Narowisty koń

/ 7 odpowiedzi
Cześć.

W wakacje przyjeżdżałam do pewnego pana, dla potrzeby nazwijmy go P. Pan ten hodował sobie na podwórku klacz małopolską w wieku 6 lat oraz angloarabską w wieku 24 lat.  Dodam, że klacz małopolska (M) miała wspaniały charakter... No właśnie, miała.
Odkąd nieszczęśliwie spadłam z angloaraba nie mogłam do nich przyjeżdżać (rehabilitacja). Gdy przyjechałam jakoś w październiku dowiedziałam się, że konie stały od połowy września... Nikt na nich nie jeździł, nie lonżował. Chciałam wejść na padok, żeby wyczyścić oba konie po kolei. Kiedy odsunęłam bramkę zostałabym skopana, gdyby nie to że na szczęście zdążyłam się odsunąć. Były także próby przeskoczenia przez ogrodzenie i stawania dęba. Koń we wrześniu był zupełnie inny! Dało się normalnie wejść na padok.
I dla Was pozostawiam prośbę. Co z tym zrobić? Jak zaradzić temu w przyszłości?


Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

misio


Konie trzeba od początku ujeżdżać po takiej długiej przerwie i zapytaj się specjalisty lub poszukaj czegoś w internecie/książce. (2015/01/18 10:47)

Honeonna


Po co ujeżdżać od początku, skoro nawet nie było jeszcze mowy o wsiadaniu, a tylko o niebezpiecznych zachowaniach jeszcze zanim ktoś podejdzie do konia?

Nie brzmi to dobrze. Po pierwsze, jak radzi sobie z nią pan P? Nie jeździ, ok, ale czy może do niej podejść, złapać, wyczyścić? Klacz innych ( w tym pana P.) traktuje tak samo, gorzej, lepiej? Jeśli pan P. nic kompletnie z nią nie robi, dlaczego? Czy pan P. zauważa, kiedy koń próbuje go przestawić na koniec hierarchii i potrafi dobrze zareagować? Czy on widzi problem, kiedy on się zaczął, co pan P. zrobił w tym temacie. Może pod Twoją nieobecność zachowanie klaczy go przerosło i po prostu odpuścił, dał sobie wejść na głowę? Albo kiedy klacz zaczęła się gorzej zachowywać, ktoś zdecydował się dosłownie wybić jej to z głowy, a ona teraz profilaktycznie próbuje skopać każdego? Oceniasz, że bardziej się boi czy po prostu chce Cię odgonić, żeby nic z Tobą robić? Jak zachowuje się w stosunku do drugiego konia-jest dominująca, a może nie? Drugi koń zachowuje się normalnie? Nic się nie zmieniło w ich otoczeniu do tego stopnia, żeby mogło wyjaśnić to wszystko?

Zastanów się nad tym i porozmawiaj z panem P. To jego konie i jeśli nie jesteś osobą zatrudnioną specjalnie po to, żeby je wychować, to powinien zadbać, żebyś mogła bezpiecznie wokół nich przebywać. Kopiący, dębujący koń to nie jest prosta ani bezpieczna sprawa i może się okazać, że potrzebna będzie pomoc specjalisty. Na pewno nie masz obowiązku sama się narażać, pan P. jest pierwszą osobą, która powinna coś zrobić w tym temacie. (2015/01/18 20:41)

Alexandra Hall


Zacznę od tego, że koń jest zajeżdżony, sama na niej jeździłam. :)
Pana P. słucha się bez "gadania". Może podejść, ale przy nim jest jak baranek, aniołek i co tam jeszcze. Reaguje tak tylko na mnie i na obcych. Do innych koni jest bardzo przyjazna, myślę że to kwestia tego że zna tylko konie starsze od siebie. Pan P. generalnie ma to gdzieś, konie go nieinteresują. Typowy facet który kupił konia dla fanaberii żeby "szpanować" przez znajomymi. Chyba wiadomo o co chodzi? :) Bicie konia można wykluczyć, bo pan P. je bardzo kocha, to są jego zabaweczki do miziania.
Sądze, że klacz mnie się nie boi. Wydaje mi się, że to próby dominacji. Ale że jest to koń który jest ogromny to ciężko mi sobie z nim poradzić (ja jestem niziutka bo mam 159, a koń ponad 170!). Do drugiego konia tak jak już pisałam wszystko w porządku, bo to jej mama. :) W otoczeniu nic się nie zmienia...
Rozumiem. Mówiłam mu to, ale on nic sobie z tego nie robi. Od czasu do czasu przyjeżdżała też ze mną moja koleżanka. Dziewczyna jest trochę wyższa ode mnie, trochę starsza a klacz nadal tak reaguje. Nie chciałabym przestać tam przyjeżdżać, bardzo kocham te dwa konie, jestem do nich przywiązana bo znam je od jakiś 9 lat (klacz która sprawia problemy urodziła się przy mnie)...
Pozdrawiam. (2015/01/18 21:53)

Hrenna


Czyli ta małopolska klacz sprawia problemy, dobrze zrozumiałam?Ja na Twoim miejscu bym się dowiedziała, czy aby na pewno żadna obca osoba nie próbowała pracować z tym koniem, bo to nie jest normalne.Ogólnie jak na moje musisz, tak jak poprzedniczki napisały dużo obserwować, kiedy koń zaczyna się źle zachowywać. Ogólnie wzrost nie ma tutaj aż tak dużego znaczenia. Jak na moje powinnaś zacząć (oczywiście o ile koń da sobie to wszystko zrobić bez narażenia życia), wyczyścic w boksie, jeżeli trzeba, to kantar, uwiąz i nie ma przebacz. Koń ma stać spokojnie, musisz pokazać jej, że jesteś osobą silną, zdecydowaną, odważną, bo w końcu Ty masz byc jej przywódcą :). Nie możesz dać się zastraszyć, ale też musisz działać z głową, żeby czasami się nieszczęście nie stało. Ale jeszcze w sumie przed czyszczeniem stój przy jej boksie i zaobserwuj jak ona się zachowuje, czy się rzuca, czy jest niespokojna, czy jednak ma Cię gdzieś głęboko i wcale się nie przejmuje. Potem daj rękę do powąchania, być może musi sobie przypomnieć.Ale mówię, spytaj się czy ktoś nie próbował czegoś z nią robić.  (2015/01/18 22:40)

Kilimka1


Nie bardzo przekonują mnie zapewnienia pana P ,że nikt nie ,,grzebał" przy klaczy, być może zaszło coś z czego pan P nie zdaje sobie sprawy ? Trochę koni już odwiedziłam w życiu i objeździłam , aby nie wątpić w zapewnienia właściciela..że nic się nie działo ;) bo koń dobrze wychowany w pewnym środowisku czujący się bezpiecznie nie będzie atakował innych tylko dlatego, że są obcy. Owszem może być nieufny , odchodzić, lekko kładąc uszy, nie życząc sobie nowego, ale nie żeby zaraz wyskakiwać z kopytami lub zębami ;) Takie zachowania przejawiają konie które doświadczyły jakiejś sytuacji, w której poczuły się albo zagrożone albo wszechmogące :) Z jeden str piszesz, że to kochane oczka w głowie a w nast. zdaniu ,że pan P się nimi nie interesuje. Wg mnie jedno nieco przeczy drugiemu ;) I może właśnie tak się stało.. pana traktują jak swego co nic nie chce, nic nie może, rozpuścił je więc go tolerują, ale nie szanują..ciebie zaś kojarzą z czymś co weszło i może coś chcieć tj wymagać/ jazda, praca/ a słaby kontakt z człowiekiem owocuje tylko ze kojarzeniami: daj jeść, poczochraj i spadaj..  (2015/01/20 21:04)

Alexandra Hall


Tak, małopolska sprawia problemy.
Ogólnie to to bardzo mało prawdopodobne żeby ktokolwiek oprócz P. i mojej trenerki przychodził. Na mnie i na trenerkę reaguje tak samo. Byłam u niej ostatnio, żadnej poprawy. Nie dała mi wejść na padok, po raz kolejny prawie dostałam skopa w głowę... Nie mam pojęcia co robić... :( 
Nie mogłam wejść na padok, a co dopiero do boksu. Jest jeszcze jedna sprawa. Zauważyłam, że kiedy moja trenerka zakłada jej kantar koń się uspokaja... Kiedy zdejmuje, od nowa zaczyna się zabawa... Czy to mogą być oznaki "dziczenia"? (2015/01/22 18:01)

Alexandra Hall


Hmmmm... Wydaje mi się, że raczej nikt nie zagląda do niej oprócz P., mnie i mojej trenerki (która jeździ ze mną).
Tak, to dziwne ale taka prawda. Oczka w głowie, którymi się nie interesuje... :( (2015/01/22 18:04)

Gorąca piątka