Ujeżdżanie konia młodego (3 lata) a starszego

/ 10 odpowiedzi
wasze spostrzeżenia w ujeżdżaniu starszych koni (ok. 7 lat)?
Czy wg Was trudniej ujeździć/dłuższy proces ujeżdżania jest konia starszego?
z mojego osobistego doświadczenia wywnioskowałam, że prościej i szybciej można ujeździć młodego konia. Jak dla mnie jest bardziej pojętny i szybciej kojarzy fakty...

Karolla


tak jak napisałaś ;] (2011/05/27 22:31)

Karina83


Dokładnie.Starszy koń ma już jakaś tam swoją wiedzę-czegoś się przez te np 7lat życia nauczył i szybko nie da sobie wytłumaczyć,że ma być inaczej-to zupełnie jak z ludźmi :-) Młodszy chłonie wiedzę i nowości-zawsze to jakaś frajda,nowe zajęcie.Pamiętaj jednak,że duże znaczenie ma także to,czy masz z koniem duży kontakt,czy tylko dorywczy-1-3 razy w tygodniu w innej stajni.Jeżeli to Twoje konisko i jesteś z nim często,to koń będzie chętniejszy do wykonywania Twoich poleceń nawet wtedy,gdy jest starszy.To też tyczy się młodego niezajeżdżonego konia-jeżeli Cię zna,to nie sprawi mu wielkiej różnicy,czy go czeszesz,opierasz się o niego,czy nagle na nim siedzisz-to i tak nadal Ty,tylko w innym miejscu :-) (2011/05/27 23:06)

Tynaa91


u mnie jest ten problem, że trafiłam do stajni gdzie jest ogólnie 40 koni w tym są młode, niegotowe jeszcze do jazdy, kilka ujeżdżonych klaczy przeznaczonych na 'matki' i z 12 7-letnich klaczy, z którymi nikt nic wcześniej nie robił, oprócz czyszczenia, nawet nie wiedzą jak prawidłowo poruszać się na lonży... Ogólnie wiedza wchodzi im bardzo opornie do głowy... i zastanawiałam się co zrobić żeby jakoś ułatwić im przyswojenie zupełnie nowych rzeczy... Cały proces ujeżdżania trwa u nich 3xdłużej niż u młodych koni... (2011/05/27 23:25)

horselover


Pamiętaj też, że te klacze mogą to robic specjalnie. Znam wiele koni, które się wycwaniły tak, że niby nie umieją czegoś zrobić, wtedy trzeba być stanowczym i pokazać, że nie chcesz jej zrobić niczego złego, że trening i jazda to ma być przyjemność. Wydaje mi się, że tym koniom po prostu po tylu latach nic nie robienia nie chce się pracować ;) (2011/05/28 16:15)

Tynaa91


też mi się tak wydaje, że po prostu wychodzą z założenia, że ich życie kręci się wokół stajni i pastwiska i nikt nie ma prawa kazać im pracować ;)
nie małe są z nimi kłopoty ale mam nadzieję, że kiedyś zmienią nastawienie ;) (2011/05/28 16:58)

Karina83


Przede wszystkim trzeba poświecić im dużo czasu i pracy.Nie można odpuszczać podczas treningu.Konie to sprytne i cwane zwierzęta.Wyczują,jeżeli Ty masz kiepskie nastawienie na trening.Tak naprawdę nauka lonżowania to nie jest duży problem.Wystarczy pokazać,jak ma iść,zrobić kilka kółek razem z koniem,a potem popuszczać lonże i się oddalać.Koń na pewno pójdzie za Tobą,ale za pomocą bacika szybko można skorygować kierunek chodu.Nawet starsze konie chętnie się uczą,jeżeli wyczują atmosferę zabawy i czegoś nowego.Ale przede wszystkim trzeba być stanowczym i nie dawać klaczy się wyłamywać-to Ty jestem przywódcą i nawet zabawą Ty kierujesz.Spróbuj od zwrotów na prawą i lewą łopatkę-niech koń się do Ciebie obróci,daj nawet jakiś smakołyk (tylko nie przesadzaj!),rozciągnie się wtedy trochę.Może podąży za Twoją ręką w dół.Czeka Cię sporo pracy,trzymam kciuki (2011/05/28 20:43)

Tynaa91


dziękuję za radę:)) (2011/05/28 22:54)

Karolciakus


Hey. Chciałabym się podpiąć pod ten temat. Może ktoś podsunie mi ciekawy pomysł na rozwiązanie mojego problemu.
Od jakiegoś czasu mam pod opieką 7 letniego wałacha. W przeszłości chodził w zaprzęgach, pod siodłem ponoć tak samo. Ale gdy przyszła kolej na wsiadanie, to okazało się, że wcale nie będzie tak łatwo.. Przez pierwszy tydzień próbowałam (!) się przez niego przewiesić, w końcu się udało. Z wsiadaniem też trzeba było się namęczyć, ale w końcu mnie przyjął. I.. na tym właściwie koniec. Gdy jestem w siodle potrafi chodzić stępem (na lonży) spokojnie, bez problemu. Może być tak dzień, dwa, a potem nie wiadomo dlaczego bryka, rzuca się, istne rodeo. Najgorsze jest to, że nie wiem z jakiego powodu. Nie dotykam go nogami (bo zaczął na to reagować ucieczką, więc postanowiłam mu dać więcej czasu - uprzedzam pytania, na lonży dyndają mu się strzemiona, żeby go odczulić, jednak to na nic), nie jest straszony batem, nie ma najmniejszego powodu do strachu z powodu czynników zewnętrznych, nawet nie trzymam go za wodze, żeby przypadkiem się tego nie wystraszył. I nie wiem, dlaczego tak reaguje. Chodzi już nieraz blisko godzinę na lonży, żeby go zmęczyć, ale to nic nie daje. A ja już tyle razy z niego zleciałam, że zwyczajnie zaczynam obawiać się o swoje zdrowie. Powiedzcie mi, może robię coś źle? I co jeszcze mogę zrobić, żeby nie reagował takim brykaniem na moją obecność? Przy czyszczeniu, lonżowaniu, ogólnym obcowaniu z nim nie ma najmniejszego problemu.
Liczę na Was : )Pozdrawiam (2011/08/18 21:13)

superhorsepl


Nagraj filmik i umieść jak na nim jeździsz (tudzież spadasz :D). Problemów może być wiele.Sprzedawca mógł powiedzieć że był jeżdżony, a nie był. Wtedy trzeba go zajeździć, najlepiej znajdując jeźdźca co wysiedzi rodeo. Źle że nie trzymasz go za wodze, wtedy ciągnie łeb do pyska i nie dziwię się że zadem rzuca, w ten sposób dajesz mu możliwość do rodeo. Postaraj się go trzymać na krótkiej wodzy. Możesz ewentualnie zastosować wypinacze, nie jestem za tego typu rozwiązaniami, ale w tym przypadku możliwe że bym to zrobił. Nie jest wówczas w stanie tak łba wyciągnąć, aby móc sadzić wielkie barany. Pytanie czy nie jest zaciągnięty na pysku skoro chodził w zaprzęgu. Dodatkowy problem może stanowić Twój dosiad. Nie wiem jakie to są barany i czy tak ciężko je wysiedzieć, czy też po prostu dosiadu nie masz i nie rozluźniasz się na nim. Do tego normalnie na nim jeździj a nie tak delikatnie, jakby to było jajko co się zaraz potłucze. Skoro daje się dosiąść, wsiadasz, normalnie przykładasz łydkę, normalnie zbierasz wodze i jedziesz. Zaczyna kombinować ? Zacznij nim obracać na zadzie (siedząc na nim) wówczas nie ma zbyt dużo możliwości w szczególności do brykania. Zobacz jak reaguje na łydki, zobacz jak reaguje na wodze.Jak sadzi Tobie barany to trzepnij go porządnie łydkami niech wie że po tym nic przyjemnego go nie spotka, tylko ból przy popręgu. To jest stary koń, może być po przejściach, może być niejeżdżony, ale z tego co opisałaś nie ma z nim wielu problemów bo daje podejść do siebie, wyczyścić, założyć siodło, tranzelkę i wsiąść na siebie, a więc pozostała tylko jazda. Jak będziesz go tylko lonżowała to nic nie da. Koń się zmęczy ale to nie jest jakaś wielka i straszna praca dla konia.W sumie w ten sposób go uczysz "zrzuć mnie, a pójdziesz na 20 min na lonże i do stajni" a koń na to "ok" i robi wszystko by Ciebie zrzucić. Same wodze albo wypinacze mi się wydaje że powinny pomóc na bryknięcia.
Pozdrawiam i życzę powodzenia. (2011/08/20 16:35)

Karolciakus


Dzięki za odpowiedź.Generalnie to za wodze nie można go w ogóle złapać, bo zaraz jest rodeo. Jakikolwiek dotyk, a on już ucieka. Przy ostatnim rodeo złapałam go za wodze, próbowałam wygiąć, zaprowadzić w ślepy zaułek, ściągnąć, ale to na nic. Rzucał tylko wściekle łbem do góry i próbował dęba stanąć (co uniemożliwiła mu akurat prędkość w tym wypadku ;p) Z łydkami to samo, tzn lewa ok, ale prawa jak tylko pojawi się w okolicy popręgu to już masakra. A barany nie należą do najprzyjemniejszych. O mój dosiad bym się nie martwiła aż tak, zajeżdżałam kilka młodych koni i ogólnie jestem dość wytrzymała jeżeli chodzi o próby wyrzucenia mnie z siodła. Ale ten skubaniec daje radę ; ) Najgorsze jest to, że naprawdę jest cwany i zdaje sobie sprawę ze swojej siły. Ostatnie dwa lata spędził na łące nie robiąc kompletnie nic (czasami jakieś tam lonże) i nabrał takiego ciała, że trudno go w ogóle utrzymać. Nie wiem, co z nim dalej robić, póki co leczę 'rany', bo mam dosłownie wszystko poobijane i jakiekolwiek próby wysiedzenia jego baranów spełzły by na niczym ze względu na moją sztywność. Dlatego szukam jakichś wskazówek, żeby móc się za niego jakoś zabrać : ) (2011/08/22 22:22)

Gorąca piątka