Porażki w jeździe konnej

/ 108 odpowiedzi
Jak wiadomo każdy odnosi sukcesy i porażki w jeździe konnej. Tym razem opisujemy swoje porażki.
Kamila


Ostatnio nie dopuszczono mnie do brazowej odznaki i mam teraz malo czasu na jazdy- koniec roku i takie tam, a w sierpniu znowu podchodze wiec musze sie do roboty wziasc

(2010/05/24 18:16)

Karolla


Spadłam dwa razy w terenie:) raz się czegoś przestraszył w krzakach, a za drugim razem na wsi dzieciaki go wystraszyły i fiknęłam koziołka do tyłu.... ale co mnie nie zabije to mnie wzmocni:):) (2010/07/06 12:48)

Aduskon


ja raz jeździłam na nowym ogłowiu ( nie wiem czy to przez to), zatrzymałam konia i chciałam go zebrać, zaczął się cofać, ja dodałam mu łydkę a on po prostu stanął dęba, ja zamiast zrobić półsiad poleciałam do tyłu i koń spadł na zad a potem na bok.... heh... a mówią żeby jak coś odchylać się do tyłu, bo o tyłu nie można spaść xD (2010/07/14 23:30)

KooniaraaxD


Ja kiedyś jeździłam na 12-letniej klaczy - matce mojego konia na którym teraz jeżdżę ;DD
Gdy galopowałam ugryzł ją bąk i zaczęła szaleć ;)))
Ja zamiast odchylić się do tyłu pochyliłam sie do przodu i spadłam ;//
Ale nic się nie stało xD (2010/07/15 17:03)

Epoka


Wy tu macie takie upadki z konia normalne, a mój jest wręcz idiotyczny i głupi ;// No więc było to na mojej pierwszej jeździe po 4 (chyba) latach i pierwszej w klubie, w którym jeżdżę. Dostałam konia o średnim wzroście. Ale do rzeczy... Koniec jazdy. Mieliśmy zsiąść "po ułańsku" . Instruktor nam wytłumaczył o co chodzi, więc do dzieła. Wyjmuję prawą nogę ze strzemienia, pochylam się do przodu, przekładam nogę nad zadem konia, ale nieeeeee... Ja jak to ja puknęłam konika w krzyż, czy nerki . Jak mi baranka wystrzeliła ! Ja nie przygotowana na to z dodatku z nogom już praktycznie przełożoną - pamiętam tylko koleżankę obok zsiadającą, wodzę i grzywę, no i spadłam na plecy bądź głowę - nie pamiętam dokładnie. (2010/07/15 21:34)

Karolla


aha, no nie:) ja robiłam jazdę i moja koleżanka bardzo chciała na Bankiera wsiąść, więc no ok:)
Bo ona niby jeździła kiedyś i max dobra była...

Nie wspomnę że nie wiedziała jak wsiąść na konia, ale to nic...
Siedziała na tym koniku moim biednym jak kwoka jakaś, a jak zsiadała to zleciała na plecy, ale z niej pompę miałam... HAHAHAHA!!!! (2010/07/16 11:58)

użytkownik14368


Jak raz bylam zaspana założyłam na odrotnie czaprak:P

(2010/07/16 20:17)

Epoka


O! A ja po jeździe, byłam zmęczona i odwrotnie kantar koniowi ubrałam ; DD (2010/07/16 20:27)

użytkownik13426


Moją najgłupszą porażką było, jak pierwszy raz przymierzałam nowe czapsy (na lewą stronę) obciach był jak nie wiem co... ;)
Inna porażka to taka, jak kiedyś z dumą w nowej stajni powiedziałam, że lubię jeździć na trudnych koniach, a po 10 minutach jazdy ten oto trudny koń mnie wysadził z siodła i jeszcze potem podeptał ;)) Już nie powiem nigdy, że lubię ;) (2010/07/16 21:13)

nostalgiaa


ja na obozie w tamtym roku byłam w takim dłuższym terenie. jak wracaliśmy to na takiej łące mieliśmy galopować. ja byłam 3 od końca, a jechaliśmy w siedmiokonnym zastępie. przede mną wszyscy już galopowali, a ja za nic nie mogłam popędzić Maga do galopu. xd
gdy zaczął w końcu galopować to wyrwał mi do przodu, minął wszystkie konie . dwa się spłoszyły, a ja pogalopowałam jeszcze kilka metrów i Mag zatrzymał mi się przy drzewach. gwałtowne hamowanie, a ja znalazłam się przed siodłem na kłębie. xd (2010/07/16 21:37)

ADI6464


Nie wyszła mi wolta w kłusie :(:( (2010/07/20 07:36)

Ewelina&Bestia


E, ja nie mam się czym pochwalić... ot, trzy razy zostałam nadepnięta, przy czym w dwóch przypadkach od razu konie zeszły, bo to były bardzo posłuszne konie, tylko jeden taki stary leniwiec z 10 sek. na mnie stał. Darłam się i darłam, aż w końcu "udało mi się" spłoszyć go. Oczywiście nie taki był mój zamiar... A co do upadków to raz spadłam, bo mi się konik dziwacznie spłoszył... to znaczy, zagalopował normalnie, a potem nagle w pewnym momencie przestał się mnie słuchać. Ja spanikowałam, pochyliłam się do przodu i fru! na ziemię. Ale nic mi się nie stało. (2010/07/21 16:57)

nostalgiaa


przypomniało mi się, że jak w tamtym roku byłam na wakacjach na obozie i pojechaliśmy w teren to po raz pierwszy w życiu koń się pode mną położył i zaczął się tarzać. oczywiście wcześniej z niego zeskoczyłam. xd
jak wstawał to na mnie nadepnął. :) później noga bolała mnie do końca obozu. (2010/07/21 21:12)

tala1992


Jeśli o mnie chodzi to cała moja jazda jest jadną wielką porażką... czasem tak bywa że zgram sie z koniem w kłusie a czasem nie mogę.

Ostatnio moja jazda była kompletną klapą, ja swoje koń swoje, belki do bani, kłus jeszcze gorzej, wierciła sie, próbowała zawracać zmieninach kierunek, nawet anglezowanie mi ie szło, zatrzymywała sie w kłusie :/ i jeszcze sie spłoszyła byłam juz obok siodła ale nie spadłam ^^ jedyny plus tej jazdy :)

Jeśli chodzi o porażki to ja debiutuje na tym forum, nikt nie ma chyba takiego pecha i beztalencia do jazdy jak ja, staram sie tym nie przejmować ale to mi nie wychodzi :(

(2010/07/22 10:39)

Agatulec13


Weź przestań, jak teraz Ci nie wyjdzie to następm razem, raz jesteśmy na dole , raz na górze ;)

P.S gdybyś zobaczyła moje lekcje xP

(2010/07/22 11:57)

Epoka


Jeśli o mnie chodzi to cała moja jazda jest jadną wielką porażką... czasem tak bywa że zgram sie z koniem w kłusie a czasem nie mogę.

Ostatnio moja jazda była kompletną klapą, ja swoje koń swoje, belki do bani, kłus jeszcze gorzej, wierciła sie, próbowała zawracać zmieninach kierunek, nawet anglezowanie mi ie szło, zatrzymywała sie w kłusie :/ i jeszcze sie spłoszyła byłam juz obok siodła ale nie spadłam ^^ jedyny plus tej jazdy :)

Jeśli chodzi o porażki to ja debiutuje na tym forum, nikt nie ma chyba takiego pecha i beztalencia do jazdy jak ja, staram sie tym nie przejmować ale to mi nie wychodzi :(


Kobieto! Ja raz przez całą godzinę jazdy miałam tzw. 'siad fotelowy'! Później się okazało, że przy puszczaniu koni na ujeżdżalni (hala była remontowana tlatego też konie musiały się oswoić) siodło się przesunęło, a ja tego nie zauważyłam ;// Na początku zawsze tak jest! Dla mnie co 2 jazda jeszcze 2 miesiące temu była klapą! Teraz każda jazda jest świetna! A co do tego ty swoje, koń swoje to bądź bardziej stanowcza. Radzę od czasu do czasu używać palcata ;) (2010/07/22 19:54)

tala1992


W sumie może faktycznie, skupiam sie żeby wszystko było ok, i przez to nie dostrzegam jaka jazda konna jest wspaniała, chciałabym to jakoś pogodzić, ale wszystko w swoim czasie, mam taką nadzieje :) (2010/07/23 14:18)

Simple18o


No cóż, co do porażek to oczywiście upadek z mojej rozbrykanej Funki. To było w zimie. Gdy byłam mała nie umiałam także w strzemionie ustawić piętę w dół i to mi trochę zostało. To znaczy tracę nad nią kontrolę w kłusie. Niestety... (2010/07/23 16:35)

koniowaata


A ja właśnie kilka dni temu jeździłam konika którego niedawno oswajałam i jechałam w galopie, zamiast kasku miałam czapkę którą, zwiał wiatr z głowy i zaplątała się koniowi między tylnie nogi, zaczął sadzić takie barany, że nie byłam w stanie się utrzymać i spadłam na glebe...:) Totalnie spuchł mi kciuk (chyba jest wybity) a na dodatek przetarłam sobie palce od wodzy...: ) Ale pozbierałam się, zamoczyłam dłonie w zimnej wodzie i dokończyłam trening...;)) (2010/07/23 19:24)

koniowaata


A drugą porażką było jak kulałam beczkę po padoku i się przewróciłam...Podniosłam głowę i zobaczyłam jak idzie na mnie źrebak...Totalnie mnie zamurowało i nie mogłam się ruszyć, zamknęłam tylko oczy, a gdy je otworzyłam zobaczyłam na mojej łydce odcisk małego kopyta ; )) (2010/07/23 19:32)

Canter


Dla mnie moimi największymi porażkami jest nie tyle brak pewnych umiejętności, ale to, kiedy pozwalam ponieść się emocjom. Zdarza się to każdemu, ale chciałabym to wyeliminować.
Np. podczas jednej jazdy wszystko szło źle i nie tak. Byłam zła i zestresowana, koń też. Zamiast sobie odpuścić albo jakoś wyluzować jechałam dalej, co z rezultacie skończyło się bardzo przykro - porwanym ogłowiem. (2010/07/24 17:36)

Koza132


tala1992 - gdybyś zobaczyła moje jazdy to byś ze śmiechu nie wyrobiła,a jeżdżę prawie 8 lat (z przerwami).


Najgorsza porażka?
Hmm... Cała moja jazda konna to jedna wielka porażka, np.
1. skakałam jakąś pseudo stacjonatę 120cm wylądowałam obok konia na plecach,
2. skakałam oksera 60cm na oklep i spadłam za nim w zaspę,
3. 2 gleby na jednej jeździe kiedy pierwszy raz jeździłam na Brokacie,
4. zakładałam koniowi ochraniacze i pomyliłam lewy z prawym (i w przodach i w tyłach),
5. na pokazach obozowych najeżdżałam 5 razy na szereg i w końcu go nie skoczyłam
6. Najlepszy przykład - jeżdżę na sekcji jeździeckiej 2 mies., a skoki mamy 2 razy w tyg. i za każdym razem wszyscy oprócz mnie jadą parę razy parkur (wys. 90-120cm) przeczytajcie to -> http://www.photoblog.pl/koza132/71623555/dall.html (2010/07/29 23:47)

nostalgiaa


ja ostatnio byłam u mojej koleżanki razem z taką Kamilą. i jeździłam na Pandi. przy skokach cały czas zrzucała poprzeczkę mimo, że przeszkoda była niska.
podczas jednego galopu Pandi się potknęła a ja poleciałam lekko do przodu (nie spadłam) i wypadła mi noga ze strzemienia. stwierdziłam, że po co mam się zatrzymywać skoro mogę wyjąć drugą nogę i galopować. później do końca jazdy byłam bez strzemion. :)
może to nie jest porażka, ale nie wiedziałam co napisać. :) (2010/08/01 08:39)

karusia


Dobra nie wiem czy to porażka, ale mało co spadłam z konia. Ostatnio miałam swoją 2 lekcję jazdy. Zaczął się kłus i siedziałam nie pewna siebie w siodle. Nagle koń gwałtownie zachamował a ja wypadłam ze strzemion i nie poleciałam w bok tylko do przodu na szyję konia. Zatrzymałam się dopiero przy samej głowie konika.

(2010/08/02 08:47)

Lightium


Moją porażką był cały pierwszy rok "nauki" jazdy - przynajmniej 2 upadki co jazdę (raz w tygodniu albo więcej jeździłam) w różnych stajniach oraz upadek przez wyłamki i stopy na magicznej stacjonacie 35cm i koniec przygody ze skokami. ; )  kolejna porażka - rok nauki siedzenia w galopie,która nie przyniosła żadnych rezultatów. (2010/08/03 21:41)