Stawanie dęba, rwanie, bunt - problem pilne :/

/ 6 odpowiedzi
Witam wszystkich jestem początkującym jeźdźcem. Na koniu jeździłem dosłownie kilka razy.  Sytuacja wygląda tak że będę musiał przejechać razem z kolegą na przedzie orszaku weselnego 15 km na koniu. Wcześniej  wziąłem kilka lekcji instruktorzy zachwalali się, byli pod wrażeniem i stwierdzili że nikt się nie zorientuje że jeździłem tylko kilka razy. Uwierzyłem w to i pewnie wsiadłem na "docelowego" konia na jazdę próbną (żeby się oswoił poznał mnie itp tym razem już bez instruktora). Pojechaliśmy z kolegą w teren wszytko pięknie ładniem, aż tu nagle świeca cóż trochę strachu ale utrzymałem się pojechaliśmy dalej wróciliśmy do stajni. 2 dni później mieliśmy 2 podejście (kolejną jazdę próbną) koń od samego początku rwał do przodu trzymałem go mocno i spokojnie ruszyliśmy. przy podchodzeniu pod górę 2 razy postawił świece kiedy wyjechaliśmy na góre zatrzymalismy się żeby dać im odsapnąć a tu kolejna świeca po wylądowaniu podskoczył tyłkiem w góre i wybił mnie tylnymi nogami z siodła (bolesny upadek bo koń mega wysoki tz 180 cm ). wsiadłem szybko z powrotem pojechaliśmy dalej ale ciagle rwał kręcił głową (ewidentnie był niezadowolony a szliśmy tylko stępem). Próbował jeszcze ze 3 razy postwić świece ale dostał kilka reprymend słownych i mega mocno trzymałem go na wodzy więc nie do końca mu się udało. Na dobrą sprawę wodze musiały być cały czas mega napięte bo jak tylko poluzowałem odrazu chciał stawać dęba (po godzinie jazdy ręce mi chciały odpaść). Jak unikną takiego zachowania w takcie prowadzenia orszaku? cały czas trzymać go krótko żeby nie rwał? Co zrobić żeby nie stawał dęba? Bo upadek na asfalt to trochę średnia perspektywa?
Ulungu


Naprawdę nie może pojechać ktoś, kto nie będzie szarpał tego biednego zwierzęcia uważając, że toczy bój z dziką bestią? Do weselnego orszaku nikt ci nie wyprowadzi konia trudnego i dzikiego, za duża odpowiedzialność i w razie czego przelałaby sie za duża kasa. Sam przyznajesz że jesteś osobą początkującą. Dziwi mnie że pojechałeś ot tak w teren będąc niedoświadczonym jeźdźcem i na nieznanym sobie koniu. Jeszcze nikt nigdy nie nakłonił konia do współpracy szarpiąć go tak że mu głowa weszla w tyłek. A do stanięcia dęba już szybciej. Skoro koń się broni to zastanów się przed czym i czy to aby na pewno wina konia. Nie piszesz czy pod kimś innym koń też ma narowy. Stąd wnioskuję że odbywa się to na zasadzie że szarpiesz, koń się broni, ty szarpiesz mocniej, aż w końcu cała jazda to jedno wielkie szarpanie i heroiczna walka. Głównie koina o wytchnienie. Odpuść sobie orszaki, bo nawet jeśli jakimś cudem nie spadniesz to konia możesz zwichrować tak że nikt już na nim nie pojeździ. W siodle z koniem współpracujesz. A ty sam przyznajesz że czujesz strach. Jak człowiek czuje strach napina mięśnie, wodze trzyma jak poręcz i zaczyna robić rzeczy dla siebie i konia szkodliwe. Kolega dał tobie, osobie niedoświadczonej, konia w teren. Pewnie swojego prywatnego. Jeśli nie poszukał do tego jeźdźca ale wziął ciebie bo cię lubi nie patrząc ani na konsekwencje twoje ani konia, to raczej ci nie doradzi. Ani nie zauważy że coś jest nie tak. Umieć jeździć to nie to samo co nie spaść a mówisz że trzymałeś go mega mocno, wodze były caly czas napięte. Wytrzymałbyś choć chwilę gdyby ci przyszło zamienić się z tym koniem na odczucia? Ile wytrzyma w tym orszaku nim doprowadzony do ostateczności pójdzie przed siebie wpadając w ludzi? I czy stać cię na to finansowo przy założeniu że jednak przeżyjesz. bo mój model sytuacji jest taki.
Kolega ma przy domu koniki które ktoś kiedyś ujeździł, skoro wsiadł i przeżył uznał że i ty wsiądziesz i przeżyjesz. Bo żaden doświadczony jeździec nie złożyłby ci takiej propozycji. Ani nikt normalny i odpowiedzialny. I żadna szanująca się stajnia nie wydałaby ci do tego konia. A skoro ma to fajnie będą wyglądały w orszaku. Chociaż ty bądź odpowiedzialny i nie pchaj się jako niedoświadczony jeździec na narowistym koniu między niewinnych ludzi. Orszak to nie padok. Może się zdarzyć cokolwiek. Ktoś przebije głupi balonik a spanikowany twoją ręką koń poniesie i zatrzyma was dopiero pod kołami ciężarówki na sąsiedniej drodze. Warto? (2016/08/17 04:26)

szymon-slodyczka


Koń nie był szarpany. Problem polega na tym że jak nie był trzymany krótko (mocno na wodzy) to wyrywał zaczął skakać. Jechał z nami właściciel koni i sam kazał mi trzymać go mocno :/ Powiedział że koń nie był jezdzony i dlatego wariuje zaraz po wyjściu ze stajni ale że go zmęczy przed weselem i będzie luz. (2016/08/17 09:43)

Carrie


To tak na serio? Jeśli tak to jedyną właściwą poradą tutaj będzie trzymać się z daleka od tego konia i całego pomysłu z orszakiem. Właściciel konia jest najwyraźniej skrajnie nieodpowiedzialny, a niedoświadczony jeździec nie ma prawa wiedzieć co może się stać w takiej sytuacji...
Nie ma "złotego sposobu" na niebezpieczne konie, ale chyba logiczne jest, że siłowo się z koniem nie wygra. "Wystanych" koni nie daje się początkującym w tereny, to po pierwsze, a po drugie, do orszaków i innych tego rodzaju imprez używa się koni spokojnych i bezpiecznych, przede wszystkim ze względu bezpieczeństwo zebranych osób.  (2016/08/17 15:18)

szymon-slodyczka


Niestety nie ma odwrotu. Koń jest jaki jest a ja muszę pojechać. Mam nadzieje że 30 km które będzie musiał dojechać do miejsca z którego zaczynamy zmęczy go na tyle że nie będzie miał ochoty na "figle".  (2016/08/17 19:43)

Carrie


W takim razie byłoby dobrze gdyby ktoś wylążował konia przed wyjazdem, a na miejsce doprowadziła go bardziej doświadczona osoba. Niestety stawanie deba to niebezpieczny i trudny do opanowania narów, który raczej jest objawem strachu i nieposłuszeństwa niż nadmiaru energii. No i oczywiście jesli jest jeszcze czas i możliwość proszę nie rezygnować z lekcji pod okiem instruktora - może w stajni znajdzie się jakiś bardziej pobudliwy koń i będzie możliwość "poćwiczyć" opanowywanie go przy kimś kto wie jak to profesjonalnie zrobić.  (2016/08/17 20:41)

Tawaczin


Nie wiem czy już pan jechał w tym orszaku weselnym, ale na pana miejscu zrezygnowałabym z udziału w nim, przynajmniej jadąc na tym koniu o którym mowa, faktycznie upadek na asfalt to mało kusząca perspektywa. Myślę, że do czasu gdy ten koń robi ,,świece" warto zrezygnowac z jazdy na nim i zostawić to bardziej doswiadczonym. Warto tez zastanowić się i znależć przyczynę takiego zachowania u tego konia, może ma jakis dyskomfort gdy się na nim jeżdzi... cos nie tak z siodłem albo ogłowiem... (2016/09/04 13:01)

Gorąca piątka