Weekendowe hobby czy koniarstwo?

/ 4 odpowiedzi

Hurra! Niedzielaaaa…aaaa…. a nie… przecież jestem koniarzem. Jeśli choć raz w życiu tak pomyślałaś to znaczy, że etap fascynacji swoim nowym hobby masz już za sobą, a Twoje koniarstwo przeszło na wyższy level. Konie to coś więcej niż sposób na modne spędzenie weekendu, wciśnięte w kalendarz między bieganie, gotowanie, a dbałość o pokój na świecie. Pojawiasz się w stajni bez względu na focha narzeczonego, gila do pasa, czy najazd ukochanego wujostwa na dom rodzinny. Twoimi priorytetami w życiu są: idealne koło w kłusie, zadowolona mina Twojego konia po obiedzie, owijki pasujące kolorem do czapraka. Podczas każdej wizyty w hipermarkecie rozglądasz się za marchwią, cukrem w kostkach i siemieniem lnianym. W owym hipermarkecie zazwyczaj występujesz w bryczesach i butach pokrytych błotem, względnie piachem, a ludzie patrzą na Ciebie podejrzanie ze względu na Twój zapach. Jeżdżąc samochodem cmokasz i mówisz do auta „prrr”, a w zakrętach, lub przy zmianie pasa ruchu balansujesz ciężarem ciała. Ekran Twojego smarfona jest zazwyczaj zaklejony śliną i cukrem a jego wnętrze zawiera piasek. W kinie po trzydziestu minutach smacznie chrapiesz, bo cały dzień spędziłaś na mrozie i wietrze. Określenie „mój ukochany” dotyczy Twojego konia, a nie Twojego chłopaka. Ostatnie pieniądze wydasz na nową derkę, a nie nowe szpilki. W torebce oprócz portfela i szminki masz łańcuszek od munsztuka, kostki cukru i gumki do grzywy. Twoja opalenizna ogranicza się do przedramion i twarzy. Zawsze wsiadasz na rower z lewej strony. Wchodząc do toalety i kuchni mówisz głośno „UWAGA”. Potrafisz jak nikt, cieszyć się na widok końskiej kupy. W „ulubionych” masz telefon do weterynarza, kowala, stajennego, a na widok dzwoniącego ze stajni telefonu zamierasz i czekasz na słowa „Nic się nie stało…”. Podniecają Cię takie określenia jak zebranie, samoniesienie, balans. Zawsze marzyłaś o księciu na białym ogierze. Dziś Twoje marzenia się zaktualizowały, wystarczy ogier.

 Jeśli zidentyfikowałaś u siebie podobne objawy, nie martw się, oznaczają one, że konie zmieniły Twoje życie na zawsze. Czas przywyknąć. Jesteś „nasza”.

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

załóż konto zaloguj się

koniara544


True Story :D Rodzina wstydzi się ze mną wejść do sklepu czasem...ja, ja...nie rozumiem dlaczego...No i ja nie noszę cukru, tylko marchewki z reguły B| (2014/11/23 17:59)

Klaczkkaa


No świetne po prostu xD Chyba nie zauważyłam, kiedy zaczęłam wsiadać na rower z lewej strony, cmokać albo mówić ,,prr'' nawet, kiedy nie jeżdżę na koniu :) Samo przyszło i teraz juz nie wyjdzie... A co do ludzi w supermarketach- oni po prostu nie rozumieją piękna tego zapaszku czy motto ''brudny znaczy szczęśliwy'' :D (2014/11/26 18:56)

patrycja64


Super to napisałaś tak ciekawie . Moi rodzice twierdzą że jestem wariatką bo co wrócę ze stajni to potrafię do wieczora opowiadać co wydarzyło się na 1h lekcji jazdy konnej :) . Z reguły noszę tylko marchewki lub jabłka . Faktycznie nie zauważyłam ale to fakt wsiadam na rower z lewej strony i może zabrzmi to dziecinnie ale gdy skończę jazdę , wyczyszczę konia i w stajni nie ma nic do roboty bawię się w skoki :D Xd ustawiam se przeszkody i skaczę :) . Super jest życie koniarza . Moi rodzice i wielu innych ludzi twierdzi że konie śmierdzą jak dla mnie to jest zapach lepszy niż perfumy Pumy :) .Kocham zapach koni a zwłaszcza jak wchodzisz do stajni i ten boski zapach :D . Pozdrawiam wszystkich zakoniowanych :* ... (2014/12/10 08:21)