Lonża

/ 8 odpowiedzi
Chce ktoś może zabrać głos w tym temacie? :)
Ile lonżujecie swoje konie, jakie tępa nadajecie?
Wolicie lonżować na kantarze czy ogłowiu?
Gdzie podpinacie karabińczyk itp. 

Założyłam ten wątek, aby dowiedzieć się jak Wy pracujecie ze swoimi końmi :D
sarucha 10


Ja lonżuje nie więcej niż 15 minut. Wolę lonżować na kawecanie. Zwykle używam czambonu, ale nie za często, ponieważ moim koniom nie jest on specjalnie potrzebny. Często robię skoki na lonży lub lonżowanie przez drągi, tak dla urozmaicenia. (2013/12/23 19:12)

siskiss


Super!Tatarka albo gauczo !Cały lajf na łoszadzi !W stepach ekermanu ,dzikch polach ,córka tuhajbeja ,wołodyjowskiego doczka .

Czy mogła byś zaprzestać pisać tych wiadomości ? - jest to żenujące, nie podoba się wątek ? Po prostu nie wchodź ! Widzę kolejny z rzędu wątek w którym się nie udzielasz pomocnie, tylko z jakimiś ironiami piszesz. Bardzo proszę o zaprzestanie, bo następnym razem zauważę i zostaniesz zgłoszona za naruszenie.
pozdrawiam (2013/12/24 09:51)

Olinka


Jeśli mnie nie ma dłużej w stajni to lonżuje mojego konia tak z 40 min z różnymi przejściami w chodzach.(na wypinaczach- w przypadku innego konia,a w przypadku mojego to albo na czambonie albo luźno)Jeżeli po lonży chce wsiąść to lonżuje go ok.20 min przed jazdą bez żadnych wypinaczy itp.tylko chce aby mój koń który wiecznie ma mnóstwo energii się wybiegał i aby rozluźnił szyję.Wesołych Świąt :D (2013/12/24 22:11)

Figaro


http://www.pdmpromocja.pl/jnbt/portal/artykul/46,natural-horsemanship---jezdziectwo-naturalne--lonzowanie-na-pojedynczej-linie-cz-6.html

Tu jest wszystko bardzo jasno wytłumaczone..... Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem i stosować w praktyce.  "zapomnijcie o pojedynczej lonży, a konie będą naprawdę szczęśliwe...!"

Wesołych i radosnych Świąt!!! (2013/12/25 13:28)

Figaro


Witam! Pracuję głównie na dwóch lonżach. Bardzo często wykorzystuję także round pen -rotundę. Pozdrawiam! (2013/12/27 09:44)

Saphira


Ja pomagałam przy koniu kolezance, która się nim "opiekuje".
Klacz, starsza (ok.15 lat), ale w dobrej formie, z tym, że  zogrtomnymi brakami i mocno skrztywiona.  Sorry za byki.
Plan lonżowania
na początku stęp na luźnej lonży. Bez bata, z którym klacz musiała się oswoić. Oczywiśćie na "lepszą" stronę. Potem zwykle zmieniałyśmy tempo, potem stronę na jakieś 2 minuty, potem znów na lepsza stronę i kłus. Zależało mi na opanowaniu zmiany tempa przez klacz. Lonża odbywała się niestety na wędzidle, bo kolezanka tak chciała, na poczatku bez siodła, później z siodłem. Robiłyśmy dużo zmian - wszystkie "nowe" rzezcy najpierw na lepszą stronę, ale na gorszą - dłuższe ćwiczenia. W trakcie treningu robiłyśmy kilka zagalopowań - starając się uspokoić klacz, by szła równym tempem.


To, co sprawdziło się przy tej klaczy to cierpliowść i uwaga. Brak "patentów", chociaż moja koleżanka chciała nałożyć jej wytok ( bo nosiła wysoko zadartą szyję ).
Niestety przestałam tam chodzić, bo uznałam, że i tak nic nie zrobię i nie naprawię, skoro ta dziewczyna i tak "psuła" konia. Np. nie rozumiała, że po półgodzinnnym treningu na wyprostowanie i zebranie, z trzema chodami, koń ma obolałe różne, dotąd nie używane mięśnie. Uznała, że konia i tak trzeba przegonić (!), w związku z czym koń na bat reagował przesadnie płochliwie. Albo też uznała, że lonżowanie to po prostu stanie w miejscu, machanie na konia batem, a koń ma zadartą głowę, więc musi mieć wytok, a praca nad rozluźnieniem nie ma znaczenia.

Ale jeśli o lonżowanie chodzi, to starałam się swoim nastawieniem i mową ciała kierować koniem, a także głosem. Głownie metody ze Świata Koni. (2014/01/02 16:04)