Nauka od nowa kuca szetlandzkiego.Warto?

/ 15 odpowiedzi
Mam kuca(mieszanka szetlanda i islandem-wysokie efektowne chody), który ma około 13 lat.Kilka late temu jeszcze chodził pod siodłem, ale potem złamał nogę.Wet powiedział że nigdy mu się nie zrośnie na tyle dobrze żeby można go było znowu dosiadać :( I wypuścił go wujek na pole razem z krowami.Ja w ten czas nie mogłam przyjechać bo miałam dużo nauki.Jednak gdy przyjechałam dostrzegłam duuużą różnicę.Kuc kłusuje bez problemu i galopuje ochoczo, goniąc cielaki po całej łące.Podczas szczotkowania zachowuje się przyzwoicie, ale cała reszta to porażka.Przede wszystkim zrobił się bardzo złośliwy.Próbuje gryźć bez powodu, kładzie uszy po sobie, czasami próbuje kopnąć.Zupełnie nie chce podawać nóg, wtedy próbuje ugryźć lub kopać.Oczywiście nie ruszam tej złamanej, ale on nie chce podać żadnej!Chciałabym go wykorzystać do nauki czyszczenia dla mojej koleżanki, ale on tak bardzo się zmienił że o matko! Próbowałam podchodzić do niego cierpliwie.Ma do mnie zaufanie, więc nie wiem co jeszcze mogę zrobić.


2.Chciałabym go lonżować, dawniej bardzo mu to pomagało.Jest to kuc pełen energii, i wydaje mi się że on po prostu się nudzi.Nie utyka na nogę.Normalnie z nią funkcjonuje, tylko dosiadać go nie można.Nie myślałam oczywiście o jakimś forsownym galopie itd.Tylko o lekkim rozprężeniu żeby jego energia choć trochę uleciała.Jak myślicie jak się do tego zabrać?
Honeonna


Myślimy, żeby zawołać weta i najpierw sprawdzić, czy czasami nie jest tak, że nie utyka tylko i wyłącznie dlatego, że od dawna nic nie robi. Może się okazać, że kontuzja podleczyła się akurat na tyle, żeby mógł sobie w miarę spokojnie pochodzić po padoku, a jakiekolwiek obciążenie pracą spowoduje, że uraz się odnowi, być może jeszcze poważniejszy. Warto pamiętać, że lonżowanie to praca na kole, co może dodatkowo obciążać nogi, zwłaszcza jeśli jest źle prowadzone.

Jeśli chodzi o podawanie nóg, gryzienie itp., to oczywiście trzeba coś z tym zrobić. Może się zdarzyć, że nie chce podać żadnej nogi, bo wtedy boli go co innego, na przykład inna noga, która przejmuje więcej ciężaru, ale tego też się nie ustali tak łatwo bez weta. Żaden koń nie jest absolutnie 100% zdrowy, ale pamiętaj, że chcesz się zabrać za konia po poważnej kontuzji i nie wszystko jest tak samo jak normalnie. Jeśli przesadzisz z pomaganiem na własną rękę, możesz jeszcze zaszkodzić. (2014/12/15 22:15)

weronika2001


Honeonna, już jakiś czas temu poprosiliśmy weta by go sprawdził.Nie będzie można  go dosiadać już nigdy, to jest pewne.Kontuzja się jakby "wyleczyła" i kuc może swobodnie chodzić ,biegać itp, ale nie z obciążeniem w postaci jeźdźca na grzbiecie.Po za tym on nie tylko spokojnie chodzi na pastwisku, ale cwałuje za cielakami i próbuje je zdominować kopniakami ;) To z bólem podczas przenoszenia ciężaru na inną nogę braliśmy pod uwagę, ale jak przepraszam mam mu inaczej wyczyścić kopyta?Zresztą to nie tu zapewne leży problem, bo próbowaliśmy go wziąć na szyny(jakby takie liny które się przeplata pod brzuchem i odciążają kończyny konia po kontuzji, oraz nie pozwalają mu się zbyt dużo ruszać, żeby czegoś ponownie nie uszkodził), na których był właśnie bezpośrednio po kontuzji.Tam też już przejawiał agresywne zachowanie.Ale dobra, kwestia kopyt to jedno, ale co ze szczotkowaniem?Czasami jest tak że wszystko pójdzie jak po maśle, a czasem po prostu potrafi położyć uszy po sobie i ugryźć, lub wierzgnąć.Czasami też w ogóle nie pozwala do siebie podejść.To zależy od jego humoru.I nic nie można na to poradzić, bo bić go nie mam najmniejszego zamiaru, a w boksie po prostu odwraca się tyłem i nie pozwala wejść.No i jeszcze właśnie to zachowanie.Wcześniej był bardzo spokojny.Woziłam na nim dzieci na oprowadzankach i po prostu cudo.Był jednak bardzo energiczny i często musiałam się na nim najpierw wygalopować żeby jego energia nieco spadła.Teraz jak już pisałam chodzi tylko na pastwisku, a więc tak jakby nic nie robił, a był wcześniej bardzo pracowity i uwielbiał dzieci.A teraz jak coś mu się nie spodoba to gryzie lub wierzga.Kiedyś mój kuzyn poszedł do niego z kromką suchego chleba, a kuc rzucił się na niego galopem i przewrócił go na ziemię!Na szczęście nic się nie stało, ale to przecież stanowi poważny problem.Nie mam pojęcia jak to zniwelować, i nie mam pojęcia skąd się to u niego wzięło.Co do pracy na lonży, to myślałam raczej o tym że ja stoję pośrodku bez lonży, a on biega wokół mnie bez niczego.To mniej obciąża grzbiet. (2014/12/16 19:59)

Szary Pielgrzym


Weronika , poszukaj pomocy w najbliższym ośrodku jeździeckim . Sama nie dasz sobie rady , ponieważ brakuje Ci wiedzy i doświadczenia .A czy warto , jeżeli Ci na nim zależy to tak .

(2014/12/18 20:06)

weronika2001


Niestety mieszkamy na "odludziu" gdzie nie ma stajni, ani nikogo kto mógłby mi pomóc, a nie stać mnie na opłatę profesjonalnego trenera, dlatego pytam Was o radę. (2014/12/19 19:08)

Sami547


weronika2001, napisałaś, że nie masz go zamiaru bić, ale wtedy, według mnie(!), to dla niego trochę takie "ja ją gryzę, a ona nic nie robi, więc jestem ważniejszy". Jak w stadzie. Nie mówie tu o jakimś mega biciu do krwi, czy coś, ale po prostu o pokazaniu mu, że nie akceptujesz takiego zachowania w stosunku do ciebie. (2014/12/20 20:17)

milena3338


Myślę, że po pierwsze wskazana jest konsultacja weterynaryjna. Niech obejrzy kuca jeszcze raz i wykluczy jakiekolwiek przeciwwskazania zdrowotne. Z tego co widzę, kuc bardzo zdziczał od tamtego czasu. Czy miał przy sobie inne konie? Samotność u koni jest bardzo poważnym problemem. Jeśli zależy Ci na tym kucu i chcesz go naprawić, musisz do niego dotrzeć, dowiedzieć się jakie są motywy jego zachowań. Powodów może być mnóstwo. Problemy zdrowotne, samotność, nieufność, niechęć do ludzi. Jeśli weterynarz wykluczy problemy zdrowotne zajmij się tym tak: przebywaj z nim jak najwięcej (jeśli jest to problem samotności zapewnij towarzystwo innych koni) siedź pod jego boksem, na pastwisku, towarzysz przy zabiegach weterynaryjnych, przynieś mu od czasu do czasu drobny smakołyk. Zobaczysz, że z czasem wasza więź zacznie się zacieśniać. Jeśli jednak sama nie dasz sobie rady, warto poszukać pomocy specjalisty. :) Mam nadzieję, że pomogłam i powodzenia w naprawianiu kucyka! (2014/12/22 20:35)

weronika2001


milena3338, kuc przebywał jeszcze 2 lata temu z koniem mojego znajomego, ale on niestety padł.Od tego czasu przebywa razem z bydłem i bawi się z cielakami, goniąc je.Zaprosiłam jeszcze raz wczoraj weta, ale on wykluczył wszystkie przeciwwskazania zdrowotne.Nie biję go ponieważ kładzie uszy po sobie i próbuje kopnąć.Była bardzo pracowity i uwielbiał dzieci.A teraz wydaje mi się że mu się po prostu nudzi.Wet go sprawdzał i powiedział że wszystko ok.Zastanawiałam się czy można byłoby go lonżować(np.lekki kłus i proste figura takie jak zmiana kierunku) na lonży i bez niej.Chodzę z nim już na dłuugie spacery, ale on i tak nie jest zadowolony.Zrobił się złośliwy.Potrafi nagle podczas czyszczenia skupić uszy i pogryźć lub wierzgnąć.To niebezpieczne.Co prawda do tych których zna nie robi takich figli, ale do obcych i owszem.Zresztą nawet zaczął się już do mnie "skakać".Jestem niemal pewna że to po prostu z nadmiaru energii.Kiedy pochodzę z nim na uwiązie po lesie tak z 2-4 godzin, to dopiero wtedy się uspokaja.Więc zastanawiam się czy mogłabym go lekko lonżować?Lub tym lepiej dosiąść?na krótko nie na jakąś forsowną jazdę, tylko żeby od czasu do czasu poczuł jeźdźca na grzbiecie.Mam 1,68 i ważę 46 kilo.Oczywiście wsiadłabym na niego bez siodła, żeby nie było dla niego zbyt ciężko i tylko na chwilę co o tym myślicie?Czy macie jeszcze jakieś propozycje żeby nieco uszła z niego energia?Może wtedy by się nieco uspokoił?

PS:Już zaczęłam według waszych rad zacieśniać z nim więź i na razie(choć powoli) to zaczyna widać różnicę. (2014/12/23 15:17)

jestemzlasu


weronika2001 ale ty właśnie o to miałaś spytać weterynarza - czy można lonżować, czy można jeździć i jeśli tak to jak intensywnie. Jeśli on nie widzi przeciwwskazań, to po co pytasz na forum? A jeśli jednak nie spytałaś, to skąd ktoś tutaj miałby wiedzieć?
A gryzienie i kopanie to nie są objawy nudy, zresztą trudno mówić o nudzie i braku ruchu, jeśli koń wychodzi regularnie na pastwisko i sobie goni cielaki. To są objawy braku szacunku, dominacji, "wchodzenia na głowę". Takiemu koniowi trzeba przypomnieć gdzie jest jego miejsce i co to znaczy dobre wychowanie. Ale do tego trzeba mieć doświadczenie i umieć odpowiednio zareagować w odpowiedniej chwili. Koń może sobie być wulkanem energii, a mimo to zachowywać się z szacunkiem wobec człowieka. Zresztą jeśli będzie możliwa tylko lekka praca, to mu to nie upuści energii bardziej niż dobre pogonienie cielaka. Jazda i wychowanie to są dwie osobne rzeczy, jedno nie zastąpi drugiego, a kuc robi się niebezpieczny. Zakończę mantrą: znajdź fachową pomoc. (2014/12/23 22:38)

misio


Wiesz co jeżeli on chodził dziko z cielakami to trochę źle bo się od wszystkiego odzwyczaił no i będzie go trzeba od początku układać a co do gryzienia nie dawaj mu nic do jedzenia z ręki  bo przez to gryzie daj mu do wiadra albo koryta marchewkę będzie cię chciał ugryść to stanowczo powiedz nie i odsuń pysk jeżeli odsuniesz mu pysk i będzie spokojny to go poklepalbo daj mu we wiaderku marchew na kucykach się trochę znam bo mam takiego kucyka ma podobne zachowanie do twojego ale nie złamał nogi ani nie kopie ale reszte już tak bo nie da się mu wyczyścić kopyt.    (2014/12/28 19:19)

Mojkondemona


Czas go wprowadzić w trening.Tylko to mósi być codziennie.Czyszczenie lążowanie itp.Jeżeli gryzie, to go lekko udeż w pysk. NIE BY GO BOLAŁO !* (2014/12/29 20:50)

Hrenna


A ja właśnie bym mu oddała tak, jak on mnie, czemu mnie ma to boleć a jego nie, z jakiej racji? Oczywiście niekoniecznie w pysk, aczkolwiek jeżeli miałabym na tyle dobry refleks, żeby ugryźć go w ucho, to bym to zrobiła. (2014/12/29 22:41)

Honeonna


Zawsze używamy takiej siły (i fizycznej, i mniej "dosłownej"), żeby zadziałało. Nie więcej, bo po co, ale na pewno nie mniej. Jeśli wystarczy "NIE", to fajnie, ale jeśli koń celuje we mnie konkretnie zębami/kopytami, to niestety dostaje batem, lonżą, uwiązem, czymkolwiek, zanim zdąży mnie dosięgnąć. Bez emocji, natychmiastowo, już w momencie, kiedy odwraca głowę albo podnosi kopyto. Tak, że kiedy tylko oderwie nogi od ziemi, nawet zanim zdąży je skierować w moim kierunku, już tego pożałuje i nie tylko pewnie nie trafi, ale też stwierdzi "Nigdy więcej tego nie zrobię, nie ma opcji!". Wiadomo, że to nastawienie trzeba będzie utrwalić, ale to jest pierwszy krok.

Nie można też być tylko gościem stojącym z batem i czekającym, żeby go użyć-jeśli koń jest grzeczny, to należy mu się pochwała. Podobno brzmię jak schizofreniczka, kiedy czyszczę jakiegoś konia i wszyscy wokół słyszą tylko moje "Dooobry koń, dooobry koń, NIE! Dooobry koń... NIE! No jaki doooobry koń..." :)

Może to brzmi nieładnie, ale ból jest jednym z podstawowych narzędzi, za pomocą których organizm może koniowi powiedzieć "Nie rób tego, to ci szkodzi!". Dążymy do zminimalizowania sygnałów-koń normalnie nie przesuwa się od nacisku ani nie idzie za prowadzącym po to, żeby uniknąć bólu w tym konkretnym momencie. Jednak jeśli nie działa sugestia, nie działa dyskomfort, to musi zadziałać ból. Choćby po to, żeby koń załapał następstwo i następnym razem, chcąc uniknąć bólu, zareagował na dyskomfort, a potem na sugestię. Konie porozumiewają się właśnie na takiej zasadzie-jeśli możesz nie używać siły, to tego nie rób, ale jeśli musisz, to to zrób. I unikaj tego, przy czym Cię boli, bo to jest dla Ciebie złe. (2014/12/30 00:13)

Szary Pielgrzym


Najważniejsza jest zasada złotego środka ,nie pozwolić żeby koń wszedł nam na głowę , ale nie można być również brutalnym wobec konia . Bo koń szczególnie o twardym ,dominującym charakterze może zacząć również brutalnie odpowiadać na nasze działanie . Cały problem jest w tym żeby wiedzieć kiedy użyć siły, w jakim natężeniu , w jaki sposób . Na dodatek nasze działania powinny być instynktowne , tak jak nie zastanawiamy się jak mamy oddychać , tak nie powinniśmy się zastanawiać jak reagować na działania konia . Konie mają wielokrotnie krótszy czas reakcji w porównaniu do człowieka więc nie ma czasu na zastanawianie się . Niestety takiej wiedzy nie osiągnie się czytając tylko książki , potrzebna jest również praktyka pod okiem doświadczonego nauczyciela.

(2014/12/30 20:16)

Love Haflingers


Najlepiej wezwij weterynarza i to jego się zapytaj. A podawać nóg nie chce, bo może jeśli poda jedną i musi stanąć na pozostałych trzech za bardzo obciąża tą złamaną nogę i go boli. (2016/02/21 17:19)

Gorąca piątka