Kosztowny rumak wrocławskiej Straży Miejskiej

Z dzisiejszego wydania lokalnych "Faktów" TVP Wrocław

"Ma 12 lat i jest przepiękny. Jego umiejętności też są niezwykłe – ukończył prestiżową, królewską szkołę w Hiszpanii. Wrocławska straż miejska od kilku dni ma nowego pracownika. Escudo jest czystej krwi ogierem rasy andaluzyjskiej. Strażnicy wydali sporo pieniędzy na to, by ocieplić swój wizerunek. Ile? Nie chcą zdradzić, zasłaniają się tajemnicą handlową. My sprawdziliśmy: taki koń kosztuje co najmniej 150 tys. zł.

Zobaczyliśmy go jako pierwsi. Na padoku na wrocławskich Partynicach prezentuje się zjawiskowo. Przepiękna grzywa, błysk w oku, delikatne zainteresowanie nowym miejscem. Małgorzata Kulczyńska ze straży miejskiej jeździ konno od dawna, ale takiego wierzchowca jeszcze nie miała. – Potrafi wiele. Więcej niż ja, będziemy się razem uczyć – mówi pani Małgorzata. 

Escudo jest dumą wrocławskich strażników. Od kilku dni, codziennie, odbywają się treningi. Na razie niezbyt forsowne – tak, by gwiazdy za bardzo nie zmęczyć. Zbigniew Golonka, kierownik referatu patroli konnych straży miejskiej, o koniach andaluzyjskich wie już chyba wszystko. – To stara rasa. Łagodny, wytrzymały, piękny koń – wymienia. 

Ogier przez kilka lat uczył się w Królewskiej Hiszpańskiej Szkole Jazdy. To jedyna taka szkoła na świecie. Jej uczniowie to końska arystokracja. Absolwenci robią międzynarodowe kariery. Widząc, co potrafią, wcale nas to nie dziwi. Escudo też wiele umie, ale jego talenty strażnicy dopiero odkrywają. I mają plan, jak je wykorzystać w codziennej pracy. – Często na festynach dla dzieci konie są atrakcją. Ten będzie jak zabawka My Little Pony – mówi Jarosław Janik ze straży. 

Escudo też może być pomalowany na różowo lub niebiesko. Grzywa będzie pełna warkoczyków i pomponików, inne ozdoby można dokupić później. To jednak kolejne inwestycje. A już zakup samego ogiera jest mocno kontrowersyjny, mimo że nikt nie zdradził nam jego ceny. – To tajemnica handlowa – utrzymują przedstawiciele straży. 

Wiemy, że konie rasy andaluzyjskiej kosztują ponad 150 tys. zł. Ten jest szkolony, więc pewnie jeszcze droższy. Ale straż w zeszłym roku do kasy miasta odprowadziła, wystawiając ponad 46 tys. mandatów, prawie 6 mln zł. Stać ją więc na taki wydatek. 

Tymczasem w stajni zawrzało. Sześć koni, które od lat pracują we wrocławskiej straży miejskiej, poczuło lekki niepokój. Może nie są tak urodziwe, ale swoje przecież umieją. W boksach zaczęły się popisy. 

Lolipop to uosobienie spokoju, nikomu nigdy nie zrobił krzywdy. Solaris, jak żaden inny, potrafi wyczuć schowaną marchewkę. Legat uwielbia okazywać miłość swojemu panu. I tylko kot patrzy na wszystkich z góry i nie obawia się o swoją pozycję. Jeszcze, bo i tu ktoś może wpaść na pomysł zakupienia urodziwego persa. I spokój się skończy..."

http://wroclaw.tvp.pl/19493250/wroclawska-straz-miejska-sprawila-sobie-kosztownego-pomocnika

Gorąca piątka