Pomozcie nie wiem co lepsze kupno konia?????????????????????????????

/ 24 odpowiedzi
Chciałbym kupic sobie spokonego konia do wyjazdow w teren .Dziadkowie sie zgodzili zebym mogl u nich trzymal mieszkaja 10 km ode mnie w tygodniu normalnie jesc by dawal dziadek,poil i wyprowadzal jedzenie bym mial za darmo ze względu na to ze dziadek prowadzi gospodarstwo .Musiał bym placic za weta i kowala.Siodło juz mam kulbake wojskowa oglowie tez .Kon byl by glownie do jazdy w teren i imprezy ulanskie .Mam 15 lat jestem chlopakiem.Teraz jezdze u takiego pana po znajomości blisko domu i zupełnie za darmo wzamian za pomoc .Na koniu jesli by stal u dziadkow mogl bym jezdzic w piatek,sobotę i niedzielę ze względu na dojazd .Mam tez mozliwosc trzymania konia u tego pana co jezdze teraz tylko musiał bym placic 100zl za miesiac za to ze stoi w jego boksie i na jego lace sie pasie plus musiał bym kupic siano za wlasna kase i owies,wet i kowal .Co waszym zdaniem sie bardziej oplaca i dlaczego ktora opcje wybrać i dlaczego  ??? Z gory dzieki
Honeonna


1. Koń nie może stać sam. Nie wystarczy mu pies, koza, owca-musi mieć innego konia, choćby kucyka, bo dla niego stado to bezpieczeństwo. Koń, który nigdy nie czuje się bezpiecznie, po jakimś czasie może zacząć naprawdę wariować.
2. To, że masz siodło i ogłowie, wcale nie znaczy, że będą pasować na Twojego przyszłego konia. Może się okazać, że będziesz musiał kupić nowe.
3. Jeśli chcesz jeździć, rób to regularnie. Nie ma nic gorszego niż koń stojący przez cały tydzień i potem nagle jeżdżony normalnie. Jeśli chciałbyś wsiadać tylko na weekend, to pogódź się z tym, że będziesz mógł pojechać najwyżej na SPACER w teren. Jeśli ruszysz konia mocniej bez przygotowania, zafundujesz mu zmęczenie, zakwasy, niechęć do pracy, a po jakimś czasie chorobę. Jeśli chcesz jeździć normalnie, powinieneś to robić przynajmniej co drugi dzień.
4. Imprezy ułańskie to dodatkowy wysiłek. Żeby koń dał radę, musi być w odpowiedniej kondycji. Nie osiągniesz jej, jeśli będziesz jeździł tylko trzy dni w tygodniu. Inaczej będą-znowu-zakwasy, zmęczenie, niechęć.
5. Nie wiem, czy teraz masz jakiegoś ogarniętego instruktora, ale jeśli tylko możesz sobie wziąć konia i jeździsz samopas, to wiele się nie nauczysz i nie masz się do kogo zwrócić o pomoc. Prawda jest taka, że zły jeździec krzywdzi konia. I dlatego każdy powinien mieć kogoś, kto popatrzy, wytknie błędy i pomoże je naprawić. Nawet jeśli koń ma być głównie terenowy, to i tak dla jego zdrowia konieczne jest, żebyś jeździł lepiej niż gorzej, potrafił rozpoznać, kiedy idzie dobrze, a kiedy w taki sposób, że niszczy sobie grzbiet i nogi. Nie musisz dochodzić do wielkiego poziomu, ale kto się nie rozwija, ten się cofa. A każde cofnięcie jeźdźca to strata przede wszystkim dla konia.
6. 100zł to śmieszna kwota jak za pensjonat, więc musiałbyś obliczyć, ile kosztowałaby Cię reszta, głównie pasza, włącznie z transportem, zapasem na wszelki wypadek i objeżdżeniem kilku dostawców, żeby zobaczyć towar. Poza tym czy miałbyś jakieś miejsce, żeby przechowywać kilka ton siana i owsa? Może właściciele pozwoliliby Ci wrzucić wszystko do ich stodoły, a może nawet by chcieli tak zrobić, ale nie mają miejsca, a może pozwolą Ci trzymać to u nich, ale za dopłatą? Potrafisz rozpoznać dobry owies i siano? Potrafisz obliczyć, ile kilogramów czego musisz kupić, wiesz, jak to ułożyć, ile zajmie miejsca w magazynie? Słomę albo trociny też masz mieć własne?
7. Potrafisz powiedzieć, czy Twój kowal to fachowiec czy nie? Wiesz, jak powinno wyglądać prawidłowe kopyto? Wiesz, że Twój koń ze zdrowymi kopytami, mający tylko chodzić w terenie, prawie na pewno nie potrzebuje podków, a tylko przycięcia kopyt? Wiesz, że jeśli koń dwa dni po kowalu nie może chodzić, to to nie jest normalne?
8. Czy Twój dziadek da się przekonać, żeby nie dorzucać koniowi więcej jedzenia niż naprawdę potrzebuje, czy czuje się na siłach, żeby go zawsze wypuścić, czy poradzi sobie z koniem, który nagle stwierdzi, że nie chce czegoś zrobić, będzie potrafił i chciał wyczyścić go codziennie włącznie z kopytami? Jeśli nie, ryzykujesz zdrowiem konia i dziadka. Czy w ogóle mówiliście o tym z dziadkiem albo tą drugą osobą? Może oni żyją w przekonaniu, że nic nie będą musieli robić, tylko wrzucić koniowi jedzenie i ze stajni wygonić na łąkę. Tak samo ktoś będzie musiał codziennie posprzątać mu boks. Jeśli Twój dziadek ma choćby problemy z kręgosłupem, co w starszym wieku jest częste, to nie będzie mógł latać z widłami i taczką po stajni przynajmniej raz albo dwa dziennie. A niesprzątana stajnia i nieczyszczone kopyta-czyli gnijące strzałki, słabe kopyta, układ oddechowy drażniony przez amoniak-to pewna choroba dla konia.

Generalnie na Twoim miejscu cieszyłabym się bardzo z możliwości praktycznego pomagania gdzieś, ale też poświęciła dużo, dużo czasu na ogarnięcie teorii i przemyślenie, czy naprawdę mam warunki na konia. A jeśli bym miała, to samego konia wybrałabym bardzo rozważnie. Może i znajomy znajomego ma trzylatkę na sprzedaż, ale to nie jest koń na pierwszy raz. (2015/01/02 15:38)

donkamilos127


1.dziadkowie zamierzaja kupic kucyka  2.jesli beda nie dobre to mam taka opcje ze moge je wymienic  3.jezdze u takiego pana i kon stoi przez caly tydzien ja jezdze na nim w sobote i w niedzile a tak to nikt wiecej na niego nie wsiada  \ 4.ten pan jest ulanem i tak robi i nie widac zeby kon mial zakwasy i nie chce sa takie konie ze moga stac a jak trzeba to ida i robia swoje  6.siano kosztowalo by mnie okolo 500 zl na rok i owies okolo 60 na miesiac kupywal bym go w workach na targu i z trzxymaniem siana nie bylo by problemu jest wiata na nie  7.Kowal jest ogarniety bo robi kopyta koniom na sluzewcu jest naprawde okej widzialem jego robote 8.Raczej da.Jesli nie dziadek to wypusci go moja babcia jak nie babcia to ciocia ktroa mieszka w tym domu .Konian ie trzeba czyscic codziennie.Konie nie lubia byc czyszczone czysci je sie wtedy kiedy trzeb anp przed jazda .w NATURZE nie byly czyszczone to chronilo je przed temperatura i insektami .Dziadek zajmuje sie 20 krowami daje im jesc  sam je doi wyrzuca obornik jest takim czlowiek który jest juz na emeryturze a po prostu kocha to robic  .Teoria to nie wszystko liczy sie praktyka  (2015/01/02 16:32)

donkamilos127


ale dziekuje ze sie wypowiedzialas"D (2015/01/02 16:33)

Szary Pielgrzym


Jeżeli miałbyś możliwość jazdy na swoim koniu w tygodniu , a nie tylko w weekend , to wybrał bym pana znajomego . Za tą opcją przemawia fakt że twój koń miał by towarzystwo drugiego konia . Ogólnie lepiej mieć konia bliżej domu niż dalej.

(2015/01/02 21:30)

Honeonna


Yyyy... No to teraz zaczynasz mnie martwić. Nie żeby coś, ale ułani to z reguły słabe źródło wiedzy na temat koni. Właśnie dlatego, że jeżdżą w stylu koń stoi cały tydzień, a potem heja w teren na trzy godziny i galopujemy. I tak, jeśli tak zrobisz, to koń BĘDZIE zmęczony, BĘDZIE go wszystko bolało i BĘDZIE to dla niego szkodliwe. Koń Ci nie powie "słuchaj, boli mnie grzbiet", tylko będzie się uchylał podczas czyszczenia, zacznie gryźć, nie będzie chciał ruszyć szybciej, nie zrobi dobrze zakrętu. TO są oznaki, że konia boli. Jeśli nie zwrócisz na nie uwagi, to nawet się nie zorientujesz, że coś jest nie tak.

Poza tym-o ile koń nie jest ewidentnie brudny, to niewyczyszczenie go całego nie będzie niczym strasznym, ale kopyta ABSOLUTNIE trzeba wyczyścić. Jest zima, wszędzie mokro, koń stoi w stajni, ma kopyta ciągle zapchane błotem albo gnojem. To są IDEALNE warunki do rozwoju bakterii, które powodują grudę i gnicie strzałek. Dokładnie, gnicie-kopyto się ROZKŁADA, strzałki stają się czarne, cuchnące i galaretowate, koń czuje duży ból, krew nie krąży dobrze (Wiedziałeś, że u koni bez kopyt krew nie mogłaby wrócić z nóg do serca?), aż w końcu koń nie będzie mógł normalnie chodzić i okuleje. A wtedy czeka Cię weterynarz, wycinanie zgnilizny, obolały koń niezdolny do pracy i zmienianie opatrunków. Jest taki jeden fajny sposób, żeby tego uniknąć-bakterie Fusobacterium necrophorum powodujące to wszystko są obligatoryjnymi anaerobami, co oznacza, że tlen je ZABIJA. Żeby pozbyć się ich dużej części, wystarczy dopuścić tlen do kopyta, czyli WYCZYŚCIĆ JE. A żeby choroba nie powróciła, koń musi stać w suchej, czystej stajni.

Nie wiem, skąd Ci się wzięło, że konie nie lubią czyszczenia. Nawet w książkach dla dzieci piszą coś zupełnie innego, nie wspominając już o wnioskach z doświadczenia. Konie, których nic nie boli i które akceptują ludzi wokół siebie, najczęściej wręcz UWIELBIAJĄ czyszczenie-człowiek postoi, pogada, pogłaszcze, poszczotkuje, może da coś dobrego. Same plusy. Niektóre wręcz przesuwają się pod szczotką, żeby pokazać, gdzie jeszcze chcą, żeby je poczyścić, robią błogie miny i zasypiają w trakcie z zadowolonym wyrazem pyska. No chyba że ktoś doprowadza je do bolących mięśni za mocną jazdą albo złym siodłem, wtedy rzeczywiście wolą, żeby ich nie dotykać.

Największy błąd w Twoim rozumowaniu jest taki, że to, co funkcjonuje dobrze w naturalnym środowisku, wcale nie odnosi się do Twojego przypadku, bo Ty NIE BĘDZIESZ trzymać konia w naturalnym środowisku. Stajnia, gdzie koń jest zmuszony stać w jednym miejscu we własnym moczu to NIE JEST naturalne środowisko. Koń nie może odejść, znaleźć innego miejsca, nie rusza się wystarczająco po różnych podłożach, żeby samemu jakoś wyczyścić sobie kopyta i jeszcze ktoś chce na nim jeździć, co WCALE nie jest dla konia naturalne. Nie można wrzucić konia w nienaturalne środowisko i oczekiwać, że naturalne mechanizmy sobie z tym poradzą. Zresztą w trzymaniu konia nie chodzi o to, żeby jakoś sobie poradził, tylko żeby było mu jak najlepiej. W naturze jeśli koń nie jest na tyle odporny, żeby zwalczyć bolesną infekcję albo chociaż z nią funkcjonować, to po prostu zginie. Czy Ty chcesz narażać swojego przyszłego konia na chorobę i ból?

W tym wypadku jeszcze przez długi czas to dla konia lepiej będzie być dalej niż bliżej. Jak najdalej, dopóki donkamilos127 nie nauczy się podstawowych rzeczy. (2015/01/02 22:44)

Klaczkkaa


Słuchając tego, co piszesz i odpowiedzi na rady Honeonny, szczerze współczuję zwierzęciu, które kupisz. Widać, że nie masz wiedzy i doświadczenia. Oczywiście możesz się ze mną nie zgodzić, ale naprawdę szkoda konia. Oto, co moim zdaniem powinieneś zrobić:
1. Pójść do księgarni i kupić kilkanaście książek o koniach, najlepsze są takie dla dzieci, bo wszystko ładnie tłumaczą.
2. Znaleźć na youtubie taki filmik 'Jak lepiej jeździć konno' i porównać z tym, co prezentuje Twój ułan.
3. Obliczyć REALNE koszty utrzymania konia, bo gdzie teraz wychodzi 100 zł za miesiąc, może wyjść dużo więcej.
4. Ogarnąć, że póki co kiepską masz tą wiedzę i zaprzestać poszukiwań konia, dla jego własnego bezpieczeństwa.
Mam nadzieję, ze pomogłam. Życzę ci serio fajnego konia, a temu koniowi ROZSĄDNEGO właściciela, ale radzę zacząć od podstaw, szczególnie w kwestii opieki nad koniem. Bo na tą chwilę tylko zwierzęciu zapewnisz koszmarne warunki.
P.S. Koniecznie oblicz koszty za 2 konie, bo o ile wybierzesz zakwaterowanie u dziadka, muszą być we dwójkę, bo krowy fajnymi kumpelami dla konia raczej nie będą. (2015/01/03 14:55)

Honeonna


Ojojoj, przeczytałam w otchłaniach netu jeszcze trochę wypowiedzi donkamilos127 i boję się, że nic nie wyjdzie z naszego doradzania (raczej odradzania). Słabo widzę, żeby dał się przekonać, że jego plan NIE jest dobry. (2015/01/03 17:34)

Klaczkkaa


Jeśli na tą chwilę koń zostanie kupiony, on nie będzie zdrowy ani szczęśliwy. Wszystko, co napisał jego przyszły właściciel pod swoim postem to bzdury. KOnie nie lubią być czyszczone, mogą po prostu po przerwie iść do roboty i robić swoje- kompletny brak wiedzy...
Chodzi mi tylko o to, że konie są zwierzętami cudownymi i nie zasługują na takie coś. Wolę donkamilas127' owi coś kilka razy napisać, żeby może zwierzak nie cierpiał.
Nie piszę tego, żeby Cię, donkamilasie127, obrazić, ale nieco zmienić punkt widzenia i pomóc! koniowi, którego chcesz kupić. (2015/01/03 18:58)

Szary Pielgrzym


Honeonna , piszesz dobre teksty na temat pielęgnacji , opieki , i zasad postępowania z końmi, zgadzam się z Tobą w tych tematach całkowicie.

Jednak z Twoją wypowiedzią na temat ułanów zgodzić się nie mogę. Ułani znani byli z doskonałej znajomość koni , dobrego wyszkolenia , wiele można się było nauczyć od nich . Tobie chodziło mam nadzieję o dzisiejsze stowarzyszenia które kultywują tradycję ułańskie , niektórzy członkowie niektórych stowarzyszeń ułańskich rzeczywiście stanowią całkowite zaprzeczenie wartości i cnót jakie reprezentowali przedwojenni ułani .


(2015/01/03 19:56)

Szary Pielgrzym


Donkamilos127 , jeśli można spytać , jakie masz kompetencje do pracy z koniem . Masz może brązową odznakę jeździecką , pracowałeś jako wolontariusz lub pełniłeś wachty stajenne w ośrodku jeździeckim , fundacji , lub w podobnych miejscach . Być może się mylę , ale mam poważne wątpliwości czy jesteś gotowy na kupno konia . Pamiętaj , konia łatwo wpędzić w chorobę a leczenie to kosztowny i długotrwały proces

(2015/01/03 20:23)

jestemzlasu


Szary Pielgrzym ona raczej pisze o teraźniejszych, trudno o przedwojennych pisać, że jadą na 3 godziny w teren. Znam jednego, który jest w świetnej formie jak na swoje 95 lat, ale na konia już jednak nie wsiada.A ci przedwojenni tak naprawdę byli... różni. Zwykli żołnierze często umieli tylko jako tako utrzymać się na koniu. Między innymi po to mieli ostrogi i pelham - żeby każda niezguła dała radę konia najpierw ruszyć, a potem zatrzymać. Siłą rzeczy nie mieli też dogłębnej wiedzy na temat koni. Ale dbali o nie jak o siebie samych albo i lepiej, nie da się zaprzeczyć. (2015/01/03 20:39)

Katarzyna Werkowacz


... "bo konie tego nie lubia"...
tak na prawde.. co one lubia? powiedza nam? :P
akceptuja wiele z tego, co im czlowiek zaserwuje

Honeonna ma racje, co do kopyt i wielu innych faktow- zgadzam sie...

Skad wiesz, Kamil, ze kowale robia dobra robote? znasz konkretne wytyczne dobrego werkowania/ kowalowania? Sama spotykam sie z ludzmi, ktorzy sa przekonani, ze ich konie sa werkowane u najlepszego kowala w regionie... bo mu placa 50 zl i chca wierzyc ze te pieniadze sa dobrze zuzytkowane, a tymczasem robota jest wykonana w sposob wykazujacy TOTALNY BRAK ZNAJOMOSCI ANATOMII I BOMECHANIKI kopyta/ nogi/ ciala konia...
 
Kopyta musza byc czyszczone codziennie najlepiej 2x, kon musi sie ruszac codziennie, zeby ukrwienie kopyt (skupiam sie na kopytach, jako fachowiec) umozliwilo sprawne funkcjonowanie struktur kopyta, itd itp. Mnostwo dobrego kon zyskuje  samego faktu wzmozonej cyrkulacji krwii, do czego jak wiemy potrzebny jest ruch.
Sorry, nikt Ci tu nie chce za zle. Ja na pewno nie. A napewno wszszycy tutaj zgromadzeni nie chca zle dla Twojego konia... Przemysl...

Wg mnie najwazniejsze jest, czy Ty umiesz zapanowac nad koniem w kazdej sytuacji- gdyby zaczal gryzc, kopac, albo zawracac z drogi w polowie wycieczki... Kon to duzy zwierz... i zdajesz sobie sprawe,ze jesli nie zapanujesz nad jego umyslem, to wowczas masz przed soba 450-500 kg sterty miesni szybszych i zwinniejszych od Ciebie 10x, ktore w mgnieniu oka sa w stanie Cie zabic?

I tak pewnie zrobisz, jak uwazasz... ale pomysl nad dobrem konia przede wszystkim... a nie nad faktem, jak bardzo Ty chcialbys miec swojego konia...

Powodzenia (2015/01/03 20:42)

Szary Pielgrzym


Jestemzlasu , miałem ma myśli oficerów i instruktorów z Centrum Wyszkolenia Kawalerii z Grudziądza .

(2015/01/03 21:08)

Honeonna


Oczywiście miałam na myśli tych dzisiejszych pseudoułanów, którzy traktują konie głównie jako środek do podbudowania ego i nie mają właściwie nic wspólnego z tymi prawdziwymi ułanami, a już na pewno nie podejście do koni. Chodziło mi o ludzi, którzy wyrażenia "ułańska brawura" i repliki munduru używają jako usprawiedliwienia dla bezmyślności i narażania swoich koni w imię nie wiem czego. O tych, którzy trzymają konia po to, żeby się na nim polansować na ułańskich imprezach i poszarżować po lesie, a nie mają podstawowej świadomości, co dla niego jest dobre. Prawdziwi ułani oczywiście żyli w czasach, kiedy nie było dostępu do dużej części tej wiedzy, którą mamy dzisiaj i też bywali różni, mniej i bardziej godni naśladowania, ale generalnie lepsi od tych psaudonaśladowców, których miałam na myśli. Dla prawdziwych ułanów i tych, którzy naprawdę podtrzymują tradycję, dbając o dobro swoich koni-wielki szacun. (2015/01/04 15:46)

mikra1967


Od siedmiu lat mam konia że tak to określę przy domu .W stajence w dwóch boksach stoją dwa konie(drugi mojej szwagierki).Jeździmy najczęsciej właśnie w piątki,soboty ,niedziele,wtedy kiedy mam wolny od pracy dzień i pogoda jest w miarę sprzyjajaca.Nigdy dzięki Bogu konie nie chorowały ,kopyta mają w doskonałej kondycji,systematycznie ogląda je wet przy okazji szczepien i tarnikowania zebów,odrobaczania i takich tam...Konie są w świetnej formie (cały czas mam na myśli konie do jazdy tzw.rekreacyjnej)Werkowane co 6 tygodni i oczywiście w miarę możliwości wypuszczane na pastwisko.Zimą po to aby pobiegały a latem wiadomo.Myślę że lepiej miec konia bliżej domu ,w każdej chwili można pójśc do niego przytulić się ,poczyścić,pogłaskac,pogadać.Nie samą jazdą żyję człowiek i koń:).Jak bedziesz miał pytania to się nie krępuj.W wielu stajniach konie stoją w tygodniu a jeżdżą w soboty i niedziele. (2015/01/06 16:19)

misio


Lepiej po prostu w ogóle nie kupuj konia na koniu jeździ się codziennie to po ras po dwa najpierw oblicz ile kasy stracisz na jeździe u tego pana a potem zastanów się czy kupić konia bo koń to nie zabawka jeśli twój dziadek zna się na koniach no to jakoś by jeszcze było bo ja mam kuca i jeżeli nie pilnuje się ile on dostaje owsa to zawsze dostaje pełne koryto a jak go pilnuje to dostaje nawet nie dwie garstki bo niedługo nie wyjdzie z zagrody taki jest gruby no ale jeżeli stać cię na utrzymanie konia i jeżdżenie na nim częściej to go kupuj ale zastanów się czy jazda u tego gościa nie jest tańsza. (2015/01/12 16:57)

akordysiewicz


według mnie to narazie powinieneś u tego pana sprubować jeżeli będzie coś nie tak, to w tedy u dziadków:) (2015/02/01 17:37)

izapyza


Juz troche stary wątek, ale tez nieco poleję wody. Dziwie sie, dlaczego mu tak to odradzacie. Faktycznie najgorszym problemem byłoby, gdyby koń stał sam. Ale jesli to odpada, i jest ktos obowiazkowy co bym sie miał nim czas i siłe zajmowac, to nie widze problemu. Ja bywam w wielu stajniach, i niektóre-  mimo że prowadzone przez fachowców w tej dziedzinie, którzy zajmuja sie tym cale zycie - konie chodza u nich w szkołkach po 6 godzin dziennie, niewazne jaka pogoda, na padoku pył, karmione splesniała paszą, albo jedynie chlebem i to nawet nie czerstwym. Sa tez stajnie o prawdziwie dramatycznych warunkach, powiedziałabym ze jest takich masa. Wielu handlarzy pakuje konie do boksów, i nie wychodza całymi dniami, jezdziłam kiedys w miejscu gdzie bylo 80 koni, jeden maleńki wybieg, 90 % koni nie wypuszczano, do tego czesc stala na stanowiskach. Widziałam kiedys- moze teraz juz sie tego nei praktykuje, jak gdzies konie w szkołce, po jezdzie stały w boksach osiodłane, ale nie chwile, ale np. godzine, dwie, czekały na nastepne jazdy bo im sie nie chciało rozsiodływac. Dodajmy stajnie typu Posadowo, gdzie konie były tak wyglodniałe i chore, ze nie miały sieły stac na nogach. Jak w duzych stajniach moze tak wyglądac, to co z małymi, które nie sa kontrolowane?

Obecnie jezdze w stajni, gdzie nie ma dramatycznych warunków, ale np. własciciele nie kaza w ogóle czyscic kopyt przed jazda, bo mówia, że to nie ma sensu, ze sie powinno czyscic po jezdzie, bo wtedy moze sie dostac kamien, a w boksie to jest tylko słoma. 

Co do czyszczenia to faktycznie wiele koni, zauwazyłam ze zwłaszcza folbluty- moze ze względu na delikatna skóre, tego nie lubi. Tych pseudoulanów i innych ludzi, co sie bawia w udawanie rycerzy, kowboi, czy indian tez szczerze nie cierpię. Widziałam raz pokazy Indian, posadzili gosci co kompletnie nie umieli jezdzic konno, co najlepsze, nie  na oklep ( bo bidaki nie daliby rady), tylko w westernowym siodle. Zenada. 

Ale reasumujac- kon moze trafic naprawde w znacznie gorsze warunki

(2015/03/19 22:41)

Ulungu


Honeonna, Koń nie będzie robił swojemu towarzyszowi badań genetycznych by przekonać się czy jego towarzysz jest tego samego gatunku. I tak, towarzystwem konia MOŻE być drugi koń, kucyk, osioł, koza, i pies. Skoro koń jest w stanie uznać człowieka za swoje stado to tym bardziej kozę.
Dla jednego konia TONY siana i owsa? Dla jednego konia można w workach zamawiać, chyba że się go trzyma na niedojezdnej pustyni pod Dubajem. Można śmiało zamawiać mniejsze ilości np co pół roku od okolicznych rolników albo nawet przez neta. Jedyny problem to odpowiednio wcześnie sobie te dostawy załatwić.

donkamilos127 Radze ci rozważ tę propozycję za 100zł, bo koń dla starszej osoby to ogromna praca. Nie wystarczy mu nasypać owsa i sobie pójść i dziadkowie na pewno szybko pożałują tej decyzji, z każdą kolejną wywiezioną taczką brudów i każdym kolejnym przeprowadzeniem konia na pastwisko, a jeszcze nie wiadomo jak ten poułański koń przyjmie ich opiekę.


Poza powyższym z Honeanna się zgadzam całkowicie. Zorientuj się też ile kosztują środki pielęgnacyjne bo bez tego niby da się o konia zadbać ale jest to trudne, czasochłonne i nie zawsze równie skuteczne. Pamiętaj też że kowal i weterynarz muszą konia widywać regularnie i na pewno nie za darmo.

A, koń to nie krowa, i TRZEBA konia czyścić, najlepiej codziennie. W naturze konie nie widywały też kowala i weta ale mam dla ciebie złą wiadomość. W naturze konie w obecnej formie NIE WYSTĘPOWAŁY. Formy udomowione, jak sama nazwa wskazuje, są udomowione a tym samym zdane na człowieka. Nie wiem nic o nielubieniu przez konie czyszczenia. Moje jakoś lubią. Wręcz jest odwrotnie niż piszesz. Koń zbyt rzadko czyszczony zacznie ci chorować na łupież, łuszczycę, grzywa zmieni się w strąki na których połamiesz szczotkę a ogon wytrze o pierwszy lepszy pień bo go będzie swędział, podobnie jak skóra którą na pewno w ten sposób pouszkadza, nabawiając się kolejnych dolegliwości gdy zajmą się nim insekty. Złożą pod skórą jaja, wylęgną się larwy, i dopiero będzie ubaw. Ogona nie będzie prawie wcale bo zostanie na przedmiotach o które koń się drapie. Podczas czyszczenia zabezpieczasz konia przeciwko pchłom, kleszczom i innym pasożytom. Koń na łące np blisko lasu może nałapać kleszczy jelenich, roznoszących boreliozę. Mam nadzieję że wiesz jak straszna to choroba i jak trudno wykrywalna u zwierzęcia. Owszem, można trzymać zwierzę "na dziko", są znane przypadki hodowców którzy w ten sposób trzymają krowy, ale jest to ślepa szaleńcza uliczka gdyż te zwierzęta padają jak muchy i na codzień i podczas porodów, i chodzą na kopytach w kształcie kajaków. Nieczyszczenie i niepiłowanie kopyt, jeżeli nie biega na wybiegach pozwalających mu na ścieranie tych kopyt(większość nie pozwala chyba że masz wybetonowany lub wysypany grubym żużlem) powoduje jak wspomniałam: Niekontrolowany przyrost co w ciągu roku lub dwóch potrafi już doprowadzić zwierzę do sytuacji graniczącej ze śmiercią z zaniedbania. Kopyto narasta przekrzywiając pozycję części końskiej nogi powodując zwyrodnienia i ból. Również powoduje wbijanie się zanieczyszczeń między strzałkę i kopyto, i trwałe ich zbieranie się w narośniętym kopycie co jest bezpośrednią przyczyną gnicia strzałki, rozwarstwienia kopyta, i pęknięć. Wszystko to prowadzi do infekcji, niektórych bardzo groźnych. Koń z chorymi kopytami jest ospały, zbolały, nie chce jeść i w bardzo krótkim czasie choruje z wycieńczenia organizmu. Zwierzęta hodowane w pomieszczeniach i wybiegach nie pozwalajacych na naturalną migrację jak u dzikich form koniowatych, nie mają szansy na przebywanie w miejscach pozbawionych ich odchodów i zbyt miękkiego gruntu, które powstają na małych wybiegach i w zamkniętych pomieszczeniach. Wskaż mi przykład dziko żyjącego roślinożercy naturalnie chronionego przed insektami... Takie właśnie konie których właściciele myślą, że "natura sama je zrobi" są odbierane przez TOZy i inne fundacje.
Koń jest ZDANY na człowieka pod tym względem, chyba że puścisz go zupełnie wolno i niech biega po okolicy, ale wtedy najpewniej stanie się własnością pierwszego z brzegu myśliwego, który ma obowiązek odstrzelić wałęsające się zwierzę. DOMOWE. Nie masz ochoty dbać o zwierzę to postaw w takim pensjonacie w którym to zrobią za ciebie. Pomyśl, jaką traumę zafundujesz dziadkom którzy całe życie hodują bydło a zobaczą że koń marnieje pod ich ręką.
Tak więc podsumowując te konie które hodujemy nie są w stanie w zapewnionych przez człowieka warunkach same sobie poradzić z czyszczeniem i swoim organizmem, i każdy powinien wbić to sobie do głowy jeśli kupuje sobie konia. Nawet najbardziej zapalony pro-ekolog.
I nie neguj tego, co pisze Honeanna, bo głupiego ci nic nie mówi i widać że pisze z doświadczenia. Fundacje uwielabiają odbierać zwierzęta właśnie tak trzymane, ponieważ tacy ludzie działają wedlug własnego uznania i najbardziej są narażeni na błędy, ktore w wyniku krzywdzą zwierzę. A zwierzę to nie oprogramowanie, jak popełnisz błąd nie naciśniesz klawisza DELETE i nie wgrasz od nowa, ani nie zrestartujesz jak poziomu w grze. Po prostu będzie cierpieć, albo nawet tego nie okaże i padnie gdzieś na skutek eksperymentów. Ludzie do tej wiedzy dochodzili na całym świecie przez wieki, i wnioski nastolatka, nawet inteligentnego, nie mogą się z tym równać.  (2015/03/21 14:29)

Honeonna


Od razu oznajmiam, że to tak tylko dla dodatkowego wyjaśnienia, nie po to, żeby ostro polemizować, bo wiele z tego to kwestia podejścia albo uznania. :)

Można kupić w workach albo mniejszymi partiami, tylko trzeba policzyć koszty. Jeśli chce się kupić np. owies, kiedy jest go dużo po zbiorach, to logiczne, że cena będzie niższa niż wtedy, kiedy zapasy są na wykończeniu. I trzeba się zatroszczyć o dostawy, oczywiście, łącznie z tym, żeby nie okazało się, że ten owies z neta jest sprzed dwóch lat, słaby i zwietrzały, albo w ogóle przeznaczony do siewu. I należy upewnić się, że ten ktoś będzie to sprzedawał małymi partiami także wiosną. I że opłaci mu się trzymać ten owies do czasu sprzedaży. I że transport nie będzie za drogi. I tą mniejszą partię siana/owsa też trzeba gdzieś zmieścić, bo chyba nie mówimy o dosłownym kupowaniu na worki co tydzień, no chyba że ktoś ma taką opcję, to jego szczęście.

Licząc, że koń zje, powiedzmy, 2kg owsa i 6kg siana dziennie, to wychodzi tego łącznie 4380kg na rok. Nawet kupując na pół roku to trochę jest. Na rok 730kg owsa zajmie jakieś 1,5m3, 2190kg siana trudno oszacować, bo bardzo dużo zależy od tego, czy to jest siano luzem, w beli tylko zwinięte, w beli sprasowane, w kostkach itp., ale jakieś 20m3 powinno być. Czyli duża skrzynia 1mx1mx1,5m i średni pokój. Na pół roku oczywiście mniej. Czy to dużo czy mało, zależy od stajni. Można wszystko choćby wystawić pod folią na dwór, tylko pytanie, kiedy jakaś mysz postanowi tam założyć rodzinę albo kiedy utknie tam i zanieczyści siano kwasem pruskim (bela do wyrzucenia). No chyba że wcześniej deszcz albo roztopy sprawią, że coś samo podgnije. Konkluzja moja jest taka, że wszystko się da, tylko trzeba to dobrze przemyśleć. I mam poważne wątpliwości, czy donkamilos zdaje sobie sprawę z części "dobrze przemyśleć". Ty jesteś pewnie osobą, która by dała radę to zorganizować.

Z tym, że koń uznaje za część stada-zależy, co się pod tym rozumie i nie chcę się wypowiadać za konie, ale przecież widzą, że człowiek to człowiek, a koń to koń i nawet zachowują się często inaczej wobec ludzi niż wobec koni. Człowiek jest innego, odległego gatunku, ale świadomie podejmuje wysiłek, żeby mówić zrozumiałym dla konia językiem i dojść, co z kolei koń chce przekazać. Nie jest też zamiennikiem innych koni, nie siedzi na pastwisku i nie chodzi z głową przy ziemi 12 godzin dziennie, nie bawi się z koniem po końsku, tylko po pracy wypuszcza go do innych. Testów DNA koń nie zrobi, oczywiście, ale koza czy owca zachowują się inaczej, bo są przeżuwaczami. I oczywiście, że lepiej koza niż nic, i że z psem koń też może się bawić, a nawet z kurami bywają historie, ale moim zdaniem nie powinno się nabywać konia z myślą "jakoś będzie musiał sobie poradzić, bo ja tak chcę, jak koza mu się nie podoba, to trudno". Należy zaakceptować to, że koń to zwierzę stadne i tak samo jak musi jeść i pić, tak samo musi mieć ruch i towarzystwo. Jeśli rybki ławicowej do akwarium też nie kupi się jednej, tylko kilka, to dlaczego koń ma być kupowany z lekceważeniem jego potrzeb? Kozy itp. powinny być według mnie zarezerwowane jako dodatek albo w awaryjnej sytuacji. Pomijam już fakt, że te zwierzaki na przyczepkę też potrzebują opieki, często innej niż koń, a równie ważnej.

Ale to tak tylko na marginesie jako przyczynek do dyskusji, bo wiele z tego to kwestia uznania, szkoły myślenia itp., nie zamierzam się kłócić. :) I ja z kolei zgadzam się z Tobą. Szkoda tylko, ze donkamilos raczej już tego nie przeczyta. (2015/03/22 02:18)

izapyza


Co do tego czyszczenia, to nie wiem czy wiecie, ale hodowcy trzymajacy konie w chowie tzw bezstajennym, nie czyszczą koni, tzn nieco tylko szmatka, ale nie w klasyczny sposób typu szczotka z twardym włosiem i zgrzebło. Czyszczac mocno, wyczesuje sie warstwe łoju która pomaga utrzymac ciepło nocą... chodzi mi oczywiscie o prawdziwych hodowców a nie pseudo- amatorów.

Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób ma pomoc czyszczenia na kleszcze? Chyba ze mowa o pryskaniu specjalnym płynem w trakcie? Bo wiem od weterynarza, ze jak kleszcz juz wejdzie, to nie ma znaczenia czy on pobedzie minute, godzine lub cały dzien, borelioza sie zaraza w chwile

(2015/03/28 22:17)

Ulungu


To zależy gdzie jest stajnia i pastwisko, jak wygląda tam sprawa pasożytów. Są miejsca w których kleszcze są nagminne i wtedy nieużycie żadnych środków to kuszenie losu. Poza tym kleszcze zwierzęciu zwyczajnie przeszkadzają bo to nic miłego. Czyszcząc konia regularnie możesz zauważyć że ma kleszcza w uchu, poobcierany nos, skaleczenie albo coś nie tak z kopytem. Jak puścisz i lata sam i sie nim nie interesujesz, nie wiesz nic i każdy problem dostrzegasz po czasie. A co do czyszczenia raz kiedyś szmatką z obawy o stratę łoju, przyszlo mi opiekować się już zwierzęciem które prawie rok doprowadzałam do porządku z grzywą i sierścią właśnie dlatego, ogon niby ok a jak podniesiesz do czesania to od dołu same strąki i grzywa sztywna jak szczotka druciana posklejana łojem i łupieżem a do tego kleisty na całym ciele nawet po myciu. Biedny koń do ran wyszarpywał sobie skórę chcąc się tego pozbyć. Dzięki wielkie. Pies też nie lubi częstych kąpieli i też traci wtedy warstwę ochronną ale nie pozwalamy by nasze psy biegały ubabrane błotem i smierdzące łojem albo z kleszczami w brzuchu. Każda skrajność jest niedobra, człowiek siedząc codziennie 2 godziny w wannie też sobie zaszkodzi prędzej czy później, ale tak samo sobie zaszkodzi nie myjąc się. Ja koni do czyszczenia wiązać nie muszę bo same przychodzą na widok zgrzebła czy grzebienia i mogę je czyścić nawet na srodku wybiegu i tylko jedną czarną owcę trzeba przekonywać smakołykami czy czasem przytrzymać. Ale wiadomo że jak my one też mają różne charaktery. (2015/03/31 19:35)

ali32177


Pamiętaj, że to bardzo duży obowiązek. Ja sama wydzierżawiałam konia i muszę przyznać,że to łatwe nie jest. Ale jeżeli masz dziadków na farmie to będzie ci o wiele prościej. Jak kupisz konia to upublikuj zdjęcie (2015/04/01 08:50)

Andrzej K


Na co w końcu się zdecydowałeś? Ja też się zastanawiam, czy kupić konia synowi czy korzystać z koni ze stadniny. W tym artykule znalazłem informację, że lepiej będzie wypożyczać ze stadniny : http://equitrend.pl (2015/05/15 22:27)

Gorąca piątka