Strach przed jazdą konną

/ 1 odpowiedzi
Mam taki problem... Mam 17 lat i jeżdżę konno nieco ponad 6 lat, może nie jakoś imponująco dużo, ale uważam , że też nie tak krótko. Zaczynałam rekreacyjnie, po jakimś czasie (prawie 3 lata temu) dostałam od rodziców własnego konia, młodziutkiego ogierka, roczniaczka. Właściciel i instruktorka doradzali nam młodego konia, ponieważ ich zdaniem to pewność, że nie będzie miał problemów z nogami itp. A obiecali że przy zajeżdżaniu itd. oni nam ze wszystkim pomogą. Jak się później okazało, nie pomogli...

Ja po rekreacyjnym tuptaniu nie miałam zielonego pojęcia o pracy z młodym koniem, a musiałam radzić sobie sama. Rodzice pomagali tyle, ile mogli. W międzyczasie zmieniliśmy stajnię, co bardzo dobrze podziałało na naszego konika, bo miał zdecydowanie więcej ruchu, codzienne padokowanie w stadzie, a wiosną i latem całą dobę na dworze. W tym czasie został też wykastrowany, więc również stał się troszkę spokojniejszy. 

Wsiadałam i zaczynałam jeździć sama, ale szybko okazało się, że młody to łobuz i cwaniak, który mnie wykorzystuje na wszelkie sposoby. Zdecydowałam się na jazdy z trenerem, z którym wcześniej jeździło moich dwóch kolegów i koleżanka, więc po prostu dołączyłam do ich grupy. Nigdy nie jeździłam sportowo, więc te treningi to był szok. Nie umiałam kompletnie nic, a koń robił ze mną co chciał. W dodatku przeszkoda ok. 90 cm wywoływała we mnie panikę. A że koń cwany, to zaczął wykorzystywać moją niepewność i wyłamywać na potęgę, nawet małe krzyżaczki. Pierwszy wyjazd na trening do stajni naszego trenera, był koszmarem, tak się bał, że myślałam, że zrobi krzywdę sobie, mnie albo innym. 

Po tym wyjeździe zaczęliśmy jeździć indywidualnie, wolniej i prościej. Jednak nawet to nie pomaga. Koń robi ze mną co chce, a przy okazji marnuje swój sportowy potencjał, a takowy posiada. Dałam ostatnio pojeździć na nim jednemu z moich kolegów z treningów, to chodził jak w zegarku. ŻADNYCH wyłamań. Kiedy czasem wsiada na niego też trener, oczywiście również chodzi bez zarzutu. Wniosek jest taki, że to ja nie nadaję się do sportu, a może i nawet jazdy konnej w ogóle. 

Boli mnie serce, kiedy o tym myślę, ale czuję że powinnam go sprzedać komuś doświadczonemu, kto zrobi z niego użytek i będzie miał fajnego konika do sportu, bo ze mną on się marnuje. Ja jestem delikatna, wrażliwa i nieśmiała - zdecydowanie nie mam charakteru sportowca. Często na treningach jest płacz i panika. Po 6 latach ze strachu jedyne co "skaczę" to drążki i mini krzyżaczki. Chyba powinnam zrezygnować z jazdy albo tuptać w rekreacji, bo tutaj zrobię sobie krzywdę albo koniowi. 

P.S. ostatnio mieliśmy wypadek, gdzie koń przy wyłamaniu uderzył mnie bardzo mocno szyją w szczękę (chyba jak większość  bojących się osób pochyliłam się do przodu) i ukruszył kawałek zęba. To głównie przez to wydarzenie jestem teraz tak mocno załamana. 
martakapusta


Szczerze to nie mam pojęcia jakbym mogłabym z tym pomoc. Trzeba poradzić się jakiegoś specjalisty moim zdaniem. (2019/07/09 14:00)

Gorąca piątka