"Szarpnij go za pysk"

/ 22 odpowiedzi
Hej
mam do was pytanie odnośnie szkółek jeździeckich... Czy wy też często słyszycie od swoich instruktorów takie polecenia jak: "szarpnij go", "wyżyj się na nim", "pokaż mu kto tu rządzi", "kopnij go" itp. ???
Jakie znacie bardziej "humanitarne" sposoby na "zepsute" szkółkowe konie, które po raz kolejny wywożą kiepskiego jeźdźca, ponoszą albo po prostu całkowicie odmawiają współpracy...?
Z góry dziękuję za odpowiedź, 
Kasia
Ulungu


Najhumanitarniejszy sposób na szkółkowe konie to rzeźnik. Szczególnie jeśli mowa o koniach traktowanych w ten sposób. Jeśli nie masz decyzji nad koniem to koń ma decyzję nad tobą, ale nie mam żadnego pomysłu w jaki sposob agresja i przyzwolenie na agresję jak kopanie i wyżywanie się miałoby nie zepsuć konia. To już nawet najpewniej nie są konie ale maszyny potrafiące reagować wyłącznie na strach przed bólem. Koń jest z natury ciekawski i inteligentny, chętnie uczy się sam. Do momentu gdy zacznie sie bać. Zresztą, nie tylko koń. Pies, kot czy papuga też dotąd będą okazywały inteligencję i chęć nauki, aż udowodni się im że to, co one uważają za naukę a co nam się wydaje kombinowaniem, skutkuje bólem.
Ten, kto sam nauczy konia, że kopanie jest dozwolone, nie ma prawa podnieść na tego konia bata gdy zostanie przez konia kopnięty. Koń ma widzieć dezaprobatę i unikać jej, agresja jest wyłącznie metodą ostateczną gdy inne zawiodą i koń nam zagraża. Zresztą, przepisy nic nie mówią o tym, że konie są wyjątkiem nad którym można się znęcać. Koń sam z siebie będzie słuchał tego kogo uważa za mądrzejszego od siebie. Chyba jedyna opcja na konie które opisujesz to wykupienie i wstawienie do kogoś, kto nie czuje potrzeby tłuczenia zwierząt za każdym razem gdy spojrzą w lewo lub w prawo. 
Kolejny problem to taki, że zwierzę ciągle bite i straszone podczas treningu z czlowiekiem jest zdezorientowane i cała nauka miesza mu się w głowie. Ze strachu zapomina co ma robić i kiedy. Praca z takim koniem to niestety w najlepszym wypadku miesiące jeśli nie lata, i to praca oparta na zupełnie innych zasadach. Nie osiągniesz tego w takiej szkółce w której ty wypracujesz konia po dobroci a przyjdzie jakiś następny czlowiek i zrobi z konia idiotę. I tak to się będzie kręcić aż ktoś uzna że koń jest głupi i złośliwy, i pójdzie na kabanosy.
Koń musi uznać twoje górowanie nad nim, ale od tego by nad koniem panować mamy inteligencję, michę, umiejętność przewidywania, a w razie ostateczności wędzidło czy nawet ostrogi, a nie "wyżywanie się" i kopanie. Zwierzę musi utożsamiać konkretną przewinę z konkretną karą. Zakładam jednak że to nie są rozbrykane trzylatki świeżo zdjete z padoku tylko konie już wychowane. Aż łzy w oczach stają na myśl, że są ludzie którzy obcując z końmi zawodowo, są w stanie przekazywać takie metody jako profesjonalne.
Nie zapanujesz nad koniem którego nie znasz. To co zawsze radzę, spędzaj czas z koniem który cię nosi, znajdźcie wspólny język, zaimponuj temu zwierzęciu stanowczością i cierpliwością, a zobaczysz jak ci się ten wielki i głupi bydlak zmienia w szczere złoto. Może ci się uda dogadać, by pracować tylko z tym koniem i by nie był oddawany nikomu innemu, właśnie w celu nawrócenia go i jego nauki. Jeśli tak, to masz duże szanse zrobić z konia pokornego baranka. Nie będę nikomu wkręcała bredni że da się konia trenować od początku do końca po dobroci, bo się nie da ale czym innym jest szarpnać lekko za pysk czy pokazać bata, a czym innym mścić się za własne błędy. Koń ma oczekiwać pracy z człowiekiem a nie wciskać się wgłąb boksu na dźwięk kroków. Metoda eskalacji może się sprawdzić na agresywnym wilczurze a i tam skutki bywają opłakane, na pewno nie sprawdzi się na koniu. (2015/04/06 22:29)

Julie


Ulungu, bardzo mądrze piszesz. Wygląda na to, że masz duże doświadczenie w szkoleniu koni, tak? :)
Jesteś trenerem? Ile koni wyszkoliłaś już w swoim życiu? Można gdzieś zobaczyć Twoje osiągnięcia? :) (2015/04/07 11:21)

GoskaL


wszystko fajnie, ale to co piszesz ma zastosowanie dla koni, na których jeździ jedna, góra dwie osoby. Koni prywatnych, nie "szkółkowych".
Konie to inteligentne zwierzęta, nie przemoc tu działa, ale cierpliwość. Są płochliwe z natury, więc nie krzyk, ale spokój, konsekwencja i zaufanie.
A konie szkółkowe - cóż, według mnie, powinny być co jakiś czas wycofywane z nauki i "odrabiane". Przez dobrego instruktora. (2015/04/07 14:07)

Berrybella


Ja przez bardzo długi czas jeździłam w małej stajni rekreacyjnej i również wielokrotnie słyszałam tego typu polecenia, w większości naszych koni to nie działało, bo jak może działać przemoc koń wtedy uprze się jeszcze bardziej i zero współpracy. 
Miałam w tej stajni swojego ukochanego konia, chyba jak każda mała dziewczynka, i ponoć był to koń trudny po przejściach itp. Owszem nie należał do łatwych koni, a już na pewno nie dla nastoletniej dziewczynki, która dopiero od paru lat uczyła się jeździć. No ale udało mi się dojść do porozumienia z nim bez przemocy, wyżywania się i tego typu rzeczy, ale kosztowało mnie to wiele pracy z koniem i budowania wzajemnego zaufania. No ale jako, że nie tylko ja na nim jeździłam bo w rekreacyjnej stajni jest to nie wykonalne to koń chodził dobrze pode mną i kilkoma bardziej doświadczonymi jeźdźcami innym nadal dawał do wiwatu.

  (2015/04/07 15:00)

izapyza


"Konie to inteligentne zwierzęta, nie przemoc tu działa, ale cierpliwość. Są płochliwe z natury, więc nie krzyk, ale spokój, konsekwencja i zaufanie."

x

x

To powiedz, jakbys postepowała z koniem szkołkowym- jest taki w miejscu gdzie jezdze, dosc młody wałach, chodził poczatkowo b ładnie.Teraz gdzieś po połtora roku chodzenia w szkółce dosc nagle odmowil kompletnie współpracy, buntuje sie kompletnie, co kołko próbuje zrzucic jezdzca, czy takiego konia nie nalezy karac za np. strzelanie baranów? To nie jest kwestia, ze ten kon nie ma zaufania, czy sie boi, on po prostu zrozumiał, ze jezdzca mozna zrzucic, ze on sie zaczyna bac go, i koń wie, ze moze dominowac. Kon ten nie jest w ogóle płochliwy, tylko ewidentnie złosliwy. Wczesniej jedyne co było u niego widac, to ze zawsze podczas jazdy mial uszy do tyłu, i to pod kazdym jezdzcem, dobrym czy złym, nie jest koniem jak to czesto bywa u wałachów- z tych do przodu, tylko chodzic pod siodłem mu sie po prostu nie chce. 

(2015/04/07 17:56)

izapyza


Dodam, ze sie zgadzam z Ulungu, ze na to w zasadzie nie ma sposobu, w niektórych szkołkach robia tak, ze jednoczesnie handluja konmi i daja konia na pól roku do rekreacji, potem sprzedaja, kupuja nowe, tylko wtedy konie moga byc dobre, albo faktycznie na jakis czas wycofac zesputego konia, dac komus do wspóldzierzawy np....

Jedno co ew. moge poradzic, to warto starac sie na jezdzie nie dawac niepotrzebnie lydki, nie dziabac bez potrzeby w kołko konia, tylko nią działac kiedy jest wyrazna potrzeba. nieraz nawet niewielkie kopniecie, wykonane raz na jakis czas, zrobi mniej szkody niz mocne dawania łydki co kazdy krok- konie sie od tego znieczulaja. Zdarzyło mi sie nieraz rozuszac znudzonego konia szkołkowego robieniem czestych przejsc, czyli zamiast monotonnej jazdy 40 minut kłusa bez przerwy, po rozgrzewce, mozna probowac zrobic np. 10 kroków kłusa, 10 stepa, 10 kłusa... itp Zatrzymania, ruszanie kłusem ze stój, przejscia z galopu do klusa, jak najbardziej urozmaicona jazda, zmiany tempa

(2015/04/07 18:08)

jestemzlasu


izapyza ja bym tego "popsutego" konia przebadała, zwłaszcza pod kątem bolesności grzbietu i okolic. Tudzież przebadała sprzęt i jego dopasowanie.


Ulungu "Nie zapanujesz nad koniem którego nie znasz." Naprawdę? Na tej zasadzie nie miałyby prawa bytu stajnie rekreacyjne, chyba że każdy klient najpierw "poznawałby" konia, na którego ma wsiąść. Jak długo i do jakiego momentu trzeba poznawać konia, żeby nad nim zapanować? (2015/04/07 21:29)

izapyza


Ten "zepsuty" koń ma jeszcze jedna dziwna rzecz, prawie kompletnie odmawia galopu na jedna strone, tzn podczas jazdy w lewo galopuje na zła noge, było tak prawie od zawsze, podobno jego własciciel z kolei go lonzował duzo na prawo, bo sobie wymyslił, ze kon jest na te strone gorszy. Podczas jazdy w lewo kiedy staje, to b czesto lewa przednia  noga jest cofnieta- nigdy nie zdarza sie zeby była cofnieta prawa... (2015/04/07 22:32)

Ulungu


Julie, niestety lub stety na chwilę obecną tylko prywatnie i własne konie. Ogromna oszczędność nerwów. A jeśli znasz środowiska koniarskie to pewnie nie zdziwi cię że szyld wolę wywiesić nad drzwiami a nie na forum bo nade wszystko cenię sobie święty spokój ;) (2015/04/07 23:32)

GoskaL


tak jak napisałam: co jakiś czas konie szkółkowe powinny pójść pod dobrego instruktora czy dobrego jeźdźca, który przypomni mu jak wyglądają prawidłowe pomoce, prawidłowy dosiad, łydka, ręka. I nie da się zrzucić. Ale nie na godzinę. Powinien być odstawiony od jazd szkółkowych na taki czas, jaki będzie odpowiedni. Oczywiście inny dla każego konia.

U nas też jest taka klaczka, która rzuca. Ale ktoś ją właśnie tego nauczył, że jak zrzuci, to koniec pracy :) idzie na wybieg albo do stajni. (2015/04/08 07:30)

Ulungu


Jeśli ktoś pozwala na trenera zalecającego kopanie i wyżywanie się, to nie pozwoli sobie na takie końskie wakacje. Najwyraźniej koń dla niektórych to przedmiot, a przedmiot ma na siebie zarabiać lub w ostateczności cieszyć oko, a nie cieszyć SIE dobrym samopoczuciem. Uczestniczyłam swojego czasu w wychowaniu dość frywolnego konia tą metodą i okazała się skuteczna (odstawienie do boksu), ale to był właśnie koń prywatny a obawiam się że omawiany okaz próbuje pozbyć się czlowieka ze swojego otoczenia w ogóle i w ten sposób można mu co najwyżej pokazać ścieżkę w groch. (2015/04/08 09:09)

GoskaL


z tego co opisuje "izapyza" przychodzi mi do głowy to wada postawy lub kręgosłupa. A jak z tkliwością w okolicach grzbietu?

Większość koni ma kłopoty z jedną ze stron, mój też ma problemy z zagalopowywaniem na jedną ze stron i ze zmianą nóg w galopie. Okazało się, że przed kupnem był po prostu źle (krzywo) strugany. Dobry kowal prawie załatwił sprawę w pół roku. Nie żeby było idealnie, ale jest dużo lepiej.

Często takie kłopoty konia wynikają z nieświadomego przeniesienia ciężaru ciała przez jeźdźca. (2015/04/15 07:31)

Ulungu


jestemzlasu, przeczytaj wyżej co pisze izapyza o wałaszku. Gdyby w międzyczasie z koniem popracował doświadczony jeździec potrafiący nad nim zapanować, koń mógłby się oduczyć zrzucania jeźdźca a i to przy wykluczeniu kontaktu z nowicjuszem. Skoro się nauczył, to znaczy że ludzie, których miał na grzbiecie, niekoniecznie nad nim panowali lub osoba która się tym zajmowała pracowała z koniem za krótko lub zbyt nieregularnie. Przychodzi nowa osoba na jazdę, i co? Myślisz że jak koń zobaczył pierwszy raz jakąś dwunożną postać to od razu jest opanowany i zapanowany? To tak nie działa. Pytasz ile czasu potrzeba. Zależy od konia i jeźdźca. Jeden relację wypracuje w moment, a drugiemu nie starczy roku z super ułożonym koniem. Do takiej szkółki przychodzą też ludzie nie znający koni, często bojący się ich, którzy sami czasem mają problem z opanowaniem. Jak taki człowiek nie oswoi się z tym, czym jest koń, i nie zaufa konkretnemu koniowi, to będzie go psuł własną paniką. Tutaj jawne przyzwolenie na agresję to proszenie się o tragedię. Zresztą skoro nikt nie powziął by takiej metody wobec własnego konia we własnej stajni, to czemu wobec szkółkowego? Szkółkowe to jakiś osobny gatunek? Zawsze możesz wziąć całkiem obcego konia którego pierwszy raz widzisz i jechać z nim samotnie w teren skoro uważasz że budowanie relacji to strata czasu. (2015/04/15 13:14)

jestemzlasu


Samotnie w teren nie pojadę nie wiedząc nic o koniu, bo to sytuacja ryzykowna z definicji. Ale też nie będzie mi do tego potrzebne "budowanie relacji". Jeśli wiem, że koń samotnie w tereny chodzi i nie sprawia problemów, to nie muszę z nim nic budować, tylko wsiadam i jadę.

Zdarza mi się wsiadać na konie, których nawet nie czyszczę i nie siodłam, jedyny kontakt mam siedząc im na grzbiecie. I jakoś działają. Bez budowania. Nierzadko działają nawet lepiej niż pod swoim właścicielem, z którym relację niewątpliwie mają rozbudowaną.

Jeśli koń jest ujeżdżony na poziomie odpowiednim do umiejętności osoby, która na niego wsiada, to tak, powinien dać nad sobą zapanować od razu, bez zapoznawania się z człowiekiem. Jeśli poziom umiejętności konia i jeźdźca się rozmijają, to można z nim spędzać całą dobę, nawet spać w boksie i nie poprawi to jego pracy pod siodłem.
Człowiek bojący się konia to inna sytuacja i nie o tym toczyła się dyskusja.
A jakiej metody nie stosuje nikt wobec własnego konia, bo nie do końca rozumiem? Bo znam wielu ludzi, którzy kupili konia (nie budując z nim uprzednio specjalnych więzi) i następnego dnia po przywiezieniu do stajni już na nim jeździli.


Co do konia, o którym pisze izapyza, nadal twierdzę, bezczelnie diagnozując przez internet, że na jakieś 90% ma problemy zdrowotne.A rozpatrując hipotetyczny przypadek zdrowego, rozbestwionego konia szkółkowego, to ten doświadczony jeździec powinien po prostu go z powrotem ujeździć, ustawić mu w głowie, przy użyciu pomocy jeździeckich.
W ogóle może rozwiniesz temat "budowania relacji" w kontekście panowania nad koniem z siodła, bo może ja coś źle interpretuję, ale padło zdanie "spędzaj z nim czas", co według mnie ma się nijak do przedmiotu dyskusji. (2015/04/15 20:38)

izapyza


Siedziałam kilka dni temu na omawianym przez mnie koniu. Podobno weterymarz go badał, i nie ma kłopotow zdrowotnych. W tej chwili jest odstawiony od szkolki kompletnie, mi sie udało go cudem wziac, bo juz przedtem nie chodzil cały tydzien. Wsiadłam, zaczelam jazde ze spokojem, kilka kółek w stepie, a potem sie zbuntował ( jeszcze w stepie) i nie chiał isc do przodu. Zastosowałam metodę tu niepochwalana przez niektórych, czyli na ten kompletny bunt, z bata, on odpowiedzial bryknieciem, ja znów, on to samo, po kilku razach przestał. Naprawde sie wkurzyłam na niego, bo poprzednie osoby sie go bały chyba... Efekt był niezły, cała godzine chodził normalnie, jakby nie było problemu. Ostawiłam go do stajni. Podobno tego dnia go dali jeszcze pod kogoś innego, ale koń znów kompletnie odmówił chodzenia.... Moim zdaniem to był bład ze po pierwszej udanej próbie tak szybko go znowu wzieli do kieratu... U niego te pierwsze oznaki buntu pojawiały sie wczesniej, zeszła jesienia, odpowiadanie brykaniem na uzycie bata... nie wiem tez czy on sie zwyczajnie zima nie rozleniwił, bo stajnia bezhalowa, i konie chodziły b rzadko, czesto tylko w weekend, zmiana nastapiła we ferie zimowe, wiecej klientów i ... taki efekt.

ZAstanawiam sie czy wet moze nie  zauwazyc problemów z kregosłupem? 

(2015/04/16 00:23)

Ulungu


jestemzlasu,  są i tacy co jednego dnia kupili a drugiego oddali na kiełbasę, ale jak dla mnie to skrajności. Nawet jak kupujesz chomika, dajesz mu ok tygodnia na aklimatyzację. Co innego jak znasz konia, jeździłeś na nim i przewozisz po prostu do siebie. Nie wiesz czy mowa o ludziach którzy się boją ani tych którzy się nie boją bo nie masz kontroli nad przepływem wszystkich jeźdźców obcujących z tym koniem. Jeśli zejdziesz nieco z uprzedmiotowienia konia, zauważysz że spędzanie czasu z koniem to nie jest tylko patrzenie mu w oczy. Każda taka wspólna chwila czy w stajni czy na padoku to trening, wzajemne uczenie się własnych reakcji i granic. Koń to nie komputer który jak zaprogramujesz tak zadziała, ale zwierzę które dynamicznie reaguje na każdą nową osobę i każdą nową sytuację. Znam przypadek konia który pozwoli ze sobą zrobić wszystko kilku opiekunom, ale niech go obcy spróbuje złapać za kantar albo pogłaskać to koń dostanie szału ze strachu, więc to nie wszystko jedno kto na konia siada i jakie ma z nim relacje. Nie wiem też na ile obserwowałeś konia poza siodłem ale dobrze spłoszony koń będzie odreagowywał od kilku godzin do kilku dni. 100 lat temu to co piszesz by się sprawdziło, bo nikt się nie przejmował czy koń będzie żył 5 czy 25 lat. Jak się nie sprawdzał, kulka w łeb i następny. Dzisiaj nie ma konieczności jazdy konnej, jest to hobby i jako takie pozwala pozostawić koniowi pewną swobodę w okazywaniu swoich reakcji. Na tej samej zasadzie nie odstrzela się psów które merdają do obcych zamiast szczekać a koty ze spichlerzy trafiły na kanapy. Nie każdy lubi konie, są ludzie którym po prostu fajnie siedzi się w siodle a koń jest drugorzędny, ale zakładam że skoro autorka zadała swoje pytanie, interesuje ją samopoczucie zwierzaka, a nie tylko jego bezpośrednie reakcje. (2015/04/18 16:24)

Ulungu


izapyza Zależy od weterynarza. Jeden przyjedzie obejrzeć nogę i przy okazji zapyta o ostatnie odrobaczanie a drugi przyjedzie odrobaczyć i nie zauważy krwawienia z czoła. Jeśli uważasz że wet nie zawsze robi co do niego należy albo ma problemy z koncentracją na swojej pracy, zasugeruj mu sama co powinien sprawdzić. Fajnie że udało się z koniem. Dobrze że jest odstawiony ze szkółki, ale źle że na nic nie robienie. Pewnie sama wiesz, co ja będę pisać. (2015/04/18 16:34)

EquestrianGirl


Ja szczerze mówiąc chyba raz w życiu jeździłam "dzikim" koniu. A wszystkie polecenia od instruktora typu "szarpnij go" , "pokaż mu kto tu rządzi" na nic się przydają, bo koń staje się jeszcze bardziej agresywny i złośliwy. Ty mu pokażesz kto tu rządzi a ktoś inny nie pokaże i będzie go gładził przez całą jazdę. Ty mu "pokażesz" a ktoś inny nie. Po pierwsze to instruktor (doświadczony mam nadzieję, ale sądząc po tych komendach to raczej nie) powinien konia skutecznie zajeździć i wychować - nie ty! Ty tylko na nim jeździsz. Najczęściej nerwowe i agresywne konie spotkały się w przeszłości z przemocą i okrutnym traktowaniem, taki uraz pozostaje im na całe życie i naprawdę BARDZO ciężko się im jego pozbyć. Żeby przełamać takiego konia hodowca musi napracować się z nim nie krócej niż 3-5 miesięcy. A niektóre konie wręcz w ogóle się nie przełamują więc taka praca jest zbędna. (2015/07/03 10:16)

nancy


Nie będę polemizować z dziewczynami, które powyżej dały fachowe, merytoryczne rady. Chciałam zwrócić tylko uwagę na rzecz, która pierwsza rzuciła mi się w oczy, gdy czytałam zadane przez autorkę posta pytanie: czy naprawdę stajnia, w której słyszy się teksty typu "wyżyj się na nim" jest warta naszych pieniędzy? Takie wątpliwej jakości porady z ust instruktora są bardzo niepokojącym sygnałem i jak dla mnie świadczą jednoznacznie o jego bagatelizującym stosunku do nauczania sztuki jeździeckiej. Osoba, dla której kopanie bądź szarpanie zwierzęcia jest sposobem na rozwiązywanie nieporozumień, nie będzie w stanie nauczyć nas jazdy opartej na harmonii jeźdźca i konia. Czy wynika to z nieporadności, lenistwa czy innych pobudek - nie ma już większego znaczenia. Ja z takiej stajni uciekałabym jak najszybciej. Nie mówiąc o tym, że nie tylko marnujemy własne środki finansowe płacąc za takie jazdy, ale wspieramy też okrutne traktowanie koni, co powinno już samo w sobie budzić naszą niechęć. (2017/05/24 22:56)

MalwinaL


Owszem, trzeba czasem konia ukarać, trzeba ustanowić hierarchię, ale najważniejsze jest to, żeby karając konia nie wyżywać się na nim. Metody, których musisz użyć podczas jazdy, będą różne w zalezności od tego z jakim koniem będziesz pracowała. Dajmy sobie pewnien przykład: zwierzę zaczyna wierzgać. W zależności od tego, czy będzie ono spowodowane strachem, chęcią zdominowania Cię, pokazania swojej "wyższości", czy dyskomfortem spowodowanym źle dobranym siodłem (o co w szkółkach bardzo łatwo), będziesz musiała użyć innych metod. W pierwszym przypadku musisz konia uspokoić, w drugim ukarać... jak widzisz, nie da się podać złotego środka. Najlepszym lekarstwem będzie zmienienie ośrodka i znalezienie trenera, który nauczy Cię pracy ze zwierzęciem opratej na zrozumieniu jego psychiki. Malwina (2017/05/31 21:02)

tomenicus


Hej. Dziewczyny, proszę was. Ja jako początkujący wiem, że to jest tak: Albo koń jest ok, bo jeździec coś już umiejący jest w stanie go opanować, albo nie jest ok, tj. coś mu dolega. Koń nie chce przecież za wszelką cenę robić nam na złość, jeżeli dajemy mu do zrozumienia, że tego nie akceptujemy, to się uspokoi i będzie grzeczny. Moja Birma bywa wredna i lubi się nie słuchać mniej stanowczych jeźdźców (i mnie tak samo na początku), ale teraz jesteśmy już dogadani, i robi co chcę, nawet jak ma gorszy dzień; ona albo ja ;-). Jak pode mną brykała Panama, to się potem okazało, że ma coś z kręgosłupem, że ciężki jeździec (90kg) to dla niej za dużo. I tyle. Nie wieżę w zaciekłą złośliwość koni, bo im po prostu szkoda na taki permanentny bunt energii. Są pod tym względem mądrzejsze niż ludzie. (2017/06/06 09:41)

Gorąca piątka