Strach przed galopem

/ 25 odpowiedzi

  • konto usunięte

Rekreacja konna
Dobry wieczór. :P Mam pewien problem i weszłam na tę stronę w sumie tylko w celu jego rozwiązania. Otóż jeżdżę konno rekreacyjnie od około czterech miesięcy, zaczynam samodzielnie galopować. Jakieś dwa tygodnie temu koń, na którym jeżdżę (ok. 7 letni wałach) podczas kłusa wyrwał się do galopu za innym koniem. Próbowałam skręcić, jednak koń miał najwyraźniej inne plany i był bardzo niezadowolony z moich prób ich zmiany. Bryknął kilka razy, a ja za bardzo pochyliłam się do przodu i przy którymś z bryków w końcu spadłam. Był to mój pierwszy upadek i w sumie dość nieszkodliwy, także byłam bardziej zszokowana niż poszkodowana. Zaraz po doprowadzeniu się do porządku wsiadłam ponownie i dalej kłusowałam. Problem pojawił się dopiero od następnej jazdy na tym koniu. Nawet w kłusie okropnie się na nim spinam, przez co koń kompletnie nie chce mnie słuchać, ma moje polecenia po prostu gdzieś i szczerze mówiąc to mu się nie dziwię. O galopie na nim nie wspomnę, w żadnym wypadku nie mam odwagi tego zrobić. Najdziwniejszy jest fakt, że boję się nie upadku, a galopu. I to galopu na tym konkretnym koniu. Na innych mogę swobodnie galopować. Mało tego, ostatnio właśnie ten koń podczas jednej z moich kolejnych prób przełamania lęku (tą próbą był galop za innym koniem, który poniósł jeźdźca, ponieważ się czegoś przestraszył) jechał mi najnormalniej w świecie cwałem, a ja najmniejszego strachu nie czułam (jedyne, czego się bałam, to ponowne wejście w normalny galop - wiem, beznadziejny ze mnie przypadek), co innego chwilę wcześniej, kiedy spokojnie galopował. Co może być przyczyną tego irracjonalnego lęku i jak mogłabym się go pozbyć?
koniarka13


Jeżeli jesteś początkującym jeźdźcem radziłabym  ci wybrać spokojniejszego konia.Ja miałam podobną sytuację.Jak byłam na wakacjach 2 lata temu to próbowałam zagalopować.No i nadszedł ten moment.Koń mi zaczął brykać bo jej ślepak usiadł na zadzie, za bardzo pochyliłam się na szyję konia i spadłam.Przez około rok miałam strach przed galopem chciałam się go nauczyć ale miałam blokadę.Byłam okropnie spięta i nie mogłam się rozluźnić.No i pojechałam do takiej stadniny w następne wakacje i tam drugi raz galopowałam tym razem bez upadku.Bardzo lubię galopować i mi się taka sytuacja jak tobie też zdarzyła.Nie przejmuj sie na następną lekcję weź sobie jakiegoś spokojnego a najlepiej malego konika żebyś czuła się bezpiecznie.
Życzę powodzenia!!!
A co do tego brykania to jak koń ci bryka rozluźnij się i poproś instruktora o pomoc.No i wymień konia!!! (2013/09/24 08:14)

koniarka13


Aha i poproś instruktora o to żeby na pierwszy galop wzięła ciebie na lonżę.
Poćwicz solidnie kłus ćwiczebny bez strzemion,i w galopie spróbuj wyjąć nogi ze strzemion to poprawi twoją równowagę.Pamiętaj przy zagalopowaniu:
Rozluźnij się
Instruktor powie ci więcej co masz robić... (2013/09/24 08:18)

użytkownik35698


Nie zrozumiałaś. Ja się nie boję galopu, przeciwnie, galopuję chętnie i bez stresu, nawet na koniach potencjalnie problematycznych i nieprzewidywalnych, typu płochliwy anglik po torach. Ja się boję galopować tylko na tym jednym konkretnym koniu, a na nim raczej lonża jest niemożliwa, bardzo jej nie lubi i zrzuci mnie prędzej niż na normalnej jeździe. xD (2013/09/24 13:47)

koniarka13


Chwilka...Nie do końca rozumiem po co próbować na koniu który ciebie zrzuca i nie radzisz sobie na nim.Jeżeli jesteś zaawansowanym jeźdźcem to dam ci parę wskazówek,a jeżeli nie to dlaczego chcesz próbować galopu na takim koniu.Chyba że on ma jakiś lęk.Może to koń który po prostu potrzebuje luźniejszej ręki i więcej swobody,albo koń uparty którego trzeba trzymać krótko.Może to koń który potrzebuje bardziej zaawansowanego jeźdźca.Zapytaj instruktora jak trzeba współpracować z tym koniem.:) (2013/09/24 15:45)

użytkownik35698


Ten koń jest używany do rekreacji normalnie, ale nie od razu - daje się go jeźdźcom, którzy już jako-tako radzą sobie samodzielnie. Ma on za sobą dość nieprzyjemną przeszłość, jest bardzo delikatny i strasznie uważa na swój pysk, dlatego ważne są w jeździe na nim stabilne ręce. Zaczęłam jeździć na tym wałachu niedługo po swoim zejściu z lonży i po prostu nie chcę z jazdy na nim rezygnować, bo bardzo go lubię. Jest sprytny i lubi testować jeźdźca, zanim zdecyduje, czy warto się go w ogóle słuchać. (jego testowanie polega na częstym zatrzymywaniu się, cofaniu, zamiast skręcania przekręcaniu jedynie głowy, jazdy "bokiem", co jakiś czas bryki i oczywiście oddaje za każdy bat, no bo jak to tak, jego batem karcić? z jakiej racji niby?) Wiem, że lubi zrzucać ludzi (często mówi się, że ten koń uczy latać), ale wiem też, że nie zrzucił mnie z czystej złośliwości - sam był zaskoczony moim upadkiem i po ponownym wejściu na niego nie próbował swoich tradycyjnych sztuczek (z nim jest tak, że po upadku z niego zwykle nie ma po co wsiadać, nie będzie się słuchał i koniec kropka), tylko grzecznie chodził. Brykać zaczął, ponieważ pewnie za mocno pociągnęłam za wodze.
Nie rozumiem też, dlaczego niby miałabym zmieniać konia. To przecież nie jego wina, a moje marne umiejętności. Jeżdżąc na łatwym koniu, który mi "nie zwraca uwagi" na moje błędy niczego się nie nauczę. (2013/09/24 16:06)

Shango


Osobiście zabrałabym Cię na delikatny, spokojny teren (właściwie spacer) na tym koniu, którego się boisz. Poproś o taką przejażdżkę instruktora, któremu najbardziej ufasz. Wycieczka powinna się odbyć w małym gronie (do 3-4 rozsądnych jeźdźców) za doświadczonym koniem i bez wierzchowców, co do których można się spodziewać, że coś "odwalą" i które będą Cię dodatkowo stresowały. Po pewnym czasie powinnaś się rozluźnić i zacząć czerpać radość z wycieczki, taki stan, połączony z długim i równym kłusem, będzie idealnym "podłożem" do galopu- instruktor powinien zapoczątkować powolny i kontrolowany galop, przez pierwsze kilka kroków zapewne będziesz się bała, ale spokój jaki będzie towarzyszył jeździe (spokojne konie, doświadczony czołowy) szybko powinien Ci się udzielić i strach zamieni się w przyjemność.
Taka forma pokonywania "traumy" jest o wiele lepsza niż zmuszanie się do czegoś, bo ogranicza stres do minimum i rodzi przyjemność z jazdy. Pamiętaj aby starć się odnajdywać w obcowaniu z końmi te miłe strony, by jazda nie stała się przymusem i pozostała hobby.

Pozdrawiam. (2013/09/24 16:38)

użytkownik35698


W terenie jeszcze nie byłam (a już zwłaszcza nie na tym koniu, miałam niedawno jechać w pierwszy teren na najspokojniejszym koniu w stajni, no ale pogoda miała inne plany), może na coś spokojnego instruktorka się zgodzi, ale to i tak musi poczekać do czasu, aż pogoda się trochę poprawi, za dużo błota i kałuż. (2013/09/24 16:53)

koniarka13


Wiesz to wszystko zależy od tego czy się na tym koniu komfortowo czujesz,a nie że go lubisz.Może tak jak mówiłam w poprzednim poście potrzebuje bardziej zaawansowanej ręki.
Ale jeżeli go tak bardzo lubisz to poluźnij troszkę wodze,ale miej lekki kontakt z pyskiem.Nie bardzo wiem jak w tej sytuacji zaradzić.Więc zaufaj mi.Na razie naucz się lepiej jeździć na innym,spokojniejszym koniu,a potem przesiądziesz się na tego wałacha. (2013/09/25 07:12)

Kasia172


Nie za bardzo rozumiem, czemu tak strasznie upierasz się na galop na tym koniu? Jakby to był twój koń to ok, ale skoro możesz płynnie i spokojnie galopować na innych koniach to po co ci ta trauma? No, ale skoro chcesz, radzę jeździć na nim kłusem, ćwiczyć przejazdy przez drągi i cavaletki, może w końcu przyjedzie ten moment i się odważysz? A póki co nie galopuj na nim. (2013/09/25 14:31)

użytkownik35698


Nie chodzi o sam galop - chodzi o to, że w kłusie też się na nim spinam (i nawet nie wiem dlaczego - może chodzi o to, że wyrwał mi za innym koniem właśnie w kłusie? nie wiem, naprawdę nie wiem), przez co koń mnie nie słucha. Koń, na którym najbardziej lubię jeździć jest prywatny, (właściciel daje go czasem na jazdy, ale rzadko) klacz dla najbardziej początkujących ciągle ma nawał roboty, jeden bardzo duży koń sp jest dla mnie jeszcze zbyt "trudny", bo to bardzo młode zwierzę, a na kucyki jestem raczej za ciężka. Dlatego też zazwyczaj jeżdżę właśnie na tym wałachu. (2013/09/25 14:48)

koniarka13


Jest jedyne wyjście:zmień stadninę. (2013/09/25 16:36)

użytkownik35698


Przepraszam bardzo, ale co do jasnej cholery ma z tym wspólnego zmiana stajni?
Ja się jedynie pytam co zrobić, żeby nie stresować się tak na jednym, jedynym koniu, a Ty mi wyjeżdżasz ze zmianą stajni. Nawet jeśli to z nią miałabym problem, nie miałabym możliwości ani chęci, by miejsce nauki zmienić.
Jedyną osobą, która podała póki co jakieś racjonalne rozwiązanie jest Shango i jej bardzo za radę dziękuję. (2013/09/25 18:20)

koniarka13


No ale ja tego nie rozumiem...Po co się tak uparłaś na tego konia?Chyba ci mówię żebyś na razie jeździła na spokojniejszych koniach,a później na tym "niegrzecznym" wierzchowcu.Wtedy nauczysz się jak się postępuje z takimi końmi.A co do tej klaczy,to poproś instruktora o to, aby wypożyczył ci klacz na jakiś dany dzień w tygodniu i umawiaj się na jazdy tak,aby ta klacz była dostępna.Ludzie w internecie tak dobrze ci nie powiedzą, jak sam instruktor. (2013/09/26 09:13)

użytkownik35698


W ogóle nie rozumiesz, o co mi chodzi.
Jeździłam na tym koniu praktycznie od kiedy zeszłam z lonży i szło mi dobrze. Po tym upadku się na nim spinam i z niegrzecznością reakcje konia nie mają nic wspólnego (czy ty słuchałabyś kogoś, kto sam nie wie, o co mu chodzi?). Przykro mi, ale Twojej rady nie posłucham, choćbyś powtarzała ją setki razy - jestem z reguły uparta i nie idę na łatwiznę. Wcześniej dobrze się z tym koniem dogadywałam i wierzę, że mogę to przywrócić. (2013/09/26 14:44)

LoveBarwa


Przyczyna leży w Twojej psychice. Niby człowiek stara się nie brać do siebie upadku, stara się nim nie przejmować, ale zdarza się, że to nasza podświadomość płata nam figle i w przypadku jazdy konnej tworzy się błędne koło. Tak jak pisałaś, masz teraz opór przed galopem na koniu z którego spadłaś i ogólnie do jazdy na nim, bo wtedy spinasz się. A dlaczego? Bo gdzieś z tyłu głowy kołacze się myśl, że sytuacja może się powtórzyć. Ciało się spina, pojawia się stres, a koń to czuje i nie dostaje już takich sygnałów jak przed upadkiem. Teraz wszystko robisz pewno tak, by przypadkiem nie dopuścić do powtórki tamtej gleby. Piszesz, że to Twój pierwszy upadek z konia. To faktycznie mogłaś się przestraszyć, mimo że wyszłaś z tego bez szwanku. Urazu na ciele nie było, ale w psychice jakiś został.

 

Ja osobiście poradziłabym Ci nie uciekać od problemu, na przekór wszystkiemu jeździj na tym nieszczęsnym wałachu. Z tego, co czytałam. lubisz/lubiłaś go i jeździsz na nim od kiedy tylko spuszczono Cię z lonży. Po prostu upadek zaburzył Twoje zaufanie do tego konia. Teraz musisz się przełamać. Na razie polecam jazdę na tym koniu, ale bez galopu. Dużo stępa, jakieś kłusy ale żadnych galopów. Podejrzewam, że blokada dotyczy głównie tego chodu, bo to w nim spadłaś. Tak więc jeździj spokojnie, nic na siłę, zapomnij o tej glebie. Wiem, łatwo powiedzieć, ale musisz to przewalczyć sama. Koń jest wciąż ten sam, przed czy po upadku, za to u Cb utworzyła się blokada. Muisz od nowa zaufać temu koniowi, ponownie przekonać się do niego. Dlatego nie szalej, jeździj sobie spokojnie, jakby galop nie istniał. Zaufaj, rozluźnij się, ciesz się chwilą. Skup się na poprawnym działaniu pomocami (taka jazda bez galopu pozwoli Ci doszkolić pomoce w kłusie i stępie, a to właśnie nieprawidłowo użyte pomoce zapewne wywołały serię baranów, przez które spadłaś). Gdy już usiądziesz na grzbiecie tego wałaszka, weź kilka głębokich oddechów, zrób kilka rozciągających ćwiczonek, powiedz sobie "dam radę" i skoncentruj sie na poprawności sygnałów. Próbuj dogadać się z koniem i przełamać ten strach. Zajmie to co najmniej kilka jazd, ale się uda. Potem można powolutku wprowadzać galop, po troszeczku. Jazda konna to nie tylko galop i skoki, to też stęp i kłus, to też figury na ujeżdzalni, to też ćwiczenia typu ustępowanie od łydki, ciągi, trawersy. Może warto popróbować takich właśnie ćwiczeń, by uwierzyć w siebie i odbudować zaufanie między Wami? 

 

Propozycja Shango brzmi bardzo rozsądnie, ale wszystko zależałoby od tego, czy ten koń nie jest bardzo płochliwy i odpałowy, kiedy jest w terenie oraz od tego, kto z Tobą pojedzie. Bo próba odbudowania zaufania może skończyć się jeszcze gorszą traumą, gdy Ci koń coś odwali, albo kogoś kon poniesie i Twój poleci za nim, jak wszystkie konie zresztą, które tam by sie znalazły. Poza tym jeszcze nigdy nie byłaś w terenie... Ja bym na Twoim miejscu próbowała przełamać lęk na ujeżdzalni, na tereny na tym koniu przyjdzie czas. Spędzaj z samym konikiem dużo czasu, z czasem przekonasz się, że nic Ci nie grozi z jego strony. Jak będziesz na nim jeździła, z czasem poczujesz dawną swobodę, bo mózg ludzki ma taką ciekawą właściwość, że jeśli raz, drugi i wtóry powtarza się dana sytuacja i okazuje się, że zagrożenia nie ma, to przestaje nam kreować ten opór i lęk. Twój problem wymaga zaangażowania i poswięcienia czasu, ale da się go przezwyciężyć. Uwierz w siebie. Bo teraz jak jeździsz na tym koniu, nie wierzysz w swoje możliwości i jest jak jest.

 

Upadek jest nieodłączną częścią jazdy konnej, no zdarza się każdemu, nawet najlepszemu. Nie straszę Cię broń Boże, ale spadniesz jeszcze nie raz i po którymś upadku będzie Ci już wszystko jedno i przestaniesz je tak brać do siebie. Pierwsze upadki zwykle są niezłym straszakiem dla jeźdźca, ale nie można brać ich tak do siebie, by potem bać się wsiadać na konia z którego sie spadło. Upadki często są winą jeźdźca, więc co ma do tego dany koń? Mógł się przyczynić do gleby, ale ostatecznie zwykle wychodzi na to, że jeździec spadł głównie ze swojej winy.

Ja spadłam już ok 10 razy, ale wsiadałam dalej na konie, z których spadłam i jeździłam normalnie, choc bywało tak, że gdzieś w głowie były obawy przed powtórką. Wiedziałam jednak, że wszystko to moja wina i koń nie zawinił w żaden sposób, więc wsiadałam na niego, tak jakby nic sie nie stało. Dopiero ostatnio miałam wypadek, w którym wina leżała po obu stronach. Wywaliłam się razem z koniem, zdążyłam tylko zetknąć się z ziemią i runął na mnie koń. Przycisnął mnie do ziemi tak, że nie mogłam się wydostać i gdyby nie kolezanka, która pomogła mi sie spod konia wygramolić, byłoby bardzo źle. Nie boje się znowu dosiąść konia, jeżdżę, ale drugi raz, w tym samym miejscu (a było to łąka, jak się okazało nierówna) i na tym samym koniu, trochę bym się jednak obawiała. Zwłaszcza, że ten koń znany jest z tego, że się wywala, ale pierwszy raz przygniótł jeźdźca. Padło na mnie, trudno. Następnym razem będę bardziej rozsądna i będę jeździć po innej powierzchni. Upadki uczą. Twój upadek nie był aż tak dramatyczny, nie ma co się aż tak bać. Wyluzuj, jak masz spaść to i tak spadniesz, ale nie myśl o tym, bo wtedy rzeczywiście coś się moze stać. Dużo zależy od podejścia, Jak pogodzisz się z faktem, że upadek to normalna rzecz, będziesz w stanie się rozluźnić i przełamiesz lęk.

 

Owocnej pracy z wałaszkiem i jak najmniej upadków :)

 

Pozdrawiam :)

(2013/09/26 16:32)

użytkownik35698


No niby teoretycznie wiem, że mogę spaść, że to nieodłączna część jazdy konnej, ale do mojej główki jakoś ta teoria nie chce dotrzeć. ;c Ale trudno, mam nadzieję, że w końcu przestanę się podświadomie bać.
Co do samego upadku - ja absolutnie nie obarczam winą konia, wiem dobrze, że nie zaczął brykać bez powodu i zdaję sobie sprawę, że nad niektórymi rzeczami muszę jeszcze popracować. Właśnie dlatego między innymi upieram się, żeby to na nim jeździć - żaden inny koń aż tak "dobitnie" nie pokazuje mi, że coś robię źle. To z kolei prowadzi do utrwalenia sobie złych nawyków, typu niestabilnych rąk. (podejrzewam, że to właśnie to najbardziej tego wałacha rozzłościło, bo to koń bardzo delikatny)
No mniejsza. Postaram się póki co bardziej skupić na nieskupianiu się na ewentualnym upadku. Dziękuję za radę. (2013/09/26 17:52)

LoveBarwa


Nie ma sprawy ;) A co do tego obarczania winą konia, to wcale nie twierdzę, jakobyś Ty takie coś praktykowała, bo sama napisałaś, ze prawdopodobnie przyczyną były Twoje ręce. Chciałam tylko zobrazować, że nie ma co bać się konia, bo to nie przez niego się spada zazwyczaj :) Z czasem te upadki będą dla Ciebie kwestią bardziej pospolitą i znajomą, póki co nie dziwię Ci się, że żyjesz jeszcze tym swoim jedynym do tej pory upadkiem. Ale za którymś razem to już się robi normalne i po prostu otrzepujesz tyłek i jedziesz dalej jak gdyby nigdy nic ;) Kwestia czasu, jak wiele rzeczy w jeździectwie. Pracuj nad swoim poczuciem bezpieczeństwa na tym wałaszku, a będzie dobrze. Najważniejsze to nic na siłę, powoli, krok po kroku, a na pewno się uda. Powodzenia :) (2013/09/26 21:47)

koniarka13


To nie spinaj się ta na tym koniu.Rozluźnij się i nie martw się tym że spadniesz bo wcale tak nie będzie jeżeli nie będziesz sobie tego wmawiała.Staraj się spędzać więcej czasu z tym koniem.Zaprzyjaźnij się z nim,nawiąż silniejsze więzi.Jak chcesz to możesz mnie nie słuchać... (2013/09/27 08:12)

koniarka13


LoveBrawa ma rację!Trzeba umieć sobie radzić ze wszystkimi,nawet najgorszymi końmi. (2013/09/27 08:14)

użytkownik35698


Koniarko, wiesz, że właśnie zaprzeczasz sama swoim wcześniejszym słowom? Eh, mniejsza.
Jak już dostałam satysfakcjonującą mnie odpowiedź to da się jakoś temat zamknąć, usunąć czy coś? (2013/09/27 12:33)

LoveBarwa


Niby da się jakoś zamknąć wątek, ale nie wiem konkretnie jak. Najprościej po prostu napisz, że zamykasz wątek i by już ludzie nie wypisywali. Z czasem inne nowe wątki przysypią Twój, ale on sam nie zginie, jakby jeszcze ktoś miał podobny problem to sobie poczyta i tyle :)

(2013/09/27 15:24)

koniarka13


Wiesz przyznałam jej rację bo się uparłaś na tego konia! (2013/09/28 11:28)

użytkownik35698


Upieram się od początku, a ledwo ktoś napisał coś przeciwnego do Twojego zdania i zaraz je zmieniasz. To trochę mylące w dyskusji, nie uważasz? ;)
No dobra, "zamykam wątek" czy coś. Jakby się jakiś moderator/ktoś do tego uprawniony znalazł to byłabym wdzięczna za "oficjalne" zamknięte. (2013/09/28 12:30)

Wild Horse


MIałam podobną sytuację. Jeździłam wtedy na jednym z najbardziej płochliwych koni w stajni. Często mi się płoszył a ja spadałam po tych upadkach zaczęłam się go trochę bać i spinać. Potem instruktorka cały czas mi go przydzielała a strach w któtce minął. Ale potem przyszedł czas na pierwszy galop (nie wiem czemu ale bez ląży) a przpadł mi akurat ten płochliwy koń i stach powrócił, ale postarałam się nie myślec i dokładnie słuchać słów instruktorki a gdy juz zagalopowałam okazało się że jest super i nie ma się czego bać. Moim zdaniem powinaś się umówić w miarę możliwości na jazdę na lonży lub sprubować pokonać strach :) 

PS. sory pewnie się powtarza ;) (2018/01/07 16:05)