Spadłęś/aś kiedyś z konia???

/ 38 odpowiedzi
Julia Koniara


Ja spadłam 3 razy.

1. Upadek z konia imieniem GRYMAS (XD), na którym miałam jechać woltę w galopie. Zamiast skręcić, popędził mi naprzód i to w dodatku z prędkością konia wyścigowego :P Wytrzymałam całe kółko szaleńczego biegu, ale w końcu zleciałam :D

2. Upadek z klaczy Tery na obozie jeździeckim. Jechałam szereg, straciłam równowagę na drugiej przeszkodzie, spadłam na piach :D

3. Upadek z wałacha Nato, który jest uważany za najspokojniejszego konia w stajni :P Galopowałam, kiedy nagle do zadu mojego konia podjechała dziewczynka (na oko z 10 lat), jeszcze początkująca (dopiero zaczyna galopować). Jej koń podjechał bardzo blisko zadu, więc Nato się wkurzył i wierzgnął, ale ten upadek chyba był najbardziej nieprzyjemny, ponieważ:

a) Spadając uderzyłam brzuchem w przedni łęk siodła

b) Miałam w aparacie na zębach mnóstwo piachu :/

(2012/01/02 15:10)

Halusia


ja spadałam jakieś 9 może 10 razy

1.nie umiałam wtedy jeszcze galopować a konik nagle o uczynił no i pociągnełam wodze i konik też to uczynił ale za gwaltownie ja przelecialam przez szyje i kiedy się ockełam koń mi cały kask obśśinił jak by chciał mnie przeprosić

2. na obozie po 6 dniach intensywnego treningu bez strzemion moje nogi po prostu nie wytrzymaly i z kłusa spadlam pod nogi innego konia

3,4 na obozie przy skokach na oklep w terenie konik 2 razy zwiewał do stajni

5. koń skoczył doslownie w ścianę ujeżdżalni

6. koń w galopie wziol głowę w dół

7.koń odmuwił skoky przez przeszkodę i spadłam na równe nogi

8,9 pracowalam z bardzo trudnym młodym ogierkiem no i nie chciał galopować i 2 razy stanoł demba

(2012/01/17 20:20)

zohan


Ja spadłam 4 razy:

1. Mój pierwszy upadek w terenie z klaczy Praszka w galopie, ale nie pamiętam dokładnie jak to było (to był mój pierwszy teren)

2. Znowu w terenie ale tym razem chyba z Prypci, spadłam podczas galopu na polanie, a jak się otrząsnełam zauwayżyłam że mój kolega pędzi prosto na mnie ;D ale wykręcił w ostatniej chwili ;p

3. Na ujeżdzalni koń Grom mnie poniósł i schylił głowe i przelecia łam ;D

4.Znowu w terenie w galopie klacz Jara ostro skręciła mi i glebłam xD

Papap :))

(2012/01/17 21:17)

użytkownik22294


JA nigdy nie spadłam, ale miałam za sobą dopiero cos ok. 15-20 jazd i wszystko przede mną:) Ale każdy musi spaść. Tak twierdził też instruktor mojej mamy: specjalnie spłoszył konia na którym siedziała mama i mama spadła xD (2012/01/17 21:29)

użytkownik19940


ja spadłam u gospodarza wsiadłam na "dzikiego" kuca był nie do końca ułożony i na nim się uczyłam jeździć SAMA
w nauce spadłam chyba 2 razy no i 1 raz w terenie ... (2012/01/17 21:44)

kochamkonie123


Ja spadłam z konia raz w życiu, było to dzisiaj (5 lekcja jazdy). Jeździłam w zastępie, gdy koń nagle zagalopował. Nie umiałam galopować, więc nogi ze strzemion i hyc na ziemię :) Na szczęście skończyło się... Brudnymi bryczesami i śmiechem na ustach koleżanek z zastępu. Instruktorka mnie podniosła, pomogła wsiąść na konia i pojechałam dalej :) Nie było nawet tak źle, jak na pierwszy upadek. (2012/11/10 18:55)

buba


Ile to razy się spadało..niektóre były bardzo niebezpieczne, niektóre komiczne:D (2012/11/10 20:16)

NikiGirl19


Jak na arzie 3 upadki i mam nadzieje ze nie wiecej xD

1. Pierwszy raz na oklep, strasznie ślizgałam się na hucułku raz na prawo raz na lewo, moje bryczesy mialy niezły ślizg :D No i w koncu zsunełam sie za bardzo i wpadlam w zaspe, to bylo w zimie. Poza tym na huculku to nisko wiec to nic nie bolało :D

2. Tez na oklep, na ujezdzalni robilismy rozne cwiczenia, m.in. siad damski i przy przekładaniu nogi na kedną strone spadłam ale tak sie przekreciłam ze wylądowałam przed koniem i na przeciw niemu xd

3. Juz troche mniej przyjemny, jechalam na koniu przeszkode po przekatnej ustawionę [znaczy najazd byl po przekątnej]. On jak ma okazje to wyłamuje ale peirwszy arz sie nei skapnął ze najade na przeszkode wiec skoczyl ale za drugim razem sie rozmyslił, stanął przed przeszkodą, potem jednak stwierdzil ze skoczy [ze stajacego, wiec wybił się z czterech nóg] a ze byl przy samej przeszkodzie to ją zwalił i do tego skoczył w górę, ja sie nie utrzymalam i glebłam, ale moglo byc gorzej. ten kon lubi wylamywac albo odwalac, zapewne skakac nie lubi xD 

Chociaz na ostatniej jezdzie bardzo ladnie skakal, nawet ta po przekatnej :)

(2012/11/10 20:34)

aprazmowska


Jak narazie spadłam 1raz w terenie. Wracając do domu brat jechał autem a że się uczył i chciał pokazać jaki kozak przygazował, wtedy klacz na której jechałam spłoszyła się, poniosła i spadłam na asfalt. Skończyło się obolałą ręką i utratą pamięci. To nie było przyjemne. Ręka ok a pamięć po tygodniu wróciła. Znów zaczynam jeździć jednak miłość do koni jest bardzo mocna:)
(2012/11/10 21:09)

karina660


Ja spadłam raz z konia o imieniu Pasjans wtedy jechałam pierwszy raz kłusem na oklep. (2012/11/11 08:37)

Altania


Spadłam dużo razy, w większości z hucułka, więc nie było tak źle. Jednak zawsze po upadku na następnej jeździe trochę jestem ostrożniejsza i jednak się trochę boję. ;)
Pierwszy upadek zaliczyłam z dużego konia. Kot wskoczył mu pod nogi, ja jeszcze nie umiałam galopować, więc szybko spadłam ;)

Najgorszy był właśnie z hucuła, niby tak nisko, ale ja spadłam centralnie na tyłek, i jeszcze na jakąś twardą ziemie, potem przez 3 dni nie mogłam siedzieć ;P

Potem spadałam, bo hucułek lubiał schyłać głowę w galopie. Wylatywałam jak z katapulty, dopóki się nie nauczyłam trzymać nisko i lekko za kłębem ręce z wodzami.

Jak się leci to najlepiej wylądować na nogach i się przeturlać, wtedy jest najwygodniej.;) (2012/11/11 14:07)

Andaluz123


Ja po 15 razie przestałam liczyc xD (2012/11/11 17:23)

Wild Horse


Ja jestem dopiero początkującym jeźdżcem ( galop i pierwsze skoki) i dotad nie miałam bardzo strasznych i bolesnych upadków, ale skoro pytasz :)
Pierwszy raz spadłam gdy byłam jeszcze w innej stajni i miałam pierwszy raz na lonży galopować, Przechodziła pielgrzymka i krzyczeli śpiewali a koń po 1 kroku galopu zarył kopytami w ziemię a ja przeleciałam przez szyję. Spadłam na plecy przez chwilę byłam jak sparaliżowana ale po chwili lezenia czułam się lepiej a po jakimś czasie instruktorka pozwoliła mi wstać. Ostatni upatek miałam parę miesięcy temu ale nie należał on do bolesnych. wstałam otrzepałam się i tyle nic wielkiego. Jeszcze innego dnia (było szaro i pochmurno) nie mogłam się skupić. Było to jazda indywidualna byłam też na najbardziej płochliwym koniu w stajni (jego ojciec była arabem) a on spłoszył się 3 razy w ciągu jazdy 2 razy spadłam z tego jeden raz tak, ze mój but leżał tuż obok mnie (byłam w adidasach) :) To chyba wszystkie moje upadki (te o których warto mówić) (2018/01/08 18:57)