Porażki w jeździe konnej

/ 108 odpowiedzi
użytkownik13322


Ostatnio byłam w terenie. Mój koń ciągle wyprzedzał, więc trzymałam go na krótkich wodzach. Już prawie dojeżdżaliśmy do stajni. Przed nami była jeszcze do pokonania bardzo stroma górka. Ja nadal trzymałam konia na krótkich wodzach. Ten zgiął się do trawy, a ja głupia zrobiłam fikołka przez szyję. Dziwne bo jeżdżę już długo i dosiad mam dość dobry, no ale zdarza się ;-) Co lepsze zdrętwiała mi noga i gdy wstałam, glebnęłam jeszcze raz na ziemię. Instruktor myślał że zemdlałam ;-D (2010/08/05 16:23)

Olka96


Moim zdaniem, żadna jazda nawet nie wiem z iloma upadkami nie jest porażką! Bo żaden czas w siodle nie jest zmarnowany! (2010/08/07 08:54)

użytkownik12478


mialam kiedys zrobic wolte na treningu skokowym a stała tam moja kol. na innym koniu i nie chcialam w nią wiechac prubując ją ominąc kon Czarek na ktorym jechalam pojechal na szereg z krzyzaków poczym spadłam na jego szyję i skoczylam krzyrzaka siedząc mu na szyji


drugie to dzierzawilam dosyc leniwego nawet bardzo leniwego konia i prubowalam ruszyc do galopu on jednak odmawial posłuszeństwa ... dostał bacikiem ujeżdżeniowym ale to nic nie dało .... potem moja kolezanka zobaczyla jak sie męcze i przyniosla bat do lązowania i zaczela go gonic i drzec sie na niego sypac w niego piaskiem i wgl poczym on zrobił 2 foule w galopie i znów przeszedl do klusa ludzie widzący to przedstawienie mieli z nas taki polew ze potem juz caly czas chodzilysmy jeździc na łąke zeby nikt nie widzial naszych mizernych prób zagalopowania na /Barthezie ;p (2010/08/10 22:14)

użytkownik13426


Moja kolejna porażka była na wczasach w agroturystyce z końmi.
Każdego dnia tam jeździłam na ulubionym koniu Nestorze, jazdy na nim były całkowicie bezproblemowe i tak idealnie Nestor jeździł jak tylko zechciałam. Codziennie galopowałam i pokonywałam bez trudu cavaletti, a jazdy na Nestorze były najlepsze w moim życiu :)
Któregoś dnia zaprosiłam na ujeżdżalnię moich znajomych (też byli tam na wczasach, ale w innym ośrodku bez jazdy konnej) żeby popatrzeli na moją jazdę. Jechałam tego dnia dla odmiany na klaczy Godemia, pierwszy raz na niej siedziałam. Na początku jazdy był stęp i wtedy do nich zawołałam "na razie się rozkręcam, potem będzie super!". No i było potem.... miałam przejść do kłusa i napotkałam taki opór, że w ogóle mi to nie wychodziło. Myślałam, że chyba jeździć nie potrafię jak takie coś mi się zdarzyło, a oni patrzeli i czekali na ten najważniejszy moment, na jakiś galop czy nawet skok przez przeszkodę...... :/ Obciach na całego!! Instruktor wziął mnie, (po latach nauki jazdy konnej) na lonżę :/ Oczywiście w tym momencie znajome mi towarzystwo wyszło z ujeżdżalni na grilla. Okazało się, że Godemia nawet na lonży stawiała opór i nie słuchała nikogo. Do tej pory nie wiem co to było, i czy może popełniłam jakiś błąd, ale moi znajomi oczywiście się nabijali "to co Ty przez te wszystkie lata robisz na tych jazdach...??". Musiałam pokazać potem zdjęcia z moich innych jazd, żeby mi choć trochę uwierzyli ;)) (2010/08/23 00:09)

Lutnia


A ja Spadłam z koni 35 razy w tym 22 z jednego ^^ (2010/09/22 16:36)

laura65


Ja jak byłam w terenie na takiej srokatej klaczy która bardzo ma wyciągnięty galop. Ciągle próbowała wyprzedzić konia jadącego przed mną i musiałam ją bardzo mocno trzymać i ściągać. W pewnym momencie w takim szybkim galopie wodza zaplątała mi się z grzywą i wyprzedziła konia jadącego przed mną. Galop zaczęła jeszcze bardziej wyciągać. W końcu udało odplątać mi się wodzę i jechałam już spokojniejszym galopem, bo ją przytrzymałam. Przed nami była górka i pomyślałam, że na tej górce na pewno uda mi się ją już zatrzymać. Nagle klacz skręciła mi w ścieżkę obok. Z trudnością utrzymałam się w siodle, bo to było nagle. Ja zamiast ją zatrzymać do kłusa, w galopie próbowałam ją nawrócić z powrotem co było moim błędem, ponieważ klacz skręciła mi w las a ja spadłam :P Teraz jak będę jechać na stajnię będę musiała kupić czekoladę :D

Ja mam jakiegoś pecha do srokatych koni, bo z każdego srokacza na jakim jechałam spadłam :D (2010/09/26 11:27)

patrycja13


Moja porażka to chyba to że nie umiem trzymać się dobrze łydkami, boję się galopować(kiedyś spadłam w galopie ...) cóż ... (2010/09/26 20:26)

użytkownik12568


ja miałam tyle nie najlepszych jazd że ciężko mi wyłonić jakieś konkretne:) moim zdaniem nie należy się przejmować takimi pseudo-porażkami...... jak sie nie przewrócisz to się nie nauczysz i koniec.... gdybym miała liczyć ile razy spadłam to ohoho!!!! zdarzyło mi się też kilka razy przewrócić się z koniem itd. ale jeśli ktoś rzeczywiście chce jeździć to nie powinien się zrażać:) (2010/09/26 21:54)

użytkownik13426


A ja znów miałam kolejną porażkę.... :/ Moja wczorajsza jazda była 'do bani'. Zawsze jeżdżę na koniach z zadowoleniem na twarzy, ale tym razem czułam jedynie przygnębienie. W kłusie klaczy nie mogłam ruszyć, ani o trochę nie przyspieszyła i wyglądało to tak jakby zaraz miała się pode mną położyć. Kilka razy się niebezpiecznie potknęła, że prawie wskakiwałam jej na szyję. Zamiast galop to po około 40 minutach jazdy był ledwo kłus wyciągnięty i jakieś nieudane zagalopowania. Naprawdę jeździłam jak laik, miałam totalnie zły dzień, porażka na całej linii - wpływ na to miał zapewne początek mojego dnia :( Po tej jeździe nawet nie wymieniałam z moją trenerką jakichkolwiek zdań, a zawsze wcześniej choć kilka się wymieniło, aż wstyd mi się tam znów pokazać ;/
Chyba się mocno przejęłam, może 'wrzucę na luz' ;)) (2010/09/26 22:13)

użytkownik14780


y... ja dopiero po 2 miesiącach się nauczyłam zakładać ogłowie... o.O

kiedyś też zbyt lekko zapinałam popręg i pod koniec jazdy byłam na środku konia, zamiast na grzbiecie (nikt mi nie zwrócił na to uwagi, bo w Bieszczadach w wakacje jeździłam sama, bez instruktora)...

(2010/09/27 15:32)

Ksekresi


Em  po 2 miesiacach  ( w ten piatek ) nauczylam sie zakladac kanta i oglowie  hahaha  ale  idiota ze mnie  :D (2010/09/27 15:42)

patrycja13


A ja znów miałam kolejną porażkę.... :/ Moja wczorajsza jazda była 'do bani'. Zawsze jeżdżę na koniach z zadowoleniem na twarzy, ale tym razem czułam jedynie przygnębienie. W kłusie klaczy nie mogłam ruszyć, ani o trochę nie przyspieszyła i wyglądało to tak jakby zaraz miała się pode mną położyć. Kilka razy się niebezpiecznie potknęła, że prawie wskakiwałam jej na szyję. Zamiast galop to po około 40 minutach jazdy był ledwo kłus wyciągnięty i jakieś nieudane zagalopowania. Naprawdę jeździłam jak laik, miałam totalnie zły dzień, porażka na całej linii - wpływ na to miał zapewne początek mojego dnia :( Po tej jeździe nawet nie wymieniałam z moją trenerką jakichkolwiek zdań, a zawsze wcześniej choć kilka się wymieniło, aż wstyd mi się tam znów pokazać ;/
Chyba się mocno przejęłam, może 'wrzucę na luz' ;))

Ja wczoraj miałam podobnie, też Alaska nie chciała się ruszyć, kłus to było tak kilka kroków, potykała się, galopem zrobiła pół kółka...
(2010/09/27 15:54)

patrycja13


Ja wczoraj miałam podobnie, też Alaska nie chciała się ruszyć, kłus to było tak kilka kroków, potykała się, galopem zrobiła pół kółka... (2010/09/27 15:55)

użytkownik14780


Em  po 2 miesiacach  ( w ten piatek ) nauczylam sie zakladac kanta i oglowie  hahaha  ale  idiota ze mnie  :D


hahaha gratuluję, widzę, że taki sam szmat czasu potrzebujemy, żeby nauczyć się tak prostych czynności. xd ale grutnt, że już umiemy! :P

(2010/09/27 16:00)

Ksekresi


Jestem pelna podziwu   trzeba tylko nas nasladowac  :D (2010/09/27 17:05)

ewelka


Moim zdaniem jazda konna nawet z stoma upadkami nie jest porażką! Bo każda chwila którą spędzamy w siodle nie jest zmarnowany, nawet gdy coś komuś nie wychodzi, czy instruktor go wkurza.  (2010/09/29 10:02)

Ksekresi


no masz racje  :P  nigdy nie jest to porazka  : ) (2010/09/29 17:16)

tala1992


dla mnie porażką jest ostatni przejazd przez belki... najazd ładny w ćwiczebnym prosto na belki wodze ok ja w półsiad a Lolita w ostatniech chwili ciach i przeszła obok belek ^^ albo nasz balet na ujeżdżalni chce jechać prosto a Lolita tak sie fajnie wyginała że jak obruciła delikatnie głowe widziałam jej zad... Potem ugryzła mnie w buta bo pod moim butem miała muche ^^ (2010/09/30 09:57)

MaryJane


Wodze na kontakt... A przed belkami łydka i pilnowac konia. (2010/09/30 11:35)

Ranissimo


Super, dugi post na drugiej stronie to prawda... (2010/09/30 18:43)

nostalgiaa


moją największą porażką był upadek przy skoku. najeżdżałam na Palomie na przeszkodę na padoku (mój pierwszy skok na dużym padoku) najpierw najechałam na koziołki a po koziołkach miała być przeszkoda. Palomka przez koziołki przeszła pięknie, centralnie przez środek, a w ostatnim momencie w bok, a ja nie wyrobiłam wypadełam z siodła i przeleciałam nad przeszkodą. xd wylądowałam ponad metr za nią. xd
ale Palomka nie pobigła dalej tylko zatrzymała się koło mnie i czekała aż wstanę i na nią wsiądę. (2010/09/30 20:10)

Ksekresi


To tak jakbys ty miala skakac  moze specjalnie ci cos takiego zrobila zebys zobaczyla jak to jest xDD:d  ( bez obrazy  ) xD (2010/09/30 20:22)

tala1992


moją największą porażką był upadek przy skoku. najeżdżałam na Palomie na przeszkodę na padoku (mój pierwszy skok na dużym padoku) najpierw najechałam na koziołki a po koziołkach miała być przeszkoda. Palomka przez koziołki przeszła pięknie, centralnie przez środek, a w ostatnim momencie w bok, a ja nie wyrobiłam wypadełam z siodła i przeleciałam nad przeszkodą. xd wylądowałam ponad metr za nią. xd
ale Palomka nie pobigła dalej tylko zatrzymała się koło mnie i czekała aż wstanę i na nią wsiądę.


masz bardzo dobrze wychowanego konia, puszcze Cie przodem :)

Całe szczęście że nic Ci sie nie stało, a co do tego że koń podszedł do Ciebie i poczekał to właśnie kocham między innymi w konach

(2010/10/02 21:20)

Ksekresi


no  to jest bardzo mile jak kon czeka a nie spierdziela w dluga xDD (2010/10/03 09:58)

LadyFromEast


Moja porazka

Lekcja zapowiadała się ciekawie, dostałam fajnego konia no i jeździłam z dziewczyną, która że tak powiem nie utrudniała jazdy. Wszystko fajnie, był już stęp, kłus, no i przyszedł czas na galop. No to galopujemy, galopujemy.

A tu nagle coś mi się zsuwa.

Okazało się, że zapomniałam dopiąć popręg i siodło mi na bok zjechało, na szczęście w miarę udało mi się przesunąć i nie skończyłam na brzuchu konia. (2010/10/13 17:46)

Gorąca piątka