porównanie z posłanką uważam za dobra analogię zabraniania ,jak ma strzelić komuś kręgosłup to strzeli ,a metoda: wiem, ale nie powiem.. nie, w żadnym razie ..nic nie zdziała. Raz jeszcze :to jest forum, więc co kto ma pisać zostaw temu komuś, a moda dałam za przykład bo ,,wchodzisz" w jego kompetencje,tylko  mod może decydować o treściach zamykać usta gdy teksty uważa za niestosowne. Jeżeli dalej uważasz powyższe posty za instrukcję, to twoja ,,najtwojsza" sprawa i ,,najtwojsza'' racja :) ..wyrzucić książki, zakazać kupowania laikom  bo tam też  można znaleźć jeszcze bardziej  straszne instrukcje.. Widzę, że nadajemy na zupełnie innych falach.. ;) poradzę ci: daruj sobie Ignorancja wzajemna. Jeśli dążysz do dominacji bo konfrontacja już jest, a co usilnie chcesz zwać dyskusją.. daruj sobie. Nie ten styl :) Bo każdy jest tu durniejszy od ciebie..Żegnam.                                                                                                                                                                  (2014/06/02 00:12)

rumel


 Abyś miała świadomość, że nic nie jest tak proste jak się pozornie wydaje. Ty widzisz skutek, nie szukając przyczyn, a bez tego to przepraszam - "dupa-jasia-karuzela"! Jeżeli więc właściciel C pozwoli, a Ty masz umiejętności, możliwości i czas i pracuj z nią, ale nie tak jak dotychczas, bo na tą chwile to ona pracuje nad Tobą i dobrze jej idzie w temacie, jak pozbyć się niewygody zwanej „człowiekiem” –  jednak pamiętaj, że biorąc się za takiego konia nie wystarczy chcieć, aby móc, a Tobie także honor się nie splami, jeżeli odpuścisz, bo twoje życie i zdrowie jest ważniejsze niż to, czy one będzie czy nie chodziła pod siodłem, czy tylko dupsko pasła zbijając bąki, nie ryzykuj niepotrzebnie, nie warto – nogi nie odrosną ,a kręgosłup czy głowa nie poskleja się na nowo. Wiem, blablablablam jak to stara baba,  ale przemyśl sprawę – oczywiście pytaj na forum, bo nic  w tym złego, ani dziwnego – nawet jak się z nami nie zgadzasz

(2014/06/02 23:09)

jestemzlasu


Kilimka1 im bardziej wzburzona jesteś tym trudniej zrozumieć co piszesz.Ja nikomu niczego nie zabraniam. Jak miałabym to zrobić? Wykasować czyjś post? Pojechać do lotnej110 i ręcznie wybić jej z głowy głupie pomysły? Wyrażam opinię, nikomu nie zabraniam wyrażać własnej. Więc nie bulwersuj się tak, bo używasz słów, których nie rozumiesz. Sprawdź sobie co oznacza "ignorancja", bo się nią wykazujesz w zakresie języka polskiego. I zaparz sobie meliski. (2014/06/03 23:03)

Kilimka1


Właśnie czytałam o odpuszczaniu presji :) z konikami zawsze jest się łatwiej dogadać :) i odpuścić bo grozi eskalacją :- D  I same w sobie są melisą :) Do rzeczy: zastosuję tą metodę i tutaj. Co do zasady zgadzamy się w w podstawowej kwestii: nie powinien za naprawianie konia brać się gołowąs, ktoś bez zupełnego doświadczenia, ale nie rozumiemy się w drugim: ktoś np opisze pokrótce metody jak można się dogadać z koniem.. i należy to traktować jako informację, jedną z wielu jaką znajdzie się tu i ówdzie w nośnikach mediów. Nic ponad to ;) A co ktoś zrobi z tą informacją czy ,,instrukcją" to już insza sprawa. Sama wiele rzeczy dowiedziałam się z forów w dyskusji z innymi ludźmi, nikt nie zjadł rozumów, postępuję wg zasady: wiele info z jak naj.. źródeł..pewne porady pozwoliły mi ustrzec się przed pewnymi błędami czy brnięciem w kłopoty.. niby 20 parę lat z końmi, kilka sztuk osobiście ułożone /wychowane/ od podstaw, a zawsze człowiek się łapie ,że czegoś nie wie albo się  gubi.. Zaraz dostanę pomyje, że nie powinnam dotykać konia skoro tylu latach bywają wątpliwości ;)
Co do nabywania doświadczenia.. nikt z wiedzą się nie rodzi, każdy zaczyna od zera, nie każdy ma możliwość zawsze być pod czujnym okiem osoby doświadczonej i często musi radzić sobie sam, ja jestem właśnie z tych osób, które musiały często polegać na własnej intuicji i obserwacji zwierzęcia oraz wyciąganiu wniosków. I jeśli nie miałam poważnych wypadków to nie tyle zawdzięczam ślepemu szczęściu i możliwości kontynuowania bycia z końmi co właśnie pytaniom kogo się da i gdzie się da..porównywaniu metod i wyciągania wniosków. Dlatego nie skreślam chęci tej dziewczyny..choć  w tej sytuacji  może powinnam ? Skądś ta sytuacja mi znajoma, trochę lat już jeździłam...pewna kobyła ,,zjadała" nawet psy na swym padoku, kopyta fruwały.. Byłyśmy trampami terenowymi przez następne 8 lat :) koń szedł w ogień, tratował napuszczone psy przez durnych właścicieli, jedyna w swoim rodzaju i ostatnia. Podstawa pracy: postępowałam z nią na pocz. tak aby nie czuła że to ja odpuszczam bo przegram..rezygnowałam z sytuacji gdzie można było spodziewać się konfrontacji...rozpracowywałam ją działając ,,nie wprost". Dużo się działo i dużo pisać, a nie czas o tym ;) Dociekłam przyczyn jej zachowania, to podstawa pracy i porozumienia, jednak do obcych szczeg. mężczyzn i psów .. została koniem ,,bojowym". Weterani itp zaklinacze- zrozumieją o co chodzi ;) 

Mam nadzieję, że wyraziłam się obrazowo i ostatecznie, a nieporozumieniom : stop . (2014/06/04 11:51)

Kilimka1


jestemzlasu,, Sprawdź sobie co oznacza "ignorancja", bo się nią wykazujesz w zakresie języka polskiego." 


Czyżby ? :) Ignorancja: łac. ignorantia < łac. ignarus < łac. ignorare 'nie wiedzieć, nie znać'[1]  i.. a wiesz do czego w tym wypadku odniosłam ? Do niewiedzy o sobie wzajemnej , na  podstawie której ocenia się innych :) Jak masz parcie na poprawianie i łapanie za słówka to proponuję  inne fora traktujące o poprawności językowej..tam znajdziesz upust swej  nie ignorancji w każdej postaci ;)  (2014/06/05 22:57)