Ludowy Klub Jeździecki - Wrocław

Z chęcią opowiem wszystkim potrzebującym o powyżej przedstawionym Klubie.
(Wiadomości nie czerpię z ŻADNYCH stron intenetowych, ponieważ odwiedziłam Platana osobiście).
Na jazdę przyjechałam razem z przyjaciółką. Od paru lat jeździmy do wszystkich stajni razem, obie będąc na poziomie BOJ (ja już po jej zdaniu, Wiki niedługo przed). Po przyjeździe do stajni (mniej więcej 30 minut) zauważyłyśmy,  że konie przez cały czas aż do naszej jazdy galopują. Trenerka, p. Martyna dała nam konie i wszyła na 10 minut zostawiając nas kiedy nawet nie powiedziała co mamy zrobić (odznakowcy, ale nie znają zasad panujących w stajni). Jazda jak jazda. Co dziwne rozgalopowanie na jedną nogę. Skoki od razu 80 cm (uznajmy, że mniej więcej). Poczułam się trochę jakbym nie miała błędów. 3 osoby na hali, a brak uwagi instruktora na naszą jazdę, coś typu wsiadaj i jedź. Wiktoria spadła, oczywiście jej wina, że nie przytrzymała konia, ale p. Martyna nie zwróciła jej uwagi, aby wydłużyła galop tudzież go skróciła. Po upadku byłam na tyle sparaliżowana, że najeżdżając na przeszkodę nie byłam w stanie przycisnąć łydki. Na co dostawałam "jak ty jeździsz?!", "no uderz batem, a nie!". Najeżdżając ostatni raz na pzeszkodę zatrzymałam się i z nerwów rozpłakałam. Na co większość poważnych instruktorów dało by wskazówki, pomogło... Ja otrzymałam "No co robisz?! I potem przez takich jeźdzców konie myślą, że sobie mogą! Ta dziewczyna na gniadym koniu skakała na Siwym lepiej od Ciebie, i dawała radę, a ty nawet przeszkody odznakowej nie możesz skoczyć". Dziewczyna na gniadym koniu wyglądała na ZNACZNIE starszą ode mnie. A napewno dłużej jeżdzącą. Napewno nigdy tam nie wrócę i nie polecam nikomu chcącemu kształtować swoje umiejętości. Szczególnie bez własnego konia, bo bez niego jesteś tam "nikim". Poza tym wcale nie blisko od Centrum i nie tanio. Po prostu nie polecam. Pozdrawiam czytelników i poszukiwaczy idealnej stajni!