Na jakim koniu najgorzej się wam jeździło?

/ 43 odpowiedzi
doma27


Benek- Wielki, beczkowaty, nie reagujący na łydki ani wodze fiord... już 1s. po tym jak wsiadłam zamulał... wiełam bat i kilka razy go klepnęłam(batem ujeżdzeniowym), a on co? ZERO reakcji!! po 10 minutach stania postanowiłam mu przypomnieć że ma iść i walmełam go batem z całej siły (nie myślcie że normalnie bije konie, ale to był akt despseracji), a on łaskawie zrobił kilka kroków stępa... nie wiadomo jakim sposobem zaczęłam kłusować... na jeździe byłam tylko ja i dwie moje kol. one zjechały do środka poprawyć sobie szczemiona, a ja zaczęłam galopować, on po dwóch taktach galopu zaczął galopować bokiem, rozpędził się, zatrzymał i zaczął się cofać, stanął na środku obok innych koni i przez 30 min chodził tylko do tyłu....
w końcu wzięłam ląże i przypomniałam mu jak się idzie do przodu.... (2011/09/11 19:22)

Kaja 9


Calleja- dokładnie taka sama jak ten twój koń :) (2011/09/12 21:36)

użytkownik16372


na takim ogierze co jest jak dla mnie baaardzo wysoki i czasami bryka w galopie ale teraz mi się na nim b. dobrze jezdzi :)

(2011/09/13 17:05)

M-koniara-29


Mi się najgorzej jak na razie jeździło na koniu imieniem Figaro (jego fotkę możecie znaleźć na moim blogu w notce "Jazda na Aronie"). Kiedy wreszcie do nich dotrze, że on się NIE NADAJE do rekreacji? Strasznie rwie, zatrzymać go to wyczyn. Ostatnio nie dało się go w ogóle zatrzymać i na chwilę przestał chodzić w rekreacji, jacyś doświadczeni jeźdźcy na nim jeździli, żeby się trochę ogarnął, ale teraz znowu robi za konia rekreacyjnego i znowu jest to samo!

Nie znoszę na nim jeździć! Szczerzę, to wolę starą, zamuloną kobyłę, która z wielkiej łaski poczłapie wyciągniętym stępem, niż na takiego szaleńca wsiadać. Nie wiadomo, co mu strzeli do głowy ;)

Jak już będę jeździć w miarę poprawnie, to może pomyślę, czy na niego wsiąść. (2011/11/03 19:08)

Agata S


Jednym z koni na których mi się najgorzej jeździło był 10 letni anglo-arabek Latiev. Z ziemi wygląda jak ciemno gniady aniołek o wielkich płaczliwych oczach i miękkim nosku. Gdy wsiadałam nie był w stanie ustać w miejscu. Na jeździe wyłamywał przed przeszkodami, robił baranki i nigdy nie było wiadomo czy przestraszy się wiszącej na wieszaku kurtki czy też konia stępującego koło niego. Obecnie po miesiącach cięrzkiej pracy jest to MÓJ idealny konik. Grzeczny i posłuszny. :) (2011/11/03 19:26)

niespodzianka1


Hmm. Chyba na Wiśni D;

Wiśnia, to leniwa, nieco trudna w "obsłudze" klacz. Jeździłam na niej dwa razy, ale były to najgorsze jazdy. Może dlatego, że jeszcze się tak dobrze nie zapoznałyśmy? Nie wiem, na pewno nie jechało mi się na niej najlepiej. Była nieposłuszna, cały czas skręcała, nawet usilne pilnowanie czasem na nic się nie zdało. Zmuszenie jej do wolnego kłusa, to było już osiągnięcie dla mnie nie lada. Mimo wszystko polubiłam tą klacz, ale tylko w boksie czy na pastwisku ; ) Iza, taka dziewczyna z obozu była z niej zawsze zadowolona, ale może dlatego, że się zawsze ze sobą dobrze dogadywały, a jak jeździły były zgrane i gotowe. Wnioskując, były to najgorsze chwile, zwłaszcza, że pierwsza jazda na niej, to było kwalifikacje do danych grup. Wiedziałam, że muszę się bardzo postarać, by trafić do zespołu galopujących. Nie było to łatwe zadanie. Wypychałam ją, dawałam łydki, cmokanie.. Wiadomo, że bacika tam nie wolno było używać. Zostałam w tej gorszej grupie, ale potem się "wybiłam" = ) (2011/11/04 13:42)

soczkowaty


Na Rozalii i Chorinie (z czeskiego więc jak jest błąd w pisowni to sorry)

Rozala to (dla mnie ) straszny koń
ma stęp i kłus tak dziwny że osoba jadąca na Niej pierwszy raz uznała by że kuleje,
galop strasznie wolny i trudny do wysiedzenia.

Chorina to energiczna klacz, potężna, (jak mnie nadepnęła to przez tydzień nie umiałam dobrze stanąć na tę nogę) i ogólnie nie podpadłyśmy sobie do gustu. (2011/11/04 15:51)

nikazn


Hucuł, Słomka. Na oklep wtedy pierwszy raz jechałam, i w ciągu godziny spadlam dwa razy. Może to nie było takie straszne, ale potem nie chciało mi się już wsiadać. A jak wszyscy schodziliśmy, to nie wiedziałam jak się do tego zabrać :D, bo trzy razy wchodziłam, a ani razu nie schodziłam... tak po ludzku. (2012/07/24 22:18)

użytkownik24999


Mi to się najgorzej jeździło na pewnym tinkerze, który cały czas wjeżdżał drugiemu koniu w zad (mimo tego,że go trzymałam ,a na maneżu były tylko dwa/trzy konie). Nawet jak w ostateczności robiłam półwolty czy po przekątnej oddalałam się od tamtego konia w stępie . Klacz zaraz ze stępa przechodziła do kłusa i prosto w zad konia przed nią(z odległości jakiś 8 metrów) . Jednak co jak co  ale najgorszy z tego wszystkiego był galop. Gdy zostałam na ścianie żeby galopować tinker zmieniał co chwila chody ,w galopie wjeżdżał do środka  i tak woził mnie po całym  maneżu. Dodam ,że byłam wtedy wyjątkowo początkująca:) i było to dla mnie wyjątkowo straszne przeżycie. Od tamtej jazdy ani razu nie wsiadłam na tą klacz-.-''. (2012/07/25 09:37)

ewelina9


ja to bym wymieniała (ja mam swojego konia ale też jeżdżę na koniach stajennych):Balbinka klacz sp ale muł np.jedzie na przeszkodę to się tak rozpędza że później nie da się jej zatrzymać albo wywozi np. w terenie i w ogóle nie zwraca uwagi na wędzidło
Te co poprawiałam po dzieciakach (boże nie mówić jakie tłuki):Lord,Malina,Rosa,Pojzon Awi (czyt. pojzon ajwi-trujący bluszcz),Korina,Klara,Pasja,Szleja,taki folblut nie pamiętam jego imienia ale przezywali go folglutek (to ja go układałam),Siwek,i moją Hercie bo jak ją kupiłaam to dopiero zaczynała galopować a teraz tak ładnie chodzi =) (2012/07/25 23:58)

xxRoxana11xx


hmmm... Arizonka, grr nie lubię już jej. a więc wszystko zaczęło się w sobotę , godz 12 wszystko ładnie dzisiaj miała być mój pierwszy galop. więc jak wszyscy chyba się cieszyłam , jeździłam na niej 2 razy wcześniej i była dla mnie przemiła , a więc weszłam do stajni powiedziałam ładnie dzień dobry poszłam do siodlarni po toczek i bacik , a potem poszłam do arizony , jak instruktorka ubierała 2 inne konie. arizona była jakaś zła , pewnie to te głupie owady ją tak męczyły no i ja sobie wyciągam do niej rękę po policzku ją chce głaskać a ta mnie uszczypała w rękę ! ja szybko ją zabieram i się na nią patrze złowrogo ona na mnie też , ręka tam gdzie mnie ugryzła bardzo bolała , ale musiałam jakoś wytrzymać . dobra potem prowadzę ją na ujeżdżalnie prawie mi stanęła na nogę , ale spoko idę dalej , potem wsiadłam.  lekcja  się  zaczyna jadę kłusem normalnie , stępem i nadszedł czas na przechodzenie kłusem przez drążki no i spoko kilka razy prawidłowo przejechałam, potem już ostatni raz gwałtownie wzięła łeb na dół jak zwykle i stanęła , a ja jebut na dół na pośladki i się rozbeczałam , ale nie dlatego że boli, tylko dlatego że nie daje sobie z nią rady. instruktorka mnie pocieszyła pomogła mi znowu wejść na nią i jadę dalej tym razem za każdym razem jak brała głupi łeb na dół to ją ciągnęłam i batem w łopatkę , pod koniec pojechałam pod stajnie szybko zeszłam i potem instruktorka wzięła ode mnie bacik i z całej siły ją uderzyła , a ona zaczęła wierzgać i się jej wyrywać , dobrze jej tak -głupiej arizonie. mam nauczkę - że już nigdy na nią nie wsiądę !jak to przeczytałeś jesteś hardkor  (2012/07/30 16:35)

Linkka2131


Szczerze? Na Benku w takiej stajni w małopolskim. Po prostu nie oceniłam jego charakteru i że był po prostu za mały na mnie i to było niekomfortowe (2012/08/21 13:20)

India


Lolek, wprawdzie bardzo wygodny w kłusie jednak w galopie maskara. ;/ Jak jeździłam na nim bez zastępu to stawiał bunty, że on nie chce iść (przyzwyczajony jest że idzie za innym koniem). Chciał mi się położyć. xD (2012/08/21 13:33)

sliwka19


Ja ogólnie jeździłam na jednej klaczce, Ismena się zwie :DOgólnie jest b. fajna, tylko jednym razem byłą jakaś dziwna.Na początku kopnęła mnie przy czyszczeniu, później już na maneżu przy podpinaniu popręgu ugryzła mnie, ale nic takiej kochanej klaczce wszystko bym chyba wybaczyła. Już w trakcie jazdy w kłusie strasznie głowę ( nie lubię wyrażenia łeb) ciągnęła, to ja na to delikatnie wodze do tyłu, a ta stęp, i tak przez 1/2 jazdy, myślałam że zwariuję. No ale w końcu jej przeszło to ciągnięcie, a wtedy trenerka kazała mi zmienić kierunek ( już się domyśliłam, że o galop chodzi) to była moja 2 lekcja z galopem, trochę się obawiałam, i miałam racje z tymi obawami, w ogóle nie chciała mi zagalopować, szybki kłus i tyle, w końcu zdenerwowana instruktorka dała mi bata, i zaczęłąm gaopować, nigdy nie zapomnę tej godziny, była straszna.






(2012/08/21 13:45)

EragoN277


wiecie co? przeczytałam wszystko i powiem szczerze że niedobrze mi się robi ;( Skoro tak bardzo lofffciacie konisiie to jak wy możecie tak o nich mówić? Nie konia wina że nie umiecie jeździć. żaden koń nie jest wredny bez powodu, żaden koń bez powodu rwie do przodu jak opętany, żaden koń bez powodu nie stoi w miejscu choćbyście nie wiadomo jak chcieli go ruszyć. Jeździłam na wielu koniach nawet już ich nie zliczę ale z każdym potrafię się dogadać, żaden nie był jak to ktoś ujął ,,wredny,, po prostu zanim dosiąde konia którego pierwszy raz mam dosiąść musze go najpierw poznać, jak reaguje na pomoce, czy jest delikatny, czy może wręcz przeciwnie. No bo nie pojmuję, JAK MOŻNA TAK MÓWIĆ O PIĘKNYCH, POTĘŻNYCH, A ZA RAZEM TAK DELIKATNYCH ISTOTACH?
(2012/08/21 14:20)

asiaq03


najgorzej - na Etnie ta kobyłka była okropna na łydke nie reagowała wogóle a kiedy się tylko brało do ręki bacik strzelała baranki brykała wierzgała lub puszczała się szybkim galopem masakra (2012/08/21 14:44)

Wild Horse


Hm... NIe jest to łatwe pytanie. Chyba koń, na którym sobie najgorzej radziłam to był właściwie duży kuc Majka. Jest ona bardzo złośliwa, ale nie bez powodu jej poprzedni właściciele rozbijali jej butelki na głowie itp... Straszne jak tak można ;( (2018/01/08 18:59)