Metody kowala...

/ 4 odpowiedzi
Hej, zapewne niejeden z nas widział kiedyś jak pracuje kowal... Wiele koni stoi spokojnie poddając się zabiegowi korekcji kopyt tj. werkowania. Co jedna dzieję się gdy koń nie chce współpracować? Jakie znacie sposoby na ,,ujarzmienie\" konia nerwusa, z jakimi metodami kowali się spotkaliście? Pytam ponieważ mam konia z trudnym charakterem, wyrywa tylne nogi często próbując przy tym kopnąć. Już takiego Go kupiłam... Przy ostatniej wizycie ,,moi\" kowale postanowili, że jeden robi kopyta, drugi trzyma konia... za ucho do tego jeszcze je nawet wykręcając :/, czy ma to jakikolwiek sens jeśli koń i tak już miał dutkę na pysku :( czy nie za dużo tych środków przymusu... Co myślicie o takich metodach?

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

załóż konto zaloguj się

Hesta


"Mój" kowal jak koń nie stał grzecznie poradził sobie metodami naturalnymi, bez użycia siły. Złapał za uwiąz i bez pardonu zmusił konia do natychmiastowago wycofania się i poddania. Pokazał kto rządzi i wydaje polecenia. Koń zwiesił głowę, poddał się i potuptał na miejsce kucia. Jedna taka lekcja wystarczyła i koń stał jak trusia. (2016/09/07 21:28)

Tawaczin


Widać masz szczęście do kowala. Ja kiedyś tez miałam takiego ,,zaklinacza", niestety przeprowadziłam się i jestem zdana na okolicznych kowali których metod nie znam, ich podejscie wychodzi przy wizycie. Jednemu już musiałam podziękować, bo nie dość, że jak przyjechał to robił na chybcika i niedokładnie, to jednego razu zaczoł konia bić pięścią, tego już mi było za wiele... Teraz mam z polecenia dwóch innych kowali , z początku było wszystko ok. ale ostatnio jakby powturka z ,,rozrywki" pośpiech, nerwowość, szarpanina do tego nie dość, że założyli koniowi dudkę to jeszcze to wykręcanie ucha, które skończyło się wielkim opuchnięciem i wyciekiem ropy, wet. stwierdził, że to spowodowane zmiażdżeniem tkanek, koń na antybiotykach i na dokladkę kopyta też za długie zostawili sprzodu się odłamały. Tak więc koń cierpiący, a efekty werkowania nikłe. I jak zwykle mądry polak po szkodzie :/ (2016/09/12 10:40)

Ulungu


Ja po prostu nauczyłam się sama jak zobaczyłam podejście kowali do nerwowego i strachliwego konia. A że koń ręce karmiącej zaufa prędzej niz obcemu to problem zniknął sam bo mam czas na jego fochy i ich przełamywanie. Przydatne choćby dlatego że jak coś jest nie tak, koń to zawsze w jakiś sposób zakomunikuje. I nie muszę robić na raz, mogę zrobić jednego dnia przód, drugiego tył i też jest dobrze. Lepiej znam swoje konie, wiem jak się poruszają, wiem z którym kopytem jest jaki problem do naprawy i kiedy koń naprawdę ma dość. (2016/09/12 15:09)

Tawaczin


Ulungu podziwiam Cie za twoje umiejętności, przyznam się, że po ostatnich wydażeniach sama rozważam zakup odpowiednich narzedzi i robienie werkowania we własnym zakresie, może od razu nie bedzie to idealne, ale skoro nawet wyuczony kowal zostawia za długie, albo krzywo obciete kopyta (u moich koni), to myslę, że i mi by się udało zrobic tak jak on, a kto wie może nawet lepiej. Przedewszystkim tak jak mówisz, żeby cos dobrze zrobic trzeba meć czas i cierpliwość, a nie tak jak kowalą się wydaje, że każdy koń ma podać nogę i stać nieruchomo bo oni tak chca. Należy pamietać, że każdy koń ma inny charakter, jeden jest bardziej ufny inny strachliwy itp. (2016/09/14 09:25)