Petycja w/s likwidacji końskich rzeźni we Włoszech

/ 8 odpowiedzi
Konie, w dużej mierze także te z Polski są nadal zabijane na mięso. Zanim dotrą do rzeźni na południu Europy wiele dni są transportowane i trzymane w tragicznych warunkach. CZAS z TYM SKOŃCZYĆ!!!! Jeśli dobro koni jest dla Was naprawdę ważne poprzyjcie te akcje. Każdy głos naprawdę się liczy: http://www.otwarteklatki.pl/petycja-do-ambasady-wloch
Ulungu


Moim zdaniem to napoczynanie tematu z bardzo złej strony. Nie wyobrażam sobie by Indie wysłały podobny protest przeciwko ubojowi bydła w Polsce, albo by Izrael próbował nam zakazywać jedzenia wieprzowiny. Jakkolwiek sama jestem przeciwna jedzeniu i jednego i drugiego, uważam że należy sobie zadać trud edukowania społeczeństwa aby dokonało prawidłowych wyborów,a nie mnożenia mu frustracji zakazami i nakazami. Podobnie i Włosi mają prawo zbulwersować się, jeśli zaczniemy im mówić co mają jeść i jak to przygotowywać.
Problem nie leży we włoskich rzeźniach, bo nie tylko we Włoszech konie są zabijane na mięso. Problem leży w nas. Skoro uwarunkowania kulturowe nie pozwalają nam z czystym sumieniem jeść koniny, to jak mogą nam pozwalać z czystym sumieniem dawać ją innym do jedzenia?

I, pytanie wysoko punktowane, co polska ambasada ma niby po otrzymaniu takiej podpisanej petycji zrobić? Nawet jeśli się okaże że jakimś cudem przewalczą, aby konie nie były kupowane w Polsce, to będą one kupowane gdzie indziej. Jeśli uda się zamknąć rzeźnie we Włoszech (co jest moim zdaniem nierealne, a przynajmniej nie na podstawie jakiejś internetowej petycji z innego kraju) to polskie konie będą jeździć gdzie indziej, a krajów gustujacych w koninie nie brakuje.

Problem należy rozwiązać na miejscu. Po pierwsze poprzez większą kontrolę sprzedaży koni, by wyłapać sprzedaż zwierząt niezarejestrowanych. A po drugie, JAKI inny niż rzeźny miałby być cel zezwalania na przewóz wielu koni na raz tym samym transportem?
Wystarczyłoby, aby transport konia jednostkowo był droższy, by nikomu nie opłacało się na targi wozić 20 koni. Sądzę więc, że problem w pewnej mierze rozwiązałby ZAKAZ masowego przewozu koni, oraz zakaz ich wywozu w celach rzeźnych poza granice kraju. Wystarczył by przepis, który pozwala na transport maksymalnie dwóch koni jednorazowo (transport wyłączine w przewidzianej do tego przyczepie, przeznaczonej na jednego lub dwa konie), by ani handlarzowi nie opłacało się tego gatunku skupować, ani sprzedawcy wlec na targi. Z kolei nieco podniosło by to cenę takiego targowego konia, co dodatkowo negatywnie wpłynie na opłacalność hodowli pod ubój. Całkowicie zakazać wywozu za granicę się nie da, bo wówczas polski koń stałby się niczym, ale można sprytnie uniemożliwić wywóz zwierząt rzeźnych. (2015/06/20 12:11)

Honeonna


To też nie jest takie proste, żeby zakazać transportu większej ilości koni. Zawodnicy całkiem często biorą na zawody po kilka koni, a jeśli parę osób, zawiezie swoje konie razem, to wychodzi i z sześć, osiem jednym transportem. Czasami przenoszą się wręcz całe stadniny, już nie mówię choćby o tym, że za dwa miesiące jest aukcja w Janowie, na której parę lat temu jeden nabywca z Australii wylicytował jedenaście koni. A interwencje, kiedy trzeba np. przewieźć dużo zaniedbanych koni jak najszybciej? Gdzie by była granica "za dużo koni na raz, pan je chyba do rzeźni bierze"? Dwa to za mało. Zatrzymamy szejka na autostradzie, bo może wiezie nasze araby do niemieckiej rzeźni, a nie do niemieckiego oddziału swojej stadniny?
I jak miałoby się podnieść koszt transportu konia? Uchwalona kwota minimalna za kilometr? I znowu, co z końmi transportowanymi choćby do kliniki? Też drożej? Co z naszymi stadninami arabskimi zabierającymi na zagraniczne pokazy nawet i po kilkanaście koni? Niech płacą więcej i może bankrutują powoli, bo wiozą takie stadko kilka razy do roku półtora tysiąca kilometrów w jedną stronę, a dostają za to tylko medal i wieczną chwałę? 
Ambasador Włoch najwyżej przekaże info przełożonym jako ciekawostkę i zagrożenie dla wizerunku kraju i sprawa się skończy. Jeszcze długo, długo żaden włoski rząd nie zakaże uboju koni, bo tam się koninę JADA. To w krajach germańskich było od dawna mocne tabu na koninę, u nas też pewne jest, a tam w sumie ni czutoczku. 
Pomijam już kwestię tego, co miałby ze sobą zrobić taki włoski rolnik, który nagle został ze stadem koni, których już nie może sprzedać na rzeź. Konie też albo by zostały porzucone, albo wysłane za granicę na ubój, albo zabite nielegalnie i rozprowadzone wśród znajomych. Nikt nie zabroni sprzedawać koni, a jeśli nowy właściciel wyśle zwierzę na rzeź, to to już nie jest wina sprzedającego.
Podsumowując, podpisywanie tej petycji jest absolutnie bez sensu, bo a)wcale nie przyniesie tylko dobrych skutków, b)tak się nie stanie tak czy tak, c)i tak jest sprzed roku. I nie, wcale nie chcę sobie postawić przed domem rzeźni. Wręcz przeciwnie.  (2015/06/20 18:42)

Ulungu


No cóż, jest ogromne prawdopodobieństwo, że szejka kupującego 30 rumaków stać na wynajęcie więcej niż jednego wozu z przyczepą. Nie chodzi mi o ilość koni którą mamy prawo przewieźć dziennie ale o ilość w wozie. Po prostu handlarzowi nie opłaci się wynajmowanie 10 przyczep zamiast 1 wozu, a wynajęcie 2 wyjeżdżając na zawody mieści się w granicach rozsądku. Sytuacja w której nagle komuś choruje 20 koni to sytuacja kryzysowa, która nie obędzie się bez weterynarza mogącego w takiej sytuacji podpisać papier "uprawniający" do nagłego przewozu konkretnych koni do kliniki. Jednak nie słyszalam o rolniku który 20 koni wiezie do kliniki, przewozy wiec o których mówisz dotyczą głównie masowego odbioru zwierząt. A kto, komu, na jakiej podstawie, i w jakim celu takie ilości zwierząt odbiera, to dla zaznajomionych z tematem kwestia mocno sporna i nie na tą chwilę. Zagrożenie natomiast, jakie ja widzę w swoim własnym pomyśle, to takie że część przewoźników nadal woziła by konie jak dotychczas, tyle że aby uniknąć kontroli w szczelnie osloniętych wozach, dodatkowo potęgując stres i cierpienie zwierząt.

Nikt też nie stoi Włochom na przeszkodzie, aby otworzyli wlasne rzeźnie w Polsce, i w nich bili kupione konie, zamiast wozić je po górach i dolinach. (2015/06/22 04:46)

Honeonna


Własnie nie załapałam, czy to podwyższenie stawki miałoby dotyczyć każdego przewozu konia, czy tylko powyżej jakiejś tam liczby w jednym transporcie. Jeśli od każdego konia albo powyżej dwóch, to to by się odbiło na osobach, których nie powinno dotyczyć-vide właśnie przykład z koniem do kliniki. A to, że szejk ma kasę, to oczywiste, tylko dlaczego powinien płacić, skoro koni bynajmniej nie wiezie na rzeź? I nie musi wynajmować przyczepy, bo ma swoją flotę koniowozów? Ma płacić dodatkowo za kilometr przejechany własnym pojazdem? Dlaczego zwykły właściciel miałby płacić? W ten sposób tylko dobilibyśmy mniejszy sport, bo nie dość, że wpisowe trzeba zapłacić, nie dość, że pojechać, to jeszcze drożej wyjdzie. Cały czas oczywiście rozważam przypadek, gdyby po prostu podnieść stawkę za transport konia. 
Głośno myśląc-nie byłoby też dobrze, gdyby się tylko podniosło stawkę za transport w kierunku "rzeźnia." Kiedy wszystko przebiega zgodnie z przepisami, kiedy konie są napojone, najedzone, wypoczęte, a każdy jedzie w spokoju w swojej przegrodzie, to nie ma powodu, żeby doczepiać się za taki transport, czyli doczepka by była za cel. Innymi słowy-jak konia wieziesz do rzeźni, to płać więcej, ale jak świnię, krowę, kurę czy co tam, to już wszystko jedno, gdzie. Czyli konia na rzeź nie należy wywozić, ale inne zwierzęta jak najbardziej można. A państwo nie może przecież zachowywać się, jakby ubój koni był be, bo wcale nie ma takiego powszechnego przekonania. Są kraje, gdzie koń po prostu "od zawsze", z gruntu jest nie do jedzenia, ale to nie jest ten kraj. Dla wszystkich zwierząt chyba już lepiej by było robić kampanie uświadamiające, jak ten kotlet znalazł się na talerzu i że zwierzęciu, także rzeźnemu, należy się szacunek, a nie, że krówki, kurki, ryby to bez przesady, ale jeden koń jest jak jednorożec i zabicie akurat konia to niewybaczalna zbrodnia. 
A jeśli chodzi o włoskie rzeźnie w Polsce, to obiło mi się o uszy, że chyba już parę lat temu coś kupili? A przynajmniej, że część koni jest ubijana w rzeźniach na terenie Polski i jedzie już jako tusze, ale z resztą się upierają, że tylko megaświeże mięso jest takie super, a choćby mrożone albo przewiezione w chłodni to już nie. 
Tak generalnie to się przecież zgadzamy! :) Ale nie wiem, czy jest sens ciągnąć temat, autorka chyba nie tego oczekiwała. (2015/06/22 11:33)

julka


Może to naiwność ale ja ciągle uważam, ze każda kampania i każda petycja ma sens. Właśnie od petycji zaczęła się np. kampania sprzeciwu wobec zabijaniu młodych fok w Kanadzie. Dziś Unia Europejska od bodajże 2-3 lat egzekwuje całkowity zakaz importowania foczych skór. Efekt - tak foki dalej giną barbarzyńsko zabijane ale GINIE ICH ZDECYDOWANIE MNIEJ. 
Oczywiście najlepiej byłoby nauczyć ludzi, ze nie muszą zabijać i jeść żadnych zwierząt. I takie kampanie też już powstają ale zagłusza je głośne mlaskanie nad hamburgerem i reklamowa wrzawa tzw producentów żywności. Ale kto wie, może i te uda się kiedyś uciszyć. Kropla drąży skałę. Spróbujmy

Podpis niewiele kosztuje a może jednak mieć sens. A walka na własnym podwórku jest oczywiście najważniejsza  (2015/06/25 11:00)

Ulungu


Musisz koniecznie liczyć się z tym, że jeśli się to uda, tzn przekonanie ludzi do weganizmu, część znanych gatunków wyginie. Znaczna część. Pozostałe wybiliśmy, by tym jadalnym utworzyć plantacje pod paszę i bezpieczną przestrzeń życiową. Z całą pewnością gatunki takie jak świnia nie mają dzisiaj innego zastosowania niż drogę na talerz. Podobnie rzecz się ma z kurami, kaczkami, indykami, karpiami.
A co powiesz człowiekowi, który musi karmić dziecko mlekiem? "Twoje dziecko umrze, ponieważ zwierzęta nie powinny z jego powodu ucierpieć"?
Wyjaśnię ci jak to wygląda w przemyśle mleczarskim. Gdy rodzi się śliczna jałówka, patrzy się na nią jak na dojną krowę. Wystarczy pokarmić, zaczekać, i zacznie na siebie zarabiać. A gdy rodzi się młody byczek... na co komu tyle byczków? I stąd mamy cielęcinę. Podobnie rzecz wygląda z innymi zwierzętami mlecznymi. Czy widujesz stada złożone z samych byków, samych capów albo samych baranów? Przeważnie jest jeden - dwa na ileś tam samic.

Inna sprawa, że człowiek ma pod swoja opieką zwierzęta, które jedzą i będą jadły mięso. Jak chociażby psy, fretki, albo koty. To wystarczy aby hodowla zwierząt rzeźnych stała się koniecznością. Chyba że te psy i koty też pozabijamy, na raz, by więcej się tym nie przejmować.
Pozostają też ludzie, ktorzy nie mogą nie jeść mięsa za decyzją lekarza. Ale ich najwyżej też się odstrzeli ;)

Ty uwielbiasz konie. Więc ciebie zapytam.Czy weźmiesz pod opiekę, kupisz, w przypadku powodzenia akcji, 2 lub 3 konie, które nigdy nie pracowaly z człowiekiem przez brak predyspozycji lub charakter nie do opanowania, nie nadają się do sportu ani rekreacji, jedyna praca jaką mogą wykonać to ciągnięcie wozu, a każdy waży 1000kg, tylko i wyłącznie po to by za swoje pieniądze zapewnić im bajkowe życie? A jeśli nie, to co z nimi zrobisz? Podpiszesz wyrok na nie, by zamiast w rzeźni, zostały zabite we własnym boksie, a zamiast nich na rzeź wysłano prosięta?

Jak mówiłam, najpiękniejszy byłby świat, w którym nic się nie zjada, a ludzie żyją niczym w raju, gdzie lew leży obok baranka.Ale świat taki nie jest. Lew zjada baranki, ludzie zjadają baranki, baranki walczą z barankami.
Jedyna sensowna rzecz, jaką można tutaj zrobić, to ograniczyć ilość przetwarzanego przez człowieka mięsa, i położyć większy nacisk zarówno na warunki transportu jak i hodowli tych zwierząt, bo warunki uboju obecnie naprawdę nie są tragiczne, i niejeden człowiek licząc na swoim łóżku ostatnie godziny, modli się o równie szybką i bezbolesną śmierć.

W Polsce również są rzeźnie. Nie dalej jak rok temu pewien młodzieniec z sąsiedztwa opowiadał, jak człowiekowi mieszkającemu niedaleko ukradziono konie i wywieziono cichcem, po znajomości, bez papierów i badań, do rzeźni. Dlaczego więc ta petycja miałaby iść do Włoch?
Przecież nie możemy im mówić, co mają robić, dopóki sami mamy większy bałagan u siebie. (2015/06/26 00:55)

julka


W poście nie ma ani słowa o weganizmie.
Wyroby mleczne dla najmłodszych dzieci, tych które jeszcze faktycznie MUSZĄ pić mleko a z różnych powodów nie mogą pić pokarmu swojej mamy, to tylko niewielki procent produkcji przemysłu mleczarskiego.
W naturze istnieją dzikie kaczki, gęsi, indyki, świnie i karpie i dają sobie radę.
Lew musi zjadać baranka – ja mam wybór.
Tak w Polsce też są końskie rzeźnie i mam nadzieję, że na zorganizowaną akcję przeciw nim i przeciw każdej rzeźni, gdziekolwiek jest, też nadejdzie czas.
Informacja została zamieszczona, kto chce zobaczy, kto chce zrozumie. Ja twierdzę, że warto próbować i czasem starać się nie myśleć stereotypowo. Pozdrawiam

(2015/07/08 17:06)

Honeonna


Ja też przecież mam pewną nadzieję, że kiedyś tam do tego dojdzie, tylko nie sądzę, że akurat ten sposób zadziała i jest najlepszy dla zwierząt. Też pozdrawiam, wegetarianka. Żeby nie było, że jęczę, torpeduję i nie chcę zrozumieć problemu, bo mi kotleta zabiorą. ;)  (2015/07/09 01:56)

Gorąca piątka