Koń skacze, a ja co?

/ 5 odpowiedzi
... bo ostatnio miałem kilka problemów. Ale od początku. Zacząłem skakać nieco wyżej, kopertki i stacjonatki wyżej 80cm. I technicznie to wszystko dobrze, do momentu jak mi Barbie lub Birma skoczy - a potem nie bardzo czuję, w którym momencie mam zrobić piękny półsiad, i jak to zrobić w locie aby lądując nie ściągnąć wodzy ( i w sumie "ukarać" konia że skoczył? Klaczki są co prawda wyrozumiałe dla mnie, nawet Birma, która raczej w ogóle nie lubi skakać; z nią doszliśmy do porozumienia, że skaczemy z galopu, i już jest chętna. Proszę wszystkich o mądre porady, bo skakanie jest extra, i chciałbym szlifować technikę. Galopowanie nie sprawia problemów; ale instruktorki instruują, abym podjeżdżał galopem w pełnym siadzie, hyc! ... no i co wtedy? jakoś nie rozumiem o co im chodzi. Raz mówią dobrze, a raz coś robię nie tak. Poradźcie!
MalwinaL


Może to jest kwestia braku równowagi: zastanów się, czy potrafiłbyś galopować bez trzymania wodzy. Możesz poprosić trenerkę o jazdę dosiadową na lonży i trochę nad tym elementem popracować. Co się tyczy momentu, w którym trzeba zrobić półsiad: ja podczas jazdy wcale o tym nie myślę. Po prostu galopem najeżdżam na przeszkodę ( w pełnym siadzie, jakgdyby nigdy nic), maksymalnie poddaję się ruchowi konia i w momencie, gdy zwierzę "podbija" mnie po góry, pozwalam mu się "podrzucić do półsiadu". Główna zasada (która sprawdza się zawsze: i w ujeżdżeniu, i w skokach): nie wyprzedzaj ruchu konia, tylko całkowicie mu się poddaj. Takim ćwiczeniem, które niesamowicie pomaga w uświadomieniu sobie, o co w tym wszystkim chodzi, jest skakanie bez strzemion (tylko uwaga: jeśli Twoja równowaga nie jest jeszcze idealna, możesz zlecieć). Aha, i jeszcze jedno: radziłabym na jednej jeździe obniżyć przeszkody i sprawdzić, czy na taka wysokość też sprawia Ci problemy z dosiadem. Czasem warto zrobić kroczek do tyłu, żeby potem móc zrobić wieeeelki krok do przodu :). Pozdrawiam! (2017/03/21 19:06)

tomenicus


Ok, roumiem. tylko że właśnie z wodzami zdarza mi isę mieć jeszcze problemy; czasami jak juz Birma "leci" to oddaje jej wodze całkowicie i jest ok, zbieram je do kontaktu już za przeszkodą. Skaczę na razie BOJowo czyli do ok. 80cm, raz wyższe, raz niższe, w zależności ile koni w zastępie i kto na nich jeździ (no bo dziewczyny dostosowują wysokości do najsłabszego jeźdźca. Bez strzemoin to mnie dziewczyny "straszą", że czeka mnie któraś jaza na oklep tylko z pasem. Często bez strzemion jeżdżę w kłusie w pełnym siadzie, raz galop - bez scen było.
P.S. Czytam Twojego Bloga. Co to są "Halterki"? (2017/03/30 09:35)

MalwinaL


Inna nazwa to kanary sznurkowe, haltery (halterki) sznurkowe. Wyglądają mniej więcej tak jak na zdjęciu: http://yard-equites.pl/14341-thickbox_default/kantar-sznurkowy-waldhausen.jpg. Generalnie rzecz biorąc, halterki wykorzystuje się w jeździectwie naturalnym, zwykle by jeździć na nich zamiast w ogłowiu z wędzidłem, tak by nie zadawać koniowi bólu. Patrząc na zdjęcie, które Ci podlinkowałam, możesz zauważyć, że ich supły leżą na unerwionych partiach pyska, a więc jednak nie jest to "narzędzie" zupełnie bezbolesne (tak jak wędzidło steruje koniem poprzez nacisk na okolice jamy ustnej, tak halterek kieruje koniem poprzez nacisk na unerwione miejsca). Problem z halterkami jest taki, że bardzo często używają ich jeźdźcy, którzy nie zdają sobie z powyższego sprawy. A w niewłaściwych rękach, kanatar sznurkowy może sprawić więcej szkody, niż pożytku. Inny problem halterków jest taki, że liny, z których się je tworzy, bardzo często mają udźwig na parę ton (są to liny urzywane w przemyśle etc, a więc nie dostosowane do pracy z delikatnym zwierzęciem). Jeśli więc koń na padoku będąc w takim kantarze się o coś zaczepi, nie będzie się w stanie sam uwolnić. To może spowodować u niego panikę. A jak wiadomo, koń w panice może zrobić na prawdę wiele... (2017/03/30 19:11)

tomenicus


To jescze inne pytanie (też z Twojego Bloga). Chodzi o kłus roboczy, wyciągnięty, zebrany. Czym się te chody różnią? wiem, że kłus roboczy to taki "normalny" kłus, jakim sobie robimy ćwiczenia np. "2 w górze, 2 w dole", ani za szybko ani za wolno. Kłus wyciągnięty to taki szybszy, ale kiedy wiem, że wyciągnięty jest już wyciągnięty a nie roboczy. z kolei zebrany kłus to jaki? wolny taki, taki ledwo - ledwo? po czym poznać, że koń jedzie takim albo innym? bo na raze kłusy są dla mnie takie: normalny, wolny, (Birma jak baletnica wtedy tak dobniutko delikatnie idzie) i szybki, co go nie wysiedzę w pełnym siadzie, ale w półsiadzie przegonię innych, w tym niektórych galopujących (choć nie wyprzedzam, bo Birma lubi kopnąć - podobno, choć mi się udaje ją trzymać w pomocach i dziewczynki na kucykach nie mają szans zajechać mi od tyłu XD.
Malwina, jak te kłusy robić. Na BOJ--kiej robi sie program, a tam coś trzeba jechać takim a takim kłusem. Wiem że BOJ jescze nie la mnie, ale do wakacji sporo czasu;-) (2017/03/31 10:19)

MalwinaL


Chodu konia nie ocenia się w kategoriach "szybki", "wolny". Kłus wyciągnięty to kłus w którym koń WYCIĄGA kroki, zagarnia nogami więcej ziemi. W kłusie skróconym, przy niezmienieniu ilośći energii, koń zaczyna robić krótsze kroki, mniej ziemi zagarniając nogami. Zapamiętaj sobie: koń nigdy nie może iść "ledwo, ledwo". Niezależnie od tego, czy chcesz robić na koniu "małe kroczki" (skrócony kłus), czy duże (wydłużone), musisz poruszać się z energią :). Stąd też nieustannie podkreślam na blogu, że podczas przejść w dół najpierw powinniśmy dać łydkę, potem zacząć zatrzymywać konia (to akurat wpływa też na zaanagażowanie zadu). Kłus zebramy to taki, w którym koń porusza się w zebraniu. Zebranie, mówiąc po krótce, to ułożenie sylwetki konia, w której ten może pracować efektywnie i wykonywać skomplikowane figury takie jak piaff, czy pasaż. Koń jadący w zebraniu ma zaangażowany (=podstawiony) zad. Mówiąc po ludzku: jego środek cięzkości przeniesiony jest do tyłu (łatwiej mu dźwigać wtedy ciężar jeźdźca). Poza tym, grzbiet takiego konia jest wypukły. Warto jednak zaznaczyć, że zebranie to jest proces: element na samym końcu tzw. piramidy szkoleniowej. Zanim konia można zebrać, musi on jechać na kontakcie, w rozluźnieniu, wyprostowaniu, z zaangażowanym zadem, przy zachowaniu rytmu... jak mówiłam, jest to bardzo skomplikowane. Postaram się jeszcze o tym napisać jakiś wpis :). Pytasz się mnie, jak te kłusy robić: pisałam o tym w poście: "sekrety udanych przejść". Tam Cię przekierowuję, ale jeśli nie będziesz czegoś rozumiał: śmiało pisz :). (2017/03/31 21:07)

Gorąca piątka