Koń gryzie i kładzie uszy gdy tylko go dotknę...

/ 8 odpowiedzi
Dzierżawię Malinę od kwietnia bieżącego roku. Nie jest to koń trudny, jednak w obsłudze- m a s a k r a. Malina stoi w boksie wiecznie wkurzona. Gdy tylko ktoś do niej podejdzie, od razu kładzie uszy i gryzie. Jako, że zajmuje się nią już od pół roku toleruje mnie. Jednak ciągle jest pomiędzy nami granica, której nie mogę przełamac. Nie da się wejśc do jej boksu, a co dopiero założyc jej kantar. Gdy ją czyszczę i ubieram to stoi grzecznie, jednak każda dodatkowa \"czułośc\" np.pogłaskanie, poklepanie wywołuje u niej furię... Parę razy rzuciła się na mnie w boksie. Jestem pierwszą osobą, która podjęła się wyzwania jej dzierżawy. Nikt nigdy nawet się na nią nie patrzy bo od razu uszy do tyłu i zęby na wierzch. Mi w miarę nie robi krzywdy w porównaniu do obcych, dla których nie ma litości. Pomóżcie, jest może jakiś sposób uspokojenia jej, żeby chociaż mnie zaakceptowała?

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

załóż konto zaloguj się

Etrah


W mojej stajni też miałam taką perełkę. Kochany wałach małopolski <3 Gdy tylko ktoś do niego podszedł to szczurzył się i kłapał zębami. Odwracał się zadem gdy ktoś wchodził do jego boksu, podnosił te swoje tylne kopytka i myślał, że jest kurde królem wszechświata. Na wszelkie czułości, tak jak w przypadku twojej klaczy, reagował agresją. Słodki misiek ^^
Ja mojemu na początku zakładałam kantar i przywiązywałam. Za każdą próbę skrzywdzenia mnie dostawał klapsa, a za każdą próbę współpracy nagrodzę - cukier, głaskanie etc. Po jakimś czasie przestałam go przywiązywać. Uwiąz przypinałam do jednego z bocznych kółek nachrapnikowych, w zależności z której strony go czyściłam, przekładałam go nad jego kłębem i trzymałam podczas czyszczenia. Gdy spróbował mnie ugryźć ciągłam za końcówkę uwiązu, co zmuszało go do oddalenia łba ode mnie. Po jakimś czasie zupełnie zrezygnowaliśmy z pomocy kantara. Teraz te jego "małe" wredności zdarzają się sporadycznie, ale generalnie to między nami istnieje jakaś współpraca.  (2014/01/12 09:38)

Radosna02


Ona już Cię akceptuje, tylko nie przepada za czułościami.. niektórzy ludzie mają tak samo :b  Miałam ogierka, który od urodzenia był śmiały do ludzi, ale lubił sobie ich kąsać. Choć nie chciałam tego robić, musiałam go za to karać-nie podchodź do mnie, bo ci się odwdzięczę! Troszkę pogorszyły się stosunki między nami... Zaczęłam z nim pracować na lonży, odkąd skończył rok. Na początku była masakra-nie szanował mnie ani trochę. Na internecie dowiedziałam się o technikach Montyego Robertsa i przeprowadziłam z nim join-up. Szczęka mi opadła, co ten koń był wstanie zrobić dla mnie.   Radzę Ci przeprowadzić z nią join-up-poczytaj, jak to się robi, ale bądź przygotowana na to,że twoja klaczka może nie przepadać za czułościami-nie narzucaj się. Postaraj się zbudować z nią więź powoli, tak jak z jakimś zamkniętym w sobie człowiekiem i przede wszystkim bądź cierpliwa ;) (2014/01/12 12:04)

rumel


lorde - Ty chyba czekasz na receptę w stylu - klepnij ja 6x z prawej strony, dmuchnij 3x w uszko, a potem obiegnij wokół 7x koniecznie zaczynając od lewej!? Jakoś słabo do Ciebie dotarło - że masz konia, który w odniesieniu do ludzkiego wieku jest sfrustrowana ludzkimi zachowaniami 35-40latką. Ona już wie czego chce, ma wypracowany schemat postępowania z człowiekiem - tresuje Was w tej szkółce, czy ośrodku jak małpy w klatce. Nie ma złotego środka- jest praca oraz przysłowiowe "pot i łzy" i to bez oczekiwania na sukcesu tuz za rogiem, bo może się okazać, że pewne zachowania zostaną na zawsze.
Co do powyższej rady j-p z roczniakiem a j-p z 12 letnią klacza o silnym charakterze ma sie do siebie tak jak koń do koniaku... oby Ci przypadkiem szczeka nie opadła co ta kobyła jest w stanie zrobić na padoku... ale... powodzenia. Pamietaj jeszcze o jednym - postawe i styl bycia tego konia kształtuja także inni - jak ją będa traktowac jak indyjska krowę - to na pewno zmieni swoje zachowanie - jedno jest pewne - ona jest skuteczna,a Ty raczej nie jezeli chwalisz sie, ze zaczęła Cię akceptować, ale w kółko pytasz o to samo... (2014/01/13 02:40)

lolotka


rumel! ile w Tobie agresji - jeżeli dla Ciebie praca z końmi to tylko
pot i łzy to po co zajmujesz się tym, a w ogóle zajmujesz? bo j-p
można zastosować do konia w każdym wieku ale tylko ok. trzech
razy w życiu - poczytaj coś na ten temat (2014/01/14 17:20)

natkapromyczek


Zacznijmy od tego z jakimi uczuciami podchodzisz do konia, pamiętaj koń wyczuwa wszystko, co czuje człowiek. Po drugie koń może mieć jakąś trałmę, lub wynika to u niego z obserwacji innych koni w stadninie np. tych, które przewodzą w stadzie. Czasem konie zachowują się w podobny sposób do siebie. A co do boksu koń czuje zamiary i jeżeli czegoś się boi lub tego nie lubi taka jest jego reakcja na to. A innych ludzi koń widocznie się boi lub ich nie akceptuje, może to wynikać z długotrwałego braku kontaktu z człowiekiem przed Tobą bądź niechęci do człowieka. Musisz pracować z koniem i wchodząc do boksu mówić do niego, tak samo z czułościami, koń albo tego nie lubi, albo się boi, że w te sposób chcesz mu zrobić jakąś krzywdę :)
Pozdrawiam :)N (2014/01/14 19:03)

rumel


rumel! ile w Tobie agresji - jeżeli dla Ciebie praca z końmi to tylko
pot i łzy to po co zajmujesz się tym, a w ogóle zajmujesz? bo j-p
można zastosować do konia w każdym wieku ale tylko ok. trzech
razy w życiu - poczytaj coś na ten temat

agresje stsosuje tylko słowną, w reakcji na ludzką głupotę - nigdy wobec koni.
W ogóle zajmuje sie konmi dłużej niz Ty yjesz, ametody naturalne znam nie z kursów i ksiażeczek poradnikowych, bo sa one od wielu lat stosowane przez ludzi, którzy konie hoduja i układaja bez przemocy fizycznej. Nie krytykój Ilono ludzi z lubelszczyzny, bo nie wszyscy biznes koński traktuja jak wypozyczalnie sprzetu. Tu spiesżę wyjasnic, że jestem w mazowsza więc nie bronie swoich czterech liter tylko zacnych ludzi.
Co do istoty watku - zwróć uwage, że autorka w ciagu krótkiego czasu go dubluje oczekując własnie takiej "złotej recepty" aby osiagnac efekty lekko, miło i przyjemnie "na klikniecie" - to więc miałam na mysli pisząc "pot i łzy" ciezka, systematyczna i wytrała prace z koniem. Niestety wiele osób bierze sie za cos z dobrymi checiami dopsztymi brakiem zielonego pojecia - efekty? - utwalony problem. najbardziej razi to, ze autorka ekscytuje się faktem, ze koń innych atakuje, ale ona sobie radzi - widocznie nie radzi sobie jeżeli koń nadal innych atakuje... (2014/01/15 21:54)

rumel


sorry za literówki i błędy... ale klawiatura szaleje... (2014/01/15 21:56)

patience


poczytaj trochę o metodach natural, chociaż by przeczytaj książkę Heartland! Jest cześć poświęcona właśnie takiemu zachowaniu konia. Bardzo pomogą ci ćwiczenia takie jak join up, możliwe, że właśnie coś takiego potrzebne jest tej klaczy, spróbuj na pewno nie zaszkodzi to nikomu ;D  (2014/01/19 20:35)