Najlepsze akcje w Waszej stajni

/ 3 odpowiedzi
Zdarzało Wam się mieć jakieś fajne przygody z innymi koniarzami? Mieliście razem jakieś głupie pomysły? Wygłupialiście się w towarzystwie koni?
A może wręcz przeciwnie, musieliście sobie poradzić z jakimiś nieprzyjemnymi typami koniarzy i Wasze przygody w stajni były raczej mało przyjemne?
Opowiedzcie :)
Kor


Hmm... z tych fajnych przypominam sobie jedną :
 W stajni jest  taki mniejszy, podłóżny boks i takie jakby pięterko po prawej, gdzie trzymane jest siano ( żeby tam wejść zazwyczaj trzeba mieć drabinę. Razem z koleżanka tam weszłyśmy po wystających belkach i czaiłyśmy się cały dzień, słuchając rozmów, różnych ludzi przewijających się przez stajnię. Musiałyśmy być bardzo cicho, żeby nikt nas nie zauważył. Po lewej stronie od boksu jest tartak, gdzie weszłyśmy przez belki. Zbiegałyśmy stamtąd i wszyscy się dziwili gdzie byłyśmy xD 
była też nieprzyjemna, na obozie. Razem z kumpelą oswoiłyśmy dwa młode źrebaki. Przez cały obóz pracowałyśmy, żeby dało się do nich podejść, a jakaś dziewczyna kiedy przy nich byłyśmy podbiegła i machając rękami wrzeszcząc coś typu ,, Wow!!! Ale super! " i cała praca poszła na marne -_- (2013/02/20 15:21)

Czapraczek


u mnie jeźdźcy są bardzo podzieleni :( początkujący i średniozaawansowani są wrzuceni do jednego wora, nieliczni zaawansowani wybijają się, ogólnie atmosfera pomiędzy nami jest bardzo napięta.
jakoś, dziwnie.
nie mam na myśli Michalskiego. (2013/02/20 20:49)

field


Pamiętam parę śmiesznych z takim jednym leniwym (ale strasznie miłym w boksie i pięknym) koniem. Otóż, moja koleżanka jeździła i nie mogła na nim zagalopować (jak to prawie każdy jeździec). Stosowała dobrze wszystkie pomoce, a on nic, tylko kłusem. Trener, bardzo pewny siebie, powiedział, że "nie umie jeździć" i wsiadł na tego konia. Przez swoją pewność nie włożył nawet strzemion, ponieważ nie spodziewał się żadnych komplikacji, dał mu bata, a ten wtedy bryknął i go zrzucił XD Drugi raz, to jak jechałam na nim w terenie (pierwszym po zimie). Najpierw stęp, wszystko ok. Pierwszy kłus-2 kroki galopem i zwolnienie do kłusa, ja, już rozluźniona myślałam że będzie wszystko ok. Wtedy on, tak wysoko wyrzucił w powietrze z zadnich, że zrobiłam 2 fikołki w powietrzu (nawet widziałam jak podemną przebiega, bezcenne uczucie xd) i wylądowałam na dwóch nogach, nic mnie wtedy nie bolało tylko, od razu wstałam i pobiegłam za tym koniem (mój drugi upadek xd). Po terenie zauważyłam, że zgubiłam bacik, to druga grupa musiała po niego jechać :)  (2013/02/21 16:29)

Gorąca piątka